Dialogi

Działacz, nazwijmy go dla ułatwienie panem K., tyłem do kamer, tyłem do dziennikarzy, wieje. Dziennikarka pędzi za nim i nie rezygnuje:
Proszę powiedzieć, pan zostaje w KOD-zie?
— Powiedziałem, że nie komentuję.
— Ale to decyzja zarządu, czy pan chce zrezygnować sam?
— Nie, nie zrezygnowałem.
— Czyli zostaje pan w KOD-zie, tak?
— Powiedziałem, że nie komentuję.
Cały wpis

Z jednakową prędkością w różnym tempie

Gdy zestawi się wszystkie fakty do — przepraszam za wyrażenie — kupy, to okaże się, że sprawy wcale tak brzydko nie pachną jakby się wydawać mogło. Media wybiórczo traktują fakty jedne uwypuklając, inne pomijając. Spróbujmy więc sami poskładać te puzzle, żeby otrzymać prawidłowy obraz.

Wiadomo, iż w polskim interesie leżało niedopuszczenie do objęcia stanowiska szefa Rady Europejskiej przez Donalda Tuska. Nasza premier walczyła jak lwica prawicy, by do tego nie dopuścić. W desperacji — mówiąc obrazowo — rzuciła się pod walec, który jednak nawet nie zwolnił. Dzięki temu powstała płaszczyzna porozumienia, umożliwiająca dalsze owocne negocjacje. Doceniając poświęcenie, delegacja partyjno-rządowa złożyła kwiaty na ręce polskiej dyplomacji w osobie pani premier w celu uszanowania tak gigantycznego sukcesu.
Cały wpis

Głupoli tycy

Głupota to cecha charakteryzująca głupców. Przy czym od razu należy poczynić pewne zastrzeżenia. Głupotą nie jest niewiedza. Nie jest grzechem czegoś we współczesnym świecie, zatopionym w morzu informacji, nie wiedzieć. Głupotą jest nie chcieć wiedzieć. Nie jest także przejawem głupoty brak kompetencji, doświadczenia. Głupotą jest obsadzanie stanowisk wymagających fachowości i wiedzy ludźmi niekompetentnymi, bez kwalifikacji i stosownego wykształcenia.
Cały wpis

Radio Erewań ostrzega

Dziennikarze nazywani są czasem czwartą władzą. Cieszą się wieloma przywilejami, w tym wolnością słowa. I coraz mniejszym poważaniem i zaufaniem. Zdecydowanie słusznie, skoro nawet z tak zdawałoby się prostym zadaniem jak poinformowanie o zmianie czasu nie są w stanie sobie poradzić. Oto zabrała się cała redakcja radia Zet by poinformować, iż Punktualnie o godzinie 2.00 należy przestawić zegarek o godzinę do przodu – czyli na 3.00. Oznacza to, że będziemy spać o godzinę krócej, jednak wcześniej będzie się robić widno i dzień trwać będzie dłużej.  Radiu Zet wtóruje radio Eska: Jest jednak także plus całej tej sytuacji – zmiana czasu 2017 na letni oznacza wydłużenie dnia o godzinę. Onet także przekonuje, że Zmiana czasu na letni ma na celu wydłużenie dnia. Zgodnie z tym rozumowaniem jesienna, odwrotna zmiana czasu, ma na celu wydłużenie nocy.

Oczywiście jest to drobiazg. Poczyniono zbyt duży skrót myślowy. Cofnięcie zegarków nie wydłuży dnia ani o sekundę — będzie trwał dokładnie tyle samo. Ściślej do 20 czerwca będzie wydłużał się dzień, potem wydłużać się zacznie noc. Ale o kilka minut na dobę, a nie skokowo o godzinę. Dokładnie ten sam efekt — pozorne wydłużenie dnia — osiągnęlibyśmy gdyby pracodawca zażądał od nas, byśmy od poniedziałku przychodzili do pracy o godzinę wcześniej. Na tym właśnie polega efekt — przesuniecie wskazówek zegara o godzinę do przodu, to zmuszenie wszystkich do wstawania o godzinę wcześniej.
Cały wpis

I kto to mówi?

