Już w XIV wieku zauważono, iż Polacy to nacja, która nie uczy się na błędach i nie wyciąga lekcji z historii. Choć świat zmienia się, historia dzieje się na naszych oczach, to zaprzaństwo, warcholstwo, sobiepaństwo jest niezmienne, ponadczasowe. Wszystkie cechy Jan Kochanowski zebrał do kupy i określił mianem ‚głupota’ już mniej więcej w 1575 roku. Ten nadworny poeta Stefana Batorego i sekretarz królewski Zygmunta II Augusta i Stefana Batorego spostrzegł, że stwierdzenie „mądry Polak po szkodzie” nie polega na prawdzie. Co oznacza — tłumacząc z polityczno-dziennikarskiego bełkotu na język polski — że nie jest prawdziwe.
Na marginesie warto zwrócić uwagę ile w języku polskim jest eufemizmów zastępujących słowo ‚kłamstwo’. Żaden polityk, żaden dziennikarz nie powie wprost, że ktoś kłamie. Zamiast tego będzie przekonywał, że to co opowiada kłamca jest nieprawdą, że nie mówi prawdy, że to nieprawda, że mija się z prawdą, byle tylko nie nazwać rzeczy po imieniu i nie powiedzieć wprost, że kłamie jak z nut, jak najęty, albo łże jak pies. Niektórzy idą jeszcze dalej i kłamstwa zaliczają do kategorii ‚poglądy’.
Tak więc już w XIV wieku dało się dostrzec, iż Polak jest równie głupi przed szkodą, jak i po niej. Po szkodzie bywał nawet głupszy uznając, że jeśli raz coś poszło nie tak, to na pewno za kolejnym razem pójdzie lepiej. W 1772 roku Polskę podzieliły pomiędzy siebie Rosja, Prusy i Austria. Nie zrażeni tym polscy patrioci niezadowoleni z uchwalonej 3 maja w 1791 roku konstytucji wystąpili do carycy Katarzyny z wnioskiem o zwiększenie obecności wojskowej na terenie Rzeczypospolitej w celu wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. Ponieważ Polacy to dumna nacja wolność miłująca, więc Napoleon stworzył im Księstwo Warszawskie i uczynił się jego zwierzchnikiem. Doszedł najwidoczniej do wniosku, że jak pozwoli Polakom nim władać, to po tygodniu księstwa nie będzie.
Ostawmy zamierzchłe dzieje, bo i obecnie wiele się dzieje. Jak wiadomo po II wojnie światowej nastąpił IV rozbiór Polski. Co prawda tym razem nie została włączona w skład Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, ale nie musiała, albowiem znajdowała się pod całkowitą kontrolą, a wojska radzieckie czuły się tu jak u siebie w domu. I przez cały ten czas władza zmagała się z problemami, których nie potrafiła rozwiązać. Na przykład co roku podczas żniw brakowało sznurka do snopowiązałek. Oczywiście robiono wszystko co tylko się dało, zwoływano narady, a nawet plena KC PZPR, żeby tylko zapewnić dostępność. Zwiększenie produkcji uwzględniano w planach, załogi zakładów produkcyjnych podejmowały zobowiązania produkcyjne, a w żniwa się okazywało, że na niewiele się to zdawało, bo sznurka ciągle było mało.
W czym tkwił problem? Pełną parą szła produkcja snopowiązałek i kombajnów zbożowych, ale jakoś nie pomyślano o komponentach. Ktoś powie, że na wolnym rynku coś takiego jest niemożliwe i będzie miał rację. Tyle, że wolny rynek jest solą w oku decydentów, którzy chcą o wszystkim decydować, nad wszystkim sprawować pieczę. Dlatego myliłby się ten, kto by pomyślał, że władza pochodząca z wolnego wyboru jest mądrzejsza, sprawniejsza, zaradniejsza od władzy pochodzącej z nadania obcego mocarstwa. Nieudolność obecnej władzy w niczym bowiem ustępuje nieudolności tamtej, a czasem znacznie ją przewyższa.
