Wydamy co mamy, a resztę rozdamy

Grzegorz Schetyna, lider opozycji jak co rano uniósł się humorem i w uniesieniu zamiast zażądać dymisji któregoś z ministrów, premiera lub rządu, pognał do sądu. Zorientował się bowiem, że premier Mateusz Morawiecki skłamał powiązawszy to co było, a raczej czego nie było, z tym co mówiła koalicja PO-PSL. Cóż takiego półgębkiem rzucił premier, co do tego stopnia rozeźliło lidera, że ten pognał do sądu? Dokonał gigantycznego skrótu myślowego. Powiedział mianowicie, że Nasi poprzednicy mówili, że „budujmy nie politykę, tylko drogi i mosty”. Prawda? Pamiętacie coś takiego. Nie było ani dróg, ani mostów. Każdy rozsądny człowiek zrozumie tę wypowiedź. Z wyjątkiem Schetyny. Co powiedział Morawicki? Tylko tyle, że po objęciu władzy przez PiS nie było dróg ani mostów. Ale później do władzy doszła koalicja, która zaproponowała: „budujmy nie politykę, tylko drogi i mosty”.  Jak powiedziała, tak zrobiła, dzięki czemu są i drogi i mosty.
Cały wpis

List niezaklejony

Panie Dyktatorze!

Wielu obywateli i mieszkanek naszego kraju, regionu, diecezji, województwa, powiatu i gminy ze smutkiem przyjęło do wiadomości informację, że kina, teatry i biblioteki ciągle propagują treści, które nam się nie podobają. Literatura i sztuka zawsze kształtowały i wspierały świat wartości: dobro, prawdę i piękno. Tymczasem okazuje się, że kształtują co innego. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w gospodarce rynkowej każde zdjęcie spektaklu z afisza, wycofanie filmu z dystrybucji, zablokowanie sprzedaży książki to wymierne straty dla twórców, autorów, aktorów, dystrybutorów. i wszystkich, którzy z tego żyją. Dlatego byliśmy przeciwnikami nie tylko prywatyzacji, ale w ogóle zmiany ustroju i likwidacji cenzury.
Cały wpis

Jak pan doskonale wie ziemia jest płaska

Na całym cywilizowanym świecie przyjęło się, że ktoś, kto skończył szkołę jest mądrzejszy i wie więcej niż ktoś, kto szkoły nie skończył. Analogicznie nauczyciel jest mądrzejszy od ucznia, doktor od magistra, a profesor od doktora. Nikomu dotąd nie przyszło do głowy tego kwestionować. I oto w pewnym kraju, przez prominentnego działacza partii — wtedy — rządzącej nazwanego dzikim, w studio telewizyjnym zgromadzili się profesor i doktor. Profesor Marek Chmaj konstytucjonalista i doktor nauk prawnych Maciej Andrzej Mitera, który ma na koncie wyrok dyscyplinarny. Podczas rozmowy okazało się, że p. profesor nie ma pojęcia o Konstytucji i prawie, a doktor wie wszystko i o jednym i o drugim. Jak pan doskonale wie… — miażdżył doktor profesora chełpiąc się jego wiedzą. I był to jego jeden z koronnych argumentów.
Cały wpis

Elektrobezpieczeństwo plus czyli bateria Patriotów plus komplet baterii

Gdy w 1989 roku totalitarny reżim dogadał się z opozycją i stopniowo ustępował pola w coraz to nowych obszarach, pojawiła się Gazeta Wyborcza. Obok zachodnich rozgłośni radiowych, które wtedy przestano zagłuszać, jedyne medium nie znajdujące się w rękach władzy, która wreszcie utraciła monopol informacyjny, a czytelnicy byli na bieżąco i — co najważniejsze — rzetelnie informowani co się w kraju dzieje. Gazeta szybko została znienawidzona przez wielu, ponieważ nikogo nie oszczędzała i niczego nie zatajała. Warto pamiętać, że najgłośniej za pozostawieniem cenzury gardłował wtedy Kościół Katolicki i środowiska z nim związane.
Cały wpis