… to kolejna rezolucja w sprawach, które w ogóle nie należą do właściwości Unii Europejskiej. To była nasza, […] forma protestu przeciwko uświatopoglądowieniu każdego dokumentu, który spływa do europosłów. Kończy się to tak, że organizacje prawicowe piętnują jednych, organizacje lewicowe piętnują drugich.

Problem w tym, że nieustająco rozmawiamy, co zrobić, żeby powstrzymać działalność polegającą na wytwarzaniu dokumentów i wprowadzaniu poprawek w sprawach nienależących do właściwości UE. Posłowie są naprawdę zmęczeni permanentnym wprowadzaniem rozmaitego rodzaju zapisów, które jedynie dają pożywkę dla wewnątrzkrajowych awantur światopoglądowych, przejawiających się m.in. wulgarnymi hejtami na portalach społecznościowych, co widać w Polsce.

I kto to mówi? Prominentny działacz PiS-u? Niedoszły przewodniczący Rady Europejskiej? Nie. To mówi Ju. Pitera z partii opozycyjnej. Były członek Porozumienia Centrum, niezłomna działaczka tropiąca afery i nieprawidłowości, najpierw w Transparency International Polska, a później jako Pełnomocnik Rządu do Spraw Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych.
Cały wpis

Mit Pandory

Ludzie dosyć dawno temu zauważyli, że wszystko najpierw  rodzi się, a potem umiera. Z tego powodu uznali, że także zło miało swój początek. Wcześniej zła nie było. Czyli: Co było zanim powstało zło?

Tak powstała idea Edenu, Raju, Krainy Wiecznych Łowów…

Ludzie wyobrażali sobie jak mógłby wyglądać Świat pozbawiony zła. Najprawdopodobniej te właśnie wyobrażenia naprowadziły ich na myśl, że przyczyną powstania zła była ciekawość. Świat idealny wydawał się po prostu nudny.

Mit o Grzechu Pierworodnym jest pochodzenia azjatyckiego. Odczytano go z sumeryjskich glinianych tabliczek znalezionych w Mezopotamii, czyli w Iraku. Europejskim mitem opisującym powstawanie zła jest Mit Pandory. Według Mitu Pandory Bogowie stworzyli Świat Idealny, a całe zło zamknęli w jednej puszce. Pandora wiedziała, że tej puszki nie należy otwierać. Mimo to otworzyła ją. Zwyciężyła ciekawość. Stąd wywodzi się powiedzenie: „Otworzyć Puszkę Pandory”. (Nie, „puszkę z pandorą”, jakby chcieli niektórzy).
Cały wpis

Druga bitwa o handel

Niedziela. Głęboka komuna. Małe miasteczko na głębokiej prowincji. Większe tłumy pojawiają się po mszy i szybko znikają wchłonięte przez liczne knajpy. Gdzieniegdzie całą szerokością chodnika pijany osobnik pomyka. Jeśli nawet ktoś z okolicznych wiosek postanowił pojechać do „miasta”, to tylko po to, żeby się urżnąć z kolegami albo w krzakach nad rzeką, albo w mordowni niedaleko. Wolne bowiem mieli wtedy sprzedawcy, ale nie barmani, restauratorzy, kelnerzy, hotelarze i księża.

Niedziela. Kilkanaście lat po transformacji. Małe miasteczko na głębokiej prowincji. Po ulicach przewalają się tłumy, głównie przyjezdnych z okolicznych wsi, którzy po całym tygodniu spędzonym na gospodarstwie przyjechali do „miasta” na zakupy i dla rozrywki. Nikt już praktycznie nie pije po krzakach, a i ledwo trzymających się na nogach nie widać.

