Globalnie monstrualne ocieplenie, czyli GMO

W piątek, choć bynajmniej nie trzynastego, p. Orliński poświęcił swoją audycję fuzji dwóch gigantów biotechnologicznych zajmujących się także modyfikacjami genetycznymi. Uzupełnił ją wpisem na swoim blogu, delikatnie dając do zrozumienia, że argumenty ekologów są wielce nieprzekonywujące.

Ze strony „zielonej” słychać argumenty, będące w gruncie rzeczy tautologią (że skoro politycy wprowadzili takie zakazy, to znaczy, że te zakazy są słuszne, bo tych zakazów oczekuje opinia publiczna — no tak to można bronić „kompromisu aborcyjnego”).

Jeśli człowieka umiejętnie  postraszyć, to człowiek się przestraszy. I podzieli się swoimi lękami z innymi. Aby to zadziałało muszą być spełnione dwa warunki. Pierwszy to mała wiedza straszonego. Do ignoranta nic tak dobrze nie przemawia jak nauka innego nieuka. Ci naukowcy bowiem to wielce podejrzany element. Mówią niezrozumiałym językiem tak niewiarygodne rzeczy, że aż się wierzyć nie chce. Dlatego zdecydowanie łatwiej uwierzyć hochsztaplerowi gdy przekonuje, że szczepienie zabija niż uczonemu, że ratuje życie. Podobnie jest z GMO. Już samo słowo „modyfikacja” brzydko pachnie. Wiadomo, że zarodek to nienarodzone dziecko, a co to takiego ten gen? W Biblii nie ma o nim ani słowa!

Drugi warunek zasiania skutecznego postrachu to lenistwo. Straszonemu nie chce się sprawdzać, czy straszący przypadkiem nie plecie dubów smalonych więc wierzy we wszystko. A najchętniej w to, że profesor jest głupszy od niego i gie wie.

Wiele inwestycji rujnowało przyrodę w sposób katastrofalny. Tak dalece, że aktywiści ekologiczni rzucali się pod maszyny, przywiązywali do krzaków, słowem protestowali. Po czym zgadzali się odstąpić po spełnieniu przez inwestora pewnych warunków, z których głównym było zasilenie konta organizacji jakąś kwotą. Oczywiście protestowali tylko tam, gdzie mieli poczucie bezkarności i duże szanse odniesienia korzyści. Dlatego nie było ich na placu budowy gigantycznej zapory wodnej w Chinach, która przyczyniła się do śmierci kilkudziesięciu tysięcy osób, zmusiła do opuszczenia domów milion kolejnych, unicestwiła rzadkie gatunki zwierząt, zatopiła zabytki starsze niż egipskie piramidy i nie tylko wywiera ogromny wpływ na środowisko, ale także spowalnia ruch obrotowy Ziemi. Z kolei próba sił z Rosjanami skończyła się totalną klapą, więc odpuścili. Przykłady można mnożyć.

W przypadku GMO trudno nie dostrzec, że protesty i zakazy nie leżą w interesie ani środowiska naturalnego, ani zdrowia, lecz wyłącznie przemysłu chemicznego i — ewentualnie — protestujących i zakazujących. Żaden działacz ekologiczny nie odpowiedział dotąd na pytanie dlaczego roślina zmodyfikowana, która jest odporna na szkodniki i w związku z tym nie wymaga posypywania środkami chemicznymi jest mniej zdrowa od posypywanej? Innymi słowy jaką korzyść odnosi środowisko gdy weń ładować miliony ton środków ochrony roślin i nawozów? Logika nakazuje protestować tam, gdzie rozpylane są trucizny, a nie przeciw ograniczeniu ich stosowania!

Rzut oka na dane pozwala rzucić nieco światła na te kompletnie nielogiczne działania. Otóż globalny rynek środków ochrony roślin jest wart blisko 54 miliardy dolarów. Przy czym jeden z liderów manipulacji genowych, wykorzystywany do straszenia maluczkich, firma Monsanto, jest oskarżana o niestworzone rzeczy jako producent GMO, ale już nie jako potentat na rynku środków ochrony roślin.

BASF Polska dla potwierdzenia tezy dotyczącej rozwoju przemysłu agrochemicznego podaje, że rynek środków chemicznych dla rolnictwa w 2010 r. wart był 44,2 mld dolarów, a na ochronę upraw rolnictwo wydało w skali światowej 38,3 mld dolarów. Z analiz wynika, że na globalnym rynku miał miejsce wzrost wartości wydatków na rolnictwo w 2010 r. o 1,1%. Według dyrektora BASF w 2011 r. wzrost wydatków na ochronę roślin warzywnych, sadowniczych i rolniczych sięgnął 3-4%, czyli był bardziej dynamiczny niż wcześniej. (Źródło)

Jeśli ktoś nie wie kto zacz ten BASF, to jest to założona 6 kwietnia 1865 roku przez Friedricha Engelhorna w Mannheim firma Badische Anilin- und Sodafabrik. Specjaliści od teorii spiskowych mogą już zacząć dociekać dlaczego polskim zielonym zależy na maksymalizacji zysków niemieckiej firmy. BASF należy do światowej czołówki firm skupiających w swych rękach ponad 80% całkowitej sprzedaży środków ochrony roślin. Pozostałe pięć to wspomniany już Monsanto, Syngenta, Bayer CropScience, DuPont oraz Dow AgroScience. Wszystkie mają Polskie oddziały. Po fuzjach pozostaną trzy.

