Łowcy jeleni

Dawniej w bajkach zwierzęta mówiły ludzkim głosem i zachowywały się jak ludzie. Być może wynikało to z faktu, że ludzie przeważnie zachowywali się jak ludzie. Niektórzy twierdzili, że nie jak ludzie, ale jak zwierzęta, jednak jest to opinia krzywdząca i uwłaczająca zwierzętom. Bezmyślne zabijanie dla przyjemności nie leży w naturze zwierząt, bo zabijanie dla zabijania jest pozbawione sensu. Celem życia każdej żywej istoty jest przetrwanie i nawet najgłupszy jaszczur jeśli nie rozumiał, to instynktownie czuł, że jeśli będzie polował dla przyjemności, a nie dla zaspokojenia głodu, to nie będzie miał co jeść i zdechnie z głodu.

Dzięki mediom bajki wzniosły się na wyższy poziom i nie tylko zwierzęta nabrały ludzkich cech. Na przykład portal gazeta.pl opowiedział o pewnym stadionie, który nagle spojrzał na nią, a ona tego nie popsuła —  »Cały stadion nagle spojrzał na Paris Hilton. Nawet ona tego nie popsuła«. Choć malkontenci twierdzili, że tego nie dało się popsuć, to prawda jest taka, że dało się. Gdyby jednak ktoś zapytał co to jest to to, to szczerze przyznaję, że nie wiem. Nie nie czytałem, bo mnie to nie obchodzi.

Inną bajkę opowiedział Onet. Otóż pewien zamek, taki normalny, położony na terenie miejscowości, a nie na wzgórku lub gdzie indziej, zerwał współpracę z festiwalem.

Zamek w Mosznej niespodziewanie zerwał współpracę z Fly With Us Festivalem, który miał się odbyć na jego terenie.

Morał z tej bajki taki, że homo sovieticus ma się dobrze, a rolę władzy ludowej, która decydowała gdzie i kto może występować, przejęli zarządcy obiektów, władze lokalne i rozmodleni krzykacze, którym uczucia religijne obraża wszystko, co im się nie podoba. Komuniści w czasach minionych też uwielbiali antropomorfizować. Często można było przeczytać lub usłyszeć, że „cała Polska” coś widzi, słyszy i oczywiście potępia. Rzadziej chwali. Dziś, gdy granice, przynajmniej w Europie, praktycznie zniknęły, a i świat stanął otworem skala musi być zdecydowanie większa. Interia sprostała wyzwaniu. Jej bajka ma bardzo smutny, negatywny wydźwięk. Otóż »Cały świat widzi i pozwala«. Co cały świat widzi i na co pozwala? Widzi beznadziejną sytuację Palestyńczyków i pozwala na ten dramat. Co świat powinien w tej sytuacji zrobić? Natychmiast rozpocząć III wojnę światową i położyć kres dramatom. Izrael, Stany Zjednoczone, Rosja już ten postulat wcielają w czyn. Chiny jeszcze się wahają.

Można postawić dolary przeciw orzechom, że gdyby Ukraińcy, Irańczycy i inni ginęli atakowani przez siły zbrojne Izraela, to dopiero wtedy cały świat dostrzegłby ich beznadziejną sytuację i dramat ludności cywilnej. Problem w tym, że z jednej strony wszystko obraża uczucia religijne, a z drugiej każda krytyka poczynań Izraela jest traktowana jako przejaw antysemityzmu. Tymczasem okazuje się, że płonie Rosja. Oczywiście kraj zajmujący pół Europy i pół Azji nie może płonąć, to bajka albo przenośnia, a mimo to »„Rosja płonie”. Otworzyło się wąskie okno możliwości. Ukraina przystępuje do ofensywy«. Dla porządku odnotujmy jeszcze bajkę zaserwowaną przez portal Dziennika Gazety Prawnej, a traktującą o oszalałych termometrach, noszącą złowieszczy tytuł »Pogoda pogrąży miliony Polaków. Gdy zobaczysz prognozę na 13 czerwca, opadną Ci ręce« i na tym poprzestańmy, choć bajek jest przecież znacznie więcej. Zwłaszcza w tytułach, ale oczywiście nie tylko.

Skoro o dzieciach mowa, to nie można nie wspomnieć o politykach piastujących odpowiedzialne funkcje w państwie, którzy zachowują się jak dzieci w piaskownicy. Oto Donald Tusk, który chciał zostać premierem, premier zwrócił się do wybierającego się do Stanów Zjednoczonych Karola Nawrockiego, który miał zostać prezydentem, z gorącym apelem. Z gorącym apelem zwracam się do pana prezydenta, żeby nie dał się tam zaciągnąć do klatki, wiemy że lubi boks, ale lepiej nie ryzykować, wiadomo jak niektóre walki się kończą, więc mam nadzieję że nie da się namówić na, na tego typu konfrontację. Chodzi o to, że przed Białym Domem postawiono klatkę, w której zawodnicy będą czcić 250-lecie powstania Stanów Zjednoczonych i 80. urodziny Donalda Trumpa naparzając się po pyskach, a jak wiadomo Nawrocki lubi ustawki, bo to „szlachetne walki” są.

Być może na dzieciach robi wrażenie opowieść o strusiu pędziwietrze, wilku połykającym kilka razy od niego większą babcię w całości i podobne historie z gadającymi zwierzętami, ogrami, hobbitami, krasnalami i podobnymi stworami w roli głównej. Tym bardziej, że o dwóch takich zdarzeniach naucza się w szkołach traktując jako element wiedzy. Pierwsze to gadający wąż, którego knowania doprowadziły do zerwania przez stwórcę umowy najmu i wydania nakazu opuszczenia przez żyjącą na kocią łapę parę wspólnie zamieszkiwanego raju. Drugie to ryba, która połknęła Jonasza nie dla zaspokojenia głodu, lecz w celu odstawienia na suchy ląd. Współczesne bajki mają zdecydowanie większy rozmach i uczłowieczają przedmioty codziennego użytku. Przy czym jeśli gadające zwierzęta nadal są fikcją, to gadające samochody, odkurzacze, lodówki czy tostery powoli stają się codziennością.

Ten przydługawy wytęp ma na celu zwrócenie uwagi z jednej strony na coraz głupsze tytuły, których jedynym celem jest nakłonienie do klikania i oglądania reklam, a z drugiej zgrabne nawiązanie do filmu, który uczłowiecza sztuczną inteligencję robiąc z niej istotę o ludzkich odruchach. Ponieważ jednak jak zwykle wstęp wyszedł zbyt długi filmem zajmiemy się jutro.

Dodaj komentarz