70 lat temu, ściślej 13 kwietnia 1947 roku, podczas pierwszej dobrej zmiany, na plenum Komitetu Centralnego PPR Hilary Minc ostro zaatakował sektor prywatny i spółdzielczy, jako przechwytujący dochody należne państwu. Aby to zakończyć minister postulował upaństwowienie i proklamował bitwę o handel. 70 lat później rząd ostro atakuje wielkie sieci handlowe, jako przechwytujące dochody należne państwu. Aby to zakończyć postuluje opodatkowanie i repolonizację.
Cały wpis

Utrwalacze władzy

W grudniu zeszłego roku wpadłem w zachwyt nad inteligencją naszej władzy. Uznałem, że

wypada wspomnieć o genialnym w swojej prostocie zagraniu taktycznym. Otóż PiS uchwaliło ustawę, której niezgodność z Konstytucją potwierdza nawet portal OKO.press. Kilka dni temu prezesem Trybunału Konstytucyjnego została mgr Julia Przyłębska. I stała się rzecz dotąd niespotykana. Prezydent A. Duda zamiast ustawę natychmiast podpisać, jak to miał w zwyczaju, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Choć — co wynika z uzasadnienia — powinien po prostu odmówić podpisania jej. Upiekł tym samym kilka pieczeni jednocześnie.

O jakie pieczenie chodziło?

Po pierwsze postawił się w roli strażnika konstytucji, czego opozycja domagała się od dawna. Po drugie rozpatrywanie przez Trybunał ustawy umożliwi legitymizację obecnego składu — ustawa zostanie uznana za ewidentnie sprzeczną z Konstytucją, co natychmiast zostanie propagandowo wykorzystane. Argumentacja jest prosta do przewidzenia — „mimo zarzutów o łamanie prawa uporządkowaliśmy sytuację prawną TK, dzięki czemu pracuje on sprawnie i obiektywnie, czego dowodem jest stwierdzenie niezgodności z konstytucją naszej własnej ustawy!” Po trzecie krok prezydenta stawia w bardzo trudnej sytuacji pozostałych sędziów Trybunału — nie mogą ani zgłosić zdania odrębnego, ani zbojkotować posiedzenia.

Cały wpis

Zwykły Dobry Polak.

Dorabia się, dba o rodzinę chodzi do kościoła, czasem zgodzi się z księdzem, a czasem pomyśli o tym jakie klecha plecie androny, ale pomyśli to po cichu. No, co najwyżej przy stole podczas niedzielnego obiadu wypowie się do rodziny, lub do kolegów po pracy przy piwie.

Polityka do dla niego „gówno” i takie same ma zdanie o politykach, politycy do dla niego nieudacznicy, którym nic w życiu nie wychodzi więc muszą żyć z jego podatków, to takie darmozjady, ale godzi się z tym, że taki los społeczeństwa, że ci politycy muszą w społeczeństwie być. Dobry Polak odcina się od polityki, od tych głupców i oszołomów, choć nie gardzi jej owocami, nie wzgardzi ani dotacją do swego prywatnego budżetu, ani możliwością zatrudnienia siebie czy rodziny w strukturach tego oszołomstwa. Przecież on nic złego nie robi jeśli będzie pracował w państwowym aparacie pod polityczną presją… On tylko przekłada papierki na biurku i zarabia na swe życie, na swoja rodzinę… A że legalizuje swym działaniem władzę polityczną? No cóż z czegoś trzeba przecież żyć. Nie każdy musi być bohaterem  zresztą lepiej być najedzonym niż spałowanym obywatelem.
Cały wpis

Wandalizm władzy.

Kiedyś, bardzo dawno temu, pewne germańskie plemię złupiło Rzym, ten Rzym utożsamiany z cywilizacją zachodnią, stolicę imperium. Pozostało po nich określenie wandalizm – jako czynność niszcząca to, co oznacza cywilizację, kulturę, porządek społeczny.

Dziś plemię PiS-u robi dokładnie to samo w Polsce – łupi państwo i społeczeństwo, łupi edukację zabierając wolność myśli przyszłym pokoleniom, a dając im tylko indoktrynacje i propagandę, łupi kulturę usiłując prokuraturą decydować o repertuarze teatralnym, łupi prawo rozwalając nam sądy i niezawisłość sędziowską, łupi też religie posługując się kościołem jak narzędziem politycznym.

Wandale w Polsce niszczą państwo w tak wielu dziedzinach, że prędzej czy później  dotknie to każdego, kto żyje w naszym kraju.
Cały wpis

Pisowska koza

Jest powiedzenie o kozie, co na pochyłe drzewo skacze, a od teraz będzie i o kozie, co się prezesowi nie kłania, albo co prezesa przeskoczyła… To ostatnie nie jest trudne, nawet jeśli weźmie się tylko możliwości intelektualne….

