Wołanie na puszczy to patriotyczny obowiązek

Czy zwykły obywatel względnie obywatelka powinien względnie powinna dywagować o rzeczach, na które nie ma żadnego wpływu? Czy oboje nie powinni się wziąć do uczciwej pracy i zająć czymś pożytecznym, jak na przykład prowadzeniem stutysięcznego bloga o gotowaniu względnie poradnika jak wbijać gwoździe nie waląc się młotkiem po palcach? Albo jeszcze trudniejsze — jak nie kląć walnąwszy się w palec? Na względzie mieć bowiem wypada, że klątwa to domena Kościoła i nie należy wzywając imienia kobiety upadłej wchodzić mu w paradę.

W udzieleniu odpowiedzi na tak postawione pytanie może pomóc Kodeks postępowania karnego. Jego art. 304 brzmi następująco: Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.

Nie każdy musi znać na pamięć rodzaje przestępstw ściganych z urzędu, ale zawiadamianie to moralny obowiązek każdego obywatela. No to każdy, lub prawie każdy, bloger zawiadamia jak umie o tym, co w jego mniemaniu jest jeśli nie przestępstwem to patologią, kuriozum lub niedopatrzeniem. Często blogerzy piszą teksty dużo bardziej sensowne niż zawodowi komentatorzy, zwracają uwagę na rzeczy, które tamtym umykają.

Weźmy taką zmianę czasu. Ile lat już wielu zwraca uwagę na bezsensowność, a wręcz szkodliwość tej operacji. I co? I pan premier tysiąclecia podpisał rozporządzenie, za pomocą którego zadekretował zmiany czasu na pięć lat z góry. Jak tłumaczył potrzebę tej operacji? Każdy, kto zna życie codzienne państw Zachodu, wie, co to znaczy mieć jasno do 22 przez prawie pół roku. Życie jest po prostu przyjemniejsze. Ale istnieje też wzór kulturowy związany z klimatem. Nie jest tak, że jeśli my w kwietniu czy październiku do 22 będziemy mieli nagle jasno, to będziemy siedzieć w ogródkach kawiarnianych. U nas jednak jest zimno. Więc zysk z tego, że jest jasno, niekoniecznie by się pojawił. Z kolei utrzymanie czasu letniego zimą oznaczałoby, że o 8.30 rano byłoby ciemno. I trudno określić, jaki byłby efekt dla naszej gospodarki skorelowania czasu z naszymi najważniejszymi partnerami handlowymi.

Jest dosadne określenie na na tego typu bełkot, ale szkoda sobie ranić ust wulgaryzmami. Wystarczy, że poraniliśmy sobie uszy idiotyzmami. Skupmy się więc na czym innym. Oto w dużym mieście na południu tuż przed i zaraz po transformacji zapanowała pełna dowolność w upiększaniu pojazdów komunikacji miejskiej. Przed transformacją malowano je na taką farbą, jaka była. Po transformacji o kolorystyce zaczęły decydować firmy reklamujące się na nich. A ponieważ pojawiła się prywatna konkurencja radni postanowili, że pojazdy komunikacji miejskiej muszą być niebieskie. Bo taka jest tradycja, a pstrokate dezorientują pasażerów. Od tego czasu minęło ponad 20 lat, konkurencję udało się albo spacyfikować, albo ucywilizować unifikując, więc pojazdy komunikacji miejskiej nie muszą już być niebieskie i znowu mogą być pstrokate. Czy malowanie niebieskiego pojazdu na zielono czy czerwono to przestępstwo? Oczywiście nie. Ale dlaczego bilety na te jeżdżące banery reklamowe są tak piekielnie drogie?

W czasach słusznie minionych konserwy były pakowane do metalowych puszek, których wytrzymałość podziwiał cały świat. Czasem łatwiej było nożyk połamać niż konserwę otworzyć. Taki śledź w oleju miał 250 g jeśli dobrze pamiętam, z czego śledzia było ze 200 g. Dziś konserwa ma 170 g, z czego ryby często jest połowa, a olej też bywa zmieszany ze słoną wodą. Nie chodzi o to, że jeśli jest napisane „w oleju”, to należy oczekiwać, że wewnątrz będzie olej, a nie woda. Nie chodzi nawet o to, że woda jest cięższa od oleju. Chodzi o to, że pakowanie kilku gramów ryby do blaszanego pudełka tych rozmiarów jest gigantycznym marnotrawstwem. Aż dziw bierze, że organizacje proekologiczne nic w tej sprawie nie robią.

Ludzie zachowują się tak, jakby zasoby planety były nieograniczone. Jakby dało się w nieskończoność produkować i rozmnażać się. Na Wenus, drugiej planecie w Układzie Słonecznym licząc od Słońca, efekt cieplarniany spowodował, że na powierzchni panuje temperatura sięgająca kilkuset stopni. Jeśli nie przestaniemy w tak obłędnym tempie zanieczyszczać środowisko z jednej strony i marnować surowce naturalne z drugiej, niedługo planeta nie będzie nadawała się do zamieszkania. A wtedy i święty boże nie pomoże…

Dodaj komentarz


komentarzy: 7

  1. Do ostatniego zdania mam pytanie; a kiedy pomoże…..bez opłat i kropidła? Chociaż kropidło pomaga „jak umarłemu kadzidło”, to opłata jest składką do nowego auta. Jak sam piszesz bilety są takie drogie, to żaden pochodzący z pospólstwa ksiądz nie będzie się z nim w autobusach czy tramwajach bratał. Nie po to poszedł w klesze przywileje.

