Uwaga poniższy tekst może zawierać treści wrażliwe i wywołujące dyskomfort u niektórych czytelników.
Co nas kręci, co podnieca? Otóż przeglądając Twittera czy TikToka można się dowiedzieć, że ludzi potrafi pociągać naprawdę wszystko, nawet beznosy mutant popromienny… Ale żeby zgłębić ten niezwykle frapujący temat musimy zacząć od początku i postarać się dotrzeć do źródeł, z których się takie fantazje w ogóle biorą.
Ostatnio pokochałam serial Fallout, adaptację gry o post-apokaliptycznej wizji świata, zniszczonego przez wojnę atomową. A pokochanie czegoś jest w zasadzie dość podobne do pokochania kogoś. Zmienia się nasza chemia mózgu, robimy się szczęśliwsi i też chcemy obcować z tym źródłem szczęścia, dłużej i częściej. Natomiast specyfika Internetu i rządzących nim algorytmów jest już taka, że im się czegoś dłużej i intensywniej szuka tym dziwniejszych rzeczy można się doszukać.
Tak było i ze mną gdy po wpisaniu nazwy serialu w wyszukiwarkę Twittera moim oczom ukazały się zupełnie niespodziewane, przynajmniej dla mnie, fanarty parujące dwójkę głównych bohaterów wspomnianego serialu. Dla wprowadzenia — Lucy to młodziutka i śliczniutka dziewczyna, do tego dziecięco dobra i naiwna, wychowana na złotej zasadzie — „nie rób drugiemu co tobie niemiłe”. Idealna love interest, więc tu zero kontrowersji. Niepokojąco robi się gdy przyjrzymy się jej męskiemu towarzyszowi. Ghoul kiedyś był człowiekiem i to nawet przyzwoitym, ale od tego czasu minęło 219 lat tułania się po radioaktywnych pustkowiach. Tak różnica wieku — jakieś 250 lat robi wrażenie, ale bardziej powinno nas ruszyć, że osobnik ten jest bezwzględnym łowcą nagród, zimnokrwistym mordercą… kanibalem oraz zaawansowanym narkomanem. Tylko zażywanie specjalnych chemicznych wspomagaczy, trzyma go jeszcze w jako takiej formie. W dodatku jest skrajnie cyniczny i złamany przez życie (oraz śmierć) na kilka różnych sposobów. Jeszcze ten wygląd zbliżony do Freddiego Kruegera, tylko że na domiar złego bez nosa… Niezłe combo co?
Ale może chociaż dobrze traktuje tę całą Lucy i dla niej się stara być lepszym? No tak też nie do końca… W pierwszym sezonie używa jej jako przynęty na wielkiego aksolotla, potem sprzedaje na organy a jeszcze w międzyczasie bezceremonialnie obcina palec. O biciu w twarz nawet nie wspominając. Więc dlaczego na bogów olimpijskich ktokolwiek chciałby fantazjować o takim romansie? Ile przekraczania granic i łamania różnych tabu tu mamy, jak bardzo toksyczne układy i niezdrowe style przywiązania. Ile zboczeń!?
No właśnie zboczeń… Na upartego i nekrofilię można tu podpiąć, bo ghoule to trochę takie zombie, tylko że przynajmniej czasowo rozumne. A już na pewno seks międzygatunkowy, bo ciało ghoula nie jest już ciałem człowieka. I ja wiem, że już dostawaliśmy w popkulturze seksy z potworami, chociażby w moim ukochanym „Kształcie wody”. Ale tam miało to jednak posmak ryby a nie rozkładu co przynajmniej dla mnie stanowi pewną różnicę…
Zostawmy jednak ten najgrubszy kaliber i skupmy się na bardziej przyziemnych sprawach jakim będą dobrze znane schematy kulturowe. Łobuz kocha najbardziej, „Good girl meets the bad guy”, Piękna i Bestia, zakazany owoc, który smakuje najlepiej właśnie dlatego, że nie wolno po niego sięgać. Takie kontrasty między niewinnością a brutalnością generują napięcie — także seksualne. A sama historia nie musi nawet prowadzić do spełnienia. Często wystarczy samo zawieszenie w pół kroku, obietnica, że coś mogłoby się wydarzyć, choć wszyscy wiemy, że nie powinno.
Z psychologicznego punktu widzenia możemy mówić też o pociągu do emocjonalnie niedostępnych, złamanych mężczyzn, czyli znany syndrom ratowniczki. I to taki na sterydach w tym przypadku. Fantazja o tym, że to właśnie ja będę tą, dla której potwór stanie się mniej potworny. Bestia nabierze ludzkich kształtów, a pocałowana żaba zmieni się w księcia. Możemy też wspomnieć o starych, dobrych daddy issues, ale z drugiej strony można pod to podpiąć już prawie wszystko, więc też nie ma sensu się dalej zagłębiać.
Na koniec możemy zwyczajnie uznać, że nie ma w tym żadnej głębszej filozofii i poważniejszych zaburzeń, a po prostu dzięki odtwórcy roli i stylówie na cowboya, Ghoul jest cholernie pociągającym mężczyzną i to bez względu na wszystko co wymieniłam wyżej. On wręcz emanuje męską aurą jak świat Fallouta promieniowaniem radioaktywnym. Może w dobie silnych protagonistek dostajemy za mało męskich mężczyzn, do których można byłoby ukradkiem wzdychać? Nawet jeżeli ci głównie potrafią tylko sponiewierać…
W ostatecznym rozrachunku to tylko fantazja, a sama fantazja nikomu krzywdy nie zrobi. Działa w bezpiecznej przestrzeni wyobraźni, gdzie ryzyko nie ma realnych konsekwencji. Fantazja, która nigdy nie będzie miała szansy się spełnić. Nawet w samym serialu wątek ten najpewniej nigdy nie zostanie skonsumowany. Za duże ryzyko, zbyt wiele wspomnianych kontrowersji, nawet na tak bezkompromisową markę jaką jest Fallout.
Na koniec powiem, że ja wyjątkowo nie mam zamiaru tu rzucać kamieniem. Oczywiście początkowo chciałam, nie byłabym sobą gdybym nie próbowała umoralniać obcych ludzi w Internecie, w końcu to jedno z moich ulubionych hobby. Ale potem przypomniałam sobie, że moim pierwszym filmowym crushem był Bohun. No i cóż może nie był beznosym mutantem, ale na pewno brutalnym Kozakiem i tym „łobuzem co kochał najbardziej”. No i groził Helenie nahajem. A to już prawie jak obcięcie palca, więc w zasadzie kim jestem by oceniać?
Dla wszystkich chętnych pierwszy sezon serialu Fallout dostępny jest obecnie za darmo na kanale YouTube – Amazon Prime
Dywagacje
Na pewno nie jest to produkcja dla każdego. Ja akurat lubię groteskę, makabrę i czarne poczucie humoru. Poza tym pamiętam gry z dzieciństwa.
Były gry na podstawie filmów, powieści, dlaczego nie nakręcić filmu na podstawie gry? Ekranizacja literatury moim zdaniem ma sens, ale ekranizacja Warcrafta, Starcrawfta, Dooma czy Mortal Kombat itp. to raczej pójście na łatwiznę z braku oryginalnych pomysłów. To nowy, komercyjny trend bo dawniej nikt nie pisał powieści ani nie tworzył seriali w oparciu o szachy, warcaby czy chińczyka.
Zacząłem oglądać, ale zrezygnowałem. Nie wciągnął mnie ani ani.