Jesteśmy tacy bezradni…

Jaka jest opozycja każdy widzi. Dlaczego jest taka, jaka jest, czyli nie totalna a fatalna i beznadziejna? Bo na współpracy z PiS-em zyska więcej niż na wojnie z nim. Weźmy ordynację do samorządów — na systemie preferującym duże, bogate ugrupowania stracą małe lokalne komitety. Zyska PiS, owszem, ale zyska także PO. Z ich punktu widzenia to źle?

Ale to nie jedyny problem opozycji. Jedyna licząca się siła dzięki selekcji negatywnej najpierw przeprowadzanej przez Tuska, a teraz przez Schetynę, pozbawiona jest ludzi samodzielnych, myślących, niezależnych. Oni nie są w stanie nie tylko niczego samodzielnie zainicjować, zorganizować, ale nawet zrozumieć tego, co się wokół nich dzieje. Ci ludzie nawet gdyby jakimś cudem wygrali z PiS-em niczego nie zmienią, tylko skorzystają z okazji podmienią — jak to kiedyś zgrabnie ujął Tusk — pisiorów na swoich. Partia która mataczy podczas wewnętrznych wyborów, a potem mianuje swojego przewodniczącego wprowadzi demokratyczne procedury w kraju?

Jak beznadziejna i bez pomysłu jest opozycja ujawnia Eliza Michalik: Ja rozmawiam z posłami opozycji i wielu z nich ma takie poczucie żalu, też do nas, do dziennikarzy i do opinii publicznej za tę często powtarzaną tezę, że opozycja nic nie robi, jest słaba. Oni mówią: pani redaktor a co my mamy robić? Przecież my walczymy, okupowaliśmy sejm, braliśmy udział w protestach, organizowaliśmy je, zadajemy pytania — no widzimy co się dzieje podczas tych burzliwych debat, rzeczywiście siedzą całe noce, faktycznie burzliwie dyskutują — próbujemy wszystkich sztuczek, tak jak dziś w głosowaniu nad ordynacją wyborczą, wszystkie prawne możliwości, żeby zablokować, opóźnić głosowanie, ponieważ nie wiedzieli posłowie jak mówił p. Borys Budka jakie poprawki są do ordynacji, głosowali nie wiedząc co, w ciemno, na szybko, nie wiadomo czy to chodził, żeby coś przemycić wśród stu nieważnych rzeczy jedną ważną rzecz o którą naprawdę PiS-owi chodzi, były takie tezy,. Nie ma możliwości ich zweryfikować. I oni mówią co my mamy na to poradzić, co my mamy zrobić.

Gigantyczny mąż stanu i wizjoner, a wkrótce także zbawca, który wyzwoli Polskę spod PiS-kiej niewoli powiedział w „Kropce nad i” Moniki Olejnik, że Wyciąganie życiorysów rodziców niech uderzy w stół ten, który to mówi. Jeżeli ja widzę dzisiaj sytuację z historii senatora Koguta, jeżeli widzę posła Piotrowicza, kiedyś prokuratora i następnych skrzywdzonych przez niego w stanie wojennym to jest po prostu haniebne że ludzie, którzy mają usta pełne frazesów, posługują się takimi argumentami a nie oglądają swoich życiorysów, swoich, swoich znajomych, przyjaciół i rodziców. Czyż pan przewodniczący nie jest przekonywający? Czy ktoś, kto popiera partię rządzącą słysząc takie argumenty nie przejrzy na oczy i nie przejdzie na jasną stronę mocy?

Największym problemem opozycji jest jednak kompletny brak umiaru w paplaniu. Jeśli do muchy wali się z armaty, mżawkę określa się mianem oberwania chmury, a kilka kałuż powodzią stulecia, to gdy faktycznie dochodzi do klęski, nieszczęścia zaczyna brakować słów na opisanie grozy sytuacji. Jeśli opozycja ryczy „pożar!” gdy ktoś zapalił zapałkę, to potem trudno uwierzyć, że to nie jest znowu fałszywy alarm. Dobry przywódca to nie taki, który plecie co mu ślina na język przyniesie bez ładu, składu i sensu, ale taki, który waży słowa, bierze za nie odpowiedzialność i — najważniejsze — myśli zanim coś powie.

