Między nami sąsiadami

Po pierwszej wojnie Polacy uratowali sanatoria Kołobrzegu. Najwięcej przyjeżdżało ich z Wielkopolski, ale byli też z Warszawy, innych miast, a nawet ze Lwowa. Po 1989 r. gdy nastąpiło załamanie w gospodarce, to kuracjusze z Niemiec uratowali sanatoria w Kołobrzegu. Za skierowanych na leczenie Polaków odpowiednia instytucja robiła opłaty po 6-7 miesiącach. Niemcy płacili i płacą po 2 tygodniach od wystawienia faktury. I nadal korzystają z usług, bo te są na wysokim poziomie.

W 1977 roku powstało stowarzyszenie „Znaki Nadziei” we Frankfurcie n.Menem z inicjatywy niemieckich kościołów ewangelickich. Celem działalności było niesienie pomocy, która początkowo była niewielka, ale po wprowadzeniu stanu wojennego byłym więźniom hitlerowskich obozów koncentracyjnych zaczęto organizować pomoc socjalną, a także rehabilitacyjno-medyczną w sanatorium Lech w Kołobrzegu. Obecnie stowarzyszenie ma pod opieką takich 60 osób.

We wsi Przećmino powiat Kołobrzeg od trzech lat organizowane są Festiwale Kultury Polskiej i Ukraińskiej. Oprócz występów grup muzycznych, tanecznych, prezentowane są także potrawy i rękodzieła. Na tzw. Ziemiach Odzyskanych znalazło się wielu Ukraińców, Łemków, których wysiedlono z ich dawnych siedzib w latach 40-tych i 50-tych. Ostatni festiwal zakończyła zabawa taneczna w rytm muzyki ukraińskiej.

Na Cmentarzu Komunalnym w Kołobrzegu jest Ściana Pamięci Polskiej Golgoty Wschodu w kwaterze Sybiraków.  Są tam składane kwiaty i zapalane znicze.Kołobrzeg pamięta także o tych, którzy oddali życie zdobywając miasto. 12 października w hołdzie uczestnikom walk o Kołobrzeg, Lenino, Monte Casino, Inwalidom Wojennym RP składane są kwiaty, palone znicze w Kwaterze Wojennej. Także pamiętają o tych, co krwią własną oddali Kołobrzeg Polsce w wioskach, gdzie żołnierze zginęli i stoją tam odpowiednie tablice. W Zieleniewie, Rościęcinie, Błotnicy, Charzynie, Gościnie. W Błotnicy jeden w żołnierzy walk o miasto, a potem kierownik szkoły Witold Ostrowski zasadził razem z uczniami kilkaset drzew tworząc Park Pamięci żołnierzy 1.Armii Wojska Polskiego. Zostali na cmentarzu komunalnym  pochowani uczestnicy Powstania Warszawskiego w kwaterze żołnierzy Armii Krajowej, którzy po zakończeniu wojny zamieszkali w Kołobrzegu. Po 18 marca 1945 r Kołobrzeg wyglądał tak:

Kołobrzeg

Nad Parsętą znajduje się mogiła zbiorcza żołnierzy francuskich i polskich, którzy zginęli w czasie oblężenia miasta przez wojska napoleońskie w 1807 roku. Wtedy było to miejsce poza miastem. Obecnie znajduje się tam współczesny pomnik.

Dodaj komentarz


komentarzy: 14

  1. Człowiek to zmutowana, krwiożercza małpa. Cały świat to jeden wielki grobowiec. Wszyscy ciągle ze sobą walczą. Nie dziwota że Kołobrzeg wyglądał tak jak na zdjęciu. Warszawa jak wiesz, podobnie- ok.90 % miasta było zburzone.
    Tu jest coraz mniej tablic z napisem:

    MIEJSCE UŚWIĘCONE KRWIĄ POLAKÓW
    TU W DNIU  (DATA) HITLEROWCY ROZSTRZELALI (np) 190 POLAKÓW.

    Gdy byłem dzieckiem, na tablicach było napisane zamiast HITLEROWCY, NIEMCY.

    Jak zapewne wiesz, wiele osób nieustannie podkreśla niemieckość Pomorza. To znaczne uproszczenie. Trzeba pamiętać o historii tych terenów nieco wcześniejszej niż czas gdy Prusy jako królestwo już istniały.

