Gowin ma rację!

Przez media przetoczyła się jak fala informacja o tym, że premier Donald Tusk chce, aby rząd przedłożył do ratyfikacji konwencję Rady Europy dotyczącą przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. Oraz o tym, że minister sprawiedliwości Jarosław Gowin nie chce, aby rząd przedłożył do ratyfikacji konwencję Rady Europy dotyczącą przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. Przetoczyła się i zapadła cisza.

Minister Gowin dostrzegł w konwencji wiele zagrożeń. Najważniejszym z nich jest „promowanie związków homoseksualnych”. Poza tym konwencja „tak naprawdę służy zwalczaniu tradycyjnej roli rodziny i promowaniu związków homoseksualnych”. W tej sprawie oświadczenie wydała nawet Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz sugerując Gowinowi, że się myli.

Problem w tym, że min. Gowin ma rację, gdy mówi: - Art. 12 zobowiązuje państwa, by ”promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet”. Do tego momentu wszystko jest w porządku – przemoc i poniżanie należy zwalczać bezwzględnie. Ale potem padają kluczowe słowa: ”lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn”. Proszę przeczytać to razem z art.14 mówiącym o polityce edukacyjnej, przewidzianą w konwencji definicją płci, która wskazuje na kulturowe źródła stereotypów.

Chcąc „wykorzenić uprzedzenia, zwyczaje i tradycje i wszelkie inne praktyki oparte na pojęciu niższości kobiet” należałoby zmienić model edukacji. A w pierwszym rzędzie zrezygnować z nauczania religii w szkołach. Bowiem to, czego dzieci uczą się na lekcjach religii stoi w jaskrawej sprzeczności z wymogiem konwencji. Jak można dziecku na jednej lekcji tłumaczyć, że kobieta i mężczyzna są równi i mają takie same prawa, gdy na innej dowie się, że kobieta została stworzona jako uniwersalny robot domowy z funkcją rozładowywania chuci, czyli pomoc dla mężczyzny? Potem Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc.

Gdyby dziecko, niezależnie od płci, miało jakieś wątpliwości, to nauczy się na lekcji, że To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów. Gdyby to go nie przekonało, to dowie się co powiedział bóg do niewiasty (niewiasta to biblijny odpowiednik kobiety): Do niewiasty [Bóg] powiedział: Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą. Oczywiście nie wszystko co napisane należy traktować jednakowo poważnie. Jednak, drogie dziewczynki, żeby pana nie zemdliło lepiej na lekcje religii przychodźcie w kieckach. Mogą być kuse. Albowiem Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety; gdyż każdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego.

Jak pan Premier wyobraża sobie pogodzenie wymogów konwencji z obecnym stanem edukacji pozostaje tajemnicą. Być może uznał, że aby zmienić mentalność, „wykorzenić uprzedzenia, zwyczaje i tradycje i wszelkie inne praktyki oparte na pojęciu niższości kobiet” wystarczy zlikwidować Komisję Majątkową, Fundusz Kościelny oraz nie wpuścić telewizji Trwam na platformę cyfrową.


Wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia

Dodaj komentarz