Swego czasu PiS zarzuciło Tuskowi, że chce oddać Rosjanom połowę Polski, ponieważ główna linia obrony ma być oparta o Wisłę. Genialni stratedzy z PiS-u doszli do wniosku, że najskuteczniej będzie można bronić się podsuwając wrogowi sprzęt pod nos. Dlatego Macierewicz przesunął na wschód czołgi, a Błaszczak odtajnił tajne plany i przeniósł kolejne jednostki. Także na wschodzie zlokalizowanych jest mnóstwo zakładów produkujących na potrzeby armii. Rząd koalicji paździerzowej kontynuuje tę zapoczątkowaną przez pisowskich strategów politykę. Tusk nawet szczególnie nie ukrywał, że bezpieczeństwo i rozwój przemysłu zbrojeniowego to cel drugorzędny. Najważniejszy jest strumień pieniędzy do tych regonów, gdzie PiS cieszy się największym poparciem. To, że kilka rakiet wyłączy część polskiego przemysłu zbrojeniowego zanim wojsko zorientuje się, że to nie stada ptaków, nie ma żadnego znaczenia. Władza zawsze jest bezpieczna.
W Polsce ma powstać amerykańska baza wojskowa. Amerykanie sprawdzają lokalizacje i nawet niezbyt kumatym protegowanym Trumpa nie przyszło do głowy, by umieszczać ją blisko granicy z potencjalnym wrogiem, którego obecność Amerykanów ma odstraszać. Tusk ma rację, gdy mówi o idiotach i zdrajcach tyle, że cynizm, populizm, brak wyobraźni i zwykła głupota są równie groźne. Odległość PZL Świdnik od granicy wynosi niecałe 80 km. Łatwo zgadnąć co zrobi Polska jeśli kilka wyrzutni rakietowych zostanie rozmieszczonych tuż za miedzą. Nic nie zrobi, bo co może zrobić? Na dotarcie do Świdnika rakieta będzie potrzebowała mniej niż 10 minut. Nasze systemy obrony zdążą w ogóle zareagować? Uda się dowództwu ustalić co leci, czy leci, gdzie leci, po co leci i zestrzelić to zanim doleci?
Populizm ma to do siebie, że oferuje proste recepty, bajecznie proste rozwiązania najbardziej skomplikowanych problemów. Wychodzi na wolność groźny przestępca. Co robi populista? Przecież nie zaproponuje systemu resocjalizacji, by po odsiedzeniu kary popadający w konflikt z prawem nie wracali na przestępczą ścieżkę. Przeforsuje powołanie obozu koncentracyjnego dla tych, którzy „nie rokują”. Gdy kandydat na premiera z ramienia Kaczyńskiego po linii Konfederacji opowiadał o OZE srOZE i inne podobne brednie, prawicowe media relacjonowały to z uznaniem i nutką podziwu, a media tak zwanego głównego nurtu wyśmiewały. Gdy Tusk opowiada, że nie zgodzi się na żadne ETSy srETSy podeszły jego deklaracji ze śmiertelna powagą i aprobatą — dobrze gada, w górę dziada!
Premier nie wypadł sroce spod ogona. Wręcz przeciwnie. Choć stoi na czele partii niemal tyle co Stalin czy Putin, a jego ugrupowanie rządził w sumie ponad dekadę, to nie ma sobie nic do zarzucenia. A już na pewno nie przejadania pieniędzy pochodzących z handlu emisjami, które powinny być przeznaczane na transformację energetyczną.
Polski budżet zarobił w 2025 roku 17,1 mld PLN na sprzedaży uprawnień do emisji CO₂ w unijnym systemie ETS. To pieniądze, które z założenia mają napędzać transformację energetyczną kraju. Jednak według najnowszej analizy Forum Energii, sposób ich rozdysponowania nie ma dziś czytelnej strategii. Co więcej, znaczna część trafia do projektów, które z redukcją kosztów emisji dla przemysłu i gospodarstw domowych mają niewiele wspólnego.
