Moja modlitwa

Kiedyś, a ściślej w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, zespół Breakout, którego liderem był Tadeusz Nalepa, wydał płytę zatytułowaną „Kamienie”. Najbardziej spodobał mi się i wywarł na mnie największe wrażenie piękny utwór „Modlitwa”. Słowa były, jak na większości płyt Breakoutów, autorstwa Bogdana Loebla. Nie potrafiłem przekonać się do jego twórczości, to co pisał wydawało mi się nieco sękate, jakby na siłę dopasowywane do melodii. Nie tylko ja odnosiłem takie wrażenie. W recenzji w tygodniku „Razem” też o tym wspomniano, na co Loebl odpowiedział wyjaśniając, że jest autorem licznych tomików wierszy i innych dokonań, więc słowa piosenek też muszą być dobre.

Skąd nagle „Modlitwa”? Właśnie! Doskonałe pytanie! Często zaglądam na portal Youtube, który ma zwyczaj podpowiadać materiały podobne do tych, które użytkownika interesują. Choć nie wyszukiwałem niczego związanego z muzyką Youtube zaczął mi podsuwać właśnie „Modlitwę” w różnych wykonaniach. Praktycznie od początku kusiło mnie, by na kanwie słów Loebla stworzyć coś własnego, na własne potrzeby, lepiej oddającego to, co mi w duszy gra. Gdy uporczywie ten utwór zaczął pojawiać się nieproszony uznałem to za znak, że najwyższa pora przystąpić do dzieła. Co ciekawe gdy skończyłem utwór zniknął z podpowiedzi. Przypadek? Nie sądzę 😉 Wahałem się, czy swoją wersję upublicznić, czy schować do szuflady dołączając do tych wierszy, które w niej tkwią już od lat. Uznałem jednak, że warto skonfrontować się z szerszą publicznością. A nuż spodoba się komuś?

Dziś sztuczna inteligencja wychodzi naprzeciw kompletnym beztalenciom, którzy sto lat fałszują i nawet popularna piosenka „Wlazł kotek na płotek” w ich wykonaniu rani uszy. O skomponowaniu, zinstrumentalizowaniu i zaśpiewaniu swojej twórczości dotąd nawet pomarzyć nie mogli. Od lat niektórzy artyści, ale głównie wytwórnie, ubolewają, że nielegalne kopiowanie, dzielenie się, czyli „piractwo”, zabija muzykę. Jeśli praktycznie każdy może stworzyć swoją własną piosenkę do napisanych przez siebie słów i podarować komu chce, to czy zechce będzie płacić za cudzą twórczość? Może to nie piractwo, które bierze się z altruizmu, naturalnej skłonności do dzielenia się tym, co sprawiło przyjemność, spodobało się, wywarło wrażenie, lecz sztuczna inteligencja będzie gwoździem do trumny przemysłu rozrywkowego? Zapewne klasyczna twórczość wykonawców i zespołów nadal będzie w cenie, koncerty nadal będą stanowiły atrakcję, ale historia Milli Vanilli uczy, że niekoniecznie trzeba umieć śpiewać, wystarczy dobrze wyglądać na scenie. A pierwsze jaskółki już przecież są. Formpocztą nowej ery jest koreański zespół Eternity, który święci triumfy, ma miliony fanów, choć w całości jest tworem sztucznym, wykreowanym przez sztuczną inteligencję.

Tyle dywagacji. Pora najwyższa przejść wreszcie do sedna, czyli do „Mojej modlitwy” A oto i ona.

 

Moja modlitwa

Wysłuchaj mojej pieśni, wszechmogący panie,
Do ciebie dzisiaj kieruję swoje błaganie.
Wszystko potrafisz, stworzyłeś przecież świat cały,
Wybacz, że głowę zawracam, żem jest tak śmiały.

Gdy w swej dobrotliwości zechcesz skinąć ręką,
Życie odmienione przestanie być udręką.
Wystarczyło przecież, byś ręką swoją skinął,
By w śmiertelnym wypadku nasz ojciec nie zginął.

Wybacz mi o panie, że zawracam ci głowę,
Że ośmielam się do ciebie kierować mowę.
Nie proszę dla siebie, nie chcę byś coś mi dawał,
Proszę ochroń osobę, która miała zawał.

 

A tu skomponowany do tych słów i wykonany przez AI utwór słowno muzyczny.

 

I wersja alternatywna z innego programu, który tak interpretuje gatunek zwany „blues”.

Dodaj komentarz