Dam wam wszystko!

Podczas wyborów prezydenckich teoretycznie mamy wybór. Kandydatów jest aż jedenastu. Byłoby więcej, ale okazało się — co dla wielu było zaskoczeniem — że nie wystarczy parcie na urząd, trzeba mieć także poparcie. Przekonał się o tym na przykład kandydat obficie udzielający się na portalu opinii. Ci, którzy zachodzą w głowę dlaczego właśnie tam, przestaną zachodzić, gdy sobie uświadomią, że pirat czuje się w otoczeniu piratów, choćby pod postacią reklam pirackich filmów, jak ryba w wodzie. Mimo to jego wpis został zablokowany i wygląda na to, że współpraca z portalem „opinii” uległa zakończeniu.

Radio Tok postanowiło zresztą przybliżyć kandydatów w ramach akcji Usłysz swego prezydenta. Jak na prawdziwe radio informacyjne przystało zamiast podcastów są omówienia. Więc „usłysz” jest trochę na wyrost, bo skierowane do tych, którzy akurat mogą słuchać wtedy, gdy radio nadaje, a nie wtedy, gdy mają czas i chęć. Gdy poszukać audycji okazuje się że zestaw jest więcej niż żałosny. Nic dziwnego. Usłyszeć można szczekanie psa w oddali…

Aż dziewięciu kandydatów ma wyższe wykształcenie (jeden ma podstawowe, jeden średnie). Słuchając tego, co mają do powiedzenia, trudno jednak odnieść wrażenie , że to są ludzie wybitni, dysponujący szeroką wiedzą i posiadający wielkie doświadczenie życiowe. Wręcz przeciwnie. Nie mają nic do zaproponowania. Nie są w stanie usiąść i wyjaśnić na czym polega istota dowolnego problemu i jak zamierzają go rozwiązać. Chociażby problem drakońskich kar grożących ludziom na własną rękę sprowadzającym z zagranicy lek, który nie grzeszący rozumiem polscy politycy ochrzcili mianem groźny narkotyk i uchwalili kary za jego posiadanie! Co z tego, że marihuana jest jedynym, skutecznym lekiem na padaczkę, skoro głąby w parlamencie wiedzą swoje?

Tu małe wspomnienie. Oto podczas Drugiego śniadania mistrzów premier spotkał się z redaktorem naczelnym „Playboya” Marcinem Mellerem oraz Pawłem Kukizem (obecnie kandydat na prezydenta), Zbigniewem Hołdysem i Tomaszem Lipińskim. Pytanie o miękkie narkotyki zamurowało go. Jedyne co z wielkim wysiłkiem wystękał to „nie, bo nie, bo JA do tego nie dopuszczę”. Znaczy….. [głęboki namysł]  Po pierwsze… [płytki namysł] Musimy sobie powiedzieć… [bez namysłu] Nie wiem, czy wszyscy przy tym stole otwarcie…. ale nie będzie pewnie zgody między nami, ja nie będę rzecznikiem legalizacji narkotyków, także narkotyków miękkich, koniec, kropka. Znaczy możecie mnie… Możecie tutaj zrobić mi awanturę… Nie i koniec! Znaczy chcecie legalizować marihuanę wybierzcie innego premiera i inną partię polityczną. Koniec, kropka. […] Nikt mnie nie przekona, nikt, że upowszechnienie, poprzez legalizację, dostępu do miękkich narkotyków jest czymś pozytywnym… Warto odnotować, że nadużywający alkoholu Paweł Kukiz, który teraz postanowił zbawić Polskę jako prezydent „tu pana premiera popiera”.

Tak właśnie wygląda w Polsce rozwiązywanie problemów. Tak przemawia premier, tak przemawiają politycy, którzy uważają dorosłych ludzi za kompletnych idiotów. Choć sami wiedzą nie grzeszą „nikt ich nie przekona”. I na tym zasadza się przekleństwo naszych polityków. Albowiem nie trzeba nikogo przekonywać, że identycznie zachowywali się wszyscy wielcy satrapowie, od Hitlera po Stalina. Ich też nikt nie był w stanie przekonać, że robią straszne rzeczy i powinni przestać. Pan premier w swojej nadętej pyszałkowatości stawia się ponad fachowcami, uczonymi, lekarzami, wszystkimi, którzy dysponują wiedzą. Jedyny dorosły wśród dzieci, który zawsze wszystko wie lepiej. A zwrot ‚nikt mnie przekona’ charakteryzuje bufona, któremu się wydaje, że pojadł wszystkie rozumy.

