
Na pierwszej stronie portalu gazeta.pl pojawił się artykuł zatytułowany »Ziobro uciekł do Orbana? Tusk króciutko. Cztery słowa«. Te cztery słowa zostały omówione za pomocą zaledwie czterystu, co niewątpliwie bije wszelkie rekordy zwięzłości. Jak brzmiały te cztery słowa, których w rzeczywistości jest sześć?
Albo w areszcie, albo w Budapeszcie.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że premier, którym jest Donald Tusk, pilnie śledzi media i komentuje sprawy marginalne, podczas gdy istotne, wymagające pilnej reakcji, nadzoru i wyjaśnienia leżą odłogiem. Weźmy sprawę kluczowej dla Centralnego Portu Komunikacyjnego. Sprzedana została w czasie trwania dwutygodniowego rządu, powołanego wtedy, gdy wiadomo było, że PiS mimo wygrania wyborów nie będzie rządziło. Donald Tusk zamiast zamiast sugerować sądowi, że należy zastosować areszt, powinien raczej wyjaśnić dlaczego skoro tak ważna działka został sprzedana pod koniec 2023 roku, to dopiero teraz, bez mała dwa lata później, wyszło to na jaw? Dlaczego instytucje państwa ocknęły się dopiero po nagłośnieniu jej przez media? Dlaczego stojący od stycznia 2024 roku na czele Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa członek PSL-u nie kinął w tej sprawie palcem?
Choć zaniedbań jest bez liku nie można zarzucić Tuskowi, który jest premierem, że próżnuje. Ponad rok temu, pod koniec czerwca 2024 roku rozszyfrował skrót CPK. Ktoś słusznie zauważył, że ten skrót należałoby odczytać jako, może trochę złośliwie i trochę trywialnie, jako Centralne Przewalanie Kasy. Gdy rok później, gdy wreszcie dowiedział się, że kluczowa działka rzutem na taśmę w błyskawicznym tempie została sprzedana, po długim namyśle uznał, że to jednak nie było Centralne Przewalanie Kasy, lecz coś znacznie gorszego. Dlatego już nigdy nie będę używał tego skrótu na opisanie wielkiej inwestycji, tej komunikacyjnej, lotnisko, lotnisko, kolej, nigdy tego skrótu już nie będę używał, bo dzisiaj wszyscy w Polsce odczytują ten skrót jako Cały PiS Kradnie CPK znaczy dokładnie to: Cały PiS Kradnie. Sprzedaż działki to kradzież?
PiS po przegranych wyborach zadysponował wspólnie z prezydentem Dudą dwutygodniowy rząd pana Morawieckiego i starych, trochę nowych ministrów i wtedy wszyscy podejrzewali, że chodziło o załatwienie, dokończenie lub załatwienie interesów. Afera CPK jest tego wyjątkowo paskudnym potwierdzeniem. Ta działka 160 hektarów pod przyszły port lotniczy i centrum komunikacyjne, została sprzedana prywatnemu dzierżawcy przez rząd PIS dokładnie w tym czasie, między przegranymi wyborami i przekazaniem władzy 13 grudnia. Dzierżawca przez lata starał się o zakup działki, były różne obiektywne powody, nie tylko kwestia CPK, dla których nie było to możliwe i dostawał odmowę. 19 października 2023 roku minister rolnictwa w rządzie PiS wyraził zgodę. Kluczowe formalności, sześć dokumentów w różnych urzędach i akt notarialny zostały załatwione w 24 godziny, między 30 listopada i pierwszym grudnia. To chyba szczególnie musi zaimponować polskim rolnikom, którzy usiłują kupić ziemię, dokonać wymianę ziemi. Wiecie ile to trwa. 24 godziny! Sześć dokumentów, akt notarialny i sprzedaż 160 hektarów. Pełnomocnik rządu pan Horała, pełnomocnik rządu do spraw CPK, 24 listopada dostał pismo od ówczesnego prezesa CPK, że dzieje się skandal. Nie zareagował. Może dlatego, że tak wielu ludzi z PIS było zaangażowanych w ten proceder. Tak jak powiedziałem w ciągu tych dwóch tygodni działy się dziwne rzeczy. Pamiętamy wszyscy z jaką nadzwyczajną energią czołowi politycy PiS, z prezydentem ówczesnym Dudą na czele, krzyczało „tak dla CPK, tak dla CPK!” Ile energii i pracy włożyli w to, a równocześnie pod stołem ile pracy włożyli w to, żeby w 24 godziny przeprowadzić skomplikowaną operację z wieloma dokumentami.
Trudno nie zapytać jak to możliwe, że mimo zmiany kierownictwa KOWR-u i CPK o tym, co PiS załatwiło w 24 godziny, Tusk informuje bez mała 24 miesiące później? Sprawa jest bardziej bulwersująca niż przekręty PiS-u, ponieważ oznacza kompletną nieudolność i bezradność tej władzy. Nie da się naprawić państwa, powrócić do normalności, zreformować wymiaru sprawiedliwości tolerując na stanowiskach ludzi niekompetentnych, nieudolnych, lekceważących swoje obowiązki i wręcz dopuszczających się swego rodzaju sabotażu. Dlaczego jeszcze nie nie został odwołany zarząd KOWR-u z ramienia PSL-u? Na jego stronie czytamy, że poprzednie kierownictwo, za zgodą Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zawarło umowę sprzedaży działki 1 grudnia 2023 r.. Nie wiedział o tym zarząd CPK, a KOWR dopiero w sierpniu 2025 r. wystąpił do nabywcy o odsprzedaż nieruchomości w celu przekazania jej do CPK. Najpierw, 27 października, KOWR wydał oświadczenie, z którego wynika, że
Od marca 2010 r. nie przysługuje KOWR (wcześniej ANR), prawo odkupu „na podstawie obowiązujących przepisów” (wyrok TK K 8/08, opublikowany).
Potem, 28 października, KOWR opublikował dodatkowe wyjaśnienie-komunikat, w którym napisał, że
Według posiadanych przez KOWR informacji, żadna z powyższych przesłanek dotychczas nie zaistniała, zatem brak jest obecnie podstaw do ewentualnego wykonania przez KOWR umownego prawa odkupu.
Wreszcie 29 października dyrektor generalny poinformował, że choć KOWR-owi nie przysługuje prawo odkupu i brak jest do niego podstaw, to
Są przesłanki, które pozwalają dokonać odkupu wskazanej ziemi, o czym KOWR informował w swoich oświadczeniach (27 i 28.10.2025 r.).

Jak widać wyjaśnienia są spójne, logiczne i najwidoczniej wystarczające, skoro premier zajmuje się rozszyfrowywaniem skrótów, a nie wyjaśnianiem dlaczego informacja o sprzedaży działki była przez podległych rządowi urzędników tak długo trzymana w tajemnicy. Można postawić dolary przeciw orzechom, że gdyby coś takiego przytrafiło się rządowi PiS-u, to konsekwencje byłyby natychmiastowe i bardzo surowe. Tymczasem Tuskowi na nosie grają niemal wszyscy.
Dywagacje