Krótki kurs koniunkturalizmu

No i wreszcie mamy absolutną jasność. Co prawda ciemności rozjaśniały dość jasne przesłanki, ale można było jeszcze łudzić się, że chodzi jednak wyłącznie o pryncypia. Teraz już nie ma wątpliwości, że celem było wyłącznie utrzymanie stanowiska i związanych z nich przywilejów. Przypomnijmy pokrótce chronologie zdarzeń.
Cały wpis

Chrześcijańskie wizje

Tadeusz Boy Żeleński w kwietniu 1932 roku, czyli niemal równe 87 lat temu, w felietonie zatytułowanym „Nasi okupanci” pisał, że

gdziekolwiek wyłoni się paląca kwestia, w której ludzie głowią się i radzą co czynić, aby na świecie było trochę lżej i trochę jaśniej, natychmiast wysuwa się złowroga czarna ręka i rozlega się grzmiący głos: „Nie pozwalamy! Nie wolno wam nic zmienić, nic poprawić. Wszystko musi zostać po dawnemu; niczego tknąć nie pozwolimy w gmachu ciemnoty i ucisku. Ktokolwiek chciałby ulżyć doli człowieka na ziemi, sprzeciwia się prawu Boga, sprzeciwia się woli bożej”.

Cały wpis

Lideroń

Niezłomny były prezydent Słupska w lutym zainaugurował działalność Wiosny. Wiosna to w tym przypadku nie pora roku, ale partia polityczna. Dlaczego Wiosna? Ano dlatego, że poziom populizmu przekracza wszelkie granice przyzwoitości i rozsądku. Nazwa nawiązuje do ludowego skwitowania czczej gadaniny kogoś, kto plecie duby smalone, opowiada bajki, obiecuje gruszki na wierzbie —  „srali muszki będzie wiosna (będzie trawka lepiej rosła)”. do tego bowiem sprowadza się tak zwany „program” ugrupowania — damy po pięćset każdemu dziecku, damy po tysiąc sześćset każdemu emerytowi, zwiększymy finansowanie służby zdrowia do 7,5% PKB… Skąd na to pieniądze? A choćby z „wygaszania kopalń”. Problem w tym, że nie ma mowy o alternatywnych źródłach energii, nie wiadomo czym zostaną zastąpione elektrownie węglowe. Dlatego wszystkie te obietnice i zapewnienia można spokojnie między bajki włożyć.
Cały wpis

Ranne serce działa koślawo

W styczniu na oczach tłumu, w obecności kamer telewizyjnych, został zamordowany prezydent Gdańska. Sprawcę ujęto praktycznie na gorącym uczynku, a prokuratura od razu wszczęła śledztwo. Jego celem jest wykazanie, że sprawca był niepoczytalny. Ostatnio pojawiły się nowe okoliczności, które całkowicie zmieniają obraz.
Cały wpis

Nad rzeczką opodal krzaczka

14 kwietnia 966 roku punkt o dwudziestej pierwszej siedemnaście Polska przyjęła chrzest. Od rana tego pamiętnego dnia dało się zauważyć wzmożony ruch w kierunku Gniezna, gdzie swą siedzibę miały polskie władze. W południe zjechała delegacja z Czech z księżniczką Dąbrówką. Niestety, w całej Polsce nie było ani jednego kościoła i ani jednego księdza. Ci, którzy kiedyś przybyli nawracać, zostali zanurzeni w smole, posypani pierzem i w takiej postaci odstawieni do granicy. Dlatego chrzest miał się dokonać poprzez zaślubienie polskiego księcia z czeską księżniczką. Konsumpcja związku stanowiła przypieczętowanie procesu, co nastąpiło dokładnie o godzinie dwudziestej pierwszej siedemnaście. Z uwagi na to, że imprezy towarzyszące zaślubinom trwały od rana, wieczorem wszyscy byli w takim stanie, że nie byli w stanie ustać na nogach, a co dopiero cokolwiek zapamiętać. Dlatego nie zachowały się żadne opisy tego wiekopomnego wydarzenia. Od tego czasu niebywale dumny i głęboko wierzący  naród zamieszkuje oba brzegi Wisły.
Cały wpis

Manna z nieba

Zdawać by się mogło, że są rzeczy oczywiste dla każdego, których z racji ich oczywistej oczywistości nie trzeba tłumaczyć. Okazuje się, że edukacja jest na tak gigantycznie wysokim poziomie, że na tę wysokość niektóre informacje nie docierają. Nie dotarło do uczniów na przykład skąd biorą się pieniądze w budżecie. Grubo ponad połowa Polaków, aż 62%, nie ma pojęcia skąd pochodzą środki na przykład na program 500+.
Cały wpis

