Inwigilator służbowy

Dziennikarze przeważnie nie są ani prawi, ani szlachetni, ani obiektywni. Ale ich obowiązkiem, misją i pracą jest informowanie. Gdy ktoś podsłucha przypadkiem lub intencjonalnie partnera, który z sąsiadką umawia się na spędzenie upojnej nocy, a wcześniej twierdził, że jedzie na delegację, to należy zapomnieć o nielegalnie podsłuchanej rozmowie? Udawać, że się o niczym nie wie? Spakować mu kanapki, pobłogosławić na drogę i udać się do spowiedzi?

Nie ma innej możliwości, żeby dowiedzieć się co władza knuje. Nawet kodeks karny nakazuje podzielenie się informacją o przestępstwie z właściwymi organami. A jednym z najważniejszych organów jest opinia publiczna. Podsłuchiwanie prywatnych rozmów, zwierzeń, jest naganne i godne potępienia. I jak dotąd nikt takich nagrań nie publikował. Jednak opublikowane stenogramy i nagrania to nie rozmowa dwóch panów zwierzających się sobie z kłopotów rodzinnych. To twarde negocjacje biznesowe — sypnę groszem, ale pod warunkiem, że zdymisjonujecie ministra i uchwalicie ustawę dla mnie korzystną. Pamiętać także należy, że początkowo nie opublikowano wszystkiego. To sam zainteresowany zarzucił złą wolę i „wyrywanie z kontekstu” jego słów przez redakcję Wprost.
Cały wpis

W co się bawić?

Usłyszałem w radiu i nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Oto Stefan Bratkowski, legenda dziennikarstwa twierdzi, że dziennikarzowi nie wolno posługiwać się źródłami informacji opartymi na przestępstwie, a takim jest nielegalny i nieuprawniony podsłuch. I dalej, że Publikacja informacji, choćby najatrakcyjniejszych, jeśli pochodzą z przestępstwa, jest sprzeczna z zasadami kodeksu Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy, nie mówiąc już o kodeksie karnym. Ale chyba redaktor nie jest do końca pewien tego co mówi, gdyż zapewnia solennie, że nie jestem w żadnych stosunkach z obecnym rządem, nie doradzam i nie admiruję. Trudno w to uwierzyć. Czymże jak nie admirowaniem jest stawianie dziennikarzy na cenzurowanym i odmawianie obywatelom zawartego w konstytucji prawa do informacji?

Z przemyśleń redaktora wynika, że dziennikarz powinien wystąpić do organów ścigania z wnioskiem o pozwolenie na podsłuch tego lub owego ministra i wniosek swój uzasadnić. Gdy w wyniku tego jak najbardziej legalnego podsłuchu wyjdzie na jaw, że ten lub ów minister postępował nie do końca zgodnie z prawem, to śledztwo będzie nadzorował podsłuchiwany. Ze względu na znajomość sprawy.
Cały wpis

Pyrrus minor

Kto to jest antysemita? Ten, kto nienawidzi Żydów, choć często nawet nie wie dlaczego? Także. Ale okazuje się, że nie tylko. Wrzucony do worka z napisem „antysemita” może być także ten, kto czyta Pismo Święte i je cytuje. Tak to zjawisko tłumaczy zwolennik Mesjasza Jezusa (hebr. Jeszua) z Nazaretu: Najwięcej przykładów niestosownych, zajadłych komentarzy i wpisów polega na zwykłym naśmiewaniu się z praktyk religijnych i przypisywaniu im innego znaczenia niż mają. Co ma piernik do wiatraka, czyli cytowanie Biblii z antysemityzmem? Oczywiście nic, ale celem nie jest przecież analiza zjawiska antysemityzmu, ale rozprawienie się z ludźmi, którzy mają czelność mieć odmienne zdanie i nie są zwolennikami żadnej fikcyjnej postaci.
Cały wpis

Eee tam!

Jedni dopatrują się w ostatnich wydarzeniach zamachu stanu, inni prób destabilizacji państwa. Prawda jest zaś nie tyle brutalna, co banalna — nic się nie stało. Świadczy o tym wiele faktów. Przeanalizujmy niektóre z nich po kolei. Nagrywanie jak pamiętamy zapoczątkował Adam Michnik nagrywając Lwa Rywina. Nagrał, odczekał pół roku, pominął wszystko co było dla niego niekorzystne i opublikował. Potem został nagrany Józef Oleksy. Te dwie sprawy miały jedną wspólną cechę — zarówno Lew Rywin jak i Józef Oleksy w tym czasie nie pełnili żadnych ważnych funkcji w państwie.

