Mało was

Jak donosi portal, który utrzymując się z jałmużny uprawia bezczelną propagandę, Stowarzyszenie Kongres Kobiet opublikowało raport z monitoringu mediów. Co KK monitorował? Bynajmniej nie sens, jakość i prawdziwość przekazu, ani nie poziom merytoryczny. Analizie poddano częstotliwość występowania przedstawicieli ściśle określonej płci. Wnioski były druzgoczące:

Przeważającą ilość redaktorów, dziennikarzy, rozmówców w programach stanowią mężczyźni.

Zaskakujące, że identyczne wnioski wynikają z analizy Episkopatu. A przecież kobiety nie tylko stanowią połowę polskiego społeczeństwa, ale nadto są lepiej wykształcone. Od kogo? Tego KK nie zdradza. Nieco światła rzuca GUS, który w badaniu „Kapitał ludzki w Polsce w latach 2012-2016” podaje, że stopni naukowych doktora nadanych w szkołach wyższych na 100 tys. ludności w 2016 nadano ogółem 15,6, w tym kobietom 16,0 (s. 149). Ze s. 41 dowiadujemy się natomiast, że w 2016 r. 30,1% kobiet legitymowało się dyplomem szkoły wyższej, w porównaniu do 20,3% mężczyzn. Czy to oznacza, że kobiety są lepiej wykształcone? Statystyka nie kłamie.

Lepiej wykształcone panie postanowiły przyjrzeć się mediom, a to, co ujrzały opisały.

Od czerwca 2016 do czerwca 2017 – zespół obserwatorów śledził dzienniki telewizyjne (Fakty, TVN, Wiadomości, TVP, Wydarzenia, Polsat), programy i audycje publicystyczne (Fakty po Faktach, TVN24; Gość Radia Zet, Radio Zet; Gość Wydarzeń, Polsat; Minęła dwudziesta, TVP Info; Poranna rozmowa Roberta Mazurka, RMF FM; Sygnały dnia, Polskie Radio) i prasę („Newsweek”, „wSieci”, „Gość niedzielny”, „Polityka”).

Przez rok pilnie śledząc zespół obserwatorów wyśledził, że

Ogólnie najlepiej pod względem obecności kobiet wypadły „Wydarzenia” Polsatu, najgorzej – „Wiadomości” TVP. Tylko w kategorii „prowadzący” kobiety miały przewagę i to tylko w stacjach prywatnych („Wydarzenia” – 58 proc., „Fakty” – 57 proc., „Wiadomości” – 36 proc.).

Z niezrozumiałych względów nie śledzono telewizji Trwam, telewizji Republika oraz mediów ojca Rydzyka. Ale nawet to, co udało się wyśledzić stanowi nie lada ciekawostkę.

Co ciekawe, kiedy dziennikarze zaczepiają na ulicy przypadkowych przechodniów, częściej nagrywają mężczyzn („Wydarzenia”: 76 proc. rozmówców, „Fakty”: 78 proc., „Wiadomości”: 82 proc.). Może kobiety są rzadziej zaczepiane przez reporterów, a może rzadziej godzą się wypowiedzieć przed kamerą.

Skąd wiadomo, że nagabywani na ulicy przechodnie to najczęściej mężczyźni? Bo stacje częściej emitują wypowiedzi mężczyzn. Nawet najsłabiej wykształceni mężczyźni wiedzą, że jak reporter kogoś na mieście nagra, to stacja zawsze to emituje. Dlatego dziennikarze nie zaczepiają nigdy więcej niż jedną lub góra dwie osoby.  Okazało się także, że

W programie „Gość Radia Zet” było tylko 7 proc. rozmówczyń!

Gość Radia Zet” to program, w którym Codziennie, od poniedziałku do piątku, Konrad Piasecki rozmawia z politykiem zaproszonym do studia Radia ZET. W programie gościł ostatnio na przykład szef PKW., a powinna szefowa, minister edukacji, choć powinna minister edukacji, były minister finansów Jacek Rostowski, choć Zyta Gilowska niestety już nie żyje itd. itp. Jakie stąd wnioski? Druzgoczące!

Dlaczego 7 proc. kobiet wśród gości porannych programów publicystycznych w Polsce to za mało? Bo kończy się rok 2017.