Sędziowie utracili busolę

Przekleństwem sytuacji w jakiej obecnie znalazł się kraj jest to, że — jak to zgrabnie ujął niegdyś obecny premier Mateusz Morawiecki — stoimy w obliczu konieczności wyboru między dżumą a cholerą. Oczywiście nie można postawić znaku równości pomiędzy tym jak zachowywała się dzisiejsza nieudolna opozycja w czasach, gdy nieudolnie sprawowała władzę, a tym, jak zachowuje się ówczesna arogancka opozycja dziś, gdy jest u władzy. Nie oznacza to jednak, że można bagatelizować podobieństw ani udawać, że ich nie ma. Chociażby po to, by uniknąć rozczarowań. Naiwnością jest bowiem wiara, że ktoś, kto sam z demokracją jest na bakier, swobody i wolności obywatelskie chce reglamentować wedle własnego widzimisię, nie będzie próbował naginać prawa, nie zlekceważy procedur aby postawić na swoim. Tak jak to obecnie robią czynniki partyjno-rządowe.
Cały wpis

Przejmę ruinę w dobrym stanie

— No, wnusie, dziadzio już nie mógł patrzyć jak męczycie się bez żadnych rozrywek. Dlatego wykupił wam miesięczny abonament do kina, każde z was dostanie nowy komputer i trzy gry, a za dwa tygodnie jedziemy na wczasy nad Adriatyk.
— Hura! — wnusie były zachwycone. — I rodzice zgodzili się na to?
— Oczywiście! Nie mają nic do gadania. Zresztą przecież obiecują wam to już od dawna — uśmiechnął się dziadek.
Minął jakiś czas.
— Mamo, pękła mi podeszwa w bucie — poinformowała wnusia dziadziusiowa.
— No i?
— No i but mi przemaka.
— Dziurawy to i przemaka.
— Mamo!
Cały wpis

Tani populizm drogo kosztuje

Naprzeciw siebie stanęły dwie siły. Jedna destrukcyjna, zaborcza, druga teoretycznie postępowa, demokratyczna. Stoją tak i mierzą się złowrogim wzrokiem. Pierwsza mając władzę, bez skrupułów i żenady sięga do skarbca starając się w mniej lub bardziej zawoalowany sposób na wzór rosyjskich oligarchów stworzyć własne elity finansowo-biznesowe. Opornie to idzie, ponieważ niemoty zamiast gromadzić i powiększać powierzony im kapitał bezmyślnie go trwonią. Niejako przy okazji i zupełnie mimochodem prowadzi gospodarkę rabunkową pod byle pretekstem, a często bez, eksploatując środowisko naturalne. Druga siła deklaruje umiarkowanie, przestrzeganie prawa, choć w populizmie w niczym nie ustępuje pierwszej, a bywa, że nawet ją przewyższa.
Cały wpis

Stówa dla mas, milion dla nas

I. Świadectwo

Uwierzcie mizaapelował Lech Wałęsa i oznajmił, że to nie mógł być agent, ja w to nie wierzę. Poza tym Dopóki nie mam dowodów, to ja w to nie uwierzę, nie jestem w stanie. Po prostu nie jestem w stanie powiedzieć ani tak, ani przeciw. Nasz bohater narodowy, żywy pomnik pokojowych przemian postanowił postawić całą swoją legendę na szali broniąc człowieka oskarżanego o niecne czyny. Tym samym dumnie wyprężając pierś z Matką Boską staje po stronie tych, którzy skrzywdzili jej syna, przy okazji zadając kłam skrzywdzonym. Identyczną postawę zademonstrował nie tak dawno tak zwany sąd biskupi, który też „nie mógł uwierzyć”. I nie uwierzył. „W imię Pańskie niewinny” — orzekło świątobliwe gremium w imieniu wszechmogącego pana, który wszystko wie, wszytko widzi, więc bez obaw można mu grać na nosie. Jakie dowody przekonają kogoś, komu nie potrzeba dowodów by uwierzyć w gadające węże i inne cuda niewidy?
Cały wpis

Czy się pracuje, czy się bierze…

Jak wiadomo świąt, zwłaszcza kościelnych, w świeckim państwie nigdy dosyć. Dlatego sejm uznał, że dzień, w którym w 1934 roku powstał Obóz Narodowo-Radykalny, będzie świętem państwowym. Oczywiście oficjalnie upamiętnione zostało co innego. Komisja Kultury i Środków Przekazu, na której czele stoi kandydatka do europarlamentu w okręgu lubelskim Elżbieta Kruk, tak uzasadnia potrzebę wprowadzenia tego święta:
Cały wpis

