Wyjątkowo zimny maj

Jak wiadomo media to potęga. Zwłaszcza media, w których można pleść bzdury, opowiadać brednie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, a redaktor ni be, ni me. Nie protestuje, bzdur nie prostuje, nie mówi jak sytuacja naprawdę wygląda. Onet codziennie publikuje rozmowy z mniej lub bardziej mądrymi ludźmi wożąc ich samochodami. Być może to jest przyczyną, że redaktorzy skupieni na tym, żeby nie przejechać na czerwonym świetle, skręcić we właściwym miejscu i nie potrącić nikogo na pasach, łykają kłamstwa jak pelikany. Osobnym zagadnieniem jest, czy taka jazda jest bezpieczna i zgodna z przepisami.

Kilka dni temu Mikołaj Kunica pomykając samochodem po ulicach rozmawiał z posłem Markiem Jakubiakiem. Marek Jakubiak to postać wybitna. Karierę polityczną zaczynał u boku Kukiza, a teraz doszlusował do założonego przez Morawieckiego Rozwoju Plus. Dokonania rządu Morawieckiego sugerują, że w nazwie jest literówka. Nie trzeba niczego zmieniać, wystarczy jedną literę zapisać cyrylicą — Rozвój Plus i już wszystko się zgadzać będzie. Rozmowę z Markiem Jakubiakiem Mikołaj Kunica rozpoczął rozbudowanym pytaniem, w którym przytoczył dane. Otóż ekstremalne zjawiska pogodowe kosztują polską gospodarkę 6 miliardów złotych rocznie, a w roku 2040 łącznie to będzie 84 miliardy, czyli 2,2% PKB. — Czy dalej uważa pan, że Unia Europejska powinna wycofać się z ETS 2? — zapytał.
Jak najbardziej, dlatego, że to nie ma nic wspólnego — odparł Jakubiak.
Znaczy nie ma ocieplenia klimatu? — udał zdziwienie redaktor Kunica.
Nie ma — odparł Jakubiak.
Serio mówi pan?
Serio!
Ok — przyjął do akceptującej wiadomości redaktor.

Marek Jakubiak wyjaśnił, że część naukowców mówi, że oziębienie idzie w tej chwili, a nie ocieplenie. I to znajduje faktyczne potwierdzenie w tym, że w zeszłym roku wiosna była najzimniejsza w historii pomiarów. W tym roku była ok, a zobaczmy co się teraz dzieje w lecie. Co na redaktor? Dopytał jacy naukowcy? Sprostował bzdurę o najzimniejszej wiośnie w historii pomiarów? Wyjaśnił, że owszem, w zeszłym roku maj był wyjątkowo chłodny, poniżej normy, ale marzec i czerwiec nie? Skąd! Słuchał Jakubiaka z nabożną czcią traktując opowiadane przez niego bajki niczym prawdy objawione.

To jest zastanawiające — perorował dalej Jakubiak — że deszcze non stop Polskę, że tak powiem, w tej chwili męczą, a woda w rzekach jest coraz, ma niższy poziom. Ja myślę, że to Gomułka trochę zawinił. Dlatego, że on wtedy szukając żywności robił melioracje ogólnopolską jakby, no, niekoniecznie dla środowiska wtedy bezpieczną. To akurat prawda. Problem w tym, że od tego czasu minęło ponad pół wieku. Było wystarczająco dużo czasu, by błędy Gomułki naprawić. Koalicjanci paździerzowi w umowie koalicyjne zapisali sobie, iż

Ustanowimy społeczny nadzór nad lasami oraz wdrożymy program odnowy bagien i torfowisk. W porozumieniu z lokalnymi społecznościami zwiększymy powierzchnię parków narodowych.

Oprócz tego sama Koalicja Obywatelska zapewniła, że

56. Stworzymy program odtwarzania torfowisk i mokradeł, który będzie w pełni uwzględniał interesy polskich rolników, by chronić środowisko. Szacuje się, że odwodnione przez człowieka torfowiska emitują w Polsce więcej gazów cieplarnianych niż elektrownia w Bełchatowie.