Nadzwyczajna Kasia

Kasia miała dwanaście lat gdy ksiądz uczący religii pierwszy raz ją zgwałcił. Zaczął zdzierać ze mnie ubrania. To taki strach, że nie możesz oddychać — opowiada. Gdy skończył, owinęłam się w koc, położyłam przy ścianie i płakałam. Sługa boży najwidoczniej poczuł potrzebę pokazania dziecku jak wyglądał Adam jak go pan bóg stworzył. Dziewczynka cztery razy próbowała odebrać sobie życie, żeby klecha mógł nadal bez wyrzutów sumienia służyć bogu, ale w porę uprzytomniła sobie, że to grzech, albowiem, jak chce Katechizm Kościoła Katolickiego, „samobójstwo zaprzecza naturalnemu dążeniu istoty ludzkiej do zachowania i przedłużenia swojego życia”, a także „sprzeciwia się miłości Boga żywego” (2281). Zamiast więc po prostu ze sobą skończyć jak pan bóg przykazał doprowadziła do tego, że klecha zasiadł na ławie oskarżonych. Tu do akcji wkroczyła nadzwyczajna kasta, która darzy szczególną estymą wszystkich, którzy tak jak i ona występują w powłóczystych szatach.
Cały wpis

My z samego rana padniem na kolana

Grupka posłów zaproponowała, by rocznica chrztu Polski stała się świętem państwowym. Platforma Obywatelska z entuzjazmem odniosła się do tego pomysłu, jedynie termin wzbudził jej zastrzeżenia, bowiem 14 kwietnia 1934 roku utworzono ONR. Dlatego zgłosiła poprawkę, żeby świętować 15 kwietnia. I to trzyma się kupy — 14 kwietnia świętuje sam ONR, 15 kwietnia wraz z PO. Oznacza to, że podczas wyborów będzie można przebierać wśród klęczących jak w ulęgałkach. A także, że ewentualne zastąpienie PiS-u Platformą będzie zmianą niesłychanie łagodną, wręcz niedostrzegalną. Zaś ci, którym marzy się świeckie państwo będą jeszcze musieli poczekać sycąc oczy widokiem klęczących oficjeli. Albowiem im bardziej przerażające wieści dochodzą z zakrystii, im więcej niecnych czynów wychodzi na jaw, tym gorliwiej politycy Kościół wspierają. Bóg musi być wielki, skoro takich ludzi powołał do służby.
Cały wpis

Trump Palace

Ci, którzy nie nazywali Związku Radzieckiego Radzieckim lecz Sowieckim byli bohaterami. Bowiem posługiwać się polskimi słowami (prawie) każdy potrafi, ale żeby dokonać transkrypcji rosyjskiego słowa совет (rada) i nazywać rzeczy po ichniemu trzeba wykazać się odwagą, mądrością i znajomością języka oraz букв. Konsekwentnie naszego nowego wielkiego sojusznika, z którym wiążą nas nierozerwalne więzy braterstwa oraz dozgonna przyjaźń, należy określać mianem Statesy. Do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia, czy należy mówić jak się pisze, czy pisać jak się wymawia.
Cały wpis

Premiera anegdoty

Premier Mateusz Morawiecki opowiedział anegdotę.
Do tego premiera, który rządził siedem lat chudych niedawno dzwoni kuzyn i pyta
— Co robisz?
Pomijając istotne szczegóły Morawiecki od razu przeszedł do meritum i spalił kawał. Nie wspominał bowiem o niefortunnym, acz wielce zabawnym zbiegu okoliczności. Otóż tak się złożyło, że zniechęcony i przemęczony siedmioletnimi rządami premier słysząc dzwoniący telefon rzucił do doradcy:
— Odbierz Mateusz, ja już nie mam siły, mam dość na dzisiaj.
Doradca myśląc, że pytanie zostało skierowane do niego odparł szczerze:
— Nic, jestem w pracy.
Cały wpis

