Hipokryzja lepszego sortu

Prawo, wartość, chrześcijaństwo, sprawiedliwość, demokracja, socjalizm. Słowa same w sobie symboliczne i pełne treści. Połączone zaczynają żyć własnym życiem i stają się karykaturą, a często wręcz zaprzeczeniem pierwotnych znaczeń. Demokracja to system polityczny. Socjalizm to system gospodarczy. A czym jest zbitka tych dwóch słów, „demokracja socjalistyczna”? Teoretycznie prościej sprawa wygląda przy połączeniu pojęć bliskoznacznych, jak prawo i sprawiedliwość. Choć prawo to kategoria ogólna, obiektywna, sprawiedliwość raczej subiektywna, osobista. Ale i z tym jest kłopot, gdy zestawione razem posłużą za nazwę na przykład ugrupowania, któremu nie po drodze ani z prawem, ani ze sprawiedliwością. Najgorzej sprawa ma się jednak w sytuacji, gdy oba pojęcia nie tylko oznaczają coś zupełnie innego, nie mającego ze sobą nic wspólnego, jak wspomniana wyżej demokracja i socjalizm, ale na dodatek mają nieostre znaczenia. Tutaj najlepszym przykładem jest połączenie cech, zasad czy przekonań, czyli przymiotów z religią. W rezultacie powstaje twór, byt nie oznaczający nic, pod który można jednak podłożyć wszystko. Dobrą ilustracją tego fenomenu są „wartości chrześcijańskie”.

Ktoś oczywiście może się żachnąć na takie rozumowanie, ponieważ uważa, że określenie „chrześcijańskie” jednoznacznie kwalifikuje owe wartości. Niestety tak nie jest, ponieważ podstawa, czyli chrześcijaństwo samo w sobie nie jest jednoznaczne i nie niesie żadnych wartości w takim rozumieniu, w jakim rozumie je cywilizacja XXI wieku. W Biblii, która stanowi podstawę chrześcijaństwa, w Księdze Wyjścia, Bóg kategorycznie zabrania: Nie będziesz zabijał (20:13). W tej samej księdze nieco dalej ten sam Bóg kategorycznie nakazuje: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego. (32:27). Zakaz czy nakaz jest „wartością chrześcijańską”?

Tę sprzeczność dostrzegli także duchowni. W wigilię arcy biskup Gądecki stwierdził to bez ogródek. Ciujawnił hierarchaktórzy trąbią o demokracji, bywają najmniej demokratyczni. Ci zaś, którzy proponują egalitaryzm, bywają najbardziej  bezwzględnymi elitarystami. Wcześniej sformułował pewne zalecenia natury ogólnej: Ważne jest — podkreślił — by przestała obowiązywać logika władzy i pragmatyzmu a na to miejsce weszła logika wartości. Byśmy odeszli od prymatu taktyki nad wartościami. Od socjotechniki jako podstawowej metody działania. Od drapieżnej hegemonii „swoich” i skrzętnego maskowania przywilejów „równiejszych”. Ci bowiem, którzy głoszą tolerancję, są często najmniej tolerancyjni. Pierwszą osobą, która zastosowała się do tych zaleceń był prezydent Andrzej Duda, który w po świętach podpisał ustawę uchwaloną przez swoich przed świętami. Proces legislacyjny był tak szybki, że po podpisaniu na stronie sejmu nadal widnieje adnotacja, że prace nad ustawą są w toku:

  • 15 grudnia 2015: Projekt wpłynął do Sejmu – druk nr 122
  • 16 grudnia 2015: Skierowano do I czytania na posiedzeniu Sejmu
  • 17 grudnia 2015: I czytanie na posiedzeniu Sejmu
    Skierowano do: Komisji Ustawodawczej
    Głosowanie: wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu
    Wynik: 163 za, 234 przeciw, 35 wstrzymało się (głos. nr 35)
  • 22 grudnia 2015: II czytanie na posiedzeniu Sejmu
    Decyzja: skierowano ponownie do komisji w celu przedstawienia sprawozdania
  • 22 grudnia 2015: III czytanie na posiedzeniu Sejmu
  • Głosowanie: całość projektu ustawy
    Wynik: 235 za, 181 przeciw, 4 wstrzymało się (głos. nr 68)
    Decyzja: uchwalono
  • 22 grudnia 2015: Ustawę przekazano Marszałkowi Senatu
  • 23 grudnia 2015: Ustawę przekazano Prezydentowi
  • 24 grudnia 2015: Stanowisko Senatu
    Nie wniósł poprawek
  • 28 grudnia: prezydent ustawę podpisał.

