Chcę

Na naszych oczach toczy się wojna. Wojna na wyniszczenie, w której nikt nie bierze jeńców. Wojna totalna. Gdzie? Tu, u nas.

Wyszło na jaw, że poseł Duda podczas pełnienia obowiązków poselskich był z uczciwością na bakier. Poseł Duda nie należał do partii Przekręty i Szwindle, lecz Prawo i Sprawiedliwość. A przecież nagonka na Dudę trwała od samego początku. Już w kwietniu wnikliwy obserwator zauważył, że Szczekaczki mainstreamu pracują już na trzy zmiany. Kim trzeba być, by chłonąć te plwociny? Właśnie, kim?

Podczas walki nie ma czasu na myślenie, trzeba działać szybko, podejmować decyzje błyskawicznie, niewłaściwa ocena sytuacji skończy się klęską. Ale jeśli się walczy na niby, w piaskownicy, bez żadnej odpowiedzialności, można sobie pozwolić na podejmowanie idiotycznych decyzji. W końcu nawet jak coś pójdzie nie tak, to mama brudne gacie wypierze, przytuli, pogoni wroga.

Korespondent wojenny donosi z pierwszej linii frontu: Armaty opluwająco-wymiotujące rozpoczęły ostrzał, a cel jest jeden i niezmienny – każdy, kto zagraża obecnemu establishmentowi i pajęczynie jego wzajemnych powiązań. W przypadku wyborów prezydenckich musi być nim Andrzej Duda. Mimo zmasowanego ognia armatniego Andrzej Duda wygrał. Być może dlatego, że Z merytorycznością Komorowski też nie miał po drodze. Zauważmy, że prezydent nie odpowiedział na żadne pytanie w sposób konstruktywny! Ale trudno jest to robić, jak się krzyczy, a nie mówi. Trzeba odróżnić determinację i wolę walki od agresji. To, co było wczoraj, to była agresja. Prezydent musi się umieć zachowywać jak prezydent, a nie jak trybun ludowy, który na jarmarku do kogoś, coś wykrzykuje.

Trzeba odróżnić determinację od agresji. Bo Wygląda mi to na szukanie afery tam, gdzie jej nie ma. Zajmijmy się prawdziwymi aferami, które wiążą się z ośmioma latami rządów Platformy – mówi w „Bez autoryzacji” posłanka PiS Małgorzata Gosiewska. Czyli co? Platforma rządzi osiem lat, a Gosiewska dopiero teraz to dostrzega? Po ośmiu latach zachęca swoich, żeby się wzięli za afery? To za co brała pani pieniądze jako posłanka pani posłanko? A może celowo zwlekała pani z zajmowaniem się prawdziwymi aferami, czekając aż ulegną przedawnieniu?

Podczas walki nie ma czasu na myślenie. Dlatego walcząc z rządem o to, kto ma prowadzić politykę zagraniczną prezydent Duda prowadzi swoją politykę, bo rząd jeszcze nie ten. W niedzielę zapowiedział, że podczas piątkowej wizyty w Berlinie będzie chciał poruszyć temat zmiany formatu rozmów dotyczących Ukrainy. Mogłyby brać w nich udział także USA i sąsiedzi Ukrainy — tłumaczył prezydent. I jak zwykle ma sto procent racji. W rozmowach mógłby brać udział nawet Watykan. Ten fenomenalny ruch na arenie międzynarodowej tak skomentował europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk: Jeśli prezydent jedzie w piątek do Berlina, a kilka dni wcześniej dostaje cios w plecy ze strony polskiego ministra […] To wejście na niedobrą ścieżkę, która kilka lat temu doprowadziła nas do niestety tego, co stało się w Smoleńsku.

Co powiedział Kuźmiuk? Nic nie powiedział, dlatego trzeba poszukać tłumaczenia. Jestem zaskoczony postawą rządu, to jest uruchomienie tego mechanizmu, który obowiązywał kiedy żył jeszcze prezydent Lech Kaczyński. To osłabianie pozycji prezydenta w polityce zagranicznej jest skrajną nieodpowiedzialnością. Zdecydowanie jaśniej. Wręcz oślepiająco jasno. Prezydent może osłabiać pozycję Polski, może eliminować ją z areny międzynarodowej, ale prezydenta przywoływać do porządku nie można. Polityka zagraniczna powinna według tego tuza intelektu wyglądać tak: Nie powinniśmy się kierować tym, czego chce kanclerz Merkel i prezydent Poroszenko. Tylko tym, czego chce Polska! A Polska powinna chcieć być przy tym stole. Powinniśmy się znaleźć przy stole rozstrzygającym nie dlatego, że tak bardzo kochamy Ukrainę, tylko żeby przy pilnować polskich interesów. Nie tylko ukraińskich.

