Dzisiejsze dywagacje zaczniemy sobie od zastanowienia się co to jest interes i jakie są jego rodzaje. Oczywiście nie będziemy zajmować się skojarzeniami. Może i są śmieszne, ale nie o nie chodzi. Jak zeznaje słownik języka polskiego słowo to ma kilka znaczeń, ale nas interesuje tylko drugie — «pożytek, korzyść, rzecz opłacalna». Nie ma więc większego problemu ze zrozumieniem co to jest. Sytuacja zmienia się, gdy obok pojawi się przymiotnik lub rzeczownik. Niewielu będzie zapewne potrafiło wyjaśnić na czym polega polski interes, interes Polski i czym różni się od interesu narodowego. Przymiotnik narodowy jest szeroko stosowany w wielu nazwach instytucji państwowych. Jest Narodowy Bank Polski, Narodowy Fundusz Zdrowia, Filharmonia Narodowa, Ministerstwo Edukacji Narodowej… Konia z rzędem temu, kto wie co to jest i na czym polega edukacja narodowa.
Być może nieco światła na przymiotnik ‚narodowa’, którym okraszono edukację, rzucą poczynania Barbary Nowackiej, która zlikwidowała zadania domowe jako ewidentnie nienarodowe i zrobiła wiele innych pożytecznych narodowych rzeczy. Równie pomocny może okazać się rzut okiem na punktację czasopism naukowych publikowaną przez rzeczone ministerstwo. Teoretycznie ma być uaktualniania co rok, ale tylko teoretycznie. Znaleźć na niej można wysoko punktowane pozycje o wątpliwej wartości naukowej, którym mini ster Czarnek Przemysław przyznał bardzo dużo punktów, a ministerka Nowacka Barbara nie odważyła się usunąć. Niewykluczone, że przekonał ją artykuł na portalu jednego z stosunkowo wysoko punktowanych czasopism:
Nasilające się różnego rodzaju ataki lewackich i zwyrodniałych systemów idących w kierunku podważania odwiecznej aksjologii chrześcijańskiej, stanowią poważne zagrożenie i zarazem wyzwanie nie tylko dla Kościoła, rodziny, Ojczyzny czy Narodu, ale jest to wyzwanie dla każdego z nas. Bezideowe, a często wręcz szkodliwe i upodlające nas i nasze wartości lewackie i liberalne prądy skierowane są w kulturę wyrosłą na fundamencie wiary w Boga.
Skoro o Bogu i wartościach z nim związanych mowa, to odnotować wypada, iż mini ster od (o)brony Władysław Kosiniak-Kamysz oraz mini ster od spraw wewnętrznych i administracji Marcin ‚pogłos’ Kierwiński udali się z pielgrzymką do Sekretariatu Generalnego Konferencji Episkopatu Polski, by z biskupami uczestniczącymi w 404. Zebraniu Plenarnym KEP uzgodnić ile będzie kosztowała podatników współpraca z Kościołem w niesieniu pomocy ludzkości, która ucierpiała w klęskach żywiołowych, katastrofach naturalnych i z innych przyczyn. Chodzi o organizowanie doraźnego wsparcia materialnego i przekształcenie rozproszonej infrastruktury parafialnej w centra dystrybucji pomocy lub miejsca schronienia. Jak nietrudno się domyślić „podczas rozmów skoncentrowano się na wymianie doświadczeń w zakresie niesienia pomocy humanitarnej oraz koordynacji wsparcia logistycznego, gdzie struktury związane z kościołem, takie jak Caritas Polska, dysponują sprawdzonym potencjałem”.
Biskupi zadeklarowali, że z otwartymi ramionami powitają każde pieniądze, zastrzegając jednocześnie, że nikomu nic do tego jak je spożytkują i na co.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC podziękował członkom rządu za spotkanie. Zapewnił także o woli dialogu Kościoła katolickiego w Polsce z władzami państwowymi we wszystkich sprawach dotyczących dobra mieszkańców naszego kraju, przy zachowaniu właściwej odrębności zadań i misji każdego z tych podmiotów, a także przy pełnym respektowaniu fundamentalnych praw i potrzeb ludzi wierzących w Polsce.
