Wsadź sobie końcówkę i będzie normalnie

Posłanka lewicy pochwaliła się na Twitterze, że wkrótce popędzi do mediów narodowych, w których pracuje już jej towarzyszka, eks-kandydatka na prezydenta, ale nie będzie gościem, ani nawet gością, jeno gościnią. Nie jest to oczywiście pozbawione sensu, ponieważ gdyby ktoś gdzieś przeczytał, że w studio gościć będzie M. Biejat, to zapytany nie byłby w stanie stwierdzić czy chodzi o Magdę czy Mateusza. Jakie to ma znaczenie? Wygląda na to, że najwidoczniej dla tych, którzy nie wyróżniają się niczym szczególnym podkreślanie płci odgrywa kluczową rolę.
Cały wpis

Państwo to większość czyli my!

W PRL-u było dobrze. Jedna partia decydowała o wszystkim, a zadaniem pozostałych ugrupowań, jak ZSL, SD itp., było sprawianie wrażenia różnorodności i pluralizmu. Pojęcie opozycji w jednoizbowym parlamencie nie było znane i stosowane. Jeśli partia postanowiła coś uchwalić, to za byli wszyscy lub niemal wszyscy. Nawet zmiany w Konstytucji ustanawiające dozgonną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim przyjęto jednogłośnie przy jednym głosie wstrzymującym się. Jak powszechnie wiadomo od tego czasu wiele się zmieniło. Z wyjątkiem mentalności.
Cały wpis

Program niezależny

Jak było do przewidzenia p. Sylwia Spurek opuściwszy biuro Rzecznika Praw Obywatelskich dla kariery politycznej opuściła właśnie szeregi partii, z list której dostała się do Parlamentu Europejskiego. Oczywiście zarówno ucieczkę z biura RPO, jak i przystąpienie do Wiosny Biedronia można zrozumieć. Pierwsze podyktowane było zbliżającym się terminem przejęcia tej instytucji przez PiS, drugie miejscem na liście — żadna inna partia nie oferowała jedynki. O żadnych względach ideologicznych nie mogło być mowy. Pani eks-rzecznik nie znała nawet programu partii z której list startowała, a jedynym jej przesłaniem było użalanie się nad ciężką dolą kobiet. Ta bełkotliwa feministyczna jeremiada najwidoczniej spodobała się wyborcom i p. dr została wybrana. Teraz jednak uznała, że z partią, na której plecach wjechała do PE jej nie po drodze, więc się na nią wypięła.
Cały wpis

A to ci pech

Pewnego razu Artur Zawisza nie mógł chodzić, bo sporo wypił. W tym stanie wyższej konieczności usiadł za kierownicą i… złapali go. Na szczęście dla niego dla polskiego wymiaru sprawiedliwości jazda po pijaku to nie usiłowanie „sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym”, a zabicie kogoś na pasach nawet nie wymaga aresztowania sprawcy, wiec Zawiszę ukarano odebraniem prawa jazdy. Jest to kara drakońska, wręcz nieludzka, ponieważ wiedzie ukaranego na pokuszenie — nie ma prawa jazdy, ale ma samochód oraz umiejętność prowadzenia go.
Cały wpis

Posłanko zdejm wdzianko, przygotuj posłanko

Parlamentarzystki lewicowe znalazły już problem do rozwiązania. I nie jest to wbrew pozorom problem tej miary co szef NIK-u. Nawet nie chodzi o legalność powołania członków KRS-u, utworzenie specjalnej izby w Sądzie Najwyższym do spraw liczenia głosów, szykanowanie sędziów, nieudane na szczęście próby korupcji politycznej w Senacie, budowa za miliardy elektrowni węglowej w Ostrołęce, przekop Mierzei Wiślanej, budowa gigantycznego lotniska nie wiadomo po co, zapaść służby zdrowia, dwóch wież, fikcyjnej świeckości państwa, utrudnionego dostępu do antykoncepcji, przemocy domowej, dyskryminacji osób LGBT, nagród dla ministrów premier Szydło, afery w KNF-ie, NBP, ministerstwie sprawiedliwości itp. itd. To jest problem palący, sprawa najwyższej wagi, być albo nie być polskiego parlamentaryzmu, polskiej racji stanu, wręcz bytu polskiego państwa.
Cały wpis

Dowodzik poproszę!

