Kiedy życie wyszło z morza?

Jak długo żywe organizmy czekały na to, żeby opuścić środowisko wodne? Ewolucjoniści, z uporem godnym lepszej sprawy twierdzą, że życie powstało i rozwinęło się w morzu, a następnie wyszło na ląd. Pomysł pochodzi z Księgi Genezis, gdzie jest bardzo wyraźnie napisane, że Pan Bóg najpierw stworzył życie morskie, a dopiero później lądowe. Niektórzy zauważają, że delfiny i wieloryby przebyły drogę w przeciwnym kierunku. Zgodzę się z tym, że zasolenie komórek zwierzęcych i roślinnych jest znaczącą poszlaką prawdziwości twierdzenia, że pierwsza komórka, od której wszystko się zaczęło, powstała w morzu.

Ale:

W tym czasie istniały również lądy. Woda parowała. Padały deszcze. Płynęły rzeki. Powstawały piaski, jeziora i tereny podmokłe.

Komórka powstała w morzu. Zaczęła się namnażać. Mutować. Powstawały różne odmiany. Co mogło zatrzymać pierwsze jednokomórkowe organizmy przed wnikaniem do rzek, jezior, na wilgotne piaszczyste tereny i dalej w głąb lądu. Czy tą siłą powstrzymującą nie był jedynie zapis biblijny, który miał powstać miliardy lat później? Czyż nie jedynie dlatego, że w Genezis, ktoś napisał o powstaniu zwierząt lądowych następnego dnia, do dziś wielu mówi o wychodzeniu z wody skomplikowanych organizmów żywych?

Dla mnie jest jasne, że jeżeli życie powstało, to ewolucja rozpoczęła się na całej planecie. Delta rzeki nie mogła powstrzymać rozprzestrzeniania się żywych organizmów. Jest prawdopodobnym, że wszystkie kręgowce pochodzą od ryb, które z wody wyszły na ląd. Moim zdaniem, gdy pierwsze ryby wychodziły na ląd czy to z morza, czy z rzek i jezior, na lądzie żyły już rośliny i owady a także grzyby, robaki i pierścienice.

Przodkowie bezkręgowców wyszli z morza znacznie wcześniej i „czekali” na płazy, gady i ssaki.

.

Przeczytaj: >>> Powstanie pierwszej żywej komórki

.