    Poruszyłaś ciekawą i ważną sprawę. Piszesz:

     Po 1989 r. gdy nastąpiło załamanie w gospodarce, to kuracjusze z Niemiec uratowali sanatoria w Kołobrzegu. Za skierowanych na leczenie Polaków odpowiednia instytucja robiła opłaty po 6-7 miesiącach. Niemcy płacili i płacą po 2 tygodniach od wystawienia faktury. I nadal korzystają z usług, bo te są na wysokim poziomie.

    Należy mieć świadomość że to załamanie było celowym niszczeniem polskiej gospodarki. Nie było przypadkiem, a biznesplanem. Zatory bankowe to część, a może nawet podstawa, tzw.Planu  Balcerowicza. W ten sposób wszystko zniszczono.
    Metoda była taka jak opisujesz, tyle że w przypadku produkcji czegokolwiek to jeszcze lepiej działało:

    Fabryka brała kredyt na produkcję. Produkowała to co zawsze. Sprzedawała odbiorcy, a odbiorca przelewał pieniądze na konto producenta. I tu był moment wykańczania gospodarki:
    wpłacone na konto producenta pieniądze nie pojawiały się na nim nawet przez miesiąc.
    A pamiętaj że była wtedy galopująca inflacja. Odsetki za kredyt operacyjny zjadały zysk producenta i zamiast niego, po pojawieniu się pieniędzy na koncie, ten producent popadał w zadłużenie. Kilka takich „zatorów” niszczyło każdą firmę.
    Oczywiście trzeba pamiętać że inflacja nie jest dopustem bożym, a celowym działaniem: rząd dostaje więcej pieniędzy z podatków. Podatki płacą także bankrutujące firmy i już nie ma konkurencji dla zachodnich koncernów.

    1. Zatory płatnicze rozłożyły niejedną firmę. A cwaniacy z Zachodu wykorzystywali przyznane im ad hoc ulgi, podatków nie płacili, norm żadnych nie przestrzegali. W ich ślady poszło wielu producentów i tak upadł 8 godz. dzień pracy, a potem za pierwszych rządów PIS wprowadzono brutalne, złodziejskie zatrudnianie bez ubezpieczeń zdrowotnych, składek ZUS. PO dalej to podtrzymała i rozszerzyła. Czy jakaś inna partia zaprotestowała? NIE !!! A może związki zawodowe wystąpiły w obronie? Też NIE!!! bo zostały w swoisty sposób przekupione. „Rąsia rąsię myje”. Zbrodni na gospodarce nie zliczysz. KK też ochoczo dał się przekupić i ma teraz tysiące ha ziemi, która mu się nie należy. A gdy przyjdzie dzień zapłaty, to może wtedy przypominać jakąś rewolucję. A rewolucja to mordowanie, niszczenie, strach, głód, gwałty.

    2. Zastanawiam się czy jest jakaś granica przyzwoitości w wygadywaniu bredni. Poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie do szpitala w celu wycięcia woreczka wraz z kamieniem. Pani dr zażądała badań, wyników USG wraz z opisem.  Sugestia była czytelna — pacjent symulant chce wyłudzić nienależną usługę i wyciąć sobie zdrowy organ na koszt podatnika.

      Należy mieć świadomość że to załamanie było celowym niszczeniem polskiej gospodarki. Nie było przypadkiem, a biznesplanem. Zatory bankowe to część, a może nawet podstawa, tzw.Planu  Balcerowicza. W ten sposób wszystko zniszczono.

      Czy można polemizować z tą prawdą objawioną? Przecież każdy, kto wtedy żył widział, jak prężnie rozwijała się gospodarka, widział półki pełne towarów i dóbr wszelakich, w portfelu miał równo poukładane kartki na mięso i inne towary oraz rozmaite talony i dowody wpłaty na przedpłaty. Może także porównać zarobki ówczesne i dzisiejsze i sam się przekonać, że dawniej zarabialiśmy zdecydowanie więcej niż dziś. Ja sam w 1989 roku zarabiałem ponad 300.000 zł, a dziś tyle zarabia szef banku i niektórzy szefowie spółek skarbu państwa. Wtedy nie było zatorów płatniczych, choć Trybuna Ludu pisała, ze były. Ale pewnie miała na myśli Zimbabwe, albo gnijący zachód.

