Niewinni szczególnie winni się bać

Wyobraźmy sobie sztuczną inteligencję w sądzie, która ma osądzić jakieś naganne postępowanie w oparciu o sformułowania typu „ponad przeciętną miarę”, „należyta staranność”, „istotne naruszenie”, „rażące naruszenie” (określenia stosowane w kodeksie cywilnym), „szczególnie uciążliwe” (m.in. ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej), „uporczywe” (kodeks wykroczeń), „uzasadnione przypuszczenie” (prawo karne i administracyjne). Takich bełkotliwych sformułowań w przepisach jest znacznie więcej. Swego czasu uczeni teolodzy próbowali dociec ile diabłów zmieści się na łebku szpilki, teraz prawnicy od magistra do profesora zwyczajnego zastanawiają się ile to jest „ponad przeciętną miarę”.

Weźmy nękanie, czyli po polsku stalking. Ile „niechcianych” maili czy SMS-ów trzeba dostać, żeby móc zgłosić przestępstwo? I co to znaczy niechcianych? Zapytajmy sztuczną inteligencję, czy jeśli wierzyciel przysyła dłużnikowi ponaglenia zapłaty, to można go pozwać za stalking? Odpowiedź AI: tak, ponieważ czyn wypełnia znamiona przestępstwa z art. 190a § 1 kodeksu karnego jeśli dłużnik uporczywie domaga się zwrotu, śle niechciane maile i SMS-y. Stalking polega bowiem na istotnym naruszaniu prywatności lub na wzbudzeniu poczucia zagrożenia, poniżenia lub udręczenia. Nic tak nie narusza prywatności i nie wzbudza poczucia jak natarczywe żądanie zwrotu pożyczonych rzeczy lub pieniędzy.

Jak się przed niechcianymi mailami, SMS-ami, telefonami bronić? Teoretycznie można numer stalkera zablokować, a maile przekierować do spamu i zapomnieć o sprawie. Praktycznie wykluczone. Trzeba wszystko skrzętnie zbierać, cierpieć w milczeniu, a jak uzbiera się dostateczną liczbę bezspornych dowodów uruchomić aparat sprawiedliwości, wynająć adwokata, zapłacić mu godziwie i pokazać stalkerowi gdzie raki zimują.

Weźmy inny przykład. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy domowej można wysiudać delikwenta z mieszkania składając do sądu wniosek. Nie trzeba go nawet zbytnio uzasadniać, można w nim napisać dowolne bzdury, oskarżyć o dowolne, wyssane z palca czyny, podać wzięte z sufitu, absurdalne przykłady, a sąd z całą powagą pochyli się nad nim i będzie dociekał czy przebywanie w jednym pomieszczeniu ze „sprawcą” nie czyni aby wspólnego zamieszkiwania z nim „szczególnie uciążliwym”. I nie ma znaczenia, czy osoba „doznająca przemocy” ciągle mieszka razem z osobą „stosującą przemoc”, czy wyprowadziła się i mieszka już z kimś innym, ponieważ w każdej chwili może złożyć wniosek i żądać, by sąd w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej wywalił niechcianego współmieszkańca ze wspólnego mieszkania.

Co na to sztuczna inteligencja? Zapytana czy chrapanie może być uznane za znęcanie się i stanowić podstawę do wydania nakazu opuszczenia mieszkania odparła, że jak najbardziej, albowiem na podstawie art 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej chrapanie może być uznane za szczególnie uciążliwe i stanowić podstawę do złożenia „wniosku o zobowiązanie osoby stosującej przemoc domową do opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub o wydanie zakazu zbliżania się do wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia”. Zrobiła także zestawienie sytuacji „szczególnie uciążliwych”. Oto kilka przykładów*):
• głośne chodzenie po mieszkaniu, intensywne zapachy podczas przygotowywania posiłków lub nieprzyjemny zapach z mieszkania spowodowany przez zwierzęta lub brak higieny, ale także nadmierne perfumowanie się (kodeks cywilny art. 144, ustawa o ochronie zwierząt);
• płaczące w nocy dziecko (kodeks wykroczeń art. 51);
• oglądanie sąsiadki opalającej się na balkonie może stanowić naruszenie jej dóbr osobistych (kodeks cywilny art. 23–24);
• głośne uprawianie sportu w mieszkaniu (np. skakanie), głośne kichanie, pranie, kąpanie się nocną porą, szuranie przesuwanymi krzesłami, skrzypienie drzwi, podłogi (kodeks wykroczeń art. 51);
• głośne rozmowy przez telefon i palenie na balkonie (kodeks wykroczeń);
• wystawanie pod drzwiami mieszkania (kodeks wykroczeń art 107);
• odgłosy współżycia…

Sztuczna inteligencja próbowała wyjaśnić w czym rzecz i dlaczego takie prawo to nie tyle prawo, ile w zasadzie bezprawie. Prawo bowiem musi precyzyjnie oddzielać to, co wolno od tego, co niedozwolone. Weźmy ostatni przykład, czyli głośne uprawianie seksu.

