Co słychać?

Odwiedziłem aptekę. Udałem się do niej bynajmniej nie z kurtuazyjną wizytą, ale z musu. Leki, które kupuję od dawna uzyskały nową, lepszą cenę noworoczną. Oczywiście wyższą. Ale są i dobre wieści. Dwóch wielkich Polaków, opracowało rewolucyjną metodę leczenia głuchoty. Trudno powiedzieć który z nich był pierwszy, ale jedno jest pewne — obaj są genialni. Pierwszy przedstawia się tak:

Nazywam się prof. Feliks Jaworski i jestem naukowcem, specjalistą z zakresu biologii molekularnej. Na tej stronie chcę przedstawić Ci największe osiągnięcie mojego życia, za które właśnie otrzymałem nominację do Nagrody Nobla. Opracowałem metodę, dzięki której każdy może w naturalny i prosty sposób odzyskać sprawny słuch w zaledwie 28 dni.

Preparat nazywa się Auresoil Sensi & Secure i można go otrzymać z rabatem zapisując się do klubu.

Drugi wielki polski uczony przedstawia się tak:

Nazywam się prof. Romuald Kosiński i jestem naukowcem, specjalistą z zakresu biologii molekularnej. Na tej stronie chcę przedstawić Ci największe osiągnięcie mojego życia, za które właśnie otrzymałem nominację do Nagrody Nobla. Opracowałem metodę, dzięki której każdy może w naturalny i prosty sposób odzyskać sprawny słuch w zaledwie 28 dni.

Preparat nazywa się Biostenix Sensi Oil New i należy pośpieszyć się z jego zakupem, ponieważ gdzie się dwóch bije tam trzeci korzysta, a

Wielkie koncerny farmaceutyczne z USA i Japonii dosłownie biją się o patent na moją formułę makro-molekularną. Gdy już odsprzedam patent, kuracja będzie dostępna na całym świecie, ale na pewno bardzo droga.

Tu należy wtrącić, że to elementarz ekonomii. Wszystko co jest produkowane przez wiele firm i jest powszechnie dostępne musi być drogie. Z wyjątkiem chińskich podróbek oczywiście.

Co w tej historii musi budzić zarówno zdumienie jak i zaniepokojenie? To, że informacje o tym niewątpliwie przełomowym, by nie rzec epokowym wynalazku podał portal Dziennika-Gazety Prawnej na głównej stronie, odsyłając do portalu o nazwie „Polski portal zdrowotny”, którego jedynym specjalistą (zakładka „Nasi specjaliści”) jest obdarzony nominacją do nagrody Nobla prof. Feliks Jaworski. Wszystkie pozostałe zakładki prowadzą w to samo miejsce. Olbrzymi niepokój budzi fakt, że poważny portal nie raczył nawet zweryfikować czy taki profesor w ogóle istnieje. Aż tak źle? Aż do tego stopnia pecunia non olet?

Z cytatów nie wynika, że panowie profesorowie, choć noszą różne nazwiska, to wyglądając identycznie muszą być braćmi bliźniakami (kliknij obrazek żeby zobaczyć wyraźniej). To bardziej prawdopodobne, niż założenie, że to jeden człowiek o dwóch nazwiskach. Olbrzymi problem może mieć Komitet Noblowski z ustaleniem komu przyznać nagrodę. Który makromolekularniej przysłużył się ludzkości?

 

PS.
Ilu ludzi zapozna się z „artykułem” widząc obrazek, na którym do uszu wkraplany jest  sok z cytryny jeśli obok przeczyta, że w „Ten nietypowy sposób całkowicie usuwa problemy ze słuchem…”? Wniosek, że do odzyskania słuchu wystarczy sok z cytryny nasuwa się sam…

Na szczęście sok z cytryny wkrapiany do ucha nie zaszkodzi, a nawet jest zalecany przy zapaleniu i grzybicy ucha. Niestety, słuchu nie przywróci.

Dodaj komentarz


komentarzy 15

  1. Jak wiadomo:
    „Za pieniądze ksiądz się modli,
    za pieniądze lud się podli,
    za pieniądze prawnik staje,
    no i sędzia wyrok daje,
    teraźniejszy świata traf,
    kto pieniądze ma to graf,”
    Dali ogłoszenie, zapłacili więc jest fajnie.
    Kult pieniądza i to że za pieniądze można wszystko, powoduje że np.można prześladować takiego Michalika{kto z tokfm Go jeszcze pamięta?}, ale raczej żaden obiekt jego westchnień się nie poskarży, bo wziął kasę za raz, i chce za drugi.
    Kult pieniądza jest dla mnie przerażający i go nie akceptuję, ale widzę co się dzieje : za ogłoszenie poszła kasa, to i się pojawiło. Pecunia non olet.
    Mnie śmieszy tytułomania: Nazywam się PROFESOR itd.
    A jak Wał ęsa powiedział „nazywam się prezydent” to się z niego śmieli.