Ustawa dotycząca fundamentów państwa prawa została uchwalona w ciągu 10 dni (słownie: w dziesięć dni, sic!). Warto wspomnieć mimochodem i zupełnie bez związku, że założony w Związku Radzieckim 21 lipca 1944 roku Polski Komitet Ocalenia Narodowego 22 lipca miał już gotowy, wydrukowany Manifest Polskiego Komitetu Ocalenia Narodowego. Zasadne staje się więc pytanie kto i gdzie przygotował ustawę, za którą jednomyślnie opowiedziała się partia rządząca? W tej sytuacji z czystym sumieniem słowa hierarchy można, a nawet należy uzupełnić: ci, którzy trąbią o prawie mają prawo w pogardzie, ci, którzy trąbią o naprawie państwa przystąpili do jego psucia, a ci, którzy mają na ustach przez wszystkie przypadki odmieniane słowa wolność, suwerenność, samostanowienie, ocalenie prą do podporządkowania Polski obcemu mocarstwu i to bynajmniej nie leżącemu za oceanem.

W tym miejscu warto jednak zastanowić się czy ci, których wyborcy odsunęli od władzy, zdecydowanie różnili się od tych, którzy obecnie ją sprawują.

  • 11 lipca 2013: Prezydent kieruje do sejmu projekt ustawy – druk nr 1590
  • 23 lipca 2013: Skierowano do I czytania na posiedzeniu Sejmu
  • 29 sierpnia 2013: I czytanie na posiedzeniu Sejmu
    Nr posiedzenia: 47
    Skierowano do: Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Ustawodawczej
  • 26 maja 2015: II czytanie na posiedzeniu Sejmu
    Nr posiedzenia: 93
    Decyzja: skierowano ponownie do komisji w celu przedstawienia sprawozdania
    Skierowano do: Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Ustawodawczej
  • 27 maja 2015: III czytanie na posiedzeniu Sejmu
    Nr posiedzenia: 93
    Głosowanie: całość projektu ustawy
    Wynik: 261 za, 144 przeciw, 11 wstrzymało się (głos. nr 39)
    Decyzja: uchwalono
  • 28 maja 2015: Ustawę przekazano Prezydentowi i Marszałkowi Senatu
  • 12 czerwca 2015: Stanowisko Senatu
    Uchwała Senatu druk nr 3507
    Wniósł poprawki
    Skierowano do: Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka dnia 16-06-2015 oraz Komisji Ustawodawczej dnia 16-06-2015
  • 25 czerwca 2015: Rozpatrywanie na forum Sejmu stanowiska Senatu
    Nr posiedzenia: 95
    Decyzja: przyjęto część poprawek
  • 30 czerwca 2015: Ustawę przekazano Prezydentowi do podpisu
  • 21 lipca 2015: Prezydent podpisał ustawę