Każda małpa musi być wyposażona w brzytwę

Niektórzy twórcy, z reguły trzecioligowi, z entuzjazmem przyjmują każdy pomysł, dzięki któremu teoretycznie będą więcej zarabiać. Przy czym chyba tylko w Polsce przepisy regulujące prawa do kopiowania, rozpowszechniania i zwielokrotniania noszą nazwę praw „autorskich”. Z kolei artyści wielkiego formatu, o światowej renomie, są bardzo powściągliwi w popieraniu rozwiązań, które owszem, są bardzo korzystne dla wydawców, ale już niekoniecznie dla twórców. Ile trzeba wyżłopać gorzały i nawąchać się kleju, żeby uwierzyć, że rozwiązania, za którymi lobbują globalni giganci przemysłu rozrywkowego, zwiększą zyski lokalnych gwiazdek?

Google News to zbiór linków do artykułów, spis tytułów prasowych na określony temat. Za co Google ma płacić portalom, których materiały linkuje? Za to, że zadaje sobie trud wyszukiwania, gromadzenia i udostępniania informacji o publikacjach? Apologeci dyrektywy zaklinają się, że o żadnym podatku od linków nie ma mowy. Ciekawe czy sami wierzą w to, co mówią. Jak najbardziej chodzi o linki tyle, że Google to niewinna ofiara rąbania drew, podczas którego wióry lecą. Prawdziwym celem są serwisy torrentowe, których dotąd nie udało się ugryźć, bowiem batalia prawna jest skomplikowana, droga, a wynik niepewny. Tym bardziej, że sam Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że linkowanie, nawet do materiałów nielegalnych, nie narusza prawa*. Nadeszła więc pora, by sprawę sobie ułatwić i rękami polityków skroić prawo tak, by można było w prosty sposób wykończyć finansowo każdy serwis. A że rykoszetem oberwie usługa świadczona przez Google? Dla giganta to żadna strata, a wręcz zysk, bo gromadzenie informacji kosztuje.
Cały wpis

Prawa do piłowania gałęzi, na której siedzimy, nikt nam nie odbierze!

Nawiązując do wczorajszych rozważań o cenzurze na usługach twórców spróbujmy rzecz uporządkować i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Zanim jednak je postawimy puśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że odziedziczyliśmy w spadku, lub wygraliśmy na loterii pokaźną sumkę i postanowiliśmy ją zainwestować. Uznaliśmy, że najlepiej będzie stworzyć coś na kształt youtube, gdzie każdy użytkownik będzie mógł podzielić się z innymi swoją twórczością. Jeden wrzuci wierszyk, drugi opowiadanie, trzeci filmik, a my zarobimy na utrzymanie dzięki reklamom.

Aby pomysł zrealizować trzeba sporo zainwestować. Kupić serwery, nośniki, wynająć pomieszczenie w którym będą stały, podpisać umowę z elektrownią, zapewnić zasilanie awaryjne, zapewnić sobie szerokopasmowy dostęp do internetu. Wydatki szybko uszczupliły kapitalik, ale serwis ruszył. Pojawili się reklamodawcy. Żeby nie żerować na czyimś talencie i pracy wprowadziliśmy zasadę, że dzielimy się zyskami z reklam po połowie. Oczywiście użytkownicy zaczęli umieszczać nie tylko własną twórczość. W takim przypadku pieniądze nie trafiały do nich, lecz do właścicieli praw.
Cały wpis

Cenzura w interesie twórców

Gazeta Wyborcza pisze, posługując się swoistą polszczyzną:

Internetowi giganci mają płacić za wykorzystanie treści wytwarzanych np. przez media, o co apelowali największe firmy medialne — taką dyrektywę poparł w środę Parlament Europejski. Jej przeciwnicy porównują nowe przepisy do ACTA, a PiS wykorzystuje głosowanie do walki politycznej.