Jest wiele mądrości w porzekadłach, czy przypowieściach… na przykład taki stary kawał żydowski o kozie, jak to żyd skarżył się rabinowi że ma tak źle w domu, ciasno, mało miejsca… a Rabin mu poradził, aby sprowadził do domu kozę. I po tygodniu Żyd skarży się Rabinowi jak to z tą kozą nie może w domu wytrzymać, jak ona śmierdzi i jak przeszkadza. To mu Rabin poradził aby wyprowadził z domu kozę. A w następnym tygodniu żyd przechodzi do Rabina i mówi jak to w domu jest cudownie i pięknie bez tej kozy…

Bardzo przepraszam że opowiadam stare kawały, ale… Pomyślmy tylko jak w Polsce będzie pięknie, jak wyprowadzi się z niej PiS…
Cały wpis

Równość kobiet.

Pewna Kobieta napisała kiedyś:

…rewolucja powiedzie się tylko wtedy, gdy wszystkie kobiety staną się w pełni świadome swego godnego pożałowania stanu i praw, które utraciły w społeczeństwie… Wszyscy obywatele, włącznie z kobietami, są równie uprawnieni do piastowania godności publicznych, obejmowania stanowisk i urzędów, zgodnie z ich umiejętnościami i nie innymi przymiotami niż ich cnota i talenty… Kobieta rodzi się i pozostaje równa mężczyźnie w jego prawach. Dystynkcje społeczne mogą bazować tylko na użyteczności publicznej…

Napisała też takie zdanie

Kobiety mają prawo wejść na szafot, więc muszą również mieć prawo do wejścia na mównicę.

Cały wpis

Pycha.

Jednym z bardzo skutecznych narzędzi oddziaływania Rosji na Polskę jest PYCHA. Pomijając takie narzędzia jak strach, lizusostwo czy zwyczajne pieniądze, pycha jest jedynym z ważniejszych narzędzi w stosunku do Polski. To wynika z prostego przełożenia wyobrażeń Polaków o sobie samych i o ich relacji z Rosjanami.

Jako Polacy mamy wgrany taki narodowy stereotyp wyższości nad Rosjanami i właśnie ten stereotyp jest przez Rosjan doskonale rozgrywany w polityce z Polską. W skrócie można to zamknąć takim rosyjskim sformułowaniu o Polakach: „Niech sobie głupi myślą że są mądrzejsi”.

No i my sobie tak myślimy, nie dopuszczając do siebie myśli, że możemy być prowadzeni na kremlowskiej smyczy, prowadzeni w kierunku wyjścia z Europy, prowadzeni na smyczy w pięknych polskich narodowych barwach i pod szumnymi nacjonalistycznymi oraz populistycznymi hasłami.
Cały wpis

Węzełki.

Czasem wystarczy powiązać kilka niezależnych od siebie zdarzeń by zbudować jakaś teorię, niekoniecznie prawdziwą. Takie „teorie” są doskonała kanwą do snucia dalszych wniosków i dokonywania zamierzonych czy nie zamierzonych manipulacji, co na przykładzie poniższym spróbuję pokazać.

Weźmy np. głośną sprawę „Klątwy” wystawianej w Teatrze Powszechnym i np. wybuch II Wojny Światowej. Mamy dwa niezależnie i oddalone od siebie w czasie i przestrzeni fakty, których wiązanie ze sobą wydaje się być absurdem. Czy jednak na pewno? Co może łączyć głośna sztukę  teatralną wystawianą obecnie w Warszawie i pociski wystrzeliwane o 4.45 pierwszego września 1939 roku na Westerplatte? NIC?