Prawdziwe wydarzenia bez znaczenia zaczęły się dopiero w czwartej RP. Oto dwóch ministrów z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jarosława Kaczyńskiego kupczy stanowiskami państwowymi w celu pozyskania nowych członków dla partii, co pozwoli uzyskać większość w parlamencie. Donald Tusk grzmi żądając dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego i samorozwiązania Sejmu. Zainteresowany zaś ze stoickim spokojem oświadcza, że nie ma zamiaru ani podawać się do dymisji, ani nikogo dymisjonować, ponieważ były to najzwyklejsze w świecie rozmowy koalicyjne. Czyli nic wielkiego, normalka, nie ma o czym mówić.
Cały wpis

Nielegalny zamach stanu

Kraje upadały i powstawały. Zmieniali się władcy. Zmieniały się ustroje. Jedno nie zmieniało się — służby specjalne. Bolszewicy po rewolucji przejęli carskie. Polacy po odzyskaniu niepodległości stworzyli własne z funkcjonariuszy zatrudnianych wcześniej przez zaborców. To pozwoliło złamać kod Enigmy. Mimo, że rozszyfrowali ją już w roku 1932 Niemcy o tym nie wiedzieli. W ogóle nie było na świecie kraju, którego rząd pozwoliłby sobie na demontaż i dekonspirację swych tajnych służb.

Nie było aż do połowy pierwszej dekady XXI wieku. Właśnie wtedy w kraju w środku Europy do władzy doszli genetyczni patrioci. Ich patriotyzm był tak głęboki, że swoją ojczyznę uznali za kraj obcy. A skoro kraj jest obcy, to oni, patrioci, muszą go odzyskać. Odzyskiwanie rozpoczęli od przejęcia najważniejszych instytucji państwowych, po czym przystąpili do demontażu służb specjalnych.
Cały wpis

Po(d)słuchaj

Pokazy dziwnych kroków polityków i urzędników, zapoczątkowane przez lekarza z rozedmą sumienia, nabrały rumieńców w wyniku opublikowania przez tygodnik Wprost zapisu podsłuchanych rozmów czołowych polityków i urzędników. Stało się już w kraju nad Wisłą tradycją, że ekspertów nie obchodzi co mówią podsłuchiwani, za to starają się jak mogą odkryć kto za podsłuchem stoi i komu służy.

Zanim i my przystąpimy do demaskowania sprawców powspominajmy nieco. Oto kilku panów spotkało się na cmentarzu w celu omówienia nie cierpiących zwłoki kwestii. Gdy okazało się, że nawet  i tu zainstalowano podsłuch, pan premier doszedł do wniosku, że dość już bezczynności i czas wkroczyć ostro i zdecydowanie. Oczywiście — co wielokrotnie podkreślał przy każdej okazji — zadanie należało rozwiązać w sposób wyważony, odpowiedzialny i przemyślany. Ponieważ standardy partyjne mają w takich sytuacjach priorytet, w kąt poszły reguły stanowienia ustaw i w tydzień zostało uchwalone to, czego nie udawało się uchwalić przez lata. Oczywiście dla zachowania pozorów zachowano pozory i skoro na przykład prawo nakazuje przeprowadzać konsultacje społeczne, to przeprowadzono. Całe dwie godziny można było przesyłać uwagi. To, że nikt ich nie czytał nie miało w omawianym wypadku żadnego znaczenia.
Cały wpis

Agent wpływu

Ile kosztuje nas, podatników, wpływ Ducha Świętego na funkcjonariuszy publicznych? Czy nie nadszedł  już najwyższy czas, by koszta generowane przez sumienie i światopogląd zacząć podawać do publicznej wiadomości? Żeby znalazły odzwierciedlenie w „Roczniku statystycznym”?