Pomnik bezsilności

W kwietniu 1979 roku (nie)znany sprawca podłożył ładunek wybuchowy pod pomnik Władimira Iljicza Uljanowa, pseudonim konspiracyjny Lenin. Pomnik wybuch przeżył, ale w nie najlepszym stanie. Aby w jakiś sposób upamiętnić ten bandycki wybryk zaproponowano, by Plac Centralny, na którym stał, przemianować na Plac Inwalidy.
Cały wpis

Zasłużone sukcesy

Polska zorganizowała Konferencję Bliskowschodnią, w której wzięła udział mimo, iż nie miała nic do gadania. Izrael zorganizował spotkanie Grupy Wyszehradzkiej, w którym Polska nie wzięła udziału, ponieważ nie ma nic do powiedzenia. W związku z tym spotkanie odbyło się bez Polski i zostało uznane za sukces. Premier Węgier Viktor Orbán dał do zrozumienia, że byłoby lepiej, gdyby do Izraela przyjechał także przedstawiciel Polski, ale skoro go nie ma, to trudno. Bo owszem, Węgry łączą z Polską nierozerwalne więzi przyjaźni i braterstwa, ale z Izraelem nawet bardziej. Z kolei czeski premier Andrej Babisz wziął w obronę izraelskiego ministra spraw zagranicznych tłumacząc, że to młokos dopiero od niedawna pełniący obowiązki ministra spraw zagranicznych, niedoświadczony ci on, nieobyty, więc popełnia błędy. To oczywiście może być trudne do zrozumienia dla rodaków tak wybitnych ministrów spraw zagranicznych jak Witold Waszczykowski, który nawiązał stosunki dyplomatyczne z San Escobar, czy Jacek Czputowicz, który postanowił rozwiązać nierozwiązany problem związany z bexitem.
Cały wpis

Nie za mocno!

Były szef spółki skarbu państwa udzielił wywiadu portalowi gazeta.pl. Na niebywale profesjonalne pytanie Dlaczego chce pan pozostać anonimowy? były prezes wyjaśnił, że Dzisiaj stosuje się metody, które przypominają mi system dyktatorski – np. ten w Korei Północnej albo bolszewicki. Proszę się nie dziwić.
Korea Północna? — lekceważąc prośbę zapytał zdziwiony redaktor. Gdy nieco ochłonął z niepokojem zadał kolejne fundamentalne pytanie: Nie za mocno?
Cały wpis

Nie było nas – był las, nie będzie nas, bo zniknął las…

Skąd właściwie bierze się woda w lesie lub – by zadać jeszcze bardziej fundamentalne pytanie – w ogóle na ladzie? Niby brzmi prosto, ale odpowiedź w pierwszej chwili jest niełatwa. A to dlatego, że jedną z najistotniejszych cech lądu jest to, że leży wyżej niż morza. Woda za sprawą siły ciążenia spływa zawsze do niżej położonego punktu, więc kontynenty powinny wyschnąć. Przeciwdziała temu stała dostawa wody, którą zapewniają chmury tworzące się nad morzami i  transportowane dalej przez wiatry. Jednak ten mechanizm funkcjonuje tylko w obrębie paruset kilometrów od wybrzeża. Im dalej posuwamy się w głąb lądu, tym robi się bardziej sucho, ponieważ chmury oddają wodę w postaci deszczów i znikają. Już po sześciuset kilometrach jest tak sucho, że pojawiają się pierwsze pustynie. Życie zasadniczo powinno być możliwe tylko w wąskim pasie na skraju kontynentów, a ich wnętrza powinny być posępne i wyschłe na wiór. Zasadniczo. Ale na szczęście są przecież lasy. Są formą wegetacji o największej powierzchni liści. Na metr kwadratowy lasu rozpościera się w koronach drzew dwadzieścia siedem metrów kwadratowych liści i igieł. Opady osiadają częściowo tam, w górze, i zaraz wyparowują. Dodatkowo latem drzewa zużywają na kilometr kwadratowy do dwóch tysięcy pięciuset metrów sześciennych wody, którą oddychając, zwracają do atmosfery. Z pary wodnej tworzą się ponownie chmury, które płyną w głąb lądu i tam w postaci deszczu spadają na ziemię.

Cały wpis