Na stronie Sądu Najwyższego znajduje się noszące datę 30 czerwca postanowienie w sprawie zainicjowanej protestami sporządzonymi według wzoru i instrukcji posła Romana Giertycha. Czytamy w nim, iż
Postanowieniem z 27 czerwca 2025 r. w sprawie pod sygnaturą I NSW 208/25, Sąd Najwyższy pozostawił bez dalszego biegu grupę blisko 50 tys. protestów wyborczych o identycznej treści, które sporządzone zostały wg wzoru przygotowanego przez posła Romana Giertycha. Protesty te, ze względu na ich identyczną treść, zostały rozpatrzone wspólnie.
Zarówno Prokurator Generalny, jak i Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej zajęli stanowisko, że protesty o tej treści należy pozostawić bez dalszego biegu. Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska uczestników postępowania.
Jak to należy rozumieć? Prokurator Generalny Adam Bodnar nie odniósł się do tego stwierdzenia, nie zaprzeczył, że zajął takie kuriozalne stanowisko. Trudno nie zapytać w co pogrywa z wyborcami? W „Pytaniu dnia” Justyna Dobrosz-Oracz zapytała go czy wybory prezydenckie są ważne, czy nie? W odpowiedzi usłyszała, a wraz z nią widzowie i słuchacze, że wybory prezydenckie korzystają z tak zwanego konstytucyjnego domniemania ważności i to jest zasada, no, utrwalona, natomiast, jak rozumiem, wątpliwość pojawia się w związku z tym, że powinno po drodze być orzeczenie Sądu Najwyższego. Zamiast uchwały Sądu Najwyższego będzie uchwała nielegalnej izby, której nie uznają polskie władze z wyjątkiem prezydenta i europejskie sądy oraz trybunały.
Otwarte pozostaje pytanie kiedy wreszcie rząd przestanie traktować obywateli jak półgłówków? Jakie znaczenie ma jakaś anonimowa adnotacja na opublikowanym orzeczeniu skoro o jego ważności decyduje fakt opublikowania, a nie nasmarowane na nim przez nie wiadomo kogo jakichś uwag poczynionych w nie wiadomo w jakim trybie i w oparciu o nie wiadomo jakie przepisy. Mafia też jest nielegalna i też czasami wydaje wyroki. Czy je też premier będzie publikował ze stosowną adnotacją? Adam Bodnar przyznaje, że ludzie mogą być zdezorientowani. Ale dlatego, że PiS popsuł wymiar sprawiedliwości, a nie dlatego, że rząd, w którym jest ministrem sprawiedliwości, nie tylko niczego dotąd nie naprawił, ale swymi działaniami sam pogłębia chaos. Oczywiście że mogą być zdezorientowani, no bo myślę, że nie raz są zdezorientowani ze względu na skutki tych wszystkich reform które dotyczyły wymiaru sprawiedliwości w ostatnich latach. Są zdezorientowani nie tym, co PiS robiło w ostatnich latach, tylko tym czego rząd nie robi obecnie
Czy mimo nieprawidłowości Karol Nawrocki zostanie prezydentem? To przecież oczywista oczywistość, że zostanie! Jeżeli zostanie zaprzysiężony 6 Sierpnia [a my zrobimy wszystko, żeby został], to oczywiście będzie prezydentem, natomiast nie został wypełniony ten krok, który jest ważny z punktu widzenia realizowania naszych praw, czyli, no, orzeczenie Sądu Najwyższego, to orzeczenie zostało wydane przez Izbę Kontroli, która nie może być uznana za sąd w rozumieniu konstytucji, do tego jeszcze był cały szereg wad formalnych, proceduralnych związanych z postępowaniem przed Izbą. Jeżeli protest wyborczy ma wady formalne, to jest odrzucony, jeśli zatwierdzenie wyboru prezydenta ma wady formalne i proceduralne, to ma, a wybór i tak będzie ważny, bo faktyczna liczba głosów oddanych na poszczególnych kandydatów w demokratycznym państwie prawa nie ma najmniejszego znaczenia. Nawrocki dostał więcej głosów niż Trzaskowski. Ile więcej? A jakie to ma znaczenie skoro wygrał?
