Słowotok

Panie prezydencie! W 2011 roku na uroczystości upamiętniające ofiary w Jedwabnem wysłał pan list, który odczytał tam pan premier Tadeusz Mazowiecki. W tym liście, miedzy innymi, zawarł pan takie stwierdzenie: „Naród ofiar był także sprawcą”. Panie prezydencie, proszę mi powiedzieć jak w takim razie wygląda pana polityka obrony dobrego imienia Polski jeżeli pan w swoich wystąpieniach używa określenia, które niszczy rzeczywistą pamięć historyczną, zadaje kłam temu, co jest tak niezwykle dla nas ważne. Tego, żebyśmy nie byli kłamliwie oskarżani przez innych, że to my uczestniczyliśmy w holokauście. Pan dobrze wie, że naród polski w holokauście nie uczestniczył!

Tymi słowy Andrzej Duda, kandydat na prezydenta, zwrócił się do prezydenta Komorowskiego. Czy można nad tym przejść do porządku dziennego i pozwolić, by poszło w zapomnienie? Wydaje się, że warto słowa Dudy zapisać zaraz obok poglądu wyartykułowanego przez Tomasza Sommera w tygodniku Najwyższy Czas!, że największym grzechem Kaczyńskiego jest zatrzymanie ekshumacji w Jedwabnem, co w efekcie doprowadziło do tego, że zbrodnia ta nadal nie jest wyjaśniona. Stanowi natomiast pożywkę dla ciągłego obwiniania Polaków o udział w Holokau­ście oraz przenoszenia antypolonizmu części elit do pop-kultury, czego przykładem jest głośny ostatnio film „Pokłosie”.

Ale czy warto sobie zaprzątać głowę słowami? Toniemy w ocenie słów, które znaczą już coraz mniej. Oto ksiądz pisze wierszyk, układa do niego muzyczkę, a państwowa, świecka (sic!) szkoła czyni z tego hymn, który uczniowie mają znać na pamięć. Obowiązkowo! Hymn Polski, ich ojczyzny, nie jest tak ważny jak ten, spłodzony przez księdza Chamskiego hymn szkoły. Patronem szkoły też zresztą nie może być jakiś poeta, pisarz czy uczony, lecz sam Jan Paweł II albo któryś z licznych biskupów. W czasach minionych też każda ulica, skwer, zaułek, plac, każda placówka musiała nosić imię jak nie Lenina, to przynajmniej jakiegoś zasłużonego towarzysza. Najlepiej radzieckiego.

Sprawa zapewne nie byłaby warta wzmianki, gdyby nie to, że pomiędzy bogiem a ojczyzną, czyli tam, gdzie jeszcze niedawno był honor, w hymnie Chamskiego nie ma nic.

Nie mamy lękać się w życiu niczego,
Kiedy otwarte są drzwi Chrystusowi.
„Bóg i Ojczyzna” hasłem każdego,
Kto krzyżem pierś swą odważnie zdobi.

Czy to powód do niepokoju? Chyba nie. To po prostu prosta konsekwencja zawłaszczenia państwa. Ksiądz Chamski nie użył określenia, które jest mu obce. Honor jest przecież kulą u nogi w jego profesji. Bo niby jakie miałyby być objawy u księdza? Że przestanie działać na korzyść Kościoła, Watykanu, a zacznie na korzyść ojczyzny? Przestanie kłamać? Da dzieciom spokój? Oto parafia, której państwo oddało w pacht jedyny cmentarz w okolicy, nie waha się profanować krzyża smarując go jaskrawą farbą. Dlaczego? Bo grób zaniedbany. Gdyby w ten sposób pomazali krzyże „nieznani sprawcy” wrzask podniósłby się na całą Polskę, a prokuratura wszczęłaby natychmiast śledztwo. Parafii wolno profanować krzyże i bezcześcić miejsce pochówku. Klecha ani chybi był opętany przez ducha świętego. W przeciwnym razie po co by mazał po krzyżach, skoro z daleka i na pierwszy rzut oka bez trudu można odróżnić grób zaniedbany od zadbanego?