    Teraz kiedy mogę wstawać o godzinie dowolnie wybranej jest mi to obojętne. Natomiast w czasach gdy zrywałam się bardzo rano miało to znaczenie. Jeśli uważasz, że przestawianie zegara robi chaos, to powiem: spokojnie, spokojnie. Wskaż miejsce w działalności państwa, gdzie chaosu nie ma.

    CHAOS, CHAMSTWO, CHCIWOŚĆ to wypracowywane polskie zalety. Nie oznacza to, że inni takich przywar nie mają. Ale oni nazywają to przywarami, a u nas to zalety. I im bardziej można wykazać się „zaletami” tym prawdziwszym jest się Polakiem i…katolikiem.

    Prima Aprillisowo dzisiaj. Żartuję czy prawdę piszę? Potraktuj to jak bycie obywatelem w RP. Czy mamy ustrój prawdziwie demokratyczny czy żartobliwie demokratyczny?

    1. Gdy człowiek musi wstawać na szóstą nie jest mu obojętne, że z nagła musi wstawać na piątą. Po dłuższym takim wstawaniu budzi się już automatycznie tuż przed dzwonkiem budzika. Po zmianie czasu w drugą stronę budzi się godzinę za wcześnie. Nie mów, że to nie dezorganizuje dnia i życia. Nie wiem z jakiego punktu widzenia to jest korzystne. Nie potrafię znaleźć żadnej korzyści tego manewrowania czasem.

      Z toku zniknął mój komentarz. Zachodzę w głowę co się cenzorom nie spodobało. Zastanawiam się poważnie nad zamieszczeniem go na blogu i zażądaniem by redakcja przestała kryć się za hasłem „Komentarze moderuje autor bloga” i wyjaśniła powód usunięcia wpisu.

      1. Ależ napisałam, że w czasach gdy zrywałam się wcześnie MIAŁO TO ZNACZENIE. Teraz śpię tak jak mi pozwala jakiś wewnętrzny zegar. Albo po 12 godzin, albo 3-4.

        Zmiana czasu już dawno została ogłoszona za niepotrzebną i robiącą zamieszanie. Przecież nikt z Polski nie wychyli się i nie zażąda: MA BYĆ NORMALNIE! Normalnie nie jest w zgodzie z polskim chaosem

          1. Też nie wiem na kogo dać swój głos. O Komorowskim pisałam już czemu nie, a na pozostałych celebrytów z sumieniem i rozumieniem rzeczywistości według „wskazówek”KK nie mogę dać głosu.

            Czytam książkę Normana Davisa „Serce Europy”. Pozwolę sobie dać króciutki cytat, pasujący do obecnej sytuacji, a dotyczący wprowadzenia Konstytucji w 1952 r:

            „Masy pracujące miast i wsi”, które konstytucja mianowała dysponentami władzy politycznej, były jej bezsilnymi ofiarami. Nie miały prawa wystawiania własnych kandydatów do centralnych i lokalnych organów władzy i żadnego głosu w sprawie działań partii, która zawłaszczyła sobie prawo do sterowania państwem w ich imieniu. Wszelka rzeczywista władza spoczywała w rękach Biura Politycznego partii, jej pierwszego sekretarza i uprzywilejowanej elity z nomenklatury, którą on wyznaczał. Rzeczywistością była dyktatura partii nad narodem.”

            Wszelkie skojarzenia na własne ryzyko. To zastrzeżenie po to bym nie ponosiła odpowiedzialności za ewentualne… porównania i zdenerwowanie.

            Zaznaczam, że to słowa wybitnego historyka, Brytyjczyka. Można teraz rozumieć przyczynę jednej lekcji historii w tygodniu.

             

            1. Nie czytałem książki, ale też mam takie skojarzenia i mam na to dowody, że mam. Niestety, sytuacja jest analogiczna — dyktatura komitetów centralnych partii. Odpowiednikiem KC PZPR jest Episkopat, a POP zastąpili duchowni na etatach.

              1. A bez zdania guru partyjnego albo się jest na liście, albo jest się wyautowanym. Z kościołów słychać tylko aprobatę lub nie.

                Ciekawa sprawa Hofmana. Tak wiele razy obrażał, gadał głupoty i nikt go do sądu nie podawał. Wszyscy potulnie wysłuchiwali jego dyrdymałów. Wystarczyło, że stracił łaski prezesa i nieopatrznie pozwolił sobie gadać w starym stylu i….pozew do sądu pomknął. Został skazany. Co mi się wydaje? At tam, takie babskie…pomyślunki.

                Czy przyciśnięty biedą Hofman wyda swoje wspomnienia? Czy raczej nie, bo ma świadomość skutków. Kiedyś Lepper zapowiadał że  ogłosi w prasie prawdę o Kaczyńskim i nie ogłosił…..tylko samobójstwo popełnił.