Uczeni budowniczowie modelu

Jak było do przewidzenia powołana specjalnie na takie okazje izba Sądu Najwyższego podjęła właściwą decyzję odnośnie do wyniku wyborów. Po odegraniu teatrzyku, którego celem było przekonanie wyborców, że decyzja nie została już dawno uzgodniona i podjęta, lecz była wynikiem głębokiego namysłu i wysłuchana argumentów za i przeciw, przebierańcy w togach zatwierdzili wybór Karola Nawrockiego na stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

Trudno nie zgrzytać zębami w obliczu bezradności i nieudolności obecnej władzy. Kampania wyborcza rozpoczęła się oficjalnie 14 stycznia. Co zrobił premier? Zwołał posiedzenie Rady Ministrów i zagonił ministrów do pracy, by wspomóc kojarzonemu z koalicją i rządem kandydatowi Koalicji Obywatelskiej? Wolne żarty! Zapowiedział restrukturyzację rządu zamiast wytężonej pracy. Jego patent na rządzenie jest stale ten sam — uczynić ministrami niekompetentne miernoty, po czym nieustannie ich rekonstruować jednych partaczy zastępując innymi.

PiS konsekwentnie dba o swoje interesy, a jego ludzie wykonują powierzone im zadania nie oglądając się na nic. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych bez mrugnięcia okiem wyrzuciła na smietnik kilkadziesiąt tysięcy protestów wyborczych. Koalicja paździerzowa nie jest w stanie załatwić niczego. W potęgowaniu chaosu i dezorientacji rząd z całych sił wspierają tak zwani niezależni eksperci. Gdy dr Krzysztof Kontek przeanalizował wyniki wyborów doktorzy habilitowani z Fundacji Batorego postanowili wykazać, że jest niekompetentny, a uchybienia niewielkie.

Analizy publicznie dostępnych wyników głosowania w obwodach udokumentowały pewne anomalie – można o nich przeczytać w raporcie autorstwa D. Batorskiego, J. Flisa i P. Szulca opublikowanym przez Fundację Batorego. W naszym przekonaniu istniejące dane uprawdopodabniają tezę, że wynik wyborów odbiega od wskazanego w uchwale Państwowej Komisji Wyborczej z dn. 2 czerwca br., ale nie uprawdopodabniają tezy o tym, że faktyczny zwycięzca wyborów jest inny.

Badacze zbadali i doszli do przekonania, że było tak, jak podał Kontek, tylko na odwrót.

Badacze – dr hab. Dominik Batorski, dr hab. Jarosław Flis i dr Piotr Szulc – zbudowali statystyczny model predykcyjny, który pozwala przewidzieć „typowe” wyniki wyborcze dla każdej komisji, a następnie porównali je z danymi ogłoszonymi przez obwodowe komisje wyborcze. W ten sposób zidentyfikowano 138 komisji, w których wyniki znacząco odbiegały od modelowych przewidywań – od 57 do 593 głosów różnicy. W 89 przypadkach różnice były korzystne dla Rafała Trzaskowskiego, a w 49 dla Karola Nawrockiego. Te odchylenia – choć zauważalne – nie są na tyle duże, by mogły wpłynąć na ostateczny wynik wyborów.

Statystyka ma to do siebie, że przyjmując odpowiednie kryteria można uzyskać w zasadzie dowolny wynik, dlatego jedynym sposobem rozwiania wszelkich wątpliwości jest ponowne przeliczenie głosów. Nawet specjaliści od Batorego nie negują faktu, że nieprawidłowości miały miejsce. Dlaczego kwiat nauki polskiej tak gorliwie wspiera PiS? Dlaczego zachowuje się nieodpowiedzialnie trywializując i bagatelizując łamanie prawa? Nieważne — przekonują — że ktoś pędził 300 km/h przez miasto, ważne, że był mały ruch więc nikomu nie zagrażał. Panowie z Batorego z jednej strony wspierają „społeczeństwo obywatelskie”, z drugiej dają do zrozumienia obywatelom, że nieważne jak głosowali, bo według nich statystycznie wygrał Nawrocki. Zamiast domagać się ponownego przeliczenia głosów deklarują, że zaprojektują i przeprowadzą badania, które to potwierdzą.

