Postanawia się, że zmarł

Ukoronowaniem i podsumowaniem tragicznej historii będą dwa dokumenty. Wynika z nich, że w czasach minionych zmartwychwstanie nie było czymś nadzwyczajnym i niespotykanym. Pierwszy dokument to prawomocne postanowienie Sądu Grodzkiego. Ów Sąd prawomocnie postanowił uznać obywatela X za zmarłego. W sumie rozsądne podejście. Po co szukać polskiego obywatela w radzieckich obozach, zwanych dla odróżnienia od niemieckich łagrami, skoro wiadomo, że stamtąd nikt już nie wraca? Poza tym naciskanie na radzieckich towarzyszy niosło za sobą ryzyko, że się samemu zniknie. Za duże ryzyko. Lepiej postanowić, że gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie obywatel polski zmarł i nie żyje i mieć kłopot z głowy.

Akt zejścia

Proszę zwrócić uwagę na pieczątkę po lewej stronie na dole. To właśnie na podstawie prawomocnego postanowienia sądu wydano odpis aktu zejścia. Drugi dokument to karta repatriacyjna cudownie zmartwychwstałego zmarłego, który powrócił z zaświatów, czyli ze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Karta repatriacyjna

Jeśli ktoś sądzi, że dziś coś takiego jest niemożliwe, to być może ma rację. Sądy przecież nie decydują o tym, czy ktoś żyje, czy nie. Jednak w oparciu o niejasne przepisy mogą skutecznie rujnować życie obywateli na bardzo wiele sposobów na przykład nie dopuszczając kluczowych dowodów. Nadużyciom sprzyja także niechlujnie napisane prawo.

Dodaj komentarz