Adam Jezierski

Dodaj komentarz


komentarzy: 10

  1. Notka wydawcy: „250 milionów lat temu życie zostało niemal zmiecione z powierzchni naszego globu. Co spowodowało tę katastrofę?
    Masowe wymieranie z końca permu pod względem zasięgu nie miało sobie równych w historii naszej planety. Kataklizm przetrwał zaledwie co dziesiąty żyjący na Ziemi gatunek, podczas gdy – dzięki dinozaurom znacznie bardziej znana – katastrofa kredowa pochłonęła ich „tylko” połowę. To, co zasadniczo różni oba wymierania, to szansa odrodzenia się życia po katastrofie.
    Ziemskie życie można porównać do drzewa, które wykiełkowało miliardy lat temu, potem zaczęło rosnąć i wypuszczać gałęzie w miarę pojawiania się nowych gatunków. Podczas masowych wymierań zniszczeniu ulega znaczna część jego korony, jakby rzucił się na nie szaleniec z siekierą. Całe konary i gałęzie zostają brutalnie usunięte. Jednak ocalone partie po pewnym czasie tworzą nową koronę, bujną jak dawniej. U schyłku permu z drzewa ziemskiego życia zostały tylko żałosne resztki, które wcale nie musiały okazać się zdolne do przetrwania.
    Co mogło doprowadzić do takich spustoszeń? Jaka globalna katastrofa je wywołała? W książce „Gdy życie prawie wymarło” Michael J. Benton, renomowany brytyjski paleontolog, opowiada o skomplikowanej sekwencji wydarzeń, które 250 milionów lat temu uczyniły z Ziemi niemal martwą planetę.”
    Czy kiedyś w trudnym do określenia czasie był, wiedział, rozumiał, decydował jakiś ON. Tworząc „nowego człowieka” na swój obraz i podobieństwo mógł obdarzyć go (wykorzystując geny mu współczesnych)możliwościami rozwoju. Adam jest tylko symbolem tych zmian. A Ewa wzięta z żebra? To też symbol dalszego rozwoju tamtej genetyki.
    W czym widzę podobieństwo człowieka do tych, którzy stworzyli go na swój obraz? Najbardziej widać to w złych cechach ludzkich. Weźmy zdarzenie z tych dawnych czasów: bunt aniołów. Czy poszło tylko o władzę? A może o rozwój planety? Danie ludziom „stworzonym na obraz” większych szans rozwoju?
    Jak ON, czy jego aniołowie mieli przekazywać wiedzę stworzonemu tak, by ją zrozumiał? Obraz musiał być wyraźny, zrozumiały, łatwy do przyjęcia. Taki jaki otrzymują dzieci w pierwszych klasach szkoły.Czy ON porażający ówczesnych swoją wiedzą, możliwościami nie mógł być istotą niezwykłą i dlatego został nazwany Bogiem?
    A później one stawiają sobie pytania, zastanawiają się, mylą się, inny ktoś wraca do odrzuconej myśli, rozwija ją, bo ma większą, nową wiedzę. To chyba nazywa się postęp?
    Dla mnie Biblia to echo bardzo dalekiej przeszłości. I wiedza najpierw przez (jaki okres wpisać?) tysiące lat przekazywana ustnie, a później zapisana. To historia, która zdarzyła się na tamtym skrawku ziemi.
    Czy Adam ma/nie ma racji? Czas może to pokaże. Czas, w którym nas już nie będzie. Więc kto wie. Przypomnę, że wiele, wiele zapisów , sugestii miało swoich przeciwników. Przypomnę historię wielkiego odkrywcy, samouka i czytelnika uważnego literackich dziejów. Był krytykowany przez uczonych za pomysły, bo jakże amator może mieć jakiś pomysł. A on wczytując się w księgi odkrył Troję,Tyryns, Mykeny. Jego odkrycia dowiodły, że zdarzenia opisane przez Homera, Wergiliusza mają swoje materialne podstawy i mogą być rzeczywistymi zdarzeniami historycznymi.Opisane zdarzenia były wcześniej przekazywane w formie ustnej. Odkrywcą był amator archeolog Heinrich Schliemann.
    Więc…. kto wie……

    1. Powieści Homera pozwoliły na odkrycie Troi. Co odkryto dzięki Biblii? Poza tym, że „przepowiednie” pisano po fakcie? Że było mnóstwo ingerencji, przekłamań i fałszerstw? Czy Adam ma rację? Nie wiadomo, ponieważ uznał prośbę o dalsze dowody i szczegóły za atak na siebie i uciekł.

      Cóż takiego twierdzi Adam? Że „Ewolucjoniści, z uporem godnym lepszej sprawy twierdzą, że życie powstało i rozwinęło się w morzu, a następnie wyszło na ląd.” Co z tego zdania wynika? Ni mniej ni więcej tylko tyle, że tysiące naukowców parających się ewolucją upiera się przy tezach znajdujących potwierdzenie w badaniach i odkryciach. I tkwią przy tym z uporem godnym lepszej sprawy. Adam niczego badać nie musi, bo wie. I oni powinni to uszanować, przestać się upierać i poprawić podręczniki, a badania, które tej hipotezie przeczą utajnić lub wyrzucić. Tylko, że Adam już na początku daje plamę, twierdząc niezgodnie z prawdą jakoby „Pomysł pochodzi z Księgi Genezis, gdzie jest bardzo wyraźnie napisane, że Pan Bóg najpierw stworzył życie morskie, a dopiero później lądowe.” Wystarczy sięgnąć po Księgę Genesis, żeby się przekonać, że to nieprawda.

