Norma to w najogólniejszym znaczeniu uznane za prawidłowe zakres lub granica jakiejś wartości, wskaźnika, ilości. Coś, co mieści się w normie uznawane jest za poprawne. W dzisiejszym świecie znormalizowane jest wszystko, od gniazdek w ścianie po poziom cukru we krwi. Normy wyznacza się dla wygody i by móc w porę reagować gdy coś wykracza poza dopuszczalny zakres. Odpowiednio manipulując kryteriami można doprowadzić do tego, że większa część normowanych parametrów znajdzie się poza dopuszczalnym zakresem. A wtedy może okazać się, że nie jest dobrze i uprawniona stanie się śmiała teza, że wręcz jest niedobrze.
Okazuje się, o czym pisze portal gazeta.pl, że w ubiegłym roku najbliżsi krzywdzili w ten lub inny sposób, najczęściej fizycznie, aż 50.638 kobiet. Z kolei Centrum Praw Kobiet informuje, że przemocy od obecnego lub byłego partnera doświadcza aż 19%, czyli prawie 3,5 miliona kobiet. Na przeciwnym biegunie są mężczyźni, których problem też dotyczy. Choć jest ich pięć razy mniej to jednak także są, w sumie jest ich 10.559. Z danych CPK wynika, że aż co piąta kobieta doznaje przemocy. Czy tak duża liczba może mieć związek z poluzowaniem kryteriów, czyli kwalifikowaniem jako przemoc nawet tego, co dotąd do tej kategorii nie było zaliczane? Czy aby nie zawężono granic normy? Przemoc jest naganna, ale nie można przesadzać żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy domowej przemocą domową jest:
jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie, wykorzystujące przewagę fizyczną, psychiczną lub ekonomiczną, naruszające prawa lub dobra osobiste osoby doznającej przemocy domowej, w szczególności:
a) narażające tę osobę na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia lub mienia,
b) naruszające jej godność, nietykalność cielesną lub wolność, w tym seksualną,
c) powodujące szkody na jej zdrowiu fizycznym lub psychicznym, wywołujące u tej osoby cierpienie lub krzywdę,
d) ograniczające lub pozbawiające tę osobę dostępu do środków finansowych lub możliwości podjęcia pracy lub uzyskania samodzielności finansowej,
e) istotnie naruszające prywatność tej osoby lub wzbudzające u niej poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia, w tym podejmowane za pomocą środków komunikacji elektronicznej
Czy jeśli w miejscu publicznym kobieta obrzuca mężczyznę inwektywami, a on próbuje ją uspokoić, to jest to przemoc? A jeśli mężczyzna nie pozostaje jej dłużny? Przemoc fizyczna, bicie, zwane naruszeniem nietykalności cielesnej, jest niedopuszczalne, ale wyraźny zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci wprowadzono dopiero w roku 2010. W 2013 roku PiS znowelizowało ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie upraszczając procedury do tego stopnia, że domniemany sprawca praktycznie został pozbawiony prawa do obrony. Przepisy zostały napisane niechlujnie i stanowią pole do nadużyć. Ze strony Centrum Praw Kobiet dowiadujemy się, że oskarżony o znęcanie się może być zobligowany do opuszczenia mieszkania na nie dłużej niż 3 miesiące. Mało tego,
Wydając postanowienie o nakazie opuszczenia przez oskarżonego lokalu mieszkalnego można, na wniosek oskarżonego, wskazać mu miejsce pobytu w placówkach zapewniających miejsca noclegowe.
Takie prawa ma ktoś, kto znęca się nad rodziną, interweniuje policja, ma postawione zarzuty, toczy się sprawa karna. To środek zapobiegawczy. Inaczej przedstawia się sytuacja, gdy ktoś co prawda o nic nie został oskarżony, lecz w oparciu o przepisy przywołanej ustawy zostaje wniesiony do sądu wniosek o nakaz opuszczenia przez niego lokalu mieszkalnego. Wtedy „wzbudzający poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia” sprawca, który o nic nie jest oskarżony, w postępowaniu cywilnym może zostać zmuszony do bezterminowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania. Taki osobnik znajduje się całkowicie na łasce i niełasce sędziego i wyłącznie od dobrej woli sądu zależy czy znajdzie się z dnia na dzień na bruku, czy nie.
Eksmisja może być orzeczona również na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zgodnie z art. 11a ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, jeżeli członek rodziny wspólnie zajmujący mieszkanie swoim zachowaniem polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie czyni szczególnie uciążliwym wspólne zamieszkiwanie, osoba dotknięta przemocą może żądać, aby sąd zobowiązał go do opuszczenia mieszkania.
Wyrzucony z mieszkania, z którego nie może nawet zabrać rzeczy osobistych, ma tylko trzy dni na wniesienie odwołania. W procesie karnym trzeba przedstawić dowody, udowodnić winę, istnieje domniemanie niewinności, przestępstwo znęcania przedawnia się po 10 latach. W procesie cywilnym nic się nie przedawnia, nie trzeba niczego udowadniać, wystarczy uprawdopodobnić. Jeśli przemoc faktycznie miała miejsce, są na to dowody, interweniowała policja, jest niebieska karta, to sprawa jest w miarę jasna i klarowna. Można jednak, bo prawo na to zezwala, złożyć od razu w sądzie „wniosek o zobowiązanie osoby stosującej przemoc domową do opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia”. Jak w takiej sytuacji pomówiony, bo przecież nie oskarżony — w procesie cywilnym nie ma oskarżonych, są uczestnicy — ma udowodnić swoją niewinność? Co z tego, że strona „doznająca przemocy” nie ma dowodów, że padła ofiarą przemocy, jeśli strona „stosująca przemoc” także nie ma dowodów, że jej nie stosowała?
Trzeba przyznać, że Prawo i Sprawiedliwość ma ogromny talent do tworzenia bubli prawnych dających ogromne pole do nadużyć. Jakby tego było mało portal wyborcza.pl pisze, że znęcaniem się może być także ignorowanie, alienacja, wykluczenie, samotność, obojętność. Bo
brak poczucia przynależności to prosta droga do depresji, wagarów i stanów lękowych.
Poza tym
izolacja jest dla twojego serca groźniejsza niż otyłość czy brak ruchu.
Strach przed ostracyzmem powoduje, że
wolimy nawet, żeby szef na nas krzyczał, niż nas nie zauważał.
— On się nade mną znęcał, wysoki sądzie. Cały czas. Odezwał się tylko trzy razy.
— Macie państwo dzieci?
— Tak.
— Ile?
— Troje.
Na zakończenie wspomnieć wypada, że przywołane wyżej Centrum Praw Kobiet nie odmawia także pomocy dotkniętym przemocą domową mężczyznom w potrzebie. Niestety, wygląda na to, że z powodu obcięcia finansowania będzie musiało bardzo ograniczyć działalność. Przynajmniej w Krakowie. Może warto wysupłać kilka groszy, by mogło dalej funkcjonować? Tak czy owak jak za Gierka — propaganda sukcesu coraz bardziej rozmija się z rzeczywistością.
Dywagacje