Błaszczak: dziś we Wrocławiu i w Polsce nie ma już zagrożenia

Pełną parą ruszyły konsultacje społeczne w sprawie ustawy antyterrorystycznej. Jak bardzo potrzebna jest ta ustawa świadczy fakt, że terroryści studiujący chemię na polskim uniwersytecie bezkarnie podróżują środkami komunikacji publicznej pozostawiając w nich niezabezpieczone substancje chemiczne mogące wywołać zagrożenie. Nie mogą również czuć się bezpiecznie samochody policyjne ponieważ… Oddajmy głos portalowi fronda.pl

Zamach udaremniono w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jednak już wcześniej, funkcjonariusze terroru [sic!] zdobyli informacje operacyjne, że taki atak jest planowany. Gdy policjanci ustalili, gdzie ma dojść do zamachu, na miejscu zainstalowano m.in. monitoring, dzięki któremu zebrano dowody obciążające anarchistów. W pobliżu komisariatu we Włochach przygotowano także klasyczną zasadzkę. Gdy w okolicy ul. 17 stycznia (gdzie swoją siedzibę ma komisariat Warszawa Włochy) pojawili się trzej młodzi ludzie, którzy podłożyli ładunki wybuchowe, do akcji wkroczyli funkcjonariusze.

Okazuje się więc, że i bez ustawy antyterrorystycznej da się udaremniać zamachy. Z tym, że w opisanym przypadku ABW sprawdza, czy planowany zamach nie ma związku z terroryzmem. Jeśli okaże się, że nie ma, to znaczy, że ustawa antyterrorystyczna jest niezbędna. Uważa tak także mini ster Błaszczak: Ta ustawa jest niezbędna, do tego, żeby w sytuacji kryzysowej zapewnić bezpieczeństwo obywatelom, a jednocześnie nie obniża w żaden sposób standardów praw człowieka. Jeśli mini ster rządu Beaty Szydło zapewnia, że ustawa nie obniża w żaden sposób standardów, to nie ma powodu, by mu nie wierzyć. Żadna bowiem z przyjętych dotąd ustaw nie tylko nie obniżała standardów, a wręcz przeciwnie, windowała je na dotąd niespotykany, niebotyczny poziom.

Ostatnie wydarzenia, a zwłaszcza wczorajsza seria ostrzeżeń, które według portalu niezalezna.pl brzmiały „W waszych budynkach podłożono bomby zapalające z białego fosforu, będzie masakra. Uciekajcie!!!”, zadają jednak kłam tezie, że zagrożeniem są uchodźcy czy muzułmanie. Za udaremnionymi zamachami stali bowiem katolicy narodowości jak najbardziej polskiej. Dotąd nie wiadomo kto stoi za fikcyjnymi, ale też raczej nie jest to ani ISIS, ani muzułmanie. Co ciekawe dopóki PiS nie zaczął pracować nad ustawą terrorystyczną aktów terroru w Polsce praktycznie nie było, a teraz nastąpił wysyp. I, jak dowodzi Tomasz Teluk, mają polityczne tło. Świadczą o tym nawet tytuły. Informację o zamachu na radiowozy pomieszczoną na portalu fronda.pl opatrzono tytułem „Opozycja wzywa do rewolucji – lewacy podłożyli bomby pod radiowozy!!!” i zilustrowano zdjęciami Michnika, Kijowskiego i Wałęsy, choć z materiału wynika, że żaden z nich z podkładaniem ładunków nie miał nic wspólnego.

W obu przypadkach nietrudno znaleźć jeden wspólny wątek: polityczne tło aktów przemocy wymierzonych w społeczeństwo przekonuje Tomasz Teluk. — Wszystkich niedoszłych zamachowców łączy jedno: agresja wobec tego, co dzieje się obecnie w Polsce. Postanowili oni wziąć w końcu sprawy w swoje ręce. Skoro liderzy opozycji tego nie potrafią, a wciąż o tym mówią, to być może kreowali się na bohaterów.

Bo przecież nie udawajmy, że zamachowcy wzięli się znikąd. Do wyjścia na ulice wzywali chyba już wszyscy politycy, począwszy od emerytowanych: Frasyniuka czy Wałęsy, po obecnych liderów partii ostrzegających przed wojną domową. Do tego można dorzucić skrajnie nieodpowiedzialne wypowiedzi dziennikarzy w stylu Tomasza Lisa czy Jacka Żakowskiego, dla którego KOD to Hamas, czyli zarówno partia, jak i terrorystyczna bojówka.

To zupełny przypadek, że gejbomber grasował po Warszawie akurat podczas kampanii prezydenckiej, a niedoszli zamachowcy grasują przed uchwaleniem ustawy antyterrorystycznej, choć już po uchwaleniu ustawy inwigilacyjnej. Tak, zamachowcy nie biorą się znikąd. A ponieważ wzywają już chyba wszyscy politycy, a mimo to portal nie cytuje żadnego z nich, więc wyręczyć portal wypada i zacytować klika przykładowych nieodpowiedzialnych wypowiedzi w stylu należy.