      Panuje powszechne przekonanie, że według teorii ewolucji człowiek pochodzi od małpy. A to nie jest prawda. Z podobnym problemem mamy do czynienia w tym przypadku. Według Adama ewolucjoniści twierdzą, że życie powstało i rozwinęło się w morzu. A to nie jest prawda. Owszem, twierdzą, ale dodając, że chodzi o życie jakie znamy. Praprzodkiem wszystkich znanych istot — mówiąc w uproszczeniu — była ryba czy jakiś stwór rybo-podobny. Ale z tego nie wynika, że życie powstało w morzu. Mogło powstać na lądzie, a w morzu miało lepsze warunki do rozwoju chociażby z tego względu, że w morzu są bardziej stabilne warunki, wahania temperatury dużo mniejsze, trujące wyziewy z wulkanów nie są tak groźne, a i uderzenia meteorytów czyniące olbrzymie spustoszenia na lądzie w wodzie takich spustoszeń nie czynią. Poza tym woda chroni przed niektórymi rodzajami promieniowania.

      Czy człowiek, który krytykę swoich „teorii” uznaje za atak osobisty jest wiarygodny? Sam przyznaje, że jedną ze swych teorii bezskutecznie usiłował opublikować w czasopismach naukowych. Spotkał się z odmową, ale nie przyjął jej do wiadomości. No bo jak można odrzucić hipotezę której nic nie potwierdza, która niczego nie wyjaśnia? Gdyby chciał opublikować hipotezę, że ropę stworzył bóg zaraz po tym jak oddzielił wody górne od dolnych, też spotkałby się z odmową…

      1. Wypowiedź Adama przemawia do mnie bardziej, niż „naukowa myśl” o płaskiej ziemi, o 4 tysiącach lat istnienia naszego świata, o szkodliwości szczepionek, o dzieworództwie i wzięciu do nieba (dopiero w XIX wieku, bo zabrakło pomysłów na cuda).

        Nie mam wiedzy by napisać czy Adam myli się, czy tak mogło być. Ale myśl jest ciekawa.

  2. Pewien bloger na pewnym blogu twierdził z całą powagą, że światło gwiazd ma charakter laserowy. Naukowcy najpierw latami studiują, potem latami badają, zestawiają fakty, potwierdzają je, weryfikują. Dzięki temu ludzkość znajduje się w posiadaniu wiedzy a nie przypuszczeń. Teraz odkryto życie tam, gdzie się go nie spodziewano, gdzie nie powinno istnieć – na przykład w temperaturze powyżej 80° C. To może oznaczać, że życie pojawiło się na Ziemi wcześniej niż dotąd sądzono. Nikt jednak nie twierdził, że życie wyszło z morza dlatego, że tak jest napisane w Biblii. Zwłaszcza, że w Biblii wcale nie jest powiedziane, że „Pan Bóg najpierw stworzył życie morskie, a dopiero później lądowe”. W Biblii jest powiedziane, że stworzył, a nie że wyszło i skąd.

    1. Pierwszy opis stworzenia (Księga Rodzaju 1,1-2,4a)
      Opowiadanie to nazywane jest Heksaemeronem ponieważ według niego Bóg stworzył świat w ciągu sześciu dni, po których odpoczął w dniu siódmym. Jest ono przypisywane źródłu kapłańskiemu, akcentującemu odpoczynek szabatowy[8]. Jest opisem kosmologicznym i wyraża ówczesną wiarę w konstrukcję wszechświata. Z czternastu[9], zachowanych kosmologii starożytnych Heksaemeron wyróżnia się zasadniczo od innych wiarą w monoteistyczną naturę Boga[10].

      Schemat opowiadania jest następujący:
      dzień pierwszy – stworzenie światła i oddzielenie go od ciemności,
      dzień drugi – stworzenie sklepienia niebieskiego oddzielającego wody górne od dolnych,
      dzień trzeci – stworzenie lądu i roślinności,
      dzień czwarty – stworzenie Słońca, Księżyca i gwiazd,
      dzień piąty – stworzenie zwierząt wodnych i latających,
      dzień szósty – stworzenie zwierząt lądowych i człowieka,
      dzień siódmy – liczenie tego dnia do aktu stworzenia uzależnione jest od używanych tekstów biblijnych. Tłumaczenia opierające się na Septuagincie (zwłaszcza katolickie) ten dzień traktują wyłącznie jako dzień odpoczynku Boga, uznając dzień szósty jako ostatni. W pozostałych tłumaczeniach opartych na tekście masoreckim dzień siódmy jest dniem ukończenia dzieła stworzenia przez Boga[11].