      Z kimś, kto posługuje się argumentami, szanuje wiedzę i ja akceptuje można dyskutować, rozmawiać, a nawet dogadać się. Z kimś kto wypisuje piramidalne bzdury, przeinacza, kłamie, mataczy i wyciąga fałszywe wnioski dialog jest niemozliwy. Bo on jest jak baca piłujący gałąź na której siedzi – oskarży o to, że zleciał razem z gałęzią producenta piły, tego, kto go ostrzegał, dywersanta, który na złość gałąź podpiłował podczas sadzenia drzewa, ale nigdy nie siebie i swojej głupoty.

      A cwaniacy z Zachodu wykorzystywali przyznane im ad hoc ulgi, podatków nie płacili, norm żadnych nie przestrzegali.

      Cwaniacy ze wschodu byli tak niebywale uczciwi, tak kryształowo czyści, że płacili z góry i nawet towaru nie odbierali. Ba! Niektórzy płacili trzy razy większe podatki niż ustawa przewidywała i zarabiali połowę tego, co mogli. A jak ich państwo zwolniło z podatków to protestowali przeciw i nadal płacili, choć byli zwolnieni. Bo nawet jeśli przepisy na coś pozwalają, coś umożliwiają, to uczciwy człowiek nie przestrzega ich, nie cwaniaczy tylko postępuje uczciwie. Ale tylko wtedy, gdy uregulowania nie dotyczą go osobiście. Gdy dotyczą bierze co mu się należy co do grosza i psioczy, że mało.

      Mam nadzieję, że mi wybaczysz Zielony Kwiecie ten ton, ale marzy mi się normalna rozmowa, której uczestnicy przerzucają się argumentami, a nie bredniami. Jeśli prawo na coś zezwala, to stosowanie się do reguł nie jest cwaniaczeniem. Jeśli ktoś oszukuje, to owszem, jest godny potępienia, ale winę ponosi państwo, które na oszustwa przymyka oczy. Zatory płatnicze były zmorą, ale to nie Balcerowicz za nie odpowiadał tylko prawodawca, który tak konstruował prawo, że stawały się możliwe.

      1. Przedstawię mój punkt widzenia i moje doświadczenia po 1991 r. W 1992 r założyliśmy firmę – sp.z oo  W blisko położonym miasteczku Trzebiatów Holender założył firmę o identycznym profilu produkcji jak my. Najpierw świadczyliśmy mu usługi, a że był niezbyt rzetelny, to zaczęliśmy własną produkcję. On jako zbawca nie musiał płacić podatków, odprowadzać ZUS, nikt go nie kontrolował z Inspekcji Pracy i innych inspekcji.

        My jako tuziemcy zatrudniający ponad 120 osób, czyli o 50% więcej niż on, musieliśmy od pierwszego dnia płacić podatki, ZUS, składki zdrowotne i pozostałe rzeczy do skarbu państwa. Różne kontrole bywały raz a nawet trzy razy w tygodniu. Zdawało nam się, że dobrze poznaliśmy stan przetwórni przed kupieniem. Okazało się, że byliśmy naiwniakami, bo nie wzięli pod uwagę poprzednich zarządców, którzy żyć musieli (skojarzenie z artykułem o generałach w żandarmerii). Mały przykład: okazało się, że po umyciu podłogi woda nie spływa. Pierwsze przypuszczenie, to że coś się zatkało. Ale….. było inaczej. Widocznie jakaś „kontrol” nakazała zrobić w magazynie odpływ, to „rąsia w rąsie” wykopali dołek w lastrikowej podłodze, wstawili kratkę i „kontrol” mógł być zadowolony. To my własnym kosztem musieliśmy przeprowadzić, zrobić co należało. Poza tym stawiane nam wymagania o dostosowaniu powodowały, że inwestowaliśmy….inwestowaliśmy…. Holender nie musiał niczego udoskonalać. A jak minął okres ochronny, to zamknął zakład i wyjechał. Próbował tak robić na Litwie, ale Litwini mądrzejsi i go pogonili szybko.

        Powiem tak: każdemu z Was przyznaję rację i nie przyznaję jej żadnemu. Bo my nie byliśmy jakimś wyjątkiem. Budynki gospodarcze to były tylko słabe mury. Nam się z jednym udało. Niemcy od razu stawiali na nowe i ich „stare” maszyny z NRD, urządzenia, których dotychczas w Polsce NIE BYŁO!!! mogliśmy tanio kupić.  Dla nas to była nowoczesność nieznana wcześniej.

        Co bym zrobiła dziś, będąc w tam czasie? WYJECHAŁABYM Z POLSKI !!!!! a synów nie uczyła, że Polska to jest to i jest najważniejsza.