Nie można nie wspomnieć także o dwóch pomysłach opierających się na podobnej logice, rzec by można na wskroś ekologicznej. Oto w jakiejś szalonej głowie urodził się pomysł przerabiania żywności na paliwo w sytuacji, gdy dwa miliardy ludzi na świecie jest niedożywionych, a codziennie z głodu umiera 15.000 dzieci jak najbardziej narodzonych.

Unia Europejska i USA uznały, że w związku z koniecznością ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i rosnącego zapotrzebowania na paliwa, należy stymulować produkcję biopaliw. Niestety, uprawa kukurydzy, rzepaku czy buraków cukrowych jest nieefektywna, a w skrajnych przypadkach produkowanie energii z biopaliw wymaga włożenia w ich uprawę, zebranie i przerób większej ilości energii, niż ta, którą pozyskujemy.

Rolnicy uprawiają wciąż więcej i więcej kukurydzy na paliwa – w stanie Iowa wyparły one praktycznie inny uprawy, w tym soję i pszenicę. Eksportowana wcześniej żywność, zamiast trafiać do ludzi, trafia do baków – na jeden bak idzie tyle kukurydzy, ile mogłoby zapewnić człowiekowi jedzenie na cały rok. Kryzys żywnościowy rozkręca się, a ceny rosną. (Źródło)

Przerabianie żywności na paliwo to nie jest jednak ostatnie słowo tuzów intelektu ekologicznego. Wymyślili coś jeszcze bardziej szatańskiego.  Podzielili mianowicie energię na energię odnawialną, emitującą ekologiczny, niegroźny dwutlenek węgla i zwykłą, powodującą emisję dwutlenku węgla odpowiedzialnego za efekt cieplarniany. I — jak pisze Wyborcza — widać już pierwsze efekty.

Co roku dziesiątki tysięcy dębów, buków i topoli jest ścinanych i zamienianych w 5 mln ton pelletu. Ten trafia do zachodniej Europy i jest spalany na cele energetyczne […]. W ciągu ostatnich trzech lat eksport pelletu do Europy z USA podwoił się.

Stary Kontynent kupuje pellet tonami, bo dorzuca go do elektrowni węglowych i w ten sposób na papierze można odnotować, że produkuje się „zieloną energię” (drzewa odrastają, więc są źródłem odnawialnej energii).

Ktoś, kto w szkole nie spał na lekcjach biologii, przeciera teraz oczy ze zdumienia, szczęka mu opada i z łoskotem uderza o podłogę, a włosy stają dęba. Ponieważ spalanie węgla także jest spalaniem biomasy i „energią odnawialną”! Bo węgiel, a także torf, to paliwa pochodzenia roślinnego! Wiedzą to nawet dzieci! Globalne ocieplenie jest gigantycznym problemem zagrażającym całej ludzkości. Jednak niektóre działania ewidentnie nie mają na celu uporania się z nim, zahamowania zmian klimatycznych, lecz służą wyłącznie do napełniania kabzy.

Nikt dotąd nie udowodnił, że rośliny genetycznie modyfikowane są szkodliwe. Natomiast wiele badań mówi o szkodliwości nawozów i środków ochrony roślin. Warto pamiętać, że mutacje, czyli zmiany genetyczne, zachodzą cały czas w sposób naturalny. Natomiast jedyną naturalną substancją w naturalny sposób rozpylającą się na pola, lasy i strumienie, czasami w znacznych ilościach, jest pył wulkaniczny. Ale nawet ekolodzy nie przekonują, że należy go stosować na masową skalę.

 

PS. Na ten temat można także poczytać we wpisie pod tytułem „Ekoryści czy terrolodzy?

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. Tezy, antytezy, popisywanie się, wydumane teorie czasami przyjmowane jako prawda, a potem dementowane to rzeczywistość gdy nie trzeba wykazać się rzetelnymi badaniami (które też mogą nie pokazywać całej prawdy), a ma się możliwość zabłysnąć w nijakich mediach, w których nie o prawdę, a dochody chodzi i nikomu nie przeszkadza zarabianie na fałszu, oszustwie, na niszczeniu życia różnym osobom, trudno rozumieć i wiedzieć co dobre, co nie.

    Dam prywatny przykład. Poszukiwałam diety by jeść co należy w moich dolegliwościach. Czy marchewka jest zdrowa? O tym jesteśmy przekonani. Jednak marchewka może wyrosnąć na polu przenawożonym nawozami sztucznymi. Wiec zdrowa nie jest. Kupuj u sprawdzonego producenta? Jedz marchewkę surową, bo gotowana ci zaszkodzi i utyjesz. Gotowana ma wysoki indeks glikemiczny, co w mowie zrozumiałej – można utyć. Nie jedz marchewki surowej, bo zjedzona bez tłuszczu nie przekaże twojemu organizmowi żadnych wartościowych witamin.