Niezależnie od trwającego postępowania w sprawie stwierdzenia ważności wyborów, jako osoby zajmujące się naukowo badaniami systemów i zachowań wyborczych, zgłaszamy naszą gotowość do zaprojektowania i przeprowadzenia badania wykorzystanych kart do głosowania z losowo dobranej próby obwodów — analogicznego do badania, które nasz Zespół przeprowadził po wyborach samorządowych z 2014 r. Takie badanie musiałoby potrwać co najmniej kilka tygodni. Pomogłoby ustalić na oryginalnym materiale i z dość dużą precyzją skalę i możliwe źródła błędów w obwodowych komisjach wyborczych. To z kolei pozwoliłoby sformułować rekomendacje jak uniknąć ich w przyszłości.

Dzięki takiemu podejściu w przyszłości skala nieprawidłowości będzie znacznie większa, ale oczywiście także nie wpłynie na wynik jeśli zwycięży PiS.

Artykuł 242 kodeksu wyborczego stanowi, iż

§ 1. Sąd Najwyższy rozpatruje protest w składzie 3 sędziów w postępowaniu nieprocesowym i wydaje, w formie postanowienia, opinię w sprawie protestu.

§ 3. Uczestnikami postępowania są: wnoszący protest, przewodniczący właściwej komisji wyborczej albo jego zastępca i Prokurator Generalny.

Wpłynęło ponad 50 tysięcy protestów. Ilu je wnoszących uczestniczyło w rozpatrywaniu ich? W tej sytuacji musi budzić zdumienie podejście Tuska, Hołowni i innych prominentnych polityków koalicji paździerzowej, którzy miotają się jak wszy na grzebieniu. Przez lata przekonywali, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych jest nielegalna, a jej orzeczenia nie są wiążące. Teraz Hołownia zapowiada, że skoro nielegalna izba coś postanowiła, to on to uszanuje, a Tusk ubolewa, że „mamy problem, którego dzisiaj nie rozwiążemy”. A ponieważ go nie rozwiążemy, więc jeszcze bardziej go skomplikujemy i uchwałę nielegalnej izby SN opublikujemy z adnotacją o wadliwości powołania izby, która ją wydała. Jakie znaczenie ma taka bzdurna adnotacja? Żadnego. Jakie znaczenie ma opublikowanie orzeczenia? Staje się obowiązującym prawem. Nie uznajemy, ale uznajemy. Logiczne i łatwe do wytłumaczenia wyborcom.

Gdy Tusk powrócił do polskiej polityki notowania PO systematycznie rosły. Zaczęły spadać gdy okazał się zagubiony jak dziecko we mgle. Obecnie demonstruje totalny — jak to zgrabnie określił Kaczyński — imposybilizm, otwarcie przyznaje, że problemy go przerosły, nie wie co robić, więc co i rusz zmienia zdanie. Potrafił pozbyć się opozycji z własnych szeregów, ale z prawdziwą, cyniczną i zdeterminowaną sobie nie radzi. Starczyło determinacji i sprytu, żeby uczynić się przewodniczącym partii bez poddawania się procedurze wyborczej i zostać premierem, ale jedynym pomysłem na rządzenie są ciągłe zapowiedzi rekonstrukcji rządu. Niby sprawuje władzę, ale nie ma nic do gadania, bo o wszystkim decydują wierni PiS-owi funkcjonariusze.

W dzisiejszych trudnych czasach potrzeba silnego, stanowczego premiera, a nie miękiszona, który mnoży problemy zamiast je rozwiązywać. A także marszałka sejmu, który nie będzie składających protesty wyborcze traktował z pogardą przekonując, że „musimy zamknąć ten zadziwiający czas, w którym najzagorzalsi przeciwnicy PiS-u mówili czystym PiS-em”. Wyborcy z kolei zamkną zadziwiający czas karierowiczów na kluczowych stanowiskach.

Dodaj komentarz