Komentarze tak szybko odchodzą… wpis interwencyjny.

Szanowny Panie Lis.

Śmiem twierdzić że nie wyję z powodu wypowiedzi szefa FBI, zwracam jedynie uwagę na niestosowność i niesymetryczność jego pojmowania historii.

Nie czepiłbym się ani słowa z jego wypowiedzi gdyby obok Polski i Węgier wymienił Amerykę. Ciągły brak słowa przepraszam z jego strony każe mi się zastanowić nad jego patrzeniem na świat, nad jego pojmowaniem historii .

Ma Pan rację, że sprawa jego niefortunnej wypowiedzi jest drobną sprawą i nie warta tego całego szumu medialnego, natomiast jego pojmowanie historii i roli w historii II Wojny Światowej Ameryki taką sprawą nie jest.

Dlatego stawiam kontrowersyjną przyznaję tezę, że to dobrzy ludzie z Ameryki są głównymi beneficjentami Drugiej Wojny Światowej, tej wojny której głównym szyldem było ludobójstwo.

Teza robocza – winni Holokaustowi są Amerykanie. W odpowiedzi dyrektorowi FBI i niezmiernie ciekaw jestem dowodów na jej odrzucenie.

 

Ps.

Jak Pan sądzi, czy za postawienie takiej tezy w odpowiedzi na słowa szefa FBI powinienem przeprosić Amerykanów?

 

==================

Powyższy tekst został napisany dn. 27.04.2015 roku i opublikowany około godziny 9 rano jako komentarz do: Lis po sprawie szefa FBI: Groteskowa histeria. Politycy i media rozhuśtali się tanimi emocjami
po około 40 minutach miał ponad 50 ocen w tym ponad 30 pozytywnych.

O godzinie 16.00 dnia 27.04.2015 tego komentarza pod tym tekstem nie widzę,…

Czyżby teza że dobrzy ludzie z Ameryki są współodpowiedzialni za Holokaust tak samo jak Polacy , Niemcy czy Węgrzy i w dodatku są jego beneficjentami była zbyt drażliwa? Czyby kogoś obraziła? A może wpis zawiera treści niedozwolone?

Chętnie podejmę dyskusję… na argumenty, nie na nożyczki.

 

27.04.2015
villk

Dodaj komentarz


komentarzy: 10

  1. Villku drogi popłynąłeś. Bardzo popłynąłeś. Popłynąłeś dlatego, że oparłeś się  na tłumaczeniu wystąpienia szefa FBI dokonanym przez ludzi być może znających angielski, być może nawet znających także polski, ale niekoniecznie rozumiejących to, co słyszą, ani potrafiących to co usłyszeli wyrazić poprawnie po polsku. Gazeta Wyborcza posunęła się nawet do tego, że przetłumaczyła całe wystąpienie Comeya. Po czym ukryła każąc sobie płacić. Problem w tym, że dziennikarze Gazety mają kłopoty ze zrozumieniem i streszczeniem słów polityków mówiących po polsku, więc na zaznajamianie się z ich interpretacją słów Amerykanina szkoda pieniędzy.

    Swoją drogą ciekaw jestem czy Comey wie, że on głosi przemówienie, a jakiś szmatławiec z Polski każe sobie za zaznajomienie się z nim płacić. Rzuć łaskawie okiem swym bystrym tutaj. Sądzę, że jednak Amerykanie lepiej wiedzą co szef FBI powiedział niż niedouczeni Polacy.

    1. cóż komentuje tylko doniesienia polskich mediów….to chyba zdecydowanie moja ułomność.

      tezę jaką postawiłem jestem jednak gotów trochę pobroić, choćby dla sportu i lepszego poznania historii.

      Komentarz mi jednak wycięto i choć nie płacze po nim to zastanawia mnie przyczyna tego cięcia.

      Myślę, że tezy szefa FBI rozumiem, ja to nazywam -pospolitym złem zwykłych zjadaczy zupy, ale sobie myślę, że zanim zacznie On wydłubywać drzazgę z oka europejskiego mógłby zwrócić uwagę na belkę w swym własnym amerykańskim oku.