      1. No i? W którym miejscu pada informacja, że „Pan Bóg najpierw stworzył życie morskie, a dopiero później lądowe”? Poza tym wybacz, ale jeśli w celu uzasadnienia głoszonych przez siebie tez zamiast do źródła, na które się powołujesz, sięgasz po opracowanie (które nawiasem mówiąc też przeczy postawionej przez Ciebie tezie), to cały wywód nie jest wart funta kłaków. Bo oznacza, że od obiektywnej prawdy ważniejsze jest postawienie na swoim.

        1. 20 Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» 21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, 22 pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
          23 I tak upłynął wieczór i poranek – dzień piąty.
          24 Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak. 25 Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. 26 3A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»
          27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
          na obraz Boży go stworzył:
          stworzył mężczyznę i niewiastę. 31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
          I tak upłynął wieczór i poranek – dzień szósty.

          *******************************************8

          Wg. Biblii Tysiąclecia. – To nie jest źródło tylko jedno z tysięcy tłumaczeń świętej księgi. W innych tłumaczeniach jest przeważnie analogicznie.

          Ciągle nie widzisz, że zwierzęta żyjące w wodzie zostały stworzone poprzedniego dnia? Wg. tego co mylnie nazywasz źródłem.

          To nie pierwszy raz kiedy atakujesz mnie za to, ze zgłaszam oryginalne odkrywcze hipotezy naukowe.

          Skrajnie idiotyczna była Twoja wypowiedź, że – „po co zajmować się pochodzeniem ropy naftowej skoro w podręcznikach jest wszystko wyjaśnione”.

          Celnie opisałeś samego siebie pisząc, – „oznacza, że od obiektywnej prawdy ważniejsze jest postawienie na swoim.”

          Jest taka ogólna zasada, że jeżeli ktoś pisze o innych to w co najmniej 80% pisze o sobie.

          1. Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!

            Ciągle nie widzisz, że zwierzęta żyjące w wodzie zostały stworzone poprzedniego dnia? Wg. tego co mylnie nazywasz źródłem.

            Widzę. Ale to nie potwierdza tezy, że „że Pan Bóg najpierw stworzył życie morskie, a dopiero później lądowe”. Chyba, że przyjmiemy, że ptactwo latające nad ziemią to „wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody”.

            To nie pierwszy raz kiedy atakujesz mnie za to, ze zgłaszam oryginalne odkrywcze hipotezy naukowe.

            Czy byłbyś łaskaw przytoczyć tę część mojej wypowiedzi w której Cię atakuję? Znaleźć choć jedną wypowiedź w stylu: „atakujesz mnie”, „skrajnie idiotyczna Twoja wypowiedź”, „celnie opisałeś samego siebie” itp.? Pominę kłamstwo jakobym czynił to „nie pierwszy raz”. Ale proszę o konkrety, nie o fantazje jak przytoczony cytat, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Twoim tezom przeciwstawiałem bowiem to, co nauka wie na ten temat i na co są dowody. Na poparcie swoich rewelacji nie miałeś nic.

            Jest taka ogólna zasada, że jeżeli ktoś pisze o innych to w co najmniej 80% pisze o sobie.

            Tak, jest taka ogólna zasada. Jest też inna, która głosi, że jeśli nie ma się nic na obronę głoszonych przez siebie tez, to trzeba zmieszać z błotem i zrównać z ziemią rozmówcę. A polemikę nazwać atakiem.

            W zaślepieniu bitewnym nie dostrzegłeś tego, że poniekąd potwierdziłem, że niewykluczone, że trzeba będzie zweryfikować poglądy na powstanie życia. Być może życie nie powstało w oceanach, być może istniało już wtedy, gdy oceanów jeszcze nie było. Ale to życie, które znamy wypełzło z wody i są na to dowody.

            1. Komentarzy z bloga na Tokfm.pl nie mam zarchiwizowanych.

              Dowody, że całe życie, które znamy, wypełzło z morza są dla mnie nieprzekonujące. Z morza wypełzły jedynie kręgowce. Część z tych kręgowców do morza wróciło.

              1. Coś, co Ciebie nie przekonuje jest dowodem na to, że dziesiątki lat pracy naukowej nic nie jest warte? Twoja teoria tłumaczy dlaczego płód w poszczególnych stadiach rozwoju ma skrzela, ogon, błonę między palcami?