To sprawdzamy. Sztuka jest wystawiana na kanwie dramatu Wyspiańskiego z 1899 roku o tym samym tytule, dramatu napisanego 40 lat przed wybuchem II Wojny. Westerplatte, polskie „Termopile”, miały być stosem ofiarnym polskiego żołnierza dla podniesienia morale polskiej obrony, tymi straceńcami dowodził major Sucharski. Dalej brak związków?
Cały wpis

Płacz i zgrzyt

Według Biblii największą karą dla człowieka jest wykluczenie ze wspólnoty, wystawienie za drzwi. Pewien król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności, a Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Dlaczego gdy Unia powie: „Basta! Wyrzućcie Polskę na zewnątrz, w ciemności!” to tam nie miałyby czekać płacz i zgrzytanie zębów? Teraz Polska jest wewnątrz. Wprowadzenie sankcji jest praktycznie niemożliwe. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że 26% polskiego eksportu idzie do Niemiec, stamtąd pochodzi także 22% importu. Jaki los czeka Polskę, jeśli Niemcy powiedzą „dość tej antyniemieckiej fobii, handlujcie sobie z kim innym” i pod byle pretekstem zablokują zarówno eksport jak i import? A co z pieniędzmi, które dostajemy za nic, unijnymi miliardami plus? Zgodnie z danymi ministerstwa finansów (stan na styczeń 2017) Polska od początku członkostwa w Unii Europejskiej otrzymała ze wspólnotowej kasy 134.896.065.988 (bez mała 135 mld) euro, zaś wpłaciła 43.854.078.575 (bez mała 44 mld) euro. 91.041.987.413 euro (364.167.949.652 zł, ponad 364 mld licząc euro po 4 zł). Ponad 360 miliardów zł czystego zysku!

Zdemolowana po wojnie Europa wzięła sobie do serca maksymę „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie powstały wspólne organizmy, na początek gospodarcze — Europejska Wspólnota Gospodarcza i Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Pierwsza przekształciła się w Unię Europejską, druga nie przetrwała transformacji. Na integracji skorzystali wszyscy. Teraz do głosu dochodzą tłuste misie, populiści, którym zależy tylko na jednym — zdobyciu władzy za wszelką cenę. Ich separatystyczne, ksenofobiczne, nielogiczne hasła trafiają jednak na podatny grunt.
Cały wpis

Spreadalej

Wybitny polski ekonomista, Człowiek Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy, wytłumaczył dlaczego Polska nie powinna wstępować do strefy euro. Nawet, a w zasadzie wyłącznie, ten kto zakończył edukację na piątej klasie szkoły podstawowej skwapliwie przytaknie. Jednak już absolwent szkoły podstawowej będzie miał kłopot. Co stanowi potwierdzenie, że reforma oświaty jest konieczna. Otóż Wejście do strefy euro będzie oznaczać, że albo złotówka zostanie wyceniona wysoko, co uderzy w nasz eksport, czyli w naszą gospodarkę – 45% PKB to eksport, czyli w ostatecznym rachunku w nasz poziom życia. Albo ocenimy ją nisko, ale to będzie oznaczać cios w naszą stopę życiową, spadek popytu, a więc również uderzenie w gospodarkę. Nie ma z tego ucieczki. Jeśli do tego dodać podaną już w zeszłym roku przez Rzeczpospolitą informację, iż Polski eksport po pierwszych siedmiu miesiącach 2017 r. sięgnął 104,7 mld euro wszystko staje się jasne.

GUS podaje, że w 2014 roku eksport wyniósł 222.339,4 mln dolarów. Czyli 822.656,2 mln zł jeśli kurs dolara wynosi 3,80 zł, jak w kwietniu zeszłego roku, lub 902.698 mln zł jeśli kurs, jak dzisiaj, wynosi 4,06 zł. I to absolwent pięciu klas szkoły podstawowej rozumie — im wyższy kurs euro (dlatego rocznik statystyczny podaje dane w dolarach), tym lepiej. Problem — choć to w tym przypadku bardzo mało prawdopodobne — pojawi się wtedy, gdy sobie uświadomi, że oprócz eksportu jest także import. Nie ma na świecie kraju samowystarczalnego, więc żeby coś wyprodukować i wyeksportować wpierw należy potrzebne komponenty zaimportować. Nawet świni nie da się wyhodować własnym sumptem, bo z importu pochodzą chociażby składniki paszy.
Cały wpis