7 lat posuchy, 7 lat suszy

Donald Tusk na konwencji koalicji populistycznej zadał fundamentalne, acz dramatyczne pytanie: Co takiego się stało na miłość Boga, że oni przez siedem lat z Polski, naprawdę kwitnącego kraju, dumy Europy, zrobili kraj, gdzie problemem staje się woda i chleb? Właśnie. Co się stało? Już w roku 2006 tu i ówdzie można było przeczytać, że

Połowa zbiorników wód powierzchniowych w Polsce nie zalicza się do żadnej z klas czystości, a wszystkie są mniej lub bardziej zanieczyszczone. Skażonych jest ponadto 20% wód gruntowych. Wody z prywatnych studni i ujęć gospodarskich często nie mieszczą się w sanitarnych normach. Do zanieczyszczeń wód zalicza się fosforany, siarczany, azotany, azotyny czy metale, a ich stężenia znacznie wzrosły w ostatnich kilkudziesięciu latach. Do wód powierzchniowych dostają się także bakterie chorobotwórcze, węglowodory oraz nawozy sztuczne i substancje stosowane w celu ochrony roślin. Spaliny samochodowe są przyczyną kwaśnych opadów atmosferycznych, zanieczyszczających zbiorniki wodne.

Jak jest dzisiaj, po 8 latach rządów PO i 8 latach rządów PiS-u? Z „Syntetycznego raportu z klasyfikacji i oceny stanu jednolitych części wód powierzchniowych (JCWP) wykonanej za 2019 rok na podstawie danych z lat 2014-2019” dowiadujemy się iż

Ocena stanu wykonana dla 3 051 monitorowanych JCWP rzecznych wykazała, iż zły stan wód odnotowano w 99,5% rzek.

Z materiału Wód Polskich noszącego tytuł »Tylko konkretne działania poprawią stan wód w naszym kraju« dowiadujemy się z kolei, iż

Poprawa stanu wód w Polsce to nasz wspólny cel, który możemy osiągnąć odpowiednim użytkowaniem zlewni i wdrażaniem konkretnych działań. Plany gospodarowania wodami na obszarach dorzeczy stanowią podstawę podejmowania decyzji kształtujących stan zasobów wodnych i określają zasady gospodarowania nimi.

Któż, ach któż ma opracować plany zagospodarowania dorzeczy, które stanowią podstawę podejmowania decyzji kształtujących stan zasobów wodnych? My? A nie ci, którym powierzyliśmy władzę?

Rok 2008, Tusk rządzi od roku, a Dziennik pisze, że »W Polsce zaczyna brakować wody«.

Reglamentowana woda oraz kryzys żywnościowy — to może nas czekać już za kilkanaście lat. Bo choć trudno w to uwierzyć, Polska zamienia się w step. Wysychają stawy i rzeki, a ziemia zmienia się w skorupę. Naukowcy ostrzegają, że zjawisko dotknęło jedną piątą powierzchni kraju. To wynik komunistycznych eksperymentów w rolnictwie i globalnego ocieplenia

Prawda. Komuniści jak szaleni osuszali wszystko, co tylko się dało. Można mieć im to za złe, ale należy pamiętać, że wtedy jeszcze było mokro. W latach dwutysięcznych, gdy zaczęło się robić coraz bardziej sucho żaden rząd nie kiwnął palcem w sprawie suszy. Na miłość Boga, dlaczego wszyscy przez lata lekceważyli i nadal lekceważą problem?

Rok 2011, trzy lata później. Tusk podejmuje „twarde”, „odważne” i „odpowiedzialne” decyzje dotyczące rozbudowy węglowej elektrowni Opole, budowy elektrowni atomowej, z której prąd popłynie w 2020 roku,  pręży się do skoku na OFE, wcześniej zapewniając, że nie będzie zamachu na składki OFE — Będziemy raczej szukali rozwiązań, które nie będą groziły demontażem systemu i będą miały na uwadze równocześnie interes przyszłych emerytów. Tymczasem

Rekordowo niski stan wody w Wiśle odsłonił starą, przedwojenną jezdnię Mostu Poniatowskiego. Leży w wodzie od czasu, gdy Niemcy  zniszczyli przeprawę przez rzekę w 1944 roku.