W takich sprawach sądy zwykle sięgają do kodeks wykroczeń (art. 51 — zakłócanie spokoju) oraz do klauzuli „zasad współżycia społecznego” z kodeksu cywilnego. Jak sąd na to patrzy? Samo „życie intymne” oczywiście nie jest problemem prawnym, ale może się nim stać, jeśli jest bardzo głośne, powtarzalne (np. każdej nocy), odbywa się w godzinach ciszy nocnej i realnie zakłóca innym życie (np. sen).

Gdzie tu „nieostrość”? Kluczowe pojęcia to „zakłócanie spokoju”, „ponad przeciętną miarę”, „zasady współżycia społecznego”. Czyli sąd musi ocenić coś bardzo subiektywnego: czy to jeszcze normalne odgłosy życia, czy już uciążliwość.

Dlaczego to bywa „absurdalne”? Bo w praktyce nie ma żadnych norm decybeli dla takich sytuacji, wszystko zależy od sąsiadów, ścian i kontekstu, dokładnie ta sama sytuacja może być uznana za legalną w jednym bloku lub przez jednego sędziego i uznana za wykroczenie w innym lub przez innego. To klasyczny przykład, że w Polsce nawet bardzo prywatne i normalne zachowania mogą wejść w sferę prawa, jeśli zostaną subiektywnie uznane za „uciążliwe ponad przeciętną miarę”.

Tych kilka przykładów dowodzi, że prawo nie jest stanowione po to, by unormować zasady życia społecznego, lecz by dać godziwie zarobić prawnikom. Trudno sobie wyobrazić, żeby program komputerowy, jakim ciągle jest sztuczna inteligencja, przepisy stanowiące, iż parlament wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a oni składają przysięgę wobec prezydenta odczytał tak, że parlament wskazuje kandydatów, a prezydent dokonuje końcowego wyboru poprzez odbieranie lub nieodbieranie przysięgi.

Nie ma żadnych przeszkód, by zlecić sztucznej inteligencji prześledzenie przepisów pod kątem sprzeczności, nieścisłości, nielogiczności, niejednoznaczności, nieprzejrzystości i niezrozumiałości i zlecić przygotowanie nowych, logicznych, spójnych, jednoznacznych, zrozumiałych dla każdego, nie pozostawiających pola do interpretacji i nadużyć.

Na koniec absurdalne ciekawostki. Nieumyślne, przypadkowe zdetonowanie bomby atomowej zagrożone jest karą do 5 lat więzienia.

Art. 163. § 1. Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać:
4) gwałtownego wyzwolenia energii jądrowej lub wyzwolenia promieniowania jonizującego, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Dla porównania jeśli ktoś kogoś zgwałci, to może, bo wcale nie musi, zostać ukarany bardziej surowo.

Art. 197. § 1. Kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub w inny sposób mimo braku jej zgody, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 15.

Ale

Art. 155. Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

I znowu:

Art. 156. § 1. Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia (…) podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20

Jak widać populistyczne dokręcanie śruby kończy się tym, że za najcięższe przestępstwa grożą niższe kary niż za pomniejsze. Otwiera także pole do popisu dla prawników walczących o właściwą, czyli zagrożoną mniejszą karą „kwalifikację czynu”. Populistyczny amok w stanowieniu prawa sprawia, że sprawcy najcięższych przestępstw często pozostają bezkarni, a surowo karani są ci, którzy przypadkiem lub przez głupotę weszli w konflikt z prawem.


*) Odniesienia do konkretnych artykułów podała sztuczna inteligencja i nie zostały zweryfikowane.

Dodaj komentarz


komentarze 2

  1. Do listy dodałbym klauzule mówiące o wyjątkowości. Na przykład „chyba że”, „nie dotyczy”, czy „w uzasadnionych przypadkach”. Kowalski co prawda zadźgał Malinowskiego, ale ten mu żonę bałamucił, więc czyn był uzasadniony….