Pies ci…

Wprawdzie tak zaczyna się niezbyt ładne porzekadło, ale nie o nie w tym wypadku chodzi.

Zazwyczaj psy na lotniskach są wykorzystywane przez celników oraz służbę graniczną w celu wykrywania osób przewożących narkotyki. Okazuje się, że odpowiednio przeszkolone zwierzęta mogą także wykrywać… koronawirusa. Jak podaje Agencja Reutera, w ramach programu pilotażowego psy na fińskim lotnisku Helsinki-Vantaa rozpoczęły sprawdzanie próbek zapachowych pasażerów.

W testach bierze udział zespół 15 psów i 10 instruktorów. Są one szkolone przez prywatną klinikę weterynaryjną – W naszych badaniach zaobserwowaliśmy, że psy wykrywają chorobę na pięć dni przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów klinicznych. Są one bardzo skuteczne w wykrywaniu koronawirusa.  Zbliżamy się do 100-procentowej wykrywalności – powiedziała w rozmowie z Agencją Reutera Anna Hielm-Bjorkman, profesor adiunkt na Uniwersytecie w Helsinkach.

Pies, o którym napiszę nie był szkolony w wykrywaniu chorób. W razie choroby któregoś z domowników podchodził do niego, pomachał ogonem, gdy mógł to się otarł o nogę i odchodził. Gdy ostatnio zachorowała jego pani pies zaczął zachowywać się inaczej. Siadał przed kobietą i intensywnie wpatrywał się w nią. Gdy zmieniała miejsce, pies szedł za nią i patrzył w oczy.

Chora następnego dnia dostała bardzo wysokiej gorączki. Pies ciągle w nią się wpatrywał. Gorączka zmalała, a potem zniknęła, ale pani psa była bardzo osłabiona. Badania wykazały, że ma covid-19. Lekarze uznali, że może „leczyć się”, czyli leżeć w łóżku, w domu.

Ponieważ pozostali w rodzinie zostali poddani kwarantannie i nie mogli z psem wychodzić na dwór,  pies poszedł pod opiekę rodziców kobiety. Dziwnym było to, że jeśli zawsze spacer był dla niego atrakcją, to tym razem mieszkania pies nie chciał opuszczać.

Czy to tylko psie serce, a może i psi nos?

Dodaj komentarz


komentarze 3

  1. Podejrzewam, że jedno i drugie. Pies wyczuwa nie tylko, że coś jest nie tak z pańcią względnie pańciem, ale także nastroje. Pani nie tylko pachniała inaczej z uwagi na chorobę nieznaną psu — z grypą, przeziębieniem ma przecież do czynienia na co dzień. Tutaj nie tylko nieznany zapach, ale także niezrozumiałe, niecodzienne zachowanie. Z tego co zdążyłem się nauczyć o psach obserwując swojego, dla niego przyjemnością jest wyjście z własną pańcią / pańciem. Oddany w obce ręce po prostu tęskni, cierpi, niepokoi się o pańcię. Najlepiej by było gdyby rodzice przychodzili i o określonych porach wyprowadzali psa, a nie trzymali go cały czas u siebie. On potrafi naprawdę dużo wytrzymać jeśli widzi, że z pańcią czy pańciem coś jest nie tak. A i spacery potrafi skrócić jak jedno z nich jest chore.

    Mój pies bardzo lubi spacery i często ociąga się z powrotem do domu. Z wyjątkiem sytuacji, gdy idąc na spacer nie spotka wracającego z pracy czy zakupów domownika. Jeśli nie zostanie dopełniona ceremonia powiadania, to znaczy nie wykona określonej liczby machnięć ogonem i podskoków, to biegnie na trawkę, siknie i w te pędy pędzi do domu dokończyć ceremonii. Aby tego uniknąć i nie wychodzić z nim dwa razy pod rząd wracający bierze go na ręce, przytula, co zostaje zaliczone jako wypełnienie wymogów i wtedy pies już bez żadnych oporów udaje się na pełnowymiarowy spacer. Także jak jedno z nas było chore pies bardzo skracał pobyty na dworze i warował przy chorym.

    To co czuje pies można sobie łatwo wyobrazić na własnym przykładzie. Co czuje człowiek, który nie może się skontaktować z chorym członkiem rodziny? Nie może go odwiedzać, nie ma od niego żadnej informacji? A to właśnie czuje pies odizolowany od pańci. Nie zdziwiłbym się gdyby zaczął odmawiać pokarmów.

    1. Pies jest 142 km od swoich, w innym mieście. Na pewno tęskni, bo jak go przywieziono do Kołobrzegu, to nie chciał iść spać na legowisku w sypialni starszych, a poszedł do sypialni gdzie sypiają młodsi w czasie wizyty.

      Widocznie choroba ma swój intensywny zapach.

      Dragon/Drago jest psem z „odzysku”. Gdy zobaczył morze to był przerażony, a gdy jeszcze dzieci i pańcia weszli do wody, to biegał wzdłuż brzegu, szczekał, ale i uciekał przed przybojową falą. Z czasem oswoił się z wodą, a teraz kąpiele w morzu lub jeziorze to ulubiona zabawa.

      Wokół Szczecina jest dużo pięknych terenów do spacerowania. Pies ma możliwość wybiegania się porządnie nawet dwa razy w tygodniu. A w Kołobrzegu znajdują kawałek dzikiej plaży, na której też może się wyszaleć. Gdy młodzi pojechali do Chorwacji to Drago spędził z nami dwa tygodnie. Ale to ja musiałam z nim chodzić na spacery. I nauczył się „naszego języka”, który pamięta, mimo iż minęły już dwa lata, a my widujemy się raz w miesiącu.

      1. Życzę pańci jak najszybszego powrotu do zdrowia. Najbardziej dołujące są pozory. Uziemia się całą rodzinę choć ona jest mniej groźna od tych, którzy chodzą i zarażają, bo ich nikt nie bada. Do serca przytul psa ode mnie i podrap go za uszkiem.