Pokazy dziwnych kroków trwają w najlepsze. Najpierw człowieka o poglądach dewotki, gorącego zwolennika naprotechnologii, mianuje się dyrektorem państwowej placówki medycznej, a potem szuka się okoliczności łagodzących i potwierdzenia, że to była dobra decyzja. Choć wiadomo było od początku, że ten konglomerat ignoranci i dewocji w końcu doprowadzi jak nie do nieszczęścia, to do skandalu. Nawet dla niemowlaka było także jasne, że taki osobnik ze swoich fantasmagorii uczyni podstawę funkcjonowania całej placówki i wymusi na podwładnych kierowanie się duchem świętym, a nie wiedzą. W tej materii od dwóch tysięcy lat nic się nie zmieniło — opornych albo zmuszało się do podzielania jedynie słusznej wiary siłą, albo eliminowało, albo szczuło tłuszczą.
Cały wpis

Jak się okaże, to się ukarze

Rząd kolejny raz robi to, co umie najlepiej, czyli przystępuje do zaostrzania prawa. Za to kara będzie wyższa, a za tamto surowsza. Podniesione także, a może przede wszystkim, zostaną kary pieniężne. To nie poprawi bezpieczeństwa, ale poprawi sytuację budżetową. Jeszcze kilka takich akcji i karać się będzie tych, którzy nie złamali prawa narażając w ten sposób skarb państwa na straty.

Pan premier jak zwykle przy takich okazjach tryska optymizmem. W jakimś sensie przepisy, które dzisiaj prezentowałem, powinny też odblokować mentalnie prokuratorów, a także sędziów — przekonywał. Odniósł się także do zamieszczonego w internecie filmu, na którym widać, jak kierowca pędzi ulicami Warszawy, łamiąc przepisy. Jeżeli — formułuje założenie p. premier — ktoś jedzie 200 km/godz. przez środek miasta, to — stawia tezę — popełnia przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu drogowemu, jeśli to robi w dodatku permanentnie. Dowodem jest wyraźny widok: A tutaj widać wyraźnie, że to jest pasja tego furiata drogowego.
Cały wpis

Urodzisz, bo tak chcę ja, pan ginekolog!

Jedne tematy wzbudzają większe zainteresowanie, inne mniejsze. Niektóre przyciągają osoby, których nic poza określoną problematyką nie interesuje, a które czują, że choć nic nie mają do powiedzenia, to jednak powiedzieć coś muszą. Zwykle nie wdaję się w polemiki z komentatorami, ale czasem myślę, że warto zrobić wyjątek.

Wczoraj napisałem, że nie jest ważne, czy ktoś zostanie ukarany za odmowę wskazania brzemiennej w wyniku gwałtu 11-letniej dziewczynce ośrodka, w którym bez ceregieli zostanie usunięta ciąża. Nie jest też ważne jakim trzeba być człowiekiem, by swoje widzimisię przedkładać nad czyjeś uczucia, ból, cierpienie. Dla adepta nauk medycznych jedenastoletnie dziecko to kobieta w ciąży, której obowiązkiem jest urodzić, bo on tak uważa i chce. Nie zaprząta sobie głowy problemem, czy ciąża i poród u jedenastoletniego dziecka nie zagraża jego życiu i zdrowiu. Nie ma dla niego znaczenia, że ta „kobieta” nie ma jeszcze żadnych praw, wykształcenia, pracy. Że jest zależna od rodziców. Zresztą jej rodzice także go nie interesują. Nie interesuje go jak odbiorą zmuszanie jedenastoletniego dziecka do rodzenia, czy życzą sobie bękarta w domu, czy to dla nich jest w ogóle do ogarnięcia, że mimo, że córka została tak strasznie skrzywdzona, państwowe instytucje nie tylko nie pomagają, ale traumę, nieszczęście ból i poczucie krzywdy potęgują. Oświecony przez Ducha Świętego lekarz nawet nie zaproponuje dziewczynce, że do osiągnięcia przez nią pełnoletności będzie na to poczęte i święte życie łożył z własnej kieszeni, bo tak mu dyktuje jego sumienie, wiara i bóg.
Cały wpis

Wykład: Patologia ciąży w aspekcie woli bożej…

W sprawie profesora Chazana postanowił zabrać głos sam Tusk Donald, premier. Jeśli się okaże — zaczął asekurancko — że profesor Chazan złamał przepisy będzie odpowiadał tak jak każdy inny obywatel. W sytuacji kiedy stwierdzimy yyy, no, możliwość popełnienia przestępstwa będzie to odpowiedzialność kodeksowa. Tak powiedział. Że jak się pojawią wątpliwości o charakterze prawnym, to oni będą kierowali sprawę do prokuratury. Mało tego! Pan premier jest przekonany, że lekarze są od tego, żeby ratować ludzkie życie i powinni (sic!) przestrzegać prawa!
Cały wpis

Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią

Raz pewna kobieta w Sudanie
Została skazana na lanie.
Bo wyszła za mąż kobieta
A męża wiara jest nie ta —
Zrozumie swój błąd jak dostanie.