  2. Oszustwo goni oszustwo. Lekarze i urzędnicy ministerstwa od zdrowia mają to w nosie. Anty szczepionkowcy działają i mają się dobrze. Polska stoi oszustwem na każdym kroku. Najbardziej oszukiwani są ci, co składki płacą i na zabieg czekają rok albo i dłużej. Do lekarza specjalisty też ok. trzech albo i dłużej miesięcy. Potem na badanie znowu trzy miesiące. Potem do lekarza znowu i „tak w kółko Macieju” jak mówi przysłowie.

    Paple rządowe paplały o tzw. darmowych lekach dla chorych 75+. Jeśli lek nie znajduje się na liście, to płać starcze 100%. Jeśli dostałeś alergii na skutek jedzenia obficie nafaszerowanego chemią, to ….. stajesz przed poważnym problemem. Ulgowych leków nie ma, a pani „aptekarka” mówi, że od lat leki dermatologiczne nie znajdują się na listach z ulgą płacową. Gdy staruszek usłyszał cenę za leki, to aż zachwiał się i spytał: a nie ma pani zamienników tańszych. Nie było!!!

    Do niego lekarz, dyrektor szpitala nie przyjdzie, nie pocieszy. Nie masz na leki, to jak plotka niesie: umieraj, bo nie jesteś zakwalifikowany do leczenia. Leki młodszym i prawdziwym potrzebne. Albo jeśli starszym, to tylko tym, którzy zaanektowali po peerelowską  formę leczenia dla wybranych. I mają to dzięki takim starym, którym tak łatwo wmówić, że to wszystko dla ich dobra jest. A dla zbawienia duszy powinni jeszcze obdarować biednego oćca czarodzieja.

    Pecunia non olet? Ta z przykładu to malutki smrodek, wspomnij na KNF – gdzie żądacz łapówek wychodzi na wolność, wspomnij SKOKI, które mają ochronę i rządu i senatora. Podobno do Luksemburga sporo kasy poszło.Wspomnij grabież majątku narodowego. Wice od kultury wydał i pozwolił wywieźć 500 mln zł za granicę do banku. Zapłacił za obraz, który był w gestii państwa, a tylko nominalnie był własnością rodziny.

    Jakie jest wyjście? Zawiadomić prokuraturę o oszustwie. Albo zaczną niby coś działać, albo uznają to za małą szkodliwość czynu. Gorzej gdy uznają Ciebie winnym za …..oszczerstwo. Pecunia non olet

    1. A ja ostatnio chodzę i nie rozumiem. Piszesz

      Polska stoi oszustwem na każdym kroku. Najbardziej oszukiwani są ci, co składki płacą i na zabieg czekają rok albo i dłużej. Do lekarza specjalisty też ok. trzech albo i dłużej miesięcy. Potem na badanie znowu trzy miesiące. Potem do lekarza znowu i „tak w kółko Macieju” jak mówi przysłowie.

      W Polsce zawsze był ograniczony dostęp do procedur medycznych, zwłaszcza specjalistycznych. Miao temu zaradzić powołanie Kas Chorych, ale ustawodawcom brakło odwagi żeby domknąć i zakończyć reformę. Ten bałagan wykorzystało SLD i powołało do życia socjalistyczny twór zwany NFZ. Zwracam uwagę, że PiS idee fixe na punkcie „narodowości” odziedziczyło po poprzednikach. Jak chce się ukryć szwindel, to się powołuje instytucję i umieszcza w jej nazwie przymiotnik „narodowa”. Zasada działania tej instytucji opierająca się o nigdy niedziałającą i zawsze generującą niedobory kontraktację trzody chlewnej wymusza ograniczanie dostępu do świadczeń medycznych. Kolejki są dlatego, że NFZ kontraktuje mniej niż wynoszą potrzeby. Ale głąby kapuściane, z których w głównej mierze składa się „naród”, zaplułyby się z oburzenia, gdyby im powiedzieć, że muszą się ubezpieczyć i płacić miesięcznie 200 zł na ubezpieczenie zdrowotne, a w zamian dostaną nieograniczony dostęp do usług medycznych. Z tym, że do niektórych trzeba będzie dopłacić. Teraz płacą i nie płaczą, a jak idą do lekarza, to płacą wielokrotnie więcej i bez żadnej gwarancji. I to nie zmieni się, ponieważ zbyt wielu się opłaca.

      1. To nie jest wyjaśnienie dla tego, co jest w służbie zdrowia. Zgadza się, że komuch Łapiński ubrany w strój „demokraty” wymyślił totalną głupotę. A kolejni spece od zdrowia nie mieli pomysłu jak prawidłowo to poprawić. Jednak są kraje, gdzie służba zdrowia działa całkiem dobrze. Wystarczyło przyjrzeć się tamtym zasadom i przenieść dobre rozwiązania na nasz grunt.