Koniec analizy raportu jest bardziej przekonywający od początku, ponieważ dotyczy obserwacji poczynionych za oceanem:

W Stanach Zjednoczonych zaobserwowano, że przedstawiciele mniejszości (etnicznych, religijnych), jeśli nie odnajdują się w obrazie prezentowanym w mediach tradycyjnych, rezygnują z nich na rzecz mediów społecznościowych. Być może to samo dotyczy kobiet. Niereprezentatywne badanie tzw. influencerów pokazuje, że większość z nich to kobiety. To one są autorytetami w mediach społecznościowych i kształtują ich odbiorców.

Nie można się z tym nie zgodzić. Każdy, kto sięga po materiał prasowy, niezależnie od tego, czy to wydanie papierowe czy internetowe, lekturę rozpoczyna od sprawdzenia jakiej płci, wyznania i rasy jest autor. Żeby Polacy nie mieli tak trudno jak Amerykanie, gdzie Sam Hawkens to równie dobrze może być Samantha Hawkens jak i Samuel Hawkens, w Polsce stosuje się stosowne końcówki. Choć niezbyt konsekwentnie, bo nie wiadomo czy B. Szydło lub M. Środa to kobieta czy mężczyzna. Dlatego nie można dopuścić do napływu imigrantów innych wyznań, bo płeć od biedy da się oddać za pomocą końcówki, a wyznanie? Należy także w związku z tym stanowczo napiętnować naganną praktykę stosowaną przez czołowe postępowe portale, jak wyborcza.pl czy gazeta.pl, sygnowania materiałów prasowych inicjałami, co utrudnia, a często wręcz uniemożliwia monitoring.

Autorki raportu zapewne ze skromności nie wspomniały, że w ciągu ostatniego wieku przyznano prawie 900 Nagród Nobla. Ponieważ kobiety są lepiej wykształcone to spodziewać się można, że będą przeważały. Okazuje się, że nic z tych rzeczy — stanowią zaledwie 5% spośród wyróżnionych naukowców, pisarzy, ekonomistów i społeczników. Wyjaśnienie tego fenomenu jest proste i nasuwa się samo — Komitet Noblowski to mężczyźni, dlatego mając do wyboru naukowca mężczyznę, który niczego nie dokonał i kobietę, która dokonała, wybierze mężczyznę. Niestety, rzut oka na stronę Komitetu zadaje kłam tym twierdzeniom — trzech z pięciu członków Komitetu to kobiety. Nie od rzeczy będzie wspomnieć przy okazji, że czołowy organ, wyborcza.pl, idzie jeszcze dalej ubolewając, że laureaci nagród Nobla nie dość, że mają niewłaściwą płeć i pochodzenie, to na dodatek są starzy.

Przyjrzyjmy się dziewięciu tegorocznym noblistom z medycyny, fizyki i chemii. Ich średni wiek to 75,5 roku.

Można domniemywać, że gdyby od redaktorów Wyborczej zależało, to Komitet Noblowski składałby się z osób bardziej kompetentnych, a Nagroda Nobla uwzględniałaby wreszcie wiek, płeć, orientację seksualną, pochodzenie i rasę, a nie dorobek. Choć precedens już był — Barack Obama. Niestety, ani władza miniona, ani obecna, nie mówiąc o redakcji Trybuny Ludu czy Gazety Wyborczej nie miały wpływu na Komitet Noblowski, czego dowodem Nobel dla Wałęsy, Miłosza czy Szymborskiej, a nie dla Rakowskiego, Rymkiewicza, Michnika czy Wojtyły. Skoro już o tym mowa, to warto wspomnieć, że wśród polskich noblistów aż 33% stanowią kobiety, czyli sporo powyżej średniej światowej.

Jaką wartość mają takie badania i towarzyszące im raporty nie mówiąc o wnioskach? Można śmiało stwierdzić, że zerową. Talent, wiedza, umiejętności nie idą w parze z płcią. Ludzie nie czytają książek ze względu na płeć autorów, tylko ze względu na treść, fabułę, tematykę. Przekonała się o tym boleśnie wielka polska pisarka, która za 16 miesięcy ciężkiej pracy twórczej otrzymała tylko 6.800 zł, czyli 425 zł miesięcznie. Na tyle wycenili jej trud czytelnicy. Pozostając w konwencji omawianego raportu można stwierdzić, że ten przypadek stanowi jaskrawy dowód dyskryminacji polskich pisarek, bo nawet Rafał A. Ziemkiewicz zarabia więcej.

