Jak to na prowincji… „ładnie”

Lubię historię. Ale nie ciekawi mnie historia militariów, wojsk, uzbrojenia. Szczegóły są mi obce. W miejskiej kablówce był czas nadawania wiadomości. Gdy z pokoju z telewizorem usłyszałam jęk i słowa… „o boże….” musiałam zobaczyć co się dzieje.

W obecności dyrektora muzeum stała grupka przebierańców przebranych w stroje wojskowe II RP. Wojsko jak wojsko. Takie lub podobne mundury były przed II wojną.

W tym roku jest 70.rocznica walk o Kołobrzeg, utworzenia pierwszych władz miasta, powiatu, który zresztą swoją siedzibę miał wtedy w Karlinie. Panowie uczcili wojska ochrony pogranicza w (koniecznie) nawiązaniu do II RP. Był tam pułkownik wspomnianych Wojsk w stanie spoczynku, ale ubrany w dziwny mundur jakieś przedwojennej formacji. A służyć musiał w Polsce Ludowej. Widocznie jako rzetelny Polak w takie paskudztwo, które nosił ileś lat, nie mógł się przebrać. Starosta też się dziwnie przebrał. Było jeszcze trzech panów przebranych w mundur Piłsudskiego. I kilku żołnierzy (oficerów) z obecnej formacji ochrony granic.

Cały czas mówili o wojsku i pograniczu w kontekście historii. Jęk domowego doradcy d/s wojskowych był spowodowany tym, że Straż Graniczna II RP powołana została do ochrony granic Polski między Niemcami, Litwą i Rumunią. Straż Graniczna podlegała MSW. Granicę wschodnią ochraniał Korpus Ochrony Pogranicza i podlegał Min. Spraw Wojskowych i Min. Spraw Wewnętrznych, posiadający czołgi, armaty, konnicę. To była formacja wojskowa.

Jęk spowodowany był tym, że zabawiający się w wojsko przy obecności historyka – specjalisty pokazywali coś nieprawdziwego. Zabrakło w tym spektaklu tylko odśpiewania ROTY i plebana z kropidłem

A jak panienka z tv powiedziała w dalszych informacjach, że „wszystko zmieniło się o 360 stopni, to pomyślałam sobie: mądrze dziewczyno robisz, że od tv stronisz.

To na pamiątkę tym, którzy wielkomiejskie tv krytykują.Na prowincji to dopiero się dzieje.

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. Nie jestem mocny z historii, ale wydaje mi się, że jeśli nawiązuje się do czasów przedwojennych, to należałoby wszystkich przebrać w mundury niemieckie. Bo przed wojną tam żadnego pogranicza nie było, a po wojnie było tam wyłącznie Ludowe Wojsko Polskie u boku Armii Czerwonej.

    Dziwisz się, że kościół się tak panoszy, skoro na każdym kroku serwilizm i lizusostwo jest tak olbrzymie, że aż przyprawia o mdłości. Nikt nie ma odwagi powiedzieć, że to przecież nie tak wyglądało, nikt nie ma odwagi odmówić udziału w farsie.

      1. Dlaczego najgorsze? Całe społeczeństwo tak się zachowuje. Nawet ja w pewnym sensie tak się zachowałem zapisując syna ana religię. Oczywiście najpierw to z nim skonsultowałem. Chciał chodzić, bo wszyscy chodzą. A dziecko jak to dziecko, nie chce się samotnie wyróżniać, chce być w grupie i chce być akceptowane. Chodził na tę religię nawet chętnie, bo mógł na niej odrabiać zadania z innych przedmiotów. A potem przestał.

        Wiesz, ja rozumiem jak dorosły pręży muskuły, bierze na siebie odpowiedzialność za swoje czyny. Ale decydować za dziecko? Będąc bezpiecznym skazywać je na szykany?

        1. Moje dzieci też chodziły na religię. Jeden jest ateistą. Wcale do tego nie zachęcany. Gdy starszy brat poprosił go o bycie chrzestnym, zgodził się z ochotą. Jednak gdy okazało się, że w związku z tym musi iść do spowiedzi, powiedział NIE.

          Drugi ma letnie uczucia religijne, ale żonę katoliczkę – aktywną. Co niedziela do kościoła i wszystko pozostałe też. Można z nią jednak rozmawiać o problemach Kk.

          Nie mam nikomu za złe wyznawania religii jaka sobie upodoba, ale nie akceptuję tych co to „panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. A znam takich wielu. Wpierw biegali z kwiatami do sekretarza na imieniny, teraz biegają do proboszcza i są…najwierniejszymi wykonawcami jego poleceń. Znam takich, co nie chodzili nigdy do kościoła i ich dzieci nie chodzą. Ale właśnie z tego powodu zerwali z potomkami wszelkie kontakty.

          Nie boję się przedstawić swoich poglądów. Ale jak długo? Może być różnie. Mogę musieć SAMA zrezygnować, albo zostać do tego przymuszona. W prosty sposób. Nikt nie zechce abym opłacała u niego internet.