Nie tylko Wisła wyschła, ponieważ na Podkarpaciu

w niektórych miejscowościach ludzie już odczuwają skutki braku opadów. Wójt podkrośnieńskiej Korczyny, gdzie wodociąg zasilany jest ze studni głębinowej, zaapelował o oszczędzanie wody. W sąsiedniej Komborni ze względu na brak wody w studniach woda do gospodarstw dostarczana jest z hydrantu zainstalowanego na sieci wodociągowej przy stadionie. Problemy mają mieszkańcy Odrzykonia.

Gdy dziś Tusk wzywa Boga, by pytać co „oni” zrobili, że problemem staje się woda, to ewidentnie chce odwrócić uwagę od siebie. Bo to tak jakby wybudować dom bez kanalizacji, wynająć go, a potem pytać się „co oni zrobili, że nie ma bieżącej wody i trzeba chodzić za stodołę?” Czy następnym razem zapyta dlaczego „oni” dotąd nie zbudowali elektrowni atomowej? Kto wie? Bo o niskich emeryturach mówił i wtedy, gdy wywracał system emerytalny i dziś, gdy system emerytalny stoi na skraju bankructwa. System refundacji leków też zreformował tak sprawnie, że leków nie tylko brakuje, ale coraz większą liczbę chorych na nie po prostu nie stać.

Ponad 15 tysięcy osób poparło apel skierowany do Donalda Tuska w sprawie refundacji leków. Lekarze i pacjenci chcą, by leki z dopłatą NFZ były dostępne dla chorych w szerszym zakresie niż dotychczas.

Można kampanię wyborczą i program oprzeć na demagogii, populizmie i kłamstwie. Ale co potem, co po zdobyciu władzy? Czy naprawdę ktokolwiek wierzy, łącznie z piarowcami, że godzinny stand-up Tuska jest bardziej przekonywający niż Glapińskiego? Wyborcy PiS-u, którzy dowiedzieli się z niego, że ich partia jest do niczego i nie potrafi rządzić, ale nie dowiedzieli się jaka jest alternatywa, co ich czeka, pobiegną głosować na PO?

Można wzruszyć ramionami, można stwierdzić, że wyborcy PiS-u to niczego nie rozumiejący durnie, którzy ślepo wierzą w swojemu prezesowi i jego ugrupowaniu. Prawda jednak może być i taka, że po prostu nie wierzą populistom, którzy tłumaczą, że PiS robi źle, dolewa oliwy do ognia inflacji i sami proponują rozwiązania polegające na dolewaniu oliwy do ognia inflacji. PiS na każdym kroku przekonuje, że spełnia to, co obiecuje, że jest wiarygodny. Opozycja z kolei kluczy, mataczy, ściemnia i jak ognia unika prawdy.

Żeby wybory miały sens, wyborca musi mieć wybór. Dziś ma do wyboru partię, która jest u władzy, która może i jest skłócona, ale jednoczy się, gdy trzeba. Partię, która może nawet popełnia błędy, nie wychodzi jej rządzenie, ale się stara, a poza tym to nie jej wina, bo to wina Unii i Putina. Po drugiej stronie jest kilka ugrupowań, które nie potrafią porozumieć się, co oznacza nieudolne rządy, kłótnie i swary zamiast wspólnych działań dla sanacji państwa. Innymi słowy z jednej strony są do wyboru ludzie sprawdzeni, po których wiadomo czego można się spodziewać, skuteczni, a z drugiej niewiarygodni populiści, którzy niejednokrotnie dowiedli, że co innego mówią, a co innego robią. Na dodatek oni, w przeciwieństwie do PiS-u, nie zawahają się przykręcić śruby.

Powiadają, że kłamstwo ma krótkie nogi. Z drugiej strony stosowanie stale tych samych rozwiązań w nadziei, że w końcu dadzą inny wynik nie świadczy najlepiej o poziomie intelektualnym liderów opozycji. Tusk jest człowiekiem spełnionym zarówno politycznie jak i materialnie. Mimo to nie potrafił rozliczyć się z przeszłością, zaniechać populizmu, budować pozycji w oparciu o wiedzę i doświadczenie. Zamiast mówić jak jest, co należy zrobić i dlaczego, ostrzegać, że wychodzenie z kryzysu będzie wymagało wyrzeczeń kluczy, mataczy i oszukuje obiecując gruszki na wierzbie. Słaba to pociecha, że pozostali liderzy w niczym mu nie ustępują, a nawet pod wieloma względami przewyższają.

Dodaj komentarz