
President of the United States
Wiele powieści katastroficznych przedstawiało Stany Zjednoczone Ameryki Północnej pogrążone w chaosie i anarchii. I oto ten scenariusz realizuje się na naszych oczach. Kilka dni temu amerykańskie służby z zimną krwią strzałem w głowę zamordowały kobietę. W kraju, którego potęgę zbudowali imigranci, prezydent wypowiedział wojnę imigrantom i prowadzi ją. Przemawiając w Waszyngtonie do republikańskich kumpli kongresmenów w Kennedy Center parodiował transpłciowych sportowców podnoszących ciężary. Bo nie uważa, że coś prezydentowi supermocarstwa nie przystoi, nie widzi niczego nagannego w robieniu z siebie błazna. Moja żona nienawidzi, gdy to robię. Wiecie, to bardzo kulturalna kobieta. Mówi, że to nie przystoi prezydentowi. A ja na to: ale przecież zostałem prezydentem!
Nie da się ukryć, że został. Okazało się, że w całych Stanach Zjednoczonych nie ma poza nim, zramolałym starcem i kobietą nikogo innego, kto mogły ubiegać się o fotel prezydenta. Z drugiej strony zwłaszcza imigranci głosujący na niego nie mogą narzekać, ponieważ ostrzegał, że wypowie im wojnę. Ukręcili więc na siebie bicz z pełną premedytacją. Pikanterii sprawie dodają powszechnie znane, bezsporne powiązania Trumpa z Rosją. Nie można jednak postawić tezy, że na wniosek Putina zwija supermocarstwo, które jeszcze dziś jest potęgą, ale już jutro będzie pogrążoną w chaosie, niebezpieczną małpą z brzytwą. Tym bardziej, że amerykańscy oligarchowie kleją się do Trumpa niczym muchy do… miodu nie pomni losu swoich rosyjskich odpowiedników, którzy naraziwszy się władcy tracili w najlepszym razie majątki, a w najgorszym życie. A ponieważ Amerykanie to nie potulni Rosjanie, którzy zniosą wszystko i za родину umrą z głodu, więc upadek mocarstwa może być szybki i spektakularny. Niejeden film ukazywał ból z jakim prezydent zgadzał się na użycie broni jądrowej na terenie kraju w celu wyeliminowania zagrożenia i taki scenariusz może się ziścić.
Powód do dumy z dokonania słusznego wyboru mają także Polacy. Wybrali sobie prezydenta, który na nich ryczy prze każdej okazji, a nawet bez okazji, a który znalazł godnego siebie przeciwnika w osobie premiera. Obaj jako żywo przypominają dzieci w piaskownicy a to sypiące sobie piaskiem po oczach, a to okładające się łopatkami, a to próbujące wyrwać sobie autko. Tymczasem w polskim szpitalu doszło do kolejnej tragedii. Pacjentce podano zamiast tlenu gaz, który uśmiercił ją i jej nienudzone dziecko. Donosi o tym portal wyborcza.pl, który za oferowane przez siebie treści pobiera opłaty, ale — choć nie musi walczyć o klikalność — formułuje je w sposób sensacyjny, charakterystyczny dla portali obwieszonych reklamami jak choinka.
W szpitalu na Madalińskiego pacjentce podano maskę z tlenem. Zaraz po tym jej stan gwałtownie się pogorszył. Lekarze nie wiedzieli, że kobieta tak naprawdę wdycha inny gaz. Doszło do nieodwracalnych zmian. Po ponad dziesięciu dniach pacjentka zmarła.[…] W szpitalu na Madalińskiego pacjentce podano maskę z tlenem. Zaraz po tym jej stan gwałtownie się pogorszył. Lekarze nie wiedzieli, że kobieta tak naprawdę wdycha inny gaz. Doszło do nieodwracalnych zmian. Po ponad dziesięciu dniach pacjentka zmarła. […] w szpitalu im. Św. Rodziny na ulicy Madalińskiego kobiecie do maski z tlenem podłączono coś innego. Lekarze myśleli, że wdycha tlen, tymczasem był to inny gaz. Jaki? […] Trudno spekulować. Na sali operacyjnej czy zabiegowej oprócz tlenu są stosowane różne gazy
Prokuratura prowadzi „dochodzenie w sprawie narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. „Przesłuchano już wielu świadków, zabezpieczono niezbędną dokumentację i dokonano wstępnych oględzin aparatury. Odbyła się też sekcja zwłok.” Prokuratura dostała zgłoszenie w piątek 12 grudnia i zabrała się ostro do roboty w poniedziałek 15 grudnia. W takich sprawach nie ma pośpiechu i nawet po trzech dniach bez kłopotu da się ustalić jaki gaz płynął w masce tlenowej. A ponieważ po wszczęciu dochodzenia kobieta zmarła, więc najprawdopodobniej zostanie wszczęte śledztwo. Tyle, że znacznie ważniejsze jest wyciąganie wniosków i poprawianie procedur żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Co z tego, że prokuratura przesłucha cały personel szpitala, wszystkich pacjentów i być może nawet wskaże winnych zaniedbań, jeśli szpital nie ma sobie nic do zarzucenia?