My się w życiu niczego nie boimy,
Bo pan nasz wszystko nam wybaczy.
Papieżowi ojczyznę i boga zostawimy.
A honor? Honoru nikt już nie zobaczy…

Słowa, słowa, słowa. Oto sam papież powiedział, że Niespotykana wcześniej jest skala i prędkość mnożenia się nierówności. Na to nie możemy pozwolić. Musimy zaproponować sprawiedliwe i solidarne rozwiązania. Ale to nie koniec. Gdy miliony dzieci na całym świecie umiera z głodu, gdy na niektórych obszarach coraz gwałtowniej zaczyna brakować wody, gdy ludzi na Ziemi jest już przeszło 7 miliardów, papież martwi się, że… rodzi się za mało dzieci. I wie dlaczego tak się dzieje. To bożek pieniądz powoduje kulturę odrzucenia; odrzuca się dzieci, które nie przychodzą na świat, które wykorzystuje się albo zabija, zanim się urodzą. Odrzuca się ludzi starszych, którzy nie mają opieki i lekarstw. Się odrzuca… Może rozwiązaniem jest oznaczanie odrzuconych farbą? Będzie znak, jak na cmentarzu, że problem został dostrzeżony, a w najbliższym czasie zostaną przedstawione sprawiedliwe i solidarne rozwiązania…


Na zdjęciu: papież Franciszek; na drugim planie beneficjum

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. To był czas gdy nie było tv, a jak już nawet była, to spotkania znajomych (bez oglądania tv) były normą. Spotkania i wspominanie. jeden z odwiedzających rodziców stale mówił o serwitutach i morgach. Inni o cudownym życiu „za Bugiem”. Nie brakowało wspomnień z okresu wojny. Ludzi z różnych terenów II RP. Wspominali też losy Żydów. Przed wojną, w czasie oraz po wojnie. Przed wojną w tych opisach Żyd jawił się jako niedomyty, z gromadą dzieci, żoną noszącą perukę. Taki obraz biednych, osamotnionych w społeczeństwie ludzi.

    I mimo, że niektórzy opisywali życie Żydów w niedostatku, zarzucali im rozgrabianie Polski. Na takie słowa i reakcję: Rozgrabiali, a tacy biedni? Oczywiście, że to prawda, bo majątki ukrywali.

    Nie brakowało wtedy opowieści o Polakach, którzy na jakiś czas darowali „życie Żydkowi” jak się opłacił. W głosach słychać było żal, że to inni sprytniejsi zarobili. Opowieści o losach Żydów potwierdzają tylko, że JEDWABNE nie było czymś wyjątkowym.

    Opisałam na blogu jak Polacy z własnej inicjatywy przyczynili się do zniszczenia Słowińców, plemienia Słowian, po II wojnie światowej.

    Dranie są w każdej nacji i nie ma państwa bez więzień. Zaprzeczanie udziałowi w zbrodni jest albo będzie powodem by takie postępki się powtórzyły. Bo historia nie napiętnowana lubi się powtarzać.

    Lubi się powtarzać historia napiętnowana, gdy pamięć o niej zaniknie.

    „Autor książki „Papiestwo wobec sprawy polskiej” Otton Beiensdorf – pisze:
    „Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji.”
    Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też H.Kołłątaja, St.Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) „jakobinami i złymi duchami króla.” Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej – wzorem rewolucji francuskiej – pozbawią wszelkich funkcji państwowych, zlikwidują przywileje kleru, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje.(…) Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów (ultrakatolicki beton) i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie.

    Głównymi działaczami spisku byli: Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski oraz biskupi: Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji. Papież Pius VI pobłogosławił targowicę (….)Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:
    „książę prymas zwąchał linę,
    wolał proszek niż drabinę.”
    I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:
    „Najpierwsze w Polsce posiadał honory,
    zdzierał kościoły, przedawał klasztory.
    Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,
    by uszedł szubienicy, zginął od trucizny. (…)

          9 maja 1794 na Rynku Starego Miasta w Warszawie powieszeni zostali publicznie przywódcy konfederacji skazani na karę śmierci przez Sąd Kryminalny Księstwa Mazowieckiego: biskup inflancki Józef Kazimierz Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło.

    28 czerwca 1794 wzburzony lud warszawski dokonał samosądów na członkach konfederacji targowickiej posądzanych o zdradę. Przed Kościołem św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu powieszeni zostali: biskup wileński Ignacy Massalski, kasztelan przemyski Antoni Czetwertyński, poseł do Turcji Karol Boscamp-Lasopolski, szambelan Stefan Grabowski, instygator królewski Mateusz Roguski, szpieg rosyjski Marceli Piętka, adwokat Michał Wulfers, instygator sądów kryminalnych Józef Majewski”

    Czy dziwi, że na miejsce BOHATERA NARODOWEGO  księcia Poniatowskiego chcą postawić na cokole…..”prezydenta Tysiąclecia”

    „W Polsce jest około 700 pomników Jana Pawła II. Kilka tysięcy szkół, placów i ulic nosi jego imię. Zdaniem reporterki agencji dpa kult wokół Jana Pawła II kwitnie”