        Sprawa z generałami żandarmerii pokazuje, że PRL, jego niecności tkwią bardzo w ludziach głęboko. Przypuszczam (czasami mam pewność), że podobne sytuacje są w innych rodzajach wojsk, w policji, w służbie zdrowia, w spółkach SP. A zniewoleni głupcy wznoszą ręce do Rydzyków.

        1932 r Boy Żeleński: „Trzeba się dziwić bierności, z jaką społeczeństwo oczekuje, co – bez jego udziału – zdecyduje ktoś o jego losie i w czym potem bezradnie tkwić będą całe pokolenia. ”

        A w Polsce nic się nie zmieniło

        1. @Zielony Kwiat
          Nie przekonasz tego, co swoje wie.

          „Od zawsze” tuziemcy byli GORSI. Gdy zaczęło to wszystko się zmieniać, jeszcze w latach siedemdziesiątych, powstawały tzw.”firmy polonijne”.
          Szczerze mówiąc- cokolwiek napiszę uzna za atak na siebie, więc dam sobie spokój.

        1. Balcerowicz nie był jednym z prawodawców. Tego uczą w szkole podstawowej. Przynajmniej uczyli jak syn się uczył. Są dwa rodzaje władzy: ustawodawcza (sejm, senat) i wykonawcza (rząd, prezydent). Balcerowicz był władzą wykonawczą.

          Gdy prawo jest przejrzyste, zrozumiałe i — najważniejsze — przestrzegane i egzekwowane, to problemu nie ma. Problemy pojawiają się wtedy, gdy jest uznaniowe, gdy jednych traktuje inaczej niż innych, gdy dla jednych jest surowe, a dla drugich niebywale pobłażliwe. Przez cały PRL na widok obcokrajowca z drugiego obszaru płatniczego rodacy zginali się w pół i na dwóch łapkach kicali koło krezusa, który w godzinę zarabiał więcej niż oni w miesiąc. Po zmianie ustroju ta czołobitność nie zniknęła. Dlatego Holender z taką samą gotówką jak Polak był traktowany jak król, a Polak skubany na wszelkie możliwe sposoby. Bo ktoś na ulgi podatkowe dla Holendra musiał zarobić. Warto jednak pamiętać, że tak traktowali i traktują swoich „tuziemcy”.

          1. Oby.watelu… ;-))) jakiś czas temu skończyłam podstawówkę. Także TY. I zdajesz sobie doskonale sprawę, że (p)osłowie nie zrobią niczego, nie uchwalą niczego, co by się rządzącym nie podobało lub nie odpowiadało.

            Czego nie wzięto pod uwagę? Że taki Holender zarobił i ze 100% zarobkiem w wyjechał z Polski. I na początku lat 90.tych takich firm o zasięgu krajowym było mnóstwo. Były, były, potem znikały.

            Masz 100% ++++++ racji gdy piszesz, że prawo powinno być jasne, przejrzyste, przemyślane i co chwila nie zmieniane, bo………++++++. Nie mogę znaleźć tego zapisu z prawa rzymskiego, który mówił, że częste zmienianie prawa powoduje chaos, konflikty przepisów, kłopoty by się nim posługiwać.

            A w Polsce od początku co zmiana, to ma być zmiana genialna!!!!!! I co jeden to większy głupiec. Przed wojną mieli Grabskiego, a ustanowione reformy gospodarcze nie były zmieniane przez kolejne, a częste zmiany rządów. Może byli rozsądniejsi, może inaczej wychowani, inaczej rozumieli, ale przez 20 lat gospodarka stanęła wyżej, wojsko było lepiej zabezpieczone. A teraz co na stołku to idiota i wymyśla, wymyśla. Gdzie byłaby Polska gdyby nie Unia? Czy któryś z tych dziwnie myślących zrobił taką analizę? Może ciemne umysły z tzw.opozycji?

