…dobrobyt… bieda… przed wyborami…

Oby.watelu!
i inni czytający, tu odpowiadam na wpis „Dotowany dobrobyt…

Rozwiązania techniczne to dla mnie ziemia nieznana. A tu wszystko zrozumiałam i potrafiłam sobie wyobrazić. No, prawie wszystko. Wiem ile mniej więcej metrów ma ulica przy której mieszkam. I robi ta długość statku wrażenie niesamowite. Gdybym miała wyobrazić sobie te „niutony”, to trzeba by oszacować ile mogę unieść w siatce z zakupami. Przypuszczam, że zabrakłoby mi wyobraźni. To tak mniej poważnie.

Co do zachowania samej stoczni to i politycy i związkowcy najgłośniej krzyczeli by zostawić bez zmian. Bo to miejsce kultowe. I uprawiają kult co roku z wiązankami, mszami, składaniem wieńców. No i koniecznie z uczczeniem kobiety, co o zarządzaniu pojęcia nie miała, ale mówiła co i jak należy zrobić. Wsadzono ją na pomnik, zapominając, że tacy zwalniani wbrew przepisom byli i za komuny i są za demokracji. Ale mają kult, któremu biją pokłony.

Czytając o związkach zawodowych w Niemczech, które stawiając żądania i siadając do stołu z zarządami nie ograniczają się do stwierdzenia: dajcie, dajcie, złodzieje, złodzieje. Nie mają korzyści dodatkowych z racji bycia związkowcem jak Piotr Duda. Oni uzgadniają podwyżki w taki sposób, by nie zachwiać kondycją firmy. Czy w Polsce jest taki związek zawodowy tak dbający o miejsca pracy? Tak rozumujący?

Polacy zostali zatrudnieni w Danii przez firmę prowadzoną przez obywatela tejże. I mającą siedzibę w ich kraju. To po kontroli związku stwierdzono, że robotnicy z Polski otrzymują wynagrodzenia poniżej ustalonej normy. To związek stwierdził, że pracują ponad dozwolone godziny. Za sprawą związku sprawa znalazła się w sądzie, a ten nie kierował się „tradycją” (jak sąd polski w sprawie krzyża w Sejmie), obyczajami, tylko zapisami prawa. Firma musiała wyrównać wynagrodzenie z odsetkami, a za nadgodziny zapłacić z nałożoną karą i odsetkami dla robotników. Fantasmagoria? Nie! Przestrzeganie prawa, którego zapisy nie są zależne od decyzji politycznych i układów.

Przypominam sprawę soli drogowej w żywności. Powiedziano, że nikt nie umarł, nie zachorował. A kto te brednie sprawdzał? Bo bredzić można, ku zadowoleniu wyborców. Może trzeba zastosować inne formy dotarcia do głów? Nie ‚jesteście oszukiwani’, ale: „daliście się ciule zrobić w bambuko”. Ciule popierający PSL, SLD, PO, PIS, nie myślący o własnym interesie, a toczący słowne boje o racje jakiejś partii, bo nie o swoje pracownicze racje.

Żyjący poniżej ubóstwa. Mogę wypowiedzieć się tylko o byłych pracownikach PGR. Ziemię z najlepszymi jakościami darowano Kk. Nie mieli tu nigdy żadnych majątków, ale zostali obdarowani i pracownicy  często od Kk nie otrzymali pracy, którą wykonywali za komuny. Są na utrzymaniu  państwa, gminy (jaka różnica). Rośnie trzecie pokolenie z wyciągniętą ręką po datki. Po otrzymaniu przydziału żywności jest ona sprzedawana za grosze, ale na 3-dniową pijatykę starcza. Później się ukradnie, dorobi. To zasługa i demokracji i niestety tych co ziemię przejęli, kupili. Ciekawe, że wrażliwość prezydenta Dudy nie zaprowadziła go na te ziemie. Tu ani dróg, ani pracy, ani nadziei nie ma. Ochoty na zajęcie się czymś poprawiającym życie także nie.Może cudowne łapanie opłatka by pomogło.

„Takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodzieży chowanie”*

A jakie jest chowanie? Czy widziane jako rozwój państwa, interesu kraju, pomyślności obywateli światłych i życzliwych? Czy raczej jako

„Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem.”**

Czy to jednak nie za mało? Może potrzebny jest trud wspólny i poczucie, że jest się docenianym obywatelem, pracownikiem, bez uzależniania tego od popierania konkretnej partii, religijności okazywanej oficjalnie? Pracownicy zatrudnieni w Zachodniopomorskim województwie przez Urząd Marszałka, różne agencje zamartwiają się, że stracą prace po zmianie rządzących. Czy należy im współczuć? A jakie działania podjęła ta rzesza urzędników by inni mieli okres dobrze płatnej pracy? W Szczecinie na drugą kadencję wybrali prezydenta, który nisko się biskupowi kłania, nadskakuje, pierścień całuje. Współczuć mieszkańcom, czy powiedzieć dosadnie: macie coście sobie sami sprezentowali.

Polacy tak się wyśpicie, jak sobie w wyborach… wybierzecie

________________
* Jan Zamoyski
** Marek Jurek

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. Małe sprostowanie. Piszesz

    To zasługa i demokracji i niestety tych co ziemię przejęli, kupili.

    Cóż, ach cóż ma piernik do wiatraka? To nie zasługa demokracji. To wina zarówno wyborców jak i ich reprezentantów. Czy interpolując to, co się teraz dzieje — niemożliwe byłoby utworzenie „rządu ocalenia narodowego” pod egidą Putina? Który z polityków by odmówił? Przepuścił okazję zdobycia władzy bez konieczności pytania o zgodę wyborców?

    1. Odpowiem co ma piernik do wiatraka. Gdyby nie było wiatraka, gdzie mielą zboże na mąkę, to piekarz nie upiekłby piernika. ;-)

      Może „demokracja” to nieodpowiednie określenie. Użyłam tego słowa jako skrótu myślowego. Na początku lat 90.tych rozeznanie w tym co dobre, co złe było jeszcze mniejsze niż teraz. A obecnie wysokie nie jest. Media zajmują się gierkami, popieraniem „swojej” partii, a nie dziennikarstwem.

      A co do Putina? Czemu nie? Aby odepchnąć żądania „wrednych Niemców,” można być „zmuszonym przez sytuację” na miłość do Putina. Każde wytłumaczenie zostanie przyjęte, a kto nie przyjmie…?

      Nie jest łatwo wskazać, który z polityków by odmówił. Łatwiej kto by nie odmówił. Przecież liczą się tylko przywódcy.

      1. Domyśliłem się, że to skrót myślowy. Czy bez demokracji byłoby lepiej? Nie wiadomo. Ale na pewno byśmy o tym nie mogli swobodnie rozmawiać. Co do polityków, bezpieczniej bez nazwisk… Ale czy brakłoby palców, aby wymienić tych, którzy na pewno by odmówili?

        Duda kontynuuje rajd po Europie i obsmarowywanie kraju, w którym sprawuje władzę…

        1. Tzw. demokracja daje większe możliwości. Pokazuje to sprawa Burego a z nim Kwiatkowskiego i Piechocińskiego. Dla mnie to jest „normalne” w polskiej polityce. Co nie znaczy, że ta ‚normalność” powinna mieć miejsce. W USA za niewłaściwe postępowanie prezydent Nixon stracił swój stołek. U nas nawet podrzędny polityk ma układy i niczego się nie boi. Media podniosą wrzask, gdy np. Szydło pojedzie za szybko. Powinna dostać wysoki mandat, nawet podwójny ze względu na bycie posłanką. O drobiazgach krzyczą. W sprawach istotnych przekroczeń prawa jakoś cicho. Nawet dziennikarze śledczy zniknęli i nie tworzą pozorów. Bo śledczość polegała na ogłaszaniu danych dostarczonych przez służby, jakiegoś polityka. By zachęcić do bycia kimś takim zostali obdarowani przywilejami „prawa dziennikarskiego” i zapewnieniem stałej pracy. Może i odpowiedniego wynagradzania.