Dawno, dawno temu, choć ani nie za górami, ani nie za lasami, ani nawet nie za rzekami był sobie kraj, w którym nie było policji. Co było w takim razie? — zapyta uważny Czytelnik — czyżby w tym kraju nie popełniano przestępstw, policja nie była potrzebna? Nie, drogi Czytelniku, popełniano i była potrzebna, choć nie tyle do zwalczania przestępczości, ile władzy do zwalczania opozycji. Nie było zaś z prozaicznego powodu — jej rolę pełniła milicja. Ale także nie byle jaka, pospolita jak rzecz, lecz obywatelska, zwana Milicją Obywatelską, w skrócie MO. Bo w owym czasie każdy rzeczownik miał przymiotnik w celu podkreślenia rangi i znaczenia. Nawet demokracja była demokratyczna, czyli ludowa, względnie socjalistyczna, czyli… nikt nie wiedział jaka.
Cały wpis

Azali na co oni liczą?

Dotąd było tak, że mobilizacja wyborców, wysoka frekwencja sprzyjały opozycji. Czasy się jednak zmieniają. Po zastąpieniu niezależnych komisarzy wyborczych własnymi partia rządząca odniosła spektakularne zwycięstwo. Już bowiem Иoсиф Виссариoнович Джугашвили, pseudo konspiracyjne Stalin zauważył, że nieważne kto jak głosuje, ważne kto liczy głosy. Mimo to coś ewidentnie poszło nie tak, ponieważ choć głosy oddane w wyborach do sejmu udało się policzyć właściwie bezbłędnie, to podczas liczenia głosów oddanych na kandydatów do senatu wadliwie zakwalifikowano głosy nieważne. Jest to o tyle dziwne, że w obu przypadkach  liczyli ci sami ludzie.
Cały wpis

Pusta kratka ze wskazaniem

PiS chce przeliczać ponownie głosy. To normalna procedura w sytuacji, gdy efekt głosowania jest niezgodny z logiką i oczekiwaniami. Albowiem prawdziwa demokracja jest wtedy, gdy wynik można z góry przewidzieć. Tak więc tam, gdzie odpowiednio przeliczając głosy rzeczywistość można dostosować do potrzeb, tam należy to zrobić. To nic, że te same komisje wyborcze liczyły zarówno głosy oddane na kandydatów do Sejmu jak i do Senatu, ponieważ zastrzeżenia czynników partyjno-rządowych obudziły wyłącznie wyniki uzyskane przez kilku senatorów. Bierze się to stąd, że wyniki wyborów, w których wygrała partia rządząca nie budzą żadnych zastrzeżeń. Dlatego ponownie policzyć głosy należy tylko tam, gdzie przegrała.
Cały wpis

Nie macie prawa tak myśleć!

„Portal sprawdzający fakty i prowadzący dziennikarskie śledztwa” postanowił rozszerzyć obszar zainteresowań o przyszłość. Jest to krok we właściwym kierunku, ponieważ przyszłość ma przyszłość. Opisywanie teraźniejszości i przeszłości wymaga wiedzy, sprawdzania faktów, dziennikarskich śledztw. Opisywanie przyszłości nie wymaga w zasadzie niczego poza bogatą wyobraźnią. Trzeba docenić także, że przewidywanie przyszłości odbywa się na portalu własnym sumptem, dzięki czemu darczyńcy nie będą musieli dopłacać ani złotówki.
Cały wpis

Zaraz mi pan powie…

P. Eliza Michalik prowadziła fascynujące rozmowy w Superstacji. Zrezygnowała po przejęciu stacji przez Polsat i zmianie profilu by pojawić się w Onecie, w którym kontynuuje dzieło. Formuła audycji pozostała bez zmian. Wszystko wzięło w łeb gdy obiektywizm poszedł w kąt a na czoło wysunęła się ideologia. Do ostatniej audycji p. redaktor zaprosiła p. Mikke herbu Korwin, ale tym razem nie po to, żeby z nim porozmawiać, lecz  by mu udowodnić, że jest mało kumaty, obraża Polki i gloryfikuje pedofilię. Próby wyjaśnień dusiła w zarodku dając jasno do zrozumienia, że daremne żale, próżny trud, bezsilne tłumaczenia, bo ona wie, że słowa te są godne potępienia. Bez względu na intencje autora.
Cały wpis

Daj, daj, daj, nie odmawiaj! Daj!