A także

63. Zapewnimy czystą i tanią wodę do produkcji rolnej – postawimy na budowę lokalnych systemów zatrzymujących wodę w glebie. Rolnik ma prawo skorzystać z wody, która spadnie na jego grunt.

Co zrobili nie przez pierwsze 100, lecz przez ostatnie 1000 dni? Z bez mała półtora miliona hektarów osuszonych w czasach Gomułki i Gierka mokradeł i torfowisk ochroną i czynną renaturyzacją objęto kilkadziesiąt tysięcy hektarów. Dlaczego? Bo na czele rządu stoi facet, który ceni sobie święty spokój i nie lubi jak go opozycja krytykuje. Nie interesują go także koszty, ponieważ nie on je ponosi. Tymczasem, jak wynika z danych przedstawionych przez Mikołaja Kunicę, już dziś zmiany klimatyczne kosztują nas 6 miliardów zł rocznie i szybko rosną. Jednak zamiast przeznaczyć miliardy na ratowanie przyrody rząd trwoni je na megalomańskie projekty, CPK, CPN, koleje gigantycznej szybkości i inne poronione pomysły, które mogą poczekać.

Gdy rakieta zniszczy stodołę politycy i media dostają histerii. Gdy trąba powietrzna zrówna z ziemią całą wieś, nawałnica potopi mieszkania i samochody, media poinformują, że „burze przetoczyły się przez Polskę”, a politycy opozycji będą domagać się natychmiastowych działań i godziwych odszkodowań. Wskażą też zaniedbania, bo „trzeba było przewidzieć” i wybudować wyższe wały przeciwpowodziowe. Bo na to pieniądze zawsze są. Tylko naiwnym może się wydawać, że taniej wychodzi walka z przyczynami niż ze skutkami.

Rolnicy mogą sobie pozwolić na protesty. Chłopi kręcą się wokół koryta już od ponad 100 lat, w okresie komuny jako ZSL i doskonale potrafią dbać o swoje interesy. Trochę popsuło im szyki Prawo i Sprawiedliwość rezygnując z ich usług, więc teraz to nadrabiają. Ich lobbing był i jest tak skuteczny, że rolnicy nie muszą o nic się martwić, bo pieniądze płyną do nich szerokim strumieniem. Wyrośnie, sprzedadzą, zarobią. Wyschnie lub zgnije, nie stracą, bowiem lista dopłat, opłat, rekompensat jest imponująca. Chłopi potęgą są i basta, więc się im po prostu należy i kropka.

Kazik, czyli Kazimierz Staszewski, na płycie „Spalam się” wydanej w 1991 roku w utworze „Jeszcze Polska” zwrócił uwagę na to, o czym w PRL-u uczono w szkołach, a mianowicie, że władza ludowa była niczym troskliwy rodzic i do wszystkiego dopłacała, a szczególnie do miejsc pracy.

Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
Całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali
Cała jego ciężka praca, wszystko było chuja warte
Gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę

Asersi

Pytanie brzmi: do czego nie dopłaca władza ćwierć wieku później? Słuchając tej piosenki dzisiaj trudno oprzeć się wrażeniu, że Kazikowi tęskno było za komuną, która większość tego, o czym śpiewał, po prostu ukrywała.

Na koniec coś nowego. Albo niektóre informacje są szyfrowane, albo to nowy, pionierski sposób zachęcania do klikania i oglądania reklam. Tajemniczy tytuł głosi: »Sprawa asersów. Prawnik: prezydencki minister celowo manipuluje«. Kimże, ach kim są owi tajemniczy asersi? Oto jest pytanie (w oryginale that is the question).


„Wyjątkowo zimny maj” to utwór Maanamu z płyty „Derwisz i Anioł”.

Dodaj komentarz