 

PS.
Po zamknięciu blogów portal wyborcza.pl postanowił stworzyć nowy dział, zwany Sonar, który dorównuje portalowi śledczemu pod każdym względem, łącznie z finansowym.

Nasz nowy serwis to miejsce, w którym dowiesz się więcej o ludziach, którzy podejmują najważniejsze decyzje. Będziemy porównywać ich wiarygodność, konsekwencję i rzetelność. Ale co ważniejsze, pokażemy jak ich działania wpływają na Twoje życie. W prosty, wizualnie atrakcyjny i interaktywny sposób wyjaśnimy skomplikowane sprawy tak, by były zrozumiałe, ciekawe i dopasowane do Twoich zainteresowań. Wybierzesz interesujące Cię tematy, wydarzenia i polityków, których chcesz obserwować.

Portal jest tak prosty, że aż pusty i wizualnie tak atrakcyjny, że aż dech zapiera. Kto nie wierzy, niechaj szybko tam pobieży i kliknie przycisk „Więcej” w dziale „Co się dzieje” na stronie głównej, pod winietą. Jeśli jego oczom ukaże się więcej niż moim, to jest szczęściarzem. Mnie ukazało się to oto:

sonar

Obserwując skład zespołu redakcyjnego można dostrzec, że kobiety stanowią w nim aż 26 proc., czyli prawie 4 razy więcej niż rozmówczyń w Radiu Zet. A i średnia wieku jest stosowna, co jak widać gwarantuje wysoki poziom.

Dodaj komentarz


komentarzy: 15

  1. Ofensywa feministek trwa. A co, jeśli kobiety po prostu nie mają nic sensownego do powiedzenia?

    Szczerze mówiąc to fajnie jest gdy Nobla dostaje osiemnastoletnia dziewica. Należy się jej  jak Wieselowi za holokaust i i Beginowi za Dajr Jasir.
    No, jako Smok wiem co mówię. Jak wiesz, żywię się dziewicami i od dawna głoduję, więc znalezienie dziewicy w tym wieku byłoby cudem.

     

    1. Ale czy to ma znaczenie, czy mają do powiedzenia czy nie? Sam powiedz jak można zapraszać do programu polityków? Przecież bez trudu można znaleźć damski odpowiednik Bodnara, Błaszczaka, Suskiego, Morawieckiego. No i co z tego, że premierem jest mężczyzna? Można pogadać z jego żoną przecież. Zastanawiam się dlaczego nie przeanalizowano „Babilonu”. Tam są same baby oprócz prowadzącego i mówią tak nieziemsko mądrze, że dech zapiera. Ostatnio na ten przykład panie podsumowywał rok (ppr).

      Rok dla Polski był bardzo trudny. Czas rewolucji PiS-u, zamknięcie pewnego okresu. Plusem był wieli opór społeczny — powiedziała Małgorzata Niezabitowska, była rzeczniczka rządu.

      Dla Agaty Szczęśniak, dziennikarki Oko.press, mijający rok był „krokiem, który zrobiliśmy w stronę demokracji dekoracyjnej”. Czyli coraz większa ilość instytucji demokratycznych i mediów, które powinny bronić obywateli, staje się wydmuszkami – powiedziała. Dużą rolę odegrały także „więzi społeczne, nowe formy protestu, nowi liderzy i nowe liderki”.

      Profesor Janina Stępińska oceniła miniony czas jako „rok, w którym zmienił się język, w którym się porozumiewamy”. Okazało się, że nie ma miejsca na dyskusję. W tym sensie, to był smutny rok. Powiedziała też, że pozytywnym akcentem była „niewątpliwie siła kobiet”.

      Dla doktor Ludwiki Włodek najważniejsze były „wszystkie nurty, gdzie działania PiS-u mogły nie podobać się części społeczeństwa”, jak na przykład czarny protest.

      To był rok niesamowitych zaskoczeń w polityce – wyznała Eliza Olczyk z „Wprost”.

      Skoro nie ma o tym programie wzmianki w raporcie, to może znaczyć, że nawet uczone kobiety wyzwolone nie są w stanie wysłuchiwać mądrości wygłaszanych prze swoje koleżanki. Bo tak jak dla Polaka-katolika „Nieważne czy Polska jest biedna czy bogata, ważne, żeby była katolicka”, tak dla kobiet „Nieważne czy kobieta mówi z sensem i czy ktoś chce jej słuchać, ważne, żeby występowała i gadała”.