Nie tylko Kosiniak-Kamysz z Kierwińskim kombinowali jak by tu państwowym groszem podreperować finanse Kościoła. W 2022 roku Lasy Państwowe, będące wtedy w dobrych, sprawdzonych rękach, ogłosiły konkurs „Drewno jest z lasu”. Jego celem było „promowanie drewna i Lasów Państwowych jako głównego dostawcy tego surowca”. Na 118 instytucji, które otrzymały pieniądze na promowanie drewna z lasów państwowych, 110 to były parafie. Dlaczego akurat teraz postanowiono niemałe pieniądze przeznaczyć na przekształcanie infrastruktury parafialnej w centra dystrybucji? Pierwszym powodem jest proces wynoszenia na ołtarze ciotki Kosiniaka-Kamysza Stefani Łąckiej. Święty w rodzinie to wielki plus dla wyborców PSL-u. Nie ma znaczenia, że etap diecezjalny zakończył arcybiskup Andrzej Jeż, oskarżony o tuszowanie molestowania małoletnich przez podległych mu księży. Niestety nie dowiemy się, czy p. Łącka chciałaby, by ktoś taki ją „wynosił”.
Drugim powodem są zbliżające się wybory. PSL jest w wyjątkowo nieciekawej sytuacji, sondaże szorują po dnie, więc przychylność parafii, do których powędrują pieniądze za przerabianie kaplic w schrony będzie nieoceniona. Trzeci jest prozaiczny — kompletny brak odpowiedzialności. Zarówno Kierwiński jak i Kosiniak-Kamysz będą mogli chwalić się gigantyczną liczbą schronów. A czy one nadają się do czegokolwiek? A to już pytanie nie do nas. Nie wiemy i nie mamy jak tego sprawdzić, bo Kościół nie lubi jak zagląda się mu do zakrystii. Myśmy swoje zrobili i przeznaczone na ten cel w tym roku dwa miliardy wydali w dwa tygodnie.
Zostawmy schrony w kościołach i bunkry w kaplicach nie pytając w czyim interesie są takie kosztujące krocie inicjatywy i powróćmy na chwilę do edukacji. W czasach minionych na lekcji polskiego uczniowie uczyli się prawidłowego użycia słów ‚bez’ i ‚przez’ na przykładzie wypowiedzi pewnego mieszkańca wsi, który opowiadał, że kiedyś szedł bez most przez butów, czyli na boso. Uczniowie dowiedzieli się, że idzie się ‚przez’ coś ‚bez’ czegoś i ‚boso’ względnie ‚na bosaka’. Wydawało się, że nauka nie poszła w las, aż nagle okazało się, że jednak poszła. Na portalu poczytnego radia RMF czytamy, iż
Eksperci ostrzegają przez kolejną metodą cyberprzestępców. „W starciu z takim oszustwem najważniejszy jest spokój i weryfikacja faktów” — doradza Marcin Mazur, ekspert ds. bezpieczeństwa w sieci.
Niestety, regularnie można natknąć się w mediach na informacje o nowych metodach oszustwa, oszustach i oszukanych osobach. Skala zjawiska sugeruje, że albo Polacy (uwielbiamy uogólniać!) są nieprzeciętnie naiwni i łatwowierni, albo polscy oszuści są wyjątkowo sprytni i skuteczni, albo polskie państwo wyjątkowo nieudolne. Jeśli chodzi o to ostatnie, to coś może być na rzeczy zważywszy, że najpierw Nawrocki, który miał zostać prezydentem, dwa razy zawetował ustawę mającą na celu ucywilizowanie rynku kryptowalut, a później z największej giełdy kryptowalut wyparowało w krótkim czasie około 99% kapitału.
Z danych wynikało, że widoczne rezerwy Bitcoina na operacyjnym portfelu giełdy doznały załamania – z poziomu około 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do zaledwie 0,086 BTC na dzień 1 kwietnia 2026 roku. Dla opinii publicznej był to sygnał alarmowy sugerujący spadek pokrycia depozytów rzędu 99%.
Za brakiem uregulowań i pozostawieniem inwestujących na lodzie optowali głównie członkowie Konfederacji z Mentzenem i Wiplerem na czele. Co w tej sytuacji zrobi Tusk? Jeśli okaże się, że straty ponieśli politycy, to znając jego twardość i nieustępliwość z jednej strony oraz miękkie serce z drugiej, z dużym prawdopodobieństwem sięgnie do kieszeni podatników żeby pokryć straty kolegom.
Dywagacje