27-letnia chrześcijanka została skazana jako winna „apostazji”, czyli porzucenia islamu. Przedtem kat wymierzy jej sto batów za „cudzołóstwo”, bowiem zgodnie z obowiązującym w Sudanie prawem koranicznym małżeństwo muzułmanki z chrześcijaninem jest nieważne i podlega karze.
Cały wpis

Prokurator, burmistrz, proboszcz

Dziś jest niedziela. Ale nie taka, jak zwykle. Inna. Bardziej święta. Wszystkie albo prawie wszystkie sklepy pozamykane, jak za komuny. Dlaczego? To proste. Polska jest demokratycznym państwem prawa. A skoro tak, to wszyscy muszą przestrzegać prawa zgodnego ze światopoglądem rządzących, których sobie w wolnych wyborach powybierali. Z tym, że nie do końca wszystko się zgadza, albowiem wybory co prawda są wolne, ale wybór iluzoryczny. Komuniści też nie musieli fałszować wyborów, bo przecież umieszczali na listach kogo chcieli, czyli samych swoich. Fałszerstwo potrzebne im było tylko do poprawy samopoczucia pozwalając wierzyć, że popiera ich 99,9% społeczeństwa. Z tego powodu program partii był programem narodu, a nie odwrotnie.

No więc dziś niczego nigdzie teoretycznie nie kupimy. Dlaczego? To proste. W świeckim państwie niezgodne z prawem jest to, co dogmatycy uważają za niedopuszczalne. Na razie zakazali handlu w niektóre dni. Ale na tym nie poprzestają i dążą do tego, by sklepy, jak za czasów PRL-u, były pozamykane także w niedzielę. Dlaczego akurat w niedzielę? Bo tak. Tak się przyjęło. Bo p. Bóg sześć dni harował, a w siódmym odpoczywał. Oczywiście tylko parafianin niespełna rozumu oraz ateista może wierzyć w to, że taki skomplikowany proces trwał tyle, co ziemskie dni. Nie zmienia to faktu, że było ich siedem i że w siódmym odpoczywał. Bez względu na to ile trwały. To oczywiste dla każdego, że skoro Bóg powiedział dzień, to miał na myśli co innego. Wspomina co prawada, że tak upłynął wieczór i poranek ale co z tego, skoro parafianie widzą lepiej ile to naprawdę mogło trwać.
Cały wpis

Unia czyli my i oni

Litwo, ojczyzno moja, pisał polski poeta. Choć był poetą polskim i pisał po polsku, to Polakiem de facto nie był. W ogóle, gdyby zastosować kryterium narodowościowe, z polską literaturą byłoby krucho. Do tego stopnia, że nie byłoby co czytać. Na szczęście prawdziwi polscy patrioci wiedzę nadrabiają wiarą więc wierzą, że jest inaczej i że na przykład Mickiewicz wielkim polskim poetą był.

Po Ukrainie grasują separatyści. Piękny eufemizm ukuty na potrzeby poprawności politycznej. Tej samej proweniencji co terroryści na określenie fanatyków religijnych. No bo nie godzi się wiązać religii, dzięki której ludzie są lepsi, szlachetniejsi, mądrzejsi, uczciwsi, tolerancyjniejsi, z mordami i zbrodniami. Podobnie jest z separatystami na Ukrainie. No bo nie godzi się ludzi, którzy na zlecenie i za pieniądze ościennego kraju zabijają i dokonują aktów sabotażu, nazwać zdrajcami czy chociażby bandytami. Nazywanie rzeczy po imieniu jest zresztą awykonalne w kraju, w którym zdrajcy podnoszeni są do rangi bohaterów narodowych. W którym prawdziwi patrioci, nierzadko z tytułami profesorskimi, wzorem Targowiczan piszą wiernopoddańczy list do przywódcy państwa, z którego szponów nie tak dawno cudem udało nam się wyrwać. Piszą „bo mają do tego prawo” i nikt nie ma prawa im tego prawa odmawiać, ani wszczynać broń boże postępowania.
Cały wpis

Musimy wicie rozumicie

4 czerwca roku pamiętnego Polacy poszli wybierać swoich przedstawicieli w pierwszych, częściowo wolnych wyborach. Jest co świętować, ponieważ po dwudziestu pięciu latach, czyli ćwierć wieku później, Polacy mogą znowu wybierać jak dawniej ludzi namaszczonych przez kierownictwo partii, czyli właściwych. Zaś umożliwienie partiom czerpania bez ograniczeń z budżetu gwarantuje uczciwość, klarowność i transparentność na wszystkich szczeblach partii.