Co powinni zrobić posłowie z opozycji na końcu programu p. Michalik tłumaczy jej gość, p. Grzegorz Rzeczkowski z Polityki: Gdyby taka uchwała została podjęta 2,5 roku temu mielibyśmy krzyk oburzenia ze strony PiS-u, mielibyśmy skargę do Trybunału Konstytucyjnego, debatę sejmową wielką… Gdzie są organizowane przez opozycje debaty, gdzie wykłady, gdzie tłumaczenie zawiłości związanych z prawem i zmianami w sądach? Z tytułu dotacji PO otrzymała 26,7 mln zł, a w ramach subwencji z budżetu do kasy ugrupowania wpłynęło 16 mln zł. Na co poszły te pieniądze?

Jeśli są tak bezradni i nic nie mogą zrobić, to dlaczego nie złożą mandatów? Dlaczego bez żenady pobierają pieniądze, i to niemałe, za nic?

Dodaj komentarz


komentarzy: 5

  1. Chciałbym, ale nie wiem jak. Brak mi tego co mnie popchnie, wskaże jak, gdzie, dlaczego, po co? Nie byłoby to tak irytujące, bo ludzie mają różne zdolności, różne umiejętności, różne preferencje psychiczne, gdyby nie dotyczyło posłów. Posłów, którzy wytyczają ramy prawne, określają bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju, dają impulsy działań społeczeństwu.

    Bezradność poselska przypomina sytuację, gdy na widok chorego lekarz albo udaje wiedzę, a przy bliższym poznaniu jest tylko nędznym konowałem, albo od razu rozkłada ręce i: chciałbym pomóc, ale nie wiem jak. Zresztą w Sejmie jest sporo lekarzy, a leczenie chorych …. leży. Może zarządzaniem służbą zdrowia nie powinien zajmować się słaby lekarz? Może powinien to robić spec od zarządzania pod kontrolą zespołu wybitnych lekarzy?

    Poruszona kwestia nie dotyczy tylko posłów tzw. opozycji. Ci z PIS to także matoły boże, którzy bez poczucia honoru nadskakują prezesowi. Podobno nimi gardzi, co i dziwić nie może. Z drugiej strony mających własne zdanie odmienne powyrzucał.

    Od początku opłacania partii przez skarb państwa byłam temu przeciwna. Bo to paskudna kopia z PRL, która nie zdała egzaminu. Utrzymuje się w ten sposób prostaków, bezmyślnych nierobów, mających jedno na celu: dorobić się zgodnie z prawem, a jak będzie okazja to i poza prawem.

    W Zachodniopomorskiem dość długo trwało „wybieranie” zarządu. członkowie PO, sympatycy są zamieszani w aferę korupcyjną. Zdziwiło mnie, że nie wybrano innego przewodniczącego, a kolegę podejrzanych. A już stający w obronie Gawłowskiego Neumann, który z kasy Rzeczpospolitej wyciągnął do setnych części złotówki za dojazdy, to taki strzał w kolano.

    Zmiany nastąpią, gdy posłowie (nawet jako z nominacją partyjną, ale i bez niej) będą zabiegać o wybór siebie. A nie klepać słowa na wzór wzór ogólnopartyjny. „Od siebie” rzadko czym się popisują.

      1. Czy nadal dziwisz się, że mam problem komu oddać swój głos w wyborach? Ustępujący prezydent Kołobrzegu miał doświadczenie w zarządzaniu jako dyrektor szkoły. Ale na stanowisku sprawdził się, bo rozumiał, co znaczy zarządzać miastem. PIS odpada, bo wystawiają stale te same dziwolągi. Ostatnio w sojuszu z SLD. Podobno kandydatką jest jakaś nauczycielka, która ma jakieś dodatkowe kursy, studia itp. Z doświadczenia wiem, że nawet tytuł doktora nie powoduje, że ktoś będzie dobrym rządzącym. Bo tu potrzeba i doświadczenia (którego nie ma) i pewnych cech przywódczych. Oby nie było jak z Ogórek.

          1. Do wyboru (na dziś) mam niby Ogórek, cwaniaczkę PIS w sojuszu z SLD, oszołoma przy którym ten co mówił „nic nie będzie” jest mędrcem i….może ktoś się jeszcze pojawi. Uważasz, że to ciekawe postacie, rokujące dobre zarządzanie?
            Wybory będą!!! Może wynik nie będzie 99,8%, a 89,8% ale będą.
            Zapytam: a Ty nie masz problemów na kogo dać swój głos? W Krakowie różni i różne sprawy się dzieją. Podobnie jak w Warszawie. I KK też masowo łapie