Największe firmy medialne uznały, że najwyższa pora, by powiększyć się jeszcze bardziej. Pożyteczni idioci uważający się z twórców uznali, że też na tym skorzystają i masowo poparli pomysł. Arcydzieło cytowanego wcześniej kompozytora Jarosława Siwińskiego, który „zwracał uwagę”, że „każdy film, każda piosenka, każdy spektakl teatralny, powstał ogromnym nakładem pracy” obejrzało raptem (według licznika) 146 osób. Jaki interes ma youtube w trzymaniu takich dzieł na swoich serwerach? Przecież taka liczba użytkowników nie zwróci ułamka kosztów obsługi serwerów, na których przechowywany jest plik nawet wtedy, gdy wszyscy zainteresowani będą oglądać i klikać reklamy. W tej sytuacji dzieło prędzej zniknie z sieci niż Siwiński doczeka się jakichkolwiek zysków. Ten scenariusz znajduje potwierdzenie w omawianym artykule. Otóż
Cały wpis

Nie sądźcie

Jedna z osób goszczących w „Poranku radia Tok”*, która prywatnie jest kobietą, nie mogła zrozumieć jak prokurator, która także jest kobietą mogła wydać tak kuriozalne postanowienie o umorzeniu sprawy pobitych kobiet. Manuela Gretkowska u bogato ilustrowanego Kuby Wątłego w telewizji jednego widza nie mogła się nachwalić dwóch pań: Barbary Nowackiej i Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Największą ich zaletą jest to, że obie są kobietami. Niestety, w większości przypadków bycie kobietą nie gwarantuje niczego, nawet przyzwoitego traktowania innych kobiet. Skoro rzeczywistość skrzeczy, a w to, że czerń jest biała często nawet same zainteresowane nie wierzą, więc nie pozostaje nic innego jak pilnie tropić przejawy seksizmu, krytykować wszelkie akcje uświadamiające skierowane do kobiet i dziewcząt i nadal gorliwie kaleczyć język.
Cały wpis

Nie będzie Unia pluć nam w twarz, pieniędzy nam żałować!

Serena Williams jest sławną tenisistką. Kilka dni temu przegrywała mecz i dostała histerii. Stan jej wzburzenia sportretował karykaturzysta i… został oskarżony o seksizm i rasizm. Seksizm z uwagi na fakt, że Serena Williams jest kobietą. Rasizm ponieważ jest Murzynką. Zapewne przez przeoczenie o seksizm i rasizm nie został oskarżony arbiter, który nie dość, że jest mężczyzną z Portugalii, to jeszcze kilka razy ukarał Williams ostrzeżeniem. Być może ma to związek z faktem, że sama Williams nazwała go złodziejem, a nie mizoginem, rasistą czy seksistą. To wydarzenie, a w zasadzie oskarżenie oznacza, że walka o równouprawnienie niektórych płci i ras osiągnęła wyższy poziom.
Cały wpis

Ta zniewaga krwi wymaga

Media doniosły, że w piaskownicy bawiło się trzech chłopców w wieku dziesięciu, ośmiu i pięciu lat. W pobliżu była także matka jednego z nich, choć na temat roli jaką odegrała media milczą. W pewnym momencie, około osiemnastej, doszło do nieporozumień, scysji i kłótni między dziećmi. To się zdarza w każdej piaskownicy. Najmłodszy i najsłabszy będąc na straconej pozycji zaczął wyśmiewać najstarszego i kpić zeń. Ten chwilę odgryzał się, po czym wstał, otrzepał się z piasku i udał do domu. Z kuchni wziął nóż, wrócił do kolegów i z pomocą kuchennego narzędzia wyrzeźbił na twarzy pięciolatka trzy bruzdy dotykowe, wyznaczające nieprzekraczalne granice szyderstwa.