Wygląda na to, że już niedługo tak będzie w całej Polsce. Władza nie będzie się kierować tym, czego chce społeczeństwo, tylko tym, czego chce partia. A komu to będzie nie w smak, to wejdzie na niedobrą ścieżkę, która kilka lat temu doprowadziła nas do tego, co stało się w Smoleńsku. A do tego nie dopuścimy. Tak nam dopomóż bóg.

W piątek pan prezydent Rzeczpospolitej Polskiej dr Andrzej Sebastian Duda udaje się wraz z Małżonką do Niemiec. Tam, jak tłumaczy, będzie chciał. To dobrze wróży Polsce i Polakom. Źle by wróżyło, jakby nie chciał. No więc pan prezydent podczas wizyty w Berlinie będzie chciał rozmawiać na temat zmiany formatu rozmów w sprawie Ukrainy. Pan prezydent nie chce rozmawiać o Ukrainie. Nie chce zastanawiać się co zrobić, żeby zakończyć rozlew krwi, skłonić Rosjan do wycofania się. Pan prezydent chce zmieniać format rozmów. Dlaczego? Bo w obecnym formacie pan prezydent źle się czuje. Lepiej bym się czuł, gdyby przedstawiciel którejś europejskich instytucji był jako strona przy stole rozmów, a nie tylko Niemcy i Francja.

Czekają więc Polskę fundamentalne, wręcz rewolucyjne zmiany. Władza nie będzie już zastanawiała się jak rozwiązać problem, a nawet jak z nim walczyć, ale będzie zajmowała się zmianą formatu rozmów w przedmiotowej sprawie. Przedsmak tego już mamy. Oto pan prezydent dr Andrzej Duda zapowiedział, że zwoła Radę Gabinetową, gdy uzna to za stosowne. Jeśli będę miał informacje, że to potrzebne, to oczywiście zwołam – oświadczył.

Czy to wina tego czy innego polityka, że jest jaki jest, mówi co mówi, chce co chce? Skąd! To wina wyborców, którzy akurat tego, a nie innego polityka uczynili posłem, senatorem, prezydentem. Niedługo znowu będą zmuszeni stanąć przed przeźroczystą urną. Kogo wybiorą?

Dodaj komentarz


komentarzy: 6

    1. Witaj, miło, że wpadłeś. Szczerze mówiąc nie rozumiem. Gdzie tylko mogę staram się wiedzieć, a nie wierzyć. Dlatego wiem, a nie wierzę, że chociażby żona mnie nie zdradza. Wiara to największe możliwe samooszustwo. Co zaś do oceny rzeczywistości… Opisałem niewielki, mikroskopijny jej wycinek. Z tego, że nie lubię jabłek nie da się chyba wyciągnąć wniosków na temat jakim jestem człowiekiem i jakie mam poglądy?

      1. Wpadam codziennie, ale… nie zawsze pamiętam jakie mam hasło. Teraz zapisałem, zresztą jest takie samo jak na innej stronie.

        Ja w polską demokrację wierzę równie mocno jak w „polską drogę dom kapitalizmu” sprzed 25lat. Mamy podobne odczucia co otaczającej nas paranoi, ale inne oceny jej powodów. To chyba dobrze.

    2. Smoku, miło że zawitałeś w spokojniejsze miejsce. Słowo wierzę nie jest odpowiednie. Bo wiara nie ocenia realiów, a marzenia, nadzieje, zapotrzebowanie.

      Gdybym miała oceniać stan jaki jest w Polsce, musiałabym użyć słów ostrych, zgorzkniałych. Zbyt wiele tu mnie uwiera. I to na każdym szczeblu istnienia państwa o nazwie Polska.

      Będą wybory i ich efekt niesie niepewność do tego, co nas czeka. Czy jest w Polsce cenzura – objaw „trzymania myślenia wolnego w garści”? Pozornie nie ma. Ale np. po GW widać jak sami się cenzurują, jak cenzurują wypowiedzi. A ludzie? Sami cenzurują swoje zachowania. Kiedyś z naręczami kwiatów biegali do sekretarzy (bo imieniny, urodziny), teraz biegają do kościoła. Obecność cenzury, autocenzury (która jest wynikiem jakichś obaw) demokracją nie jest.

      Wolne wybory! Wolne? Masz wpływ kto zaistnieje na listach? Masz wpływ na to, że zaprezentuje Twoje oczekiwania i oczekiwania podobne kilku tysięcy wyborców?

      „(….)
      Smutno mi, Boże!

      że nikt mnie tutaj szyderczo nie pytał
      O krew moją i dziadów, którymi się szczycę
      I że w dzieciństwa mego wracam okolicę.
      I że mnie w Polsce nikt nie będzie wital,
      I że na gorycz moją nic już nie pomoże –
      Smutno mi, Boże!

      że jest tam w kraju ktoś, kto tylko lubi,
      że dla najlepszych ledwo jestem obojętny
      I że mnie pali ten ogień namiętny,
      że nam żarliwą miłość, co mnie gubi
      Do ziemi, której serce zapomnieć nie może –
      Smutno mi, Boże!

      Droga na Wschód 1924
      Antoni Słonimski