      1. To nie ułomność. Wielu tak ma. Uważam jednak, że na słowa nie ma sensu się oburzać. Zanim zaś rozpęta się histerię trzeba sprawdzić, czy delikwent rzeczywiście powiedział to, co powiedział, czy powiedział co innego, a został opacznie zrozumiany.

        Good people helped murder millions. And that’s the most frightening lesson of all—that our very humanity made us capable—even susceptible—of surrendering our individual moral authority to the group, where it can be hijacked by evil. Of being cowed by those in power of convincing ourselves of nearly anything.

        In their minds, the murderers and accomplices of Germany, and Poland, and Hungary, and so many, many other places didn’t do something evil. They convinced themselves it was the right thing to do, the thing they had to do. That’s what people do. And that should truly frighten us.

        Tłumaczenie TVN24 które rozpętało histerię brzmiało: W ich mniemaniu, mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili niczego złego, bo przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne i od czego nie było ucieczki. To robią ludzie i to powinno nas naprawdę przerażać. Tłumaczenie z Gazety:  Mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski i Węgier, i tak wielu, wielu innych miejsc, uważali, że nie robią niczego złego. Wmawiali sobie, że robią to, co trzeba, co muszą zrobić. Właśnie tak postępują ludzie. I właśnie to powinno nas naprawdę przerażać.

        Jak widać tłumaczenie gazetowe jest zafałszowane, brak nawiązania do poprzedniej myśli (in their minds). Ale accomplices to wspólnicy, ale także współsprawcy. Spróbujmy podstawić alternatywne znaczenie i zobaczyć jak zmieni się wymowa przekazu: W ich mniemaniu mordercy i współsprawcy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili niczego złego, bo przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne i od czego nie było ucieczki.

        Zwróć uwagę, że Comey nie użył zaimka their (ich) (In their minds, the murderers and their accomplices of Germany, and Poland — W ich mniemaniu, mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski). Podobny przykład nie pozostawiający tym razem wątpliwości, że chodzi o wspólników i czyich:  We urge the authorities in Pakistan to punish the criminals and their accomplices and get rid of the blasphemy laws (Wzywamy władze Pakistanu do ukarania zbrodniarzy i ich wspólników oraz do zniesienia ustaw o bluźnierstwie.)

        Jak widać zanim zażąda się przeprosin trzeba upewnić się, czy jest za co przepraszać. Czy zostało powiedziane coś skandalicznego, czy może raczej doszło do nieporozumienia.

          1. Owszem, nie każdy. Ale dziennikarzyna zanim puści w świat wiadomość powinien sprawdzić czy jest prawdziwa! A każdy polityk zanim otworzy japę, żeby „dać odpór” powinien sprawdzić, czy nie rozpęta dętej afery! To tylko w Polsce politycy latają z każdą duperelą do sądu i prokuratury i żądają przeprosin za wszystko, tylko nie za swoje plugawe słowa i czyny.

            1. Dziennikarz? wykształcony w Szkole Medialnej Rydzyka? Czy jeszcze jakieś innej prywatnej?

              Patrzymy chyba na ten świat przez pryzmat czasów i mediów, które minęły.

              Politycy? Oni usiłują trzymać odpowiednia postawę chyba tylko jak wychodzą z sejmowej restauracji. Lub z którejś z tych od nagrań. O którym z nich można powiedzieć, że ma klasę stylu, wychowania, polityczną, zrozumienia za czym podnoszą łapę?

  2. Villku, jeżeli oczekujesz sensownej odpowiedzi od Lisa, to rozczarujesz się. Jest on jedną z głów medialnej hydry. A każdy z tych łbów przekrzykuje inną. W ogólnym harmiderze mądrości nie słychać, bo tam tylko mowy bełkotliwe.

    I dopóki nam wolności wypowiadania się na każdy temat dla nas ważny, modny czy zabawny nie może być oceniany pod katem racji jego poruszenia. A tylko i wyłącznie, czy napisany z sensem, mądrze, głupio, błędnie, zadziwiająco.

    Sami plotą słowa bzdurne, a od piszących i reprezentujących swój punkt widzenia, własnego poziomu poniżej zera, nie mogą wymagać.