Z okazji tak doniosłej rocznicy pan prezydent Bronisław Komorowski wygłosił orędzie. Do narodu. W orędziu wiele razy podkreślał, że musimy. Sukces 25-lecia Wolności musimy przypominać, musimy przeżywać go stale na nowo, po to, aby odnaleźć jednak nowe źródła energii. Z kolei Rozwijając się, musimy pokonywać bieżące wyzwania. Czasem nie bardzo wiadomo do kogo prezydent adresuje swoje słowa. Na przykład kogo może mieć na myśli mówiąc: Rozwijając się, musimy pokonywać bieżące wyzwania?
Cały wpis

Konsultant państwowy

Dziś, co zawczasu sprawdziłem, przegląd prasy prowadziła Janina Paradowska, więc wogle nie włanczałem radia. Żona włączyła. Dzięki temu dowiedziałem się, że wojewódzki konsultant do spraw ginekologii i położnictwa podpisał się pod „Deklaracją wiary„. Wynika z niej między innymi, że popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę. Urzędnik państwowy, który sam określonych czynów nie popełni, a i innych od popełnienia odwiedzie, nie zawaha się złamać prawa i pozostanie bezkarny, to skarb prawdziwy. Urzędnik, który uznaje pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim to dar niebios.

Wojewoda, który powołuje konsultanta wojewódzkiego, nie widzi problemu. Trudno się tym kłopotom ze wzrokiem dziwić, jeśli zważyć, że problemu nie widzi sam Prezes RM, czyli organ, który wojewodę powołuje. Zresztą nie sposób wyobrazić sobie sytuacji, że wojewoda widzi coś tam, gdzie nic nie widzi sam pan premier. Bo samodzielność nie jest mile widziana.
Cały wpis

Poranny przegląd tygodnika

Jak niezwykle włączyłem rano radio i usłyszałem głos p. Jana Wróbla, który prowadził poranny przegląd prasy (w skrócie: ple, ple, ple). Wróbel nie pasuje do profilu radia Tok FM ponieważ poprawnie po polsku mówi i akcentuje. Jan Wróbel skrytykował artykuł opublikowany przez pof. Andrzeja Rymanowskiego w Gazecie Wyborczej. Bo Jan Wróbel uważa, że było inaczej niż chce Rymanowski. Myśli mianowicie pan Jan, że ekipa Stanu Wojennego dlatego powierzyła misję tworzenia rządu także ludziom z Solidarności, że po prostu do cna przegrała, że właśnie konfrontacja „solidarnościowego” z „czerwonym” została przez „solidarnościowy” wygrana no i dzięki bogu, że ludzie Solidarności w latach osiemdziesiątych, podobnie jak wielu ich ojców, starszych braci w poprzednich latach uważało, że konfrontacja w granicach przyzwoitości, w granicach tego co Polak powinien zrobić, była po prostu dobra. No i że mogliśmy w Warszawie cieszyć się z powrotu wolności i zarazem cieszyć się z klęski Sowietów.
Cały wpis

Wstyd

Jak niezwykle włączyłem rano radio i usłyszałem głos p. Dominiki Wielowieyskiej. Wielowieyska nie pasuje do profilu radia Tok FM ponieważ poprawnie po polsku mówi i akcentuje. W porannej audycji przeglądała prasę i wielce zmartwiła się, ponieważ pan Mikke herbu Korwin nie spełnił jej oczekiwań. Generalnie jest to postać straszna, ciemna i musimy naprawdę pomyśleć o tym, że jeżeli nie będziemy starali się wybierać swoich przedstawicieli, to takie czarne postacie — antysemici, zwolennicy przemocy, zwolennicy dyktatury mogą dochodzić do głosu i warto dać im odpór już teraz. To naprawdę jest ważna sprawa i nie wolno tego w ten sposób lekceważyć. W ten oto sposób, że jestem rozgoryczona, rozczarowana, to nie będę głosować, nie chce mi się. Dalej dziennikarka czytając Do rzeczy skonstatowała, że Korwin-Mikke mówi przeważnie od rzeczy i a to jednemu z europosłów da w zęby, a to innego zastrzeli, kolejnego zlustruje, a my będziemy się wstydzić takiego przedstawiciela w europarlamencie.
Cały wpis