W obronie zranionych uczuć

Polski sąd po wnikliwym zbadaniu sprawy uznał, że obywatel (płci żeńskiej) popełnił przestępstwo i należy go ukarać. Za co? Cofnijmy się – jak mówią politycy – trzy lata do tyłu. Jest rok 2009. W Dzienniku (wtedy solo) ukazuje się wywiad (który zniknął) z piosenkarką Dorotą „Dodą” Rabczewską. Rozmowa zeszła na temat ówczesnego chłopaka Dody, bibliodercę Nergala i religię. Doda wyjaśniła:

- Ponieważ jestem zafascynowana człowiekiem i nie poruszamy z Adamem tematów religii. Nigdy zresztą nie poruszaliśmy. Każde z nas ma zupełnie inny pogląd na to wszystko, natomiast rzeczywiście mamy jakieś wspólne zdanie. Ja osobiście do końca Kościoła nie popieram, jeżeli chodzi o poczynania niektórych księży, choć zdarzają się księża z powołaniem jak nasz papież czy Popiełuszko, natomiast reszta no to wiadomo: akcja w bok.

Jeżeli chodzi o Biblię, to są tam super, zajebiste przykazania, jakieś historie, które budują w dzieciach system wartości, chęć bycia dobrym człowiekiem, natomiast ciężko mi wierzyć w coś, co nie ma przełożenia na rzeczywistość, bo gdzie w tej Biblii są dinozaury? Jest siedem dni stworzenia świata i nie ma dinozaurów. To mi się kłóci. Także staram się rozsądnie podchodzić do rzeczywistości, oczywiście wierzę w siłę wyższą, niekoniecznie nazwaną bogiem. Są różne religie, każdy człowiek stara się w coś wierzyć, ja też w coś wierzę. Staram się modlić, jestem wychowana w duchu religijnym, natomiast mam swój pogląd i nie jest to związane z tym, że spotkałam się z Adamem. To już było sprecyzowane od dawien dawna.

- Czyli bardziej wierzysz, mówiąc w cudzysłowie, w dinozaury niż w Biblię? – drążyła temat dziennikarka.
Wierzę w to, co nam przyniosła matka Ziemia i co odkryto podczas wykopalisk. Są na to dowody i ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła…
- Przepraszam, o kim mówisz? – przeprosiła dziennikarka, która nie zrozumiała o kim mowa.
O tych wszystkich gościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie. – wyjaśniła Doda.

Wypowiedzią Dody poczuł się oburzony Ryszard Nowak, szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami. Nie. Nie chodziło mu o określenie przykazań mianem „zajebiste”, cokolwiek to znaczy. Ponieważ jednak nie do końca był przekonany, czy jego uczucia religijne zostały obrażone, więc na wszelki wypadek skonsultował się z fachowcami, którzy orzekli iż ich zdaniem zostały. - Naszym zdaniem z wypowiedzi tej wynika, że w opinii Rabczewskiej autorami Biblii byli alkoholicy i narkomani – orzekli fachowcy. – Religioznawca, z którym się konsultowaliśmy, jest zdania, że piosenkarka popełniła przestępstwo, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej i obrażając uczucia religijne m.in. chrześcijan i Żydów.

Obrażone uczucia religijne obywatela to nie w kij dmuchał. W ich obronie stanęły więc właściwe organa państwowe. Prok. Agata Kucharska wniosła o uznanie Dody za winną, ponieważ – jej zdaniem – piosenkarka „wypełniła wszystkie znamiona przestępstwa”. Prokurator uznała, że doszło do obrazy uczuć religijnych, a pokrzywdzonych w tej sprawie jest dwóch, bo choć Nowak zrzekł się prawa do bycia oskarżycielem posiłkowym, nadal jest pokrzywdzonym. Według prokuratury nie można uznać by Doda korzystała z wolności słowa, bo jej wypowiedź była prowokacyjna.

Sąd zaś argumentował, że nie sposób uznać, że – jako osoba wykształcona – Doda nie rozumiała znaczenia swoich słów: że „celowo nadaje im obraźliwą treść”. Sędzia Agnieszka Jarosz w uzasadnieniu wyroku mówiła, że nie można się w tej sprawie powoływać na wolność słowa, bo jej słowa wykroczyły poza krytykę i stały się „narzędziem obrazy innych”. Według sądu Doda naruszyła uczucia religijne w sposób obiektywny, bo tak to jest odbierane „w kręgu kulturowym, z którego się ona wywodzi”. Sędzia powołała się na ustalenia biegłych, którzy stwierdzili, że „autorzy Biblii cieszyli się autorytetem świętych Kościoła”, a sugerowanie, iż pisali Biblię w upojeniu narkotykowym i alkoholowym obraża chrześcijan”. Sędzia dodała, że nikt nie żąda, by Doda wierzyła w przekaz religijny, ale „pośrednio obraziła samą Księgę w znaczeniu niematerialnym, a cieszy się ona kultem także w judaizmie”. Według sądu słowa Dody z procesu są tylko „linią jej obrony” i nie można ich uznać za „wyraz artystyczny”. (źródło: Wprost)

Wynika z tego, że można w Polsce zostać ukaranym za „pośrednie obrażenie samej Księgi w znaczeniu niematerialnym”. Warto mieć tego świadomość, bowiem obrażenie samej Księgi w znaczeniu materialnym, czyli mówiąc wprost podarcie jej, chrześcijan nie obraża. W tym kontekście, by uniknąć w przyszłości kłopotów, warto wiedzieć, czy podanie np. informacji o alkoholizmie Agnieszki Osieckiej przypadkiem nie obraża wielbicieli Jej talentu przez pośrednie obrażenie Jej twórczości. W znaczeniu niematerialnym oczywiście. Z drugiej strony jeśli – jak chcą niektórzy – wśród autorów omawianej Księgi byli uczniowie Jezusa, który zmieniał wodę w wino, to po co to robił, skoro oni tego nie pili (co właśnie ustalił ponad wszelką wątpliwość polski sąd)? Z trzeciej strony dobrze by też było wyjaśnić w jaki sposób, nawet niczego nie pijąc, może cokolwiek spisać ktoś, kto pisać nie umie. I na czym.

Dodaj komentarz