Podkarpacie nawiedziły nawałnice. Najbardziej ucierpiał Pawłosiów w powiecie jarosławskim. Zalanych zostało ok. 150 budynków. Co prawda woda opadła, ale pozostało błoto. Do akcji wkroczyli strażacy i Wojska Obrony Terytorialnej, w skrócie WOT. To było w sobotę. Potem była niedziela wielkanocna, a ponieważ wiadomo, że dzień święty należy święcić, więc dopiero
W poświąteczny wtorek wojsko ma wznowić porządkowanie podkarpackiej gminy Pawłosiów, która najmocniej ucierpiała w trakcie niedawnej nawałnicy.
Czy to oznacza, że jeśli wróg zaatakuje przed świętami, to wojsko przerwie działania obronne na czas świąt i wznowi je dopiero po świętach?
Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 13 kandydatów na prezydenta lub prezydentkę Rzeczypospolitej Polskiej. Dlaczego trzynastu? Bo dwunastu mogłoby się parszywie kojarzyć. Warto poznać ich nazwiska, choć nie warto ich zapamiętywać. Są to Bartoszewicz Artur, Biejat Magdalena Agnieszka, Braun Grzegorz Michał, Hołownia Szymon Franciszek, Jakubiak Marek, Maciak Maciej. Mentzen Sławomir Jerzy, Nawrocki Karol Tadeusz, Senyszyn Joanna, Stanowski Krzysztof Jakub, Trzaskowski Rafał Kazimierz, Woch Marek Marian oraz Zandberg Adrian Tadeusz. Pomijając Bartoszewicza, Maciaka i Wocha piątka kandydatów jest w ten czy inny sposób powiązana z prawicą, prezentuje mniej lub bardziej konserwatywne poglądy i z dużym prawdopodobieństwem w drugiej turze wesprze prawicowego kandydata. Troje kandydatów kojarzonych jest z lewicą, jeden udaje otwartego i niezależnego, choć jego związki z kościołem i środowiskiem konserwatywnym są powszechnie znane. Ostatni to na razie faworyt wyścigu.
Dwoje kandydatów wywodzi się z tak zwanej koalicji 15 października, a kolejna dwójka teoretycznie popiera obecną władzę, bo — równie teoretycznie — z PiS-em jest na bakier. Zapewne dlatego w koalicyjnego kandydata, który w przeciwieństwie do nich ma szansę na wygraną, walą jak w bęben. Innymi słowy wraz z kandydatami opozycyjnymi robią wszystko, by utrącić swojego własnego, koalicyjnego. Oczywiście nie robią tego z pobudek egoistycznych, lecz poświęcają się wyłącznie dla swej ukochanej ojczyzny — dla Polski. Nieudolnie parafrazując Broniewskiego można im za to podziękować.
O, cześć wam, panowie oraz panie,
Za waszą troskę oraz poświęcenie,
Chwała za bezinteresowne startowanie,
I kandydata PiS-u szans zwiększenie.
Niestety, nawet jeśli ktoś dziś wyleje kubeł zimnej wody na te warcholskie, zakłamane łby, to nic to już nie zmieni, bo oni dla dobra Polski poświęcą wszystko, z przyzwoitością, honorem, lojalnością na czele. Czy w ogóle ktoś dziś wie, rozumie, co to jest to coś, co oddziela Boga od ojczyzny? Według internetowego słownika języka polskiego honor to «poczucie godności osobistej lub dobre imię». I polscy politycy tak postrzegają to pojecie. Nie martwi ich, że zachowują się, postępują podle, niehonorowo, lecz starają się zamknąć usta krytykom i usiłują bronić w sądzie swego „dobrego imienia”, którego już dano nie mają. Człowiek honorowy pewnych rzeczy nie powie, nie zrobi, tymczasem oni „mają odwagę” mówić i robić wszystko, bez żadnych zahamowań.
Z drugiej strony Rafał Trzaskowski, czy może jego sztab, zdaje się kompletnie nie wiedzieć kogo jest w stanie do siebie przekonać. Choćby schowanie tęczowej chorągiewki pod mównicę było wyraźnym sygnałem dla wielu, że p. Rafał jest niczym chorągiewka na wietrze, bezideową postacią, która i panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek, a jak przyjdzie co do czego, to stchórzy. Jego umizgi do prawicy wyglądają żałośnie i nieprzekonywająco i zniechęcają do głosowania na niego tych, którzy liczyli na to, że ma przekonania, jest wierny swoim poglądom i nie zmienia ich zależnie od koniunktury. Oby ostry zjazd w sondażach otworzył mu oczy i skłonił do refleksji. Bo jeśli ktoś walczy o dobrostan zwierząt, jest przeciwny niehumanitarnemu ubojowi, a potem wizytuje rzeźnię, w której na jego oczach rzeźnik dokonuje uboju rytualnego i chwali jego kunszt, to nie tylko nie zyskuje w oczach niechętnych mu wyborców, ale traci w oczach tych, którzy go popierają.
Zamiast zapytać Nawrockiego dlaczego polska flaga przypomina wymiętą szmatę, a tęczowa prezentuje się okazale i zostawić ją na mównicy, by wszyscy to mogli zobaczyć, odstawił ją tam, gdzie ukrywał ją Nawrocki. A historia uczy, że takie zachowanie kończy się klęską. Gdy wysłannik Ulricha von Jungingena przekazał Władysławowi Jagielle dwa miecze, Jagiełło nie schował ich w krzakach, lecz przyjął z godnością i wygrał. Komorowski otrzymany od Dudy proporzec partyjny postawił na podłodze obok mównicy i przegrał. Sztab Trzaskowskiego nie przygotował nic, niedojdom nawet nie przyszło do głowy by na wszelki wypadek wyposażyć Trzaskowskiego chociażby w proporzec PiS-u i doradzić, by nie chować tchórzliwie niczego, czym go przeciwnik obdaruje.
Chowając tęczowa flagę Trzaskowski dał jasny sygnał, że choć pozornie jest otwarty, tolerancyjny, przeciwny dyskryminacji ze względu na płeć czy orientację seksualną, to jest także, a może przede wszystkim koniunkturalistą. Oczywiście ma poglądy, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to nie podziela ich. W tej sytuacji kluczowe staje się pytanie czy może wygrać wybory ktoś, kto ma przeciw sobie i przeciwników, i sojuszników, i samego siebie?
Dywagacje