            Nierządem, powiedział ktoś dawno, Polska stoi.
             Gdyby dziś pojźrał z grobu po ojczyźnie swojej,
            Zawołałby co garła: wracam znowu, zkądem,
             Żebym tak srogim z Polską nie ginął nierządem.
            Co rok to nowe prawa i constitucye,
             Ale właśnie w tej wadze jako minucye.
            Poty leżą na stole, poty nam się zdadzą.
             Poki astrologowie inszych nie wydadzą.
            Dalej w kąt albo małym dzieciom dla zabawy;
             Założyłby naszemi Sukiennice prawy.
            Nikt nie słucha, żaden się nie ogląda na nie;
             Szlachta tylko uboga i biedni ziemianie,
            Którzy się na dziesiątej opierają części.
             I to ledwie, tak inszy stan Polskę zagęści.
            Mądry, możny, albo kto dostąpił honoru,
             Księstwa, grabstwa, ten wolen; niechajże poboru
            Szlachcic który nie odda, zaraz mu po szląsku
             Pozwy, egzekucye ślą na onym kąsku,
            Że niejeden niestetyż z serdecznym dziś płaczem
             Z dziatkami cudze kąty pociera tułaczem.

            Wacław Potocki (1672-1694); należał do Braci Polskich

            1. Oby.watelu… ;-))) jakiś czas temu skończyłam podstawówkę. Także TY. I zdajesz sobie doskonale sprawę, że (p)osłowie nie zrobią niczego, nie uchwalą niczego, co by się rządzącym nie podobało lub nie odpowiadało.

              Wybacz mi naiwność, Zielony Kwiecie, ale nieprawidłowość nie może być uznana za normę. Organem ustawodawczym jest parlament. I to się nie zmieniło. Inicjatywę ustawodawczą ma zarówno parlament jak i rząd oraz prezydent, a także obywatele jeśli zbiorą określoną, przewidzianą prawem liczbę podpisów. Tak stanowi prawo. Z tego, że prawo nie działa, nie wynika, że Holender jest winien. A właśnie jego obarczasz winą za to, że Twoje państwo Ciebie gnębiło a jego nie. Twoje rozumowanie prowadzi do wniosku, że to oszukany ponosi winę za to, że go oszukano.

              W latach 90-tych nie było możliwości. Teraz są. Jeśli państwo polskie jest nieuczciwe, nie zapewnia jednakowych praw wszystkim, to nic nie stoi na przeszkodzie założyć firmę w Unii i tam ją prowadzić. I coraz więcej osób tak robi…

              1. W takim razie napisałam niejasno. Holender skorzystał na totalnej głupocie Polaków. Bo to co powinno zostać w Polsce w postaci podatków, opłat ZUS, wyjechało razem z nim. Teraz też są tworzone jakieś tam obszary, gdzie podatków się nie uiszcza.Czasami korzystają z nich i Polacy, ale nie dla nich te obszary są tworzone. Nie zmieniło się nic. Bo jak wyglądałaby polska gospodarka, gdyby „obcy” opuścili Polskę? Stąd zmiana premiera, zmiana kursu, bo bardzo szybko okazałoby się jak nieciekawie latami kraj był zarządzany. Co do sugestii by na Zachodzie założyć firmę, to jest dobry pomysł. Wielu znajomych wyjechało i z czasem tak zrobiło. I cieszą się z podjętej decyzji, a wracać nie mają zamiaru. Ja po prostu tej szansy nie miałam. W latach 90.tych współpracowaliśmy z Japończykami. Tylko trzy lata, bo takich, co chcieli im sprzedawać taniej…. taniej…. taniej zrobił się nadmiar. A i sami Japończycy chyba mieli Polaków dość. Dla nich pojęcie honoru ma ogromne znaczenie. Pierwszoplanowe. Przeżyli szok, gdy okazało się, że z kobietami trzeba pracować jako równym partnerem. :-))))))) Co ciekawe Polacy z iluś tam letnią praktyką zawodową, stosunkami międzyludzkimi, którymi się zachwycali, po powrocie do Polski, krajan traktują jak gorszy sort. Pokazują jakie z nich prostackie „paniska”. Szok.

                1. Owszem. Głupota jest totalna i tu nie ma sporu. Tylko, przypomnę, firmy z kapitałem zachodnim wymyślono za komuny. I, żeby zachęcić, oferowano ulgi, zachęty, zwolnienia i przywileje. Zważ, że obdarowywanie przywilejem ma w Polsce długa tradycję. Najpierw obdarowywali nimi władcy, a później władza.

                  1. Królowie obdarowywali swoim, bo tak rozumiano własność królewską. Gdyby Polsce nie zaszkodziła kontrreformacja, to i myślenie Polaków byłoby inne. A tak KK dorwał się do wysuwania żądań, dawania nakazów, to jest jak jest. Większość biskupów jest pochodzenia chłopskiego i myślenia parobka zależnego od pana.