Prokuratorzy może zdążą przeliczyć głosy w tych kilku komisjach wyznaczonych przez Bodnara, a może nie zdążą. Ja uważam że powinni zdążyć Ja nie jestem w stanie teraz w tym momencie odpowiedzieć za prokuratorów, to oni podejmują decyzję. No dlatego działania są podejmowane yyy niezwłocznie, natomiast proszę zwrócić uwagę. Prokuratura ma rolę, która polega na tym, żeby wyjaśnić nieprawidłowości wyborcze pod kątem podejrzenia popełnienia przestępstwa. Prokuratura nie jest od tego, żeby dokonywać całej analizy całego procesu wyborczego, wszystkich komisji. Z początku była mowa o 1400 komisji do sprawdzenia, ale ponieważ istniało ryzyko, że ponowne przeliczenie głosów wyłoni innego zwycięzcę, więc Fundacja Batorego przygotowała ekspertyzę, która miała temu zapobiec, stąd wybór tych 200, ponad 200 komisji, gdyż to się, wynika to z analizy opinii, która została przygotowana przez profesora Jacka Hamana, który mówił, napisał nam, prokuraturze, że występują pewne anomalie, nieprawidłowości statystyczne i trzeba to sprawdzić pod kątem.
Najpierw prokuratorzy mieli sprawdzić ponad 1400 komisji, potem premier (Tusk, nie Morawiecki) zredukował tę liczbę do 800, a w ostateczności stanęło na 200. A wystarczyło pozostać przy kilkunastu komisjach wskazanych do sprawdzenia przez izbę SN. Bodnar zresztą nie ukrywał, że dla bezpieczeństwa przyjęto taką ekspertyzę, zgodnie z którą nieprawidłowości nie miały wpływu na wynik wyborczy. Pan doktor Kontek przedstawił swoją analizę i wysłał ją jako protest wyborczy do Izby Kontroli. Prokuratura się do tego ustosunkowała i powiedziała: popieramy ten protest wyborczy. Sąd powinien podjąć decyzję o przeliczeniu tych wszystkich komisji. To była środa. Dopiero w piątek spłynęły do prokuratury opinie ekspertów, absolutnie niezależne, profesora Hamana oraz profesora Torója, którzy napisali w tych niezależnych opiniach, że ta skala nieprawidłowości jest mniejsza niż te 1400 komisji, które zostały wykazane. Przyjęli trochę inną metodę metodę badawczą. Gdyby nie termin, to we wtorek spłynęłaby kolejna ekspertyza, z której wynikałoby, że żadnych nieprawidłowości nie było.
Tu dochodzimy do sedna, czyli clou. Adam Bodnar szczerze i bez skrępowania przyznaje, że wybrana została ekspertyza gwarantująca, że ponowne przeliczenie głosów niczego nie zmieni. Nawet jeżeli byśmy wzięli pod uwagę skalę nieprawidłowości i ta anomalie, no to z tych opinii wynika, zwłaszcza z opinii profesora Torója, że to być może nawet tutaj ewentualne przeliczenie może skutkować tym, że ta różnica będzie sięgała, nie wiem, kilkunastu, może 18 tysięcy głosów, no a wiemy, że yyy czyli to być może będzie ten poziom korekty, a wiemy, że ten dystans między jednym a drugim kandydatem jest, no, yyy 10 razy co najmniej większy. Skąd wiedzą jaki jest dystans bez ponownego przeliczenia głosów? A jeśli to nie dr Kontek się mylił, tylko panowie profesorowie? Parafrazując słowa Tuska: „panowie Adamie Bodnarze, Szymonie Hołownio, Donaldzie Tusku — nie jesteście tak zwyczajnie po ludzku ciekawi, jakie są prawdziwe wyniki głosowania? Na pewno jesteście.” Wygląda na to, że podobnie jak Andrzej Duda, Karol Nawrocki, Jarosław Kaczyński, jednak nie są.
To wszystko daje jasną odpowiedź na pytanie dlaczego koalicja paździerzowa nie kiwnęła palcem i w sprawie zdewastowanego przez PiS systemu prawnego, i w innych kluczowych kwestiach. Po prostu przejęła władzę po to, żeby przygotować mu grunt pod większość konstytucyjną w przyszłych wyborach parlamentarnych.
Dywagacje