Można, a nawet trzeba się oburzyć.
Cały wpis

Inicjatywa osobista

Stale poszerzam swoje horyzonty — mówi Michał w radiu Tok. Kim jest Michał? Najprawdopodobniej pracownikiem redakcji. Co mu poszerza horyzonty? Zbiór podcastów za darmo dla swoich i za minimum 14,99 zł dla pozostałych. Wiadomo bowiem powszechnie, że ogromny wpływ na szerokość  horyzontów mają z jednaj strony rozważania o wyższości kultury osobistej nad kulturą domową, a z drugiej zdezaktualizowane dyskusje polityczne sprzed miesięcy. Aby jednak nie poszerzyły się zanadto usunięto wszystkie podcasty z czasów Ewy Wanat. Szerokość horyzontów w ryzach trzyma także ramówka, która wyróżnia podstawowe bloki: „Poranek radia Tok”, „Przedpołudnie radia Tok”, „A teraz na poważnie” (sic!), „Wieczór radia Tok” i „Program nocny”. „Popołudnia radia Tok” nie ma, ponieważ było za Ewy Wanat i należało to zmienić.

Cały wpis

Płoną góry, płoną lasy

Czy można coś zrobić nie robiąc nic? Inaczej. Czy można przekonać ludzi do siebie dając im do zrozumienia, że się nimi gardzi i uważa za idiotów?

Grupa trzymająca zapałki podpaliła las. Na miejscu pojawiły się liczne zastępy straży pożarnej. Przygotowano trybunę, na którą wdrapywali się kolejni przedstawiciele drużyn, by zagrzewać swoich do większego wysiłku i poświęcenia.
— Ten las zasługuje na to, żeby go gasili ludzie odpowiedzialni, którym na sercu leży dobro nie tylko drzew i krzewów, ale także ściółki — przekonywał jeden.
— Nasz kompleksowy, postępowy program gaszenia pożarów zakłada nie tylko gaszenie, ale także zraszanie, podlewanie, nawożenie i sadzenie — informował drugi.
— Podpalacze są źli. Podpalając las podpalili nas. My jak tu siedzimy na to nie pozwolimy — deklarował trzeci.
— My mamy postępowy program i progresywną wodę w sikawce — zagaił czwarty. — Nie możemy dopuścić do tego, by zmieszała się z konserwatywną, bezwonną, a bywa, że śmierdzącą cieczą z innych sikawek.
— Ludzi nie interesuje płonący las. Chcą godnie żyć, zbierać jagody i grzyby, polować, pozyskiwać drewno. Dlatego my mamy w programie sadzenie jagód, grzybów i hodowlę zwierzyny łownej — zadeklarował piąty.
Cały wpis

Nieprawdą jest, że nie może, bo nie może

Szef Państwowej Komisji Wyborczej to człowiek godny najwyższego szacunku, uznania i w ogóle. Swego czasu raczył był krytykować zmiany wprowadzone przez PiS w ordynacji wyborczej: Przepisy dotyczące zmian w Kodeksie wyborczym przygotowane zostały przez osoby, które w ogóle nie mają pojęcia jak w praktyce wyglądają wybory, jak w praktyce wygląda praca w PKW — oznajmił dodając, że Te przepisy układał mały Kazio. Ta niepochlebna opinia po układającym przepisy małym Kaziu spłynęła jak woda po… mniejsza z tym po kim. Przeczulony na swoim punkcie PiS zwykle domagający się przeprosin za zniewagi mniejszej wagi tym razem nabrał wody w usta. Potem szef PKW wielokrotnie jeszcze łapał się za głowę i narzekał na nową ordynację, ale nie podał się do dymisji ponieważ to nie w jego stylu, a poza tym wie, że podoła. Tym łatwiej, że nareszcie przy wyborach nie będzie sędziów, którzy głownie przeszkadzali. Jak bez nich będzie szybko, sprawnie i uczciwie wyłuszczył w artykule »Sędziom przy wyborach już dziękujemy«.
Cały wpis