Dla mnie człowiek, który donosi do obcego państwa to jest zdrajca i powinien wisieć na stryczkupowiedziała Bernardeta Krynicka. W tym miejscu trzeba z całą mocą podkreślić, że słowa prezydenta Polski Andrzeja Dudy skierowane do prezydenta Niemiec Joachima Gaucka nie są donosem, jeno informacją. Panie prezydencie, tak, i sądzę, że ludzie dlatego mnie wybrali, bo głośno powiedziałem i nazwałem sprawy po imieniu: niestety Polska nie jest dziś krajem, o którym można by powiedzieć, że jest państwem sprawiedliwym, sprawiedliwym dla swoich obywateli, że jest państwem, w którym obywatele traktowani są równopoinformował pana prezydenta Niemiec pan prezydent Polski.

222 lata temu, na Rynku Starego Miasta w Warszawie stanęły szubienice dla zdrajców i sprzedajnych posłów. Taki był haniebny koniec Targowickiej Zdrady i jej autorów. Baczcie, więc Panowie Nowocześni, by historia nie zatoczyła koła i by polski lud ponownie nie musiał wymierzać historycznej sprawiedliwości. Zdrajcy, którzy zawiśli na Rynku Starego Miasta też byli majętni, ustosunkowani, pełni zaszczytów i poparcia na obcych dworach, ważniejszych nawet od Brukseli — dziś — ostrzega Janusz Szewczak Główny Ekonomista SKOK, ekspert gospodarczy, publicysta, który poseł do Sejmu.

Gdy posłanka PO podarła przygotowaną przez PiS uchwałę w przypieczętowującą suwerenność Polski posłanka Anna Kołakowska na Twitterze wyraziła opinię, że „Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso.”

Jeszcze nie wszyscy ewakuowani wrócili do siebie, a już wiadomo kto za alarmami stoi. Agentura stoi. Ale nie Rosyjska. Nasza. Akcja Targowicy na ulicach nie wypaliła, w związku z czym odwołano się do wypróbowanych metod. Pamiętam jak w 2005 roku, przed wyborami, też były alarmy bombowe i nigdy nie odnaleziono sprawców. Trudno, żeby ABW sama siebie złapała. Teraz jest to po prostu prowokacja wymierzona w rząd, żeby pokazać, że rząd nie panuje nad sytuacjąujawnia dr Jerzy Targalski, historyk i politolog. Gdy sobie uświadomić kto w 2005 roku doszedł do władzy i komu gejbomber pomógł wygrać, apel p. dr. Targalskiego staje się oczywisty: Jeśli rząd w dalszym ciągu będzie zwlekał i udawał, że w służbach specjalnych, w policji, w MSW nie ma agentury, to upadnie. Przykładem jest tu stosunek gabinetu do prowokacji, do jakiej doszło w Gdańsku. Po niej rząd powinien wyczyścić całą policję w tym mieście i zrobić tam porządek, żeby każdy prowokator policyjny wiedział, czy ten, kto policji wydaje polecenia, że reakcja rządu będzie ostra. Rząd tymczasem kryje prowokację w Gdańsku. I tak dalej w podobnym tonie.

Za3manie
Błaszczak: Nie ma takiej opcji, żebym zgodził się na takie traktowanie kobiet! źródło: portal gdańsk.pl

Przykładów jest więcej, ale te z ostatniego okresu w zupełności wystarczą jako dowód, że opozycja powinna bardzo zważać na słowa, a władza gorliwiej przeprowadzać czystki w szeregach. Trzeba tak dostroić procedury żeby nie mogło dojść do prowokacji. Przed rozpoczęciem interwencji policja powinna obowiązkowo sprawdzać, czy zatrzymywany aby nie jest czyimś krewnym lub znajomym.


Tytuł za: Błaszczak: W Polsce nie ma multi-kulti

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. Stare metody. Sprawdzone. Wskazać wroga. Jeden tylko problem, bo Polak to cwaniak, którego zbyt często wykorzystywano.

    Nabierze się? A może to „powód” by uzbroić kiboli, ONR-owców i innych chętnych do postrzelania sobie. Po wyjeździe antyklerykała Franciszka (jak nazywa go Terlikowski – braki seksu są widoczne, bo złe myśli burzą mu jasność widzenia i rozumienia), może być wojenka polsko-polska.

    1. Powiadają, że kto sieje wiatr snadnie może zebrać burzę. Igranie z ogniem może się skończyć wybuchem przemocy trudnej do opanowania. Zwłaszcza, że podsyca nienawiść władza tolerując skandaliczne wypowiedzi i działania.