Dobre wieści są takie, że prezydent Nałrocky otoczony doradcami czasem dzwoni do Dudy, który niegdyś był p.rezydentem, w celu skonsultowania „różnych kwestii” i czasem słucha dobrych rad, a czasem nie. To dobrze rockuje, ponieważ okazuje się, że bezczelność pomaga w stawianiu na swoim. 15 stycznia pogalopują od pana prezydenta wspólnie z Tomaszem Siemoniakiem i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem szefowie czterech służb. Można to rozumieć dwojako — jako próbę dogadania się w obliczu zagrożenia, albo jako kapitulację. Za tym drugim przemawia dotychczasowe doświadczenie — Tusk uginał się, poddawał, robił krok w tył, Kaczyński, a teraz Nałrocky prą do przodu i nie ustępują ani na milimetr. Iść na ustępstwa można wyłącznie z kimś przewidywalnym, kto dotrzymuje zobowiązań.
Rolnicy wsiedli w swe kosztujące setki tysięcy złotych traktory, na które ich stać dzięki dotacjom, zakupili tanie dzięki dopłatom paliwo i wyruszyli do Warszawy protestować. Przeciwko czemu? Przeciwko umowie Unii z Mercosur i przeciwko polityce rządu wobec wsi i rolnictwa. To nic, że Polska i Węgry są przeciw umowie, bo każdy pretekst do protestu jest dobry. Kto wspiera rolników? Oczywiście prezydent Nałrocky. Jego rzecznik Rafał Leśkiewicz uważa, że rząd może zrobić dużo więcej niż być przeciw umowie, dlatego oczekujemy, że polski rząd, polscy ministrowie aktywnie włączą się w proces blokowania umowy z Mercosurem. Poza tym prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania z rolnikami zapewnił o pełnym wsparciu polskich rolników i polskiego rolnictwa. Pan Prezydent wyraźnie powiedział, że nie zgadza się na szkodliwą dla polskiej gospodarki umowę z krajami Mercosur. Co wynika z tego, że Batyr nie zgadza się na coś? Nic, nie może tej umowy przecież zawetować.
Rzecznik Batyra zwracał uwagę, że polska gospodarka opiera się na rolnictwie. Nie dodał, że polskie rolnictwo odpowiada w porywach za niecałe 3% polskiego PKB. Tysiące polskich rolników dziś w Warszawie demonstruje, by wyrazić swój sprzeciw wobec umowy Mercosur i by wyraźnie powiedzieć, jakie ryzyka niesie ze sobą podpisanie umowy szkodliwej dla polskiego rolnictwa. Jak wiele polskich gospodarstw upadnie, do czego doprowadzi sytuacja, w której będziemy sprowadzali tańszą żywność z krajów Ameryki Południowej – wytwarzaną w warunkach, które są niemożliwe w Unii Europejskiej przy zastosowaniu pestycydów, herbicydów, środków zakazanych w Unii Europejskiej. Kogo miał na myśli mówiąc, że „będziemy sprowadzali”? Biznesmenów powiązanych z PiS-em? Z drugiej strony jeśli wołowina będzie po 50 zł, a nie po 70 zł, to źle?
Gdy słyszę, że mamy podpisać porozumienie Unii Europejskiej z państwami Mercosur, to mówię „nie”, nie zgadzam się i cały swój wysiłek poświęcę na to, żeby to się nie stało — deklarował Nałrocky we wrześniu 2025 roku. Nawet Meloni nie przekonał, bo Włochy poparły umowę.
Dywagacje