    2. Tak zupełnie off topic i na marginesie zastanawiam się czy można pogodzić fanatyzm dowolnego rodzaju z poprawnym posługiwaniem się językiem ojczystym. Słowo „Ilość” odnosi się do tego, co można zważyć, zmierzyć, zaś „liczba” do rzeczy policzalnych, określa ich stan liczebny. W odniesieniu do ludzi mówimy liczba. Chyba, że chodzi o buraki. Ich zawsze jest duża ilość.

      Wynarodowienie zawsze zaczyna się od niszczenia języka.

      Lata wojen, okupacji,
      nie zniszczyły polskiej nacji.
      Język przetrwał, lecz niestety
      dewastują go kobiety.

    3. Zajmę się tylko jedną sprawą. Badaniami. Za każdym badaniem kryją się jakieś pieniądze i czyjś czas. jednej lub kilku osób. Czy może padać słowo „badanie”, gdy z niego nic nie wynika, nie jest twórcze. Już słowo analiza byłoby zbyt wielkie, ale….. niech zostanie. Te „badania” mogłyby np.pokazywać w jakich kolorach ubiorów były ubrane kobiety w czasie procesji Bożego Ciała. I zastanawiać się jaki na te wybory wpływ miała moda, jaki wpływ miała tradycja, jaki dostępność kolorów na rynku. Pracę można prowadzić w dużych, średnich miastach oraz na prowincji małomiasteczkowej. By zakres tematu używanych kolorów był większy, to i zatrudnić do „badań” trzeba więcej osób. A potem o wnioskach, napisać…. artykuł. Niektórzy napiszą książkę. Tylko kto ją kupi?

      Inną sprawą jest to, kto najwięcej na wydawanych książkach zarabia. Kupowałam książki w firmie AROS. Tam zniżki wynoszą 30%. Czasami jest sprzedaż premium i wtedy zniżki wynoszą 35%. Czasami wydawnictwa indywidualnie wyprzedają tam swoje książki z obniżką 38%, a nawet 45%. Można domyślać się, że pisarzowi, który nie wypracował sobie nazwiska, niewiele skapnie na konto. Jaka tematyka interesuje kujących książki? – Fantastyka, horrory, kryminały, obyczajowe (często określiłabym je jako romanse).

      Proponuję poznać oceny ogólne książek na podstawie minimum 1000 ocen: Biblionetka. Nie wygląda to źle. Ale wybrana książka na podstawie wysokich ocen może czytającego rozczarować. Kupując książki posiłkowałam się często rankingiem z Biblionetki. Oceniając wypowiedź pisarki powiem, że zaczynając jakąkolwiek pracę trzeba mieć rozeznanie rynku. I wiedzieć, na jakich tematach można zarobić. Gdy chce się pisać o wąskim spectrum odbiorców, tematyczne, to zmniejsza się ilość odbiorców. Nie świadczy to jednak, że książka jest słaba.

      Jeśli chodzi o procentowy skład zawodów, to już należałoby wprowadzić kwoty zatrudniania mężczyzn, by zawody nie były zdominowane przez jedną płeć. Negatywne skutki większości kobiet w szkolnictwie już można zauważać. Dziewczyny, a szczególnie chłopcy nie mają wzorów męskich. Jest to tym bardziej dolegliwe, że i w domu ojca często też nie ma. Wtedy wzorem stają się silniejszy, niekoniecznie mądrzejsi, a przestępczość wśród młodych rośnie. Polityka KK górą.

      1. Przeceniasz rolę wzorców. Przypomnij sobie swoje szkolne lata. Wzorcami byli w coraz mniejszym stopniu rodzice, a w coraz większym rówieśnicy. Szkoła to była opresja, miejsce niemal wrogie. Później nieco się to zmieniło, moje dzieci chętnie chodziły do szkoły, choć liczba nauczycieli, którzy nigdy nauczycielami nie powinni zostać wcale zbytnio nie zmalała. Teraz wszystko znowu wraca do tej piekielnej, socjalistycznej normy. Z tym, że dawniej karierę robili apologeci władzy ludowej, a teraz sługusy KK.