Od jakiegoś czasu rozdzieramy szaty nad kondycją portalu blokującego możliwość kopiowania tekstów z działu „O nas” i ukrywającego niektóre teksty, zwłaszcza niewygodne dla władzy przed okiem pragnących przeglądać internet anonimowo czytelników. Przedwczoraj redaktor naczelny portalu, w skrócie rednacz, Piotr Pacewicz, skrobnął zgrabną laurkę pod wymownym tytułem »Władzę demaskować, opozycję rozliczyć, nie dać się obywatelskiej rozpaczy. Razem z Wami damy radę«.
Cały wpis

1 lider, 5 rzeczy, 7 grzechów

Krytyka to motor napędowy działań. To bodziec skłaniający do lepszej pracy i pozwalający unikać powielania błędów. Bowiem tylko kompletny dureń próbuje powtórnie tego samego licząc na inny wynik. Należy przy tym odróżniać krytykę od krytykanctwa.

Oprócz krytyki sposobem na ustrzeżenie się błędów jest przewidywanie możliwych konsekwencji podjętych działań. Tutaj wymagana jest zarówno wiedza, jak i doświadczenie. Wiedza pozwala przewidzieć możliwe skutki, a doświadczenie weryfikować sposoby, drogi dojścia. Dostrzegli to już starożytni zauważając, że praemonitus, praemunitus, co po polsku nie brzmi tak zgrabnie, a znaczy uprzedzony, uzbrojony.
Cały wpis

To oni!

Piotr Pacewicz pofatygował się do radia Tok by porozmawiać z Piotrem Najsztubem. Podczas rozmowy mówił co innego, niż na co dzień prezentuje portal, na którego czele stoi. Według Pacewicza zepchnięta do defensywy Platforma nie potrafiła wyjść poza dość wąsko rozumiane partyjniactwo, czyli sposób myślenia o partii politycznej jako o grupie interesu. To nie pozwoliło wykorzystać ogromnego potencjału społecznego, jakim było zbuntowane społeczeństwo obywatelskie — lekarze, nauczyciele, prawnicy, pielęgniarki, środowiska LGBT, przedsiębiorcy. Piotr Pacewicz stoi na czele portalu „sprawdzającego fakty i prowadzącego dziennikarskie śledztwa, medium społecznościowego i archiwum życia publicznego”, który ostatnio zajmuje się głównie blokowaniem możliwości kopiowania tekstu w dziale „O nas” i ukrywaniem niektórych materiałów przed pragnącą chronić swoją prywatność opinią publiczną. Dylematy Pacewicza, który co innego mówi, a co innego robi próbowali zgłębić już starożytni usiłując zrozumieć „Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz?”*
Cały wpis

Nawet podsumowywać nie ma czego…

Tytuł mówi sam za siebie. Bo co tu podsumowywać? Kampanię wyborczą miernoty i nieudacznika, który został liderem dzięki zakulisowym knowaniom i spiskom? Który wyciął konkurentów, pretendentów do stanowiska przewodniczącego tak skutecznie, że w zbliżających się wyborach wewnątrzpartyjnych nie będzie miał kto stanąć z nim w szranki? Który prowadził swoją formację prostą drogą od jednej klęski do drugiej? Który na krótką chwilę zgromadził pod swoimi skrzydłami prawdziwych liderów i gdy tylko zorientował się, że mu zagrażają natychmiast zrejterował? Który nie miał żadnego pomysłu na kampanię i podążał krok w krok za PiS-em? Który przekonywał, że pomysł na pokonanie PiS-u gdzieś jest, tylko „trzeba go dobrze znaleźć”? Który po przegranych wyborach nie deklarował, że wyciągnie z klęski wnioski, ale że „trzeba je wyciągnąć”?
Cały wpis

Suweren dał głos

Wczoraj Polacy gremialnie udali się do urn żeby zamanifestować swoje przywiązanie do wartości, którym są wierni od pokoleń — warcholstwa, sobiepaństwa, samowoli i bezprawia. Pokazali światu, że pokojowa transformacja ustrojowa to jednorazowy wybryk elit nie akceptowany przez większość społeczeństwa. Za pomocą karty do głosowania dowiedli, że takie wartości jak swobody obywatelskie, praworządność, demokracja brzmią dla nich obco i za kilka złotych bez żalu się z nimi rozstaną. Nie przypadkiem honor został wepchnięty między Boga i ojczyznę, a o wolności w ogóle mowy nie ma. Jakże mylą się Chłopcy z Placu Broni…
Cały wpis