Trudno nie zauważyć podobieństw. Choćby pośpiechu. Ale to nie wszystko. Ci, którzy rozdzierają dziś szaty nad łamaniem zasady trójpodziału władzy, nie protestowali, gdy Trybunał Konstytucyjny w osobie prezesa i zastępcy włączył się czynnie w proces legislacyjny. Innymi słowy wtedy, gdy władza sądownicza przejęła obowiązki władzy ustawodawczej i przystąpiła do pisania ustawy dla siebie. Oczywiście nie jest to żadnym usprawiedliwieniem dla poczynań obecnej władzy. Dowodzi jedynie, że proces psucia i gnicia państwa trwał od lat, a teraz jedynie przyspieszył. A przecież to nie jedyny, niestety, przykład. Dziś na posiedzeniu komisji ustawodawczej został przegłosowany wniosek o przerwę w obradach. Jednak taki wynik nie satysfakcjonował partii rządzącej, więc zarządzono reasumpcję głosowania i uzyskawszy satysfakcjonujący rezultat uznano sprawę za załatwioną. Oburzona takim obrotem sprawy, jak nietrudno się domyślić, jest PO. Niestety wczoraj sejmowe komisje zdrowia i sprawiedliwości opowiedziały się za przyjęciem weta prezydenta do ustawy o uzgodnieniu płci. Jednak taki wynik głosowania nie satysfakcjonował koalicji rządzącej, więc zarządzono reasumpcję głosowania i uzyskawszy satysfakcjonujący rezultat uznano sprawę za załatwioną. Zachwycona takim obrotem sprawy, jak nietrudno się domyślić, była PO.

Jaki z tego płynie morał? Że należy powziąć z okazji nadchodzącego Nowego Roku mocne postanowienie, że przestajemy zawracać sobie głowę kto rządzi, ale skupimy się na tym jak rządzi. Jeśli obowiązek strzeżenia kurnika powierzamy psu, a nie lisowi, to również obowiązek dbania o nasz dobrobyt powierzajmy fachowcom, a nie durniom. Jaki bowiem sens ma ta kosztowna zabawa w parlament, skoro i tak to, co kierownictwo liczącej 50.000 członków partii postanowi staje się obowiązującym wszystkich prawem? Na dodatek wróciło to, co wydawało się już niemożliwe w dzisiejszych czasach — stuprocentowa jednomyślność w obrębie ugrupowań. Taką jednomyślność udało się osiągnąć nielicznym. I nie są to bynajmniej postaci godne naśladowania….

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. Każde zdanie hierarchy, to mowa nietrafiona a bardzo tendencyjna. Czy któryś przejdzie ze współczesnych jako myśliciel, mędrzec, czy tylko jako stróże majątku?

    Fałsz u polityków, zachowania podobne do chorągiewki na dachu, to w Polsce rzecz normalna…czy raczej nienormalna etycznie. Zmiana barw partyjnych mnie nie razi. Zmiana poglądów ze względu na ewentualne osobiste korzyści zdecydowanie przeszkadza. Jednak nie przeszkadza to wyborcom. Przykładem najlepszym są Ziobro i Napieralski.

    Brak poczucia własnej godności jaką prezentuje Pawłowicz, Piotrowicz i Kempa poraża. Wyborcom to nie przeszkadza. Rozumiem, że prezesowi to obojętne, bo za miejsce na listach są wierniejsi niż można się spodziewać. Czy mają jego szacunek? Myślę, że nie rozpatruje tego w tych kategoriach, więc są.

    Czy wprowadzane zmiany kadrowe przyniosą oczekiwane skutki? Bardzo wątpię. Wzrośnie u nowych sobiepaństwo, brak doświadczenia, brak znajomości przepisów zaowocuje chaosem.

    Pracę zawodową zaczynałam jako urzędnik państwowy. Wtedy staż trwał jeden rok. Tyle było potrzeba by nauczyć się przepisów, całej urzędniczej pracy. Przy okazji zobaczyłam jak od pracy urzędnicy migają się kosztem interesantów. Było to możliwe przy słabym kierownictwie szefującego średniego szczebla.

    Efektem wprowadzanych zmian będzie „kablowanie”, popisywanie się wiernością partyjna, hipokryzja na każdym kroku. Czy ludzie coś skorzystają?

    Tak, polską tradycję. Dłuższe kolejki do…wszystkiego.

    1. Uzupełnienie:

      „Mniej szkodzi impet jawny, niźli złość ukryta.
      Ukąsił idącego brytan hipokryta;
      Rzekł nabożniś: Psa obić, nie bardzo się godzi,
      Zemścimy się inaczej, lepiej to zaszkodzi. —
      Jakoż widząc, że ludzie za nim nadchodzili,
      Krzyknął na psa, że wściekły; w punkcie go zabili.”

      I.Krasicki 1856 r