        1. Być może masz rację, ale pewne zachowania, wzorce, religia są przyjmowane i stosowane tak, jak było w domach rodzinnych. Chociażby Wigilia i jej potrawy. Różnice są niewielkie w skali kraju. Choć otrzymałam zdjęcie stołu wigilijnego, na którym było suszi i krewetki.Dwoje młodszych z rodziny są nauczycielami. Z tego co mówią, to sporo nauczycieli z ich szkół (liceum) nie powinno nimi być, a opisy niektórych zachowań są szokujące.

          Jeśli chodzi o mnie, to szkołę lubiłam, mimo że miałam tam swoich prześladowców nauczycieli. Jeden (wpraszał się do Taty na wódeczkę) uważał, że nie może postawić mi lepszego stopnia niż trójkę, bo lepsza ocena nosiłaby znamiona protekcji. Ale ogólnie to miałam dobrych nauczycieli. I tych wykształconych w PRL i przedwojennych. Co zaważyło na moich poglądach wyniesionych z lekcji? Romantyzm. Poezje wyniesione z tego okresu, poglądy jakie niosły, stały mi się bliskie. Dziś rozumiem, że to mogło mieć negatywny wpływ na Polaków. Ale wiersze z tego okresu czytuję do dziś.

          Co do KK, to polecam(jeśli wcześniej tego nie zrobiłam, ale nie pamiętam, to taki nowy, zdrowotny problem): Prof. Tadeusz Bartoś: Polski katolicyzm atakuje każdego, kto jest inny, na ustach mając miłość i miłosierdzie

          1. Dodam, że przygotowałam wnukowi do czytania trzy książki. Mity greckie w formie dzieci i młodszej młodzieży, o królu Arturze i jego rycerzach. Także „W Krainie Gryfitów. Podania, legendy i baśnie Pomorza Zachodniego” wybrane przez Stanisława Świrko. 600 str. nie jest żadną przeszkodą dla kończącego 2.kwietnia 2018 10 lat chłopaka. Dzięki rodzicom lubi czytać. To taka przeciwwaga na lektury obowiązkowe i uznawanie nowych bohaterów.

          2. Niestety, człowiek był wtedy za głupi na to, by niektóre sprawy zrozumieć, odróżnić indoktrynację od nauki. A indoktrynacja to także eksponowanie jednego, przemilczanie innego. Dzisiejsza młodzież jest dokładnie w tym samym położeniu. Zanim zrozumieją już zostaną wykorzystani, zdążą własnymi rękami zaprzepaścić swoje szanse. Dlatego zdecydowano się na „reformę” edukacji, cofniecie jej do poziomu wzorców PRL-owskich. Bo to działa!

      2. „Jeśli chodzi o procentowy skład zawodów, to już należałoby wprowadzić kwoty zatrudniania mężczyzn, by zawody nie były zdominowane przez jedną płeć.”

        Masz rację, i przyznaję Ci ją w ostatnim dniu tego paskudnego roku:
        jestem gorącym zwolennikiem kobiet na stanowiskach górniczek dołowych, dokerek, strażaczek, palaczek kotłowych, koparek  rowów, posadzkarek, brukarek,murarek,dekarek, cieśli i stolarek a także blacharek samochodowych ze szczególnym naciskiem na samochody ciężarowe, szewcek, tapicerek, tokarek, tynkarek, kafelkarek, spawarek elektrycznych i gazowych, nurzyc i książek.

    4. Czy to ofensywa feministek, czy raczej sfrustrowanych kobieciątek, które uważają, że im się należy… ale zawodowo, umiejętnościami nie dają rady się przebić. Byłam kiedyś bardzo zaskoczona tym, jak mało kobiet ma ambicje, a nawet odmawia przyjęcia stanowiska. Nawet nie ze strachu, ale dla przeważającej liczby w tej grupy ważniejsze jest by móc więcej czasu poświęcić dzieciom, rodzinie, swoim rozrywkom. Bo kierowanie to często więcej pracy niż 8 godzin.

      Dlaczego jak szybko powstała, tak i szybko upadła partia oparta na waginie? Jej założenia nie dotyczyły problemów szerokiej rzeszy kobiet, a na „kobiety wybiorą tylko kobiety”. Głupie, nierozsądne, bez programów, ale kobiety. Czy coś „feministkom” dało to do myślenia? Nie zauważyłam. Bo feministki z XIX i początków XX wieku zmieniły bardzo społeczeństwo. Z rządów mężczyzn powstały rządy mieszanej płci. Dzięki nim jest dostęp do pracy i nauki. To była rewolucja.