    To najprostszy przykład przekazów. Dodam, że wiele z nich jest tłumaczone przez maszynę-tłumacza. I jest o.k. To był przykład prostej sprawy. Jak poruszać się, decydować w wyborach, ewentualnych referendach, gdy wiadomo, że nawet metodyka przeprowadzenia sondażu, miejsce zbierania głosów ma znaczenie?

    Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego kurczy się co roku wiosną i latem, osiągając swój minimalny rozmiar. Zimą, kiedy słońce znajduje się poniżej horyzontu, pokrywa odrasta. Ma to wpływ na regulację temperatury planety, cyrkulację powietrza, prądy morskie oraz ekosystemy.

    Tego lata rozmiar arktycznej pokrywy lodowej zaskoczył naukowców. Parametry zmieniały się kilkukrotnie. Odwilż rozpoczęła się w marcu, szybkie topnienie lodu trwało do maja. Niskie ciśnienie atmosferyczne oraz zachmurzone niebo w czerwcu i lipcu zwolniły proces topnienia. Jednakże w sierpniu przez Arktykę przeszły dwa duże sztormy, które wznowiły odwilż.

    Walt Meier specjalista zajmujący się skorupą lodową skomentował: „to niewiarygodne, że w tym roku wahania poziomu pokrywy lodowej zmieniają się tak radykalnie”. – Lipiec i sierpień są kluczowe dla odwilży, mamy wtedy każdego dnia po 24 godziny słońca. W tym roku podczas tych dwóch miesięcy nie zaobserwowaliśmy momentu topnienia – komentuje dla NASA Meier. (Za Onetem)

    Eksperci nie są zgodni co do tego, czy oscylacja kwazi-dwuletnia (QBO – quasi-biennial oscillation) ma jakiś dominujący wpływ na pogodę na Ziemi, jednak jej zmiana całkowicie zaskoczyła specjalistów z NASA. Obserwowany od lat wzorzec został zaburzony.

    Powietrze przepływające w stratosferze ma bardziej stały charakter niż wiatr wiejący w pobliżu powierzchni ziemi i poważnie wpływa na skład atmosfery. Od niego może zależeć na przykład gęstość warstwy ozonowej oraz rozkład zanieczyszczeń, więc monitorowanie stratosferycznych prądów strumieniowych trwa od lat 50. ubiegłego wieku. (za Interią)

    Zamartwiać się czy ignorować?

    1. Jeśli chodzi o cukrzycę, to coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że to właśnie dieta niskotłuszczowa i niskocholesterolowa generuje cukrzycę. Na przykład arbuzy, które mają wysoki współczynnik glikemiczny… obniżają poziom cukru. Warto też sięgnąć po grapefruity. Co ciekawe grapefruitów nie lubiłem dopóty, dopóki nie zacząłem mieć kłopotów z cukrem. Teraz je uwielbiam.

      Jak to działa przećwiczyłem na teściowej, która wtedy pierwszy (i ostatni) raz posłuchała mojej rady. Faszerowała się margarynkami, nie jadła jajek, piła odtłuszczone mleko i unikała tłuszczu. I mimo to i stosowania leków miała gigantyczny poziom cholesterolu. Poradziłem jej, że ponieważ i tak praktycznie co miesiąc ma robione badania, wiec niech zaryzykuje i przez miesiąc nie żałuje sobie, ja masło, pije tłuste mleko, je jajka wtedy i wszystko na co ma ochotę i w ogóle niech sobie nie żałuje. Po miesiącu lekarka patrząc na wyniki nie mogła uwierzyć, że teściowa nie stosowała żadnych leków na obniżenie cholesterolu! Te leki poszły w odstawkę. A cukrzyca pojawiła się dopiero… w szpitalu.

      Nie ma zdrowej żywności. Bo nie może być w tak zanieczyszczonym środowisku. Więc nie ma sensu rozdzierać szat. Bo nawet jak nam coś zaszkodzi, to jak udowodnimy rolnikowi, że to z jego winy? Chyba, że struje setki osób…

      1. Zobaczyłam (kiedyś, dawno temu) w magazynie piękne ogórki gruntowe. Spytałam rolnika czy mogę je kupić przed dostawą po cenie skupu?

        A ile pani chce? – ( Chyba?) 10 kg; – Dobrze, to jutro pani przywiozę, bo te, to towar na handel, przywiozę z sadzonych dla siebie. :-)
        Badanie ziemi jako nieuniknione zdarzenia może czegoś nauczyć. Gdy wyniki będą odpowiednie – badanie darmowe, gdy złe – badanie do zapłaty. Kolejne badania złe już z karą.

        Inaczej rolników, a piękniej kiedyś zwanych chłopów nie przekona się. Nie przekona się inaczej ich potomstwa.