Komitet Obrony Sędziów czyli KOS

W ustroju, który panował w Polsce przed 1989 rokiem, właścicielem wszystkiego, poza spłachetkami ziemni, mieszkaniami własnościowymi i niewielkimi firmami, był naród, czyli my. W imieniu narodu, czyli naszym, pieczę nad tym wszystkim sprawowała władza ludowa. Cechą charakterystyczną władzy ludowej było to, że była przeczulona na swoim punkcie i nie znosiła ani krytyki, ani sprzeciwu. Niestety, nie przyszło jej do głowy krytyki nazwać mową nienawiści, a sprzeciwu hejtem, dlatego musiała sobie radzić w inny sposób.

Jednym ze sposobów walki z wrogami ludu było wywalanie ich z roboty z wilczym biletem. A ponieważ wszystkie zakłady pracy, od huty po sklepy były państwowe, więc delikwent, który naraził się władzy, nigdzie zatrudnienia nie znalazł. Ośrodki pomocy społecznej praktycznie nie istniały, też zresztą były państwowe. Tak więc wyrzuceni z pracy nie mieli za co żyć, pozostając na łasce rodziny. Żeby temu zaradzić Antoni Macierewicz, tak, tak, onże, wraz z kolegami utworzyli KOR, Komitet Obrony Robotników. Zadaniem organizacji było pozyskiwanie pieniędzy dla usuniętych z pracy, prześladowanych robotników, by nie pozostawali bez środków do życia.

Od tamtego czasu minęło bez mała pół wieku i oto w Polsce w wyniku wolnych i w tym jedynym od dłuższego czasu przypadku niesfałszowanych wyborów do władzy doszła formacja, która metodami pozaprawnymi rozpoczęła zmianę ustroju państwa. Aby zaprotestować powołano Komitet Obrony Demokracji. Ten ruch społeczny także zajął się pozyskiwaniem funduszy, ale wyłącznie na swoją działalność i w celu opłacenia usług świadczonych przez lidera. Dziś Komitet Obrony Demokracji dogorywa zajęty sobą i sprzątaniem po liderze, który ma o sobie wysokie mniemanie i określa się mianem buntownik, a który de facto stał się grabarzem ruchu, na którego czele stanął.

Jedyną instytucją, która jeszcze nie została całkowicie podporządkowana władzy pozostały sądy. A i ich los wydaje się przesądzony. Ale, wbrew temu czego można by się spodziewać, wbrew wszelkiej logice, nie powstał KOS, Komitet Obrony Sędziów. Ani przy KOD-zie, ani przy portalu, którego zadaniem jest patrzenie władzy na ręce i prostowanie kłamstw i przeinaczeń, ani nigdzie indziej. Zamiast organizować realną pomoc politycy opozycyjni wspierani przez publicystów apelują do sędziów o odwagę, niezłomność i dają wyraz licznym oczekiwaniom pod adresem środowiska prawniczego. Wygodnie jest stojąc z boku pokrzykiwać na strażaka: „Bądź mężny, odwagi! Skocz w ogień, uratuj tego dzieciaka!”

Czego brakuje dziś Polsce? Solidarności! Jeśli oczekujemy poświęceń, to sami musimy także coś poświęcić. Sędziowie muszą mieć pewność, że jeśli posłuchają apeli i postawią na szalę los swój i swojej rodziny, będą mogli liczyć na wsparcie, pomoc, nie zostaną bez środków do życia, nie zostaną zostawieni sami sobie. Niezależność, wolność, przyzwoitość mają swoją cenę.

Chcemy mieć niezłomnych, niezawisłych sędziów? Stwórzmy KOS. W ten sposób wykosimy bezprawie.

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. Wszystkie zrywy w PRL były na skutek braku odpowiedniej ilości mięsa w menu. Nie było co do garnka włożyć, to Polaka zalewała tzw. krew.Więc buntował się. Także przeciwko temu, że pensje nie wystarczały na najskromniejsze życie.
    Jaki był tego efekt? Wzięto przykłady z historii i Polak nauczył się kombinować.
    Odwoływanie się do ideałów Solidarności nic nie da.
    Bo panna S już nie ta co kiedyś.Już niczego nie broni, oprócz wygodnego i zamożnego życia tzw.związkowców.
    W dodatku wszyscy przywódcy tzw. pierwszej Solidarności zostali tak skutecznie opluci, tak im zepsuto bezkarnie opinię, tak mocno zasugerowano nieodpowiednie pochodzenie, że dawne ideały są martwe.

    Czy to znaczy, że sędziowie nie powinni mieć obywatelskiego wsparcia?
    W naszym, obywateli interesie powinniśmy mocno dać im wsparcie.
    I dobrze, że są głosy upominające się o niezależność sądów.

    Na masowe wystąpienia jednak trudno liczyć.
    Polaka stać na schabowego, na mięsko z grilla, więc nie będzie się fatygował.
    Nawet z tego powodu, że w mięsku są antybiotyki, jakimi karmiono zwierzynę.
    Nawet dlatego, że w mięsku jest pełno szkodliwej chemii.
    Bo Polakom po prostu się nie chce chcieć.

    1. Nie mówię o Solidarności™. Mówię o solidarności czyli 1) poczuciu wspólnoty i współodpowiedzialności wynikających ze zgodności poglądów oraz dążeń oraz 2) odpowiedzialności zbiorowej i indywidualnej określonej grupy osób za całość wspólnego zobowiązania (Słownik języka polskiego). Jak można wymagać heroizmu od sędziów? Dlaczego mieliby stawać po stronie tych, którzy nie raczyli ich nawet wesprzeć w trudnych chwilach, nie zadbali o to, by nie stołowali się po śmietnikach?