Równiusieńko dwa lata temu, 13 maja 2024 roku portal wyborcza.pl ujawnił, że
Sprzęt przy newralgicznej granicy z Białorusią powinien być dostępny przez siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. A teraz komendant bierze rozpiskę i mówi: — Od poniedziałku do środy nic mi nie lata. Mogę złożyć zapotrzebowanie na czwartek i piątek, a później znowu przerwa.
Gdyby ktoś nie pamiętał, to wspomnieć wypada, że koalicja paździerzowa zaczęła rządzić w grudniu 2023 roku. Można by pomyśleć, że skoro ministrami zostali tak wybitni specjaliści jak Tomasz Siemoniak czy Marcin ‚pogłos’ Kierwiński, a wicepremierem doktor nauk medycznych Władysław Kosiniak-Kamysz, to problem już dawno został rozwiązany. No bo przecież tylko Błaszczak kupował sprzęt nie zadbawszy o wyposażenie i operatorów. Oczywiście miałby rację, gdyby nie to, że nieudolność i bezmyślność, czy zwykła głupota nie ma barw partyjnych.
W wyniku zawieszenia funkcjonariuszki [Straży Granicznej] uziemiony został jeden z helikopterów, gdyż tylko ona miała uprawnienia do kierowania maszyną. Również drugi helikopter — kupiony za 46 mln zł — jest używany nieregularnie, gdyż oprócz zawieszonej pilotki, tylko jedna osoba może wykonywać loty operacyjne.
Politycy chełpią się tym, że wschodnia granica jest zabezpieczona, że na wyposażeniu Straży Granicznej jest najnowocześniejszy sprzęt, ale nie wspominają o tym, że ten sprzęt nie jest wykorzystywany, ponieważ nie ma go kto obsługiwać.
W efekcie helikopter kupiony za 46 mln zł przez większość czasu stoi nieużywany. Formacja musiała płacić zewnętrznym pilotom za próby techniczne. Śledztwo w tej sprawie prowadzą wewnętrzne służby i prokuratura.
Mamy dostać z Unii miliardy na modernizację i rozwój przemysłu zbrojeniowego. Pytanie kto ten nowoczesny sprzęt będzie obsługiwał pozostaje otwarte. Być może to zadanie zostanie powietrzone sztucznej inteligencji. Najpierw jednak i ją trzeba wyszkolić, a to zadanie ewidentnie przerasta naszych decydentów.
Nie tylko braki w zaopatrzeniu w sznurek do snopowiązałek był nie do ogarnięcia przez władze PRL-u. Przez 45 lat budowy socjalizmu nie udało się także rozwiązać problemu skupu butelek. Teraz rząd Tuska postanowił dowieść, że jest to problem w Polsce nierozwiązywalny bez względu na ustrój i na to kto rządzi. Zamiast przygotować i wdrożyć jednolity, prosty, oczywisty i powszechny system, w którym kaucją objęte są wszystkie opakowania szklane, plastikowe i puszki, wprowadzono skomplikowany, w którym niektóre opakowania są włączone do systemu, a inne nie, więc trzeba te włączone dodatkowo znakować. W ten sposób kolejny raz stworzono raj dla kombinatorów i oszustów, bo
przekręty — nazwane fraudami — są możliwe na każdym etapie działania systemu kaucyjnego — od druku etykiet czy produkcji butelek po przetwarzanie odpadów z butelek i puszek.
Jan Pietrzak kiedyś genialnie podsumował tego typu radosną acz bezmyślną twórczość — jakbym nie wiedział, że to zwykła głupota, to bym pomyślał, że prowokacja. Wydaje się jednak, że to coś znacznie więcej, ponieważ trudno uwierzyć, że wbudowane w system ułatwienia dla oszustów są wynikiem li tylko niekompetencji, braku wyobraźni czy bezmyślności. Zwłaszcza, że przykładów jest znacznie więcej. Kolejne rządy bez powodzenia w nieskończoność „uszczelniają VAT” na przykład i gdy uszczelnią w jednym miejscu, to dla równowagi rozszczelnią w innym.
System podatkowy zresztą to kolejny przykład nieudolności i niekompetencji wart omówienia.
Dywagacje
Trochę nie na temat, ale podsyłam Ci odnośnik (po polsku – link) do znakomitego moim zdaniem felietonu prof. Hartmana – https://blog.polityka.pl/hartman/2026/05/12/ziobro-pieczone/