Niestety, podobny poziom prezentują wszyscy kandydaci na prezydenta. Powtarzają wyświechtane, frazesy, slogany, mówią tylko to, co wydaje im się, że wyborcy chcieliby usłyszeć. Przy czym ich obietnice można spokojnie między bajki włożyć. Ponieważ władza prezydenta została przykrojona już dawno. I poza prezydentem Wałęsą, który na początku faktycznie miał realną władzę, kolejni nawet nie próbowali kiwnąć palcem. Jedynym wielkim osiągnięciem Kwaśniewskiego było podpisanie konkordatu w pierwszej kadencji i cofnięcie reformy służby zdrowia w drugiej. Jedynym wielkim osiągnięciem Kaczyńskiego była śmierć w katastrofie zwanej zamachem i dołączenie do grona wielkich Polaków na Wawelu. Jedynym wielkim osiągnięciem Komorowskiego było jak dotąd cofnięcie reformy systemu emerytalnego. A pamiętać należy, że wszyscy panowie K. rządzili wtedy, gdy ich macierzyste ugrupowania były u władzy. Mieli więc zaplecze. Brakło jeno chęci…

Charakterystyczne, że żadna z partii nie miała odwagi wystawić ludzi wybitnych, jak choćby p. prof. Łętowską czy p. prof. Płatek. Za to możemy przebierać wśród Ogórek, Dudy czy Brauna. Ten ostatni obawia się Żydów, Niemców i Rosjan, ale może się okazać, że miał nie tylko dziadka w Wehrmachcie, ale wujka w SS i stryjka w Gestapo. Jak się nosi obce na danym terenie nazwisko, to warto powstrzymywać się przed głoszeniem szowinistycznych bredni.

Tak więc podobnie jak podczas wyborów do parlamentu wybór jest więcej niż iluzoryczny. W tej sytuacji pozostawienie na stanowisku obecnego prezydenta, który niczym się nie wyróżnia, ale także nie jest przesadnie aktywny, wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem.

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Do licha! Umiesz napisać. Cieszy mnie jako NIE feministkę, NIE szowinistkę, że dostrzegasz dwie wybitne postacie, dwie panie profesor. Kilku, zdawałoby się wybitnych profesorów prawa tak się skundliło, że wybór spośród wykształconych, do tego z tytułem profesora musi być ostrożny, by nie trafić na jakąś dziwną funkcję „technicznego”.

    Wspomniane panie Monika Płatek i Ewa Łętowska ożywiłyby funkcję prezydenta i nadały jej splendoru, bez zwykłej jak dotychczas bylejakości.

    Na portalach można poczytać o dużej skuteczności leku wywodzącego się z marihuany. Wśród posłów jest trochę lekarzy, nawet dwóch posłów-lekarzy jest z mojego miasta. Tyle można o nich.Ze słowem narkotyk skojarzyło mi się słowo narkoza. Wujcio Google pomógł sprawę wyjaśnić, a ja daję słowa. Tekst zweryfikowany przez lekarza Joannę Gładczak. Podkreślenia słów moje.

    Narkoza to inaczej znieczulenie ogólne. Polega na podaniu środka, pod wpływem którego pojawia się kontrolowana, odwracalna, całkowita utrata świadomości, głęboki sen i brak odczucia bólu, a także zniesienie odruchów obronnych u osoby znieczulanej. Historia znieczulenia sięga starożytności, kiedy to w tym celu stosowano opium i marihuanę. Jednak prawdziwy rozwój nastąpił w dziewiętnastym wieku, kiedy do ekstrakcji zęba użyto podtlenku azotu (popularna nazwa to gaz rozweselający). Kolejnym odkrytym środkiem znieczulającym był chloroform. Wraz z rozwojem medycyny powstały kolejne środki znieczulające, dzięki którym coraz rzadziej dochodzi do powikłań.

    Ten cytat jest moim głosem w dyskusji. Wyciągi z różnych roślin pomagają leczyć choroby. Dlaczego nie wolno używać medykamentu przepisanego na receptę, gdy on pomaga….to powiem, że „w pale to się nie mieści”

    PRIMUM NON NOCERE – po pierwsze nie szkodzić.

    A jeśli można POMAGAĆ!!! POMAGAĆ!!! POMAGAĆ!!!!

    1. Jak potwornie zakłamany musi być ten facet, jeśli — co sam przyznał — sam w młodości marihuanę palił. Więc nie trzeba go przekonywać, bo wie z autopsji, że marihuana tak uzależnia jak herbatka ziołowa. I że ile by się nie wypaliło nie da się wpaść pod stół, jak po wódzi. No ale jak fronda zarzuca, że się chce, to trzeba być odważnym i twardym. Najgorliwiej zakazują innym zaś ci, którzy sami mają problemy z nadużywaniem… No oczywiście nie narkotyków. Używek. Bo tak sobie substancje psychoaktywne sklasyfikowali na użytek budżetu i własny.

      Przekleństwem nie jest głupi naród. Przekleństwem są przekonani o swojej wszechwiedzy głupcy u władzy. Człowiek uczony, mądry wie, że nic nie wie. Dureń wie wszystko.

      1. Trudno mi o używkach coś powiedzieć, bo nie używałam. Wprawdzie dwa razy w życiu winem się upiłam, na skutek braku świadomości o efektach smakowania napoju. Jednak nie byłam w takim stanie jak Noe. Nie zrzucałam odzieży i golizną nie świeciłam.