        Jeśli uważasz, że taka sytuacja (prawdziwa) jest normalna, to….. trudno. Problem np. jest z haluksem. Pokazuje się nogi u niedojdy od leczenia rodzinnego i po kłótni otrzymuje skierowanie do … nie, nie do ortopedy, a do chirurga, bo niedojda wie lepiej. By do niego dostać się, czeka się w kolejce trzy miesiące. A on na skierowaniu pisze do „rodzinnej „pomyłka, to sprawa do ortopedy”. Znowu sprzeczka i jest skierowanie do ortopedy. Kolejka oczekiwania na wizytę 3 miesiące. Tam pokazuje chory nogi i otrzymuje skierowanie na Oddział Ortopedii.

        W sekretariacie słyszy: za sześć miesięcy ordynator zdecyduje czy i kiedy będzie zabieg. Ale na listę do zabiegów urzędniczki wpisać nie mogą bez decyzji ordynatora.

        Przykro, ale tak wygląda wszędzie podobnie, bo służbę zdrowia obowiązują procedury wymyślone w NFZ przez ich urzędników. Ochrony prawnej chory właściwie nie ma. Nie ma, bo nie stać go na prywatne leczenie,  a co dopiero na prawnika. Zresztą na sprawę też trzeba poczekać dość długo.

        P.S. Pisałam o chorym cukrzyku z Warszawy. Od jego pogrzebu minęło już prawie dwa tygodnie. Przypomnę, że ze szpitala został wyrzucony o trzeciej w nocy z wynikami zagrażającymi życiu.

        Co da zwalanie na poprzedników? NIC !!!!

        A takie „rządzenie” jest w każdej dziedzinie życia w Polsce. Bo nie obowiązuje prawo, zasady, normy, a wierność wodzom.

        1. ”    Lekarz pierwszego kontaktu odesłał mnie do psychiatry leczyć depresję i radził, bym więcej nie wyczytywała głupot w internecie. Miałam sporo szczęścia, że tak się stało. Trafiłam bowiem na konsultantkę z oddziału neurochirurgii, która uznała, że choroba psychiczna jest mało prawdopodobna, ale, niestety, zmiana organiczna mózgu – niewykluczona.

          Psychiatra zaleciła wykonanie rezonansu głowy z kontrastem. Prywatnie. Uprzedziła, że państwowo co najwyżej można wykonać tomografię, bez kontrastu, a w przypadku wielu groźnych zmian w obrębie mózgu to badanie jest mniej miarodajne. Anna za badanie i w jego efekcie diagnozę (guz mózgu) zapłaciła 1000 zł. Wówczas nawet nie podejrzewała, że to dopiero początek drogi do ostatecznego rozpoznania i szansy na ratunek.

          Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/7,101580,24341674,nie-daj-sie-zabic-systemowi-czyli-codziennosc-polskiego-pacjenta.html#s=BoxLSMT

    2. Jeśli uważasz, że taka sytuacja (prawdziwa) jest normalna, to….. trudno.

      Jeśli do takich wniosków doszłaś to… trudno. Nie będę zaprzeczał, bo po co? Nawet nie zapytam jak na to wpadłaś Holmesie? Sytuacja jest taka i żadne krzyki i płacze nie sprawią, że będzie inna. Potrzebna jest dogłębna reforma, postawienie spraw z głowy na nogi. Żeby służba zdrowia mogła się rozwijać i oferować najnowsze osiągnięcia rynkowe musi być oparta o zasady rynkowe. Co nie oznacza, że będzie drożej. Owszem, dostęp do najdroższych terapii będzie niedostępny dla wszystkich, ale dzisiaj też jest.  Z tą różnicą, że w normalnym systemie wiadomo ile co kosztuje i dlaczego, a w obecnym systemie nic nie wiadomo, a marnotrawstwo i niegospodarność są gigantyczne

      1. Zdecyduj się Holmes czy Brutuska, bo ja wolę Brutuskę. 🙂

        Kiedyś nie zwracałam uwagi na wiek chorych, ale i niezbyt często chorowałam. Teraz widzę siedzących w poczekalniach starych i jeszcze starszych, zrezygnowanych i przeklinających. Ale tez jest sporo osób towarzyszących chorym.

        Jeśli opisuję różne zdarzenia to nie po to by narzekać, ale jako stan nienormalności. Tylko nadziei na zmiany nie widać. Rozmawiałam z posłem lekarzem. Paplanie mnie nie bawi i nie zajmuje. A co innego w Sejmie słychać oprócz bla bla bla.

        p.s. Poza tym w Kołobrzegu dziś było słonecznie. O szóstej rano -7 C – odczuwalne -14 C. Prawdziwa zima, bo i śnieg wczoraj spadł

        1. To kim jesteś zależy od tego czym się aktualnie parasz. Jeśli z tekstu w którym mowa jak jest dedukujesz, że autor uważa sytuację, którą opisuje za normalną, to jesteś Holmesem. Względnie Jane Marple jeśli wolisz.