Prąd z pierwszej polskiej elektrowni atomowej miał popłynąć w roku 2020. W 2026 roku Donald Tusk pręży muskuły i zapowiada, że nie pozwoli, nie dopuści, zablokuje. Bo są państwa, takie jak Polska, które zostały zmuszone by nie inwestować lecz przejadać pieniądze, więc teraz nie mają nic oprócz długów i drogiej energii. Są państwa, tak jak Polska i inne państwa regionu, które płacą, nie z własnej winy, jedną z najwyższych cen na świecie za energię elektryczną, to proszę się nie dziwić, że Polska i grupa V4 nie pozwolą, przepraszam za brutalne słowa, na żadne zmiany i na żadne propozycje instytucji europejskich czy innych państw, które mogłyby wpłynąć na pogorszenie sytuacji, jeśli chodzi o energetykę w naszych państwach. Nieważne, czy mówimy o ETS-1, ETS-2 czy innych niektórych propozycjach, wszystko to, co sprowadzi na nas ryzyko droższej energii, zostanie przez nas zablokowane.
Trudno nie zgrzytać zębami słysząc takie zapewnienia. Każdy głupi potrafi kontestować, blokować, protestować, krytykować, wydawać pieniądze, zwłaszcza nieswoje. Dostosowywanie się do wymogów wymaga i wiedzy i umiejętności. Możemy między bajki włożyć marzenia o konkurowaniu z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi, jeśli ceny energii u nas będą tak wyglądać, jak w tej chwili. Unia Europejska nie może być ani jednego dnia dłużej naiwna, jeśli chodzi o różne ambitne polityki. Według Tuska ambitna polityka polega na pompowaniu miliardów w górnictwo węglowe, branżę bez przyszłości. W przyszłorocznym budżecie zaplanowano ponad 6 mld zł „na zadania państwa w sektorze górnictwa węgla kamiennego”. Lada chwila limuzyny rządowe zaczną blokować drogi w proteście przeciw unijnej polityce klimatycznej.
Warto pamiętać, że Tusk wywalił na zbitą twarz prezesa koncernu energetycznego, który sprzeciwiał się pompowaniu miliardów w rozbudowę elektrowni węglowej Opole. W minionym okresie nic się nie opłacało, bo państwo do wszystkiego dopłacało. Niemal 40 lat po transformacji państwo znowu dopłaca do wszystkiego. Wtedy nie udało się zbudować niczego sensownego, na czym dałoby się zarobić i pospłacać długi, teraz też sama obsługa zadłużenia to dziesiątki miliardów złotych. Na dopłaty, rekompensaty, dotacje, spłaty nas stać, na walkę z globalnym ocieleniem, zmianami klimatycznymi, coraz gwałtowniejszymi i destrukcyjnymi zjawiskami pogodowymi nie. Choć coraz bardziej zaczyna być odczuwalny brak wody, rząd koalicji paździerzowej nie robi praktycznie nic w tym kierunku. Za PiS-u przygotowano program PPNW i stronę „Działania informacyjno-promocyjne dot. Programu przeciwdziałania niedoborowi wody” i na tym poprzestano. Najświeższe dane pochodzą z 2022 roku. Według nich retencja wodna w Polsce wynosi obecnie 7,5% (średnia unijna to 15%).
Na tym właśnie polega problem z populizmem. Poprawna diagnoza — wysokie ceny energii i idiotyczne rozwiązanie — nie pozwolimy na srETS-y. Susza wysusza rolnikom plony? Nie szkodzi, dostaną dotację. Wydobycie węgla kosztuje krocie? Nie szkodzi, kopalnie dostaną dotację. W przyszłym roku 6 miliardów dopłaty do fedrowania i 40 miliardów dopłat do KRUS. Dla porównania na walkę z suszą »173 miliony zł na ochronę lokalnych zasobów wodnych«.
Po to wystawaliśmy godzinami w kolejce do urny, żeby zamiast zmiany mieć kontynuację krótkowzrocznej polityki stawania okoniem, blokowania i zadłużania? Pędzimy na ścianę, a woźnica deklaruje, że będzie brutalny i zablokuje pedał gazu…
Dywagacje