Piękna postawa Polaków

Nie interesuję się sportem, więc nie wpadam w euforię gdy nasi wygrywają, ani w czarną rozpacz gdy przegrywają. Dlatego chłodnym okiem, acz z podziwem obserwowałem mecz otwarcia, gdy nasi zawodnicy pokazali prawdziwą klasę. Serce rosło na widok tak serdecznego i zgodnego ze staropolską gościnnością przyjęcia. Bowiem jedna z zasad gościnności głosi, iż gościom należy pobyt umilić, a nie obrzydzić i zohydzić. I tu nasza reprezentacja zachowała się wspaniale. Co prawda na początku strzelili gola do bramki (a nie jak chcą sprawozdawcy Tok FM bramkę do bramki bronionej przez bramkarza), ale szybko opamiętali się (niektórzy mówią ogarnęli) i uznali, że remis to nie przegrana i na początek wystarczy. A dzięki temu goście nie będą czuli się przegrani, a nie zniechęciwszy się zabawią dłużej.
Cały wpis

Kombatanci

Z jednej strony nieudane, przegrane powstania, bitwy, rzezie, utraty suwerenności, katastrofy, z drugiej zaplątany gdzieś pomiędzy rocznice klęsk i pogromów dzień zwycięstwa, rocznica wolnych wyborów (nawet nie święto), konstytucji, która okazała się gwoździem do trumny suwerenności. I kłótnie, zagorzałe dyskusje, spory, czy to aby na pewno było zwycięstwo, czy aby na pewno jest co czcić, bo to może jednak nie była wygrana, a nawet jak była, to źle na niej wyszliśmy. Z tego względu bezpieczniej i rozsądniej świętować rocznice tragedii i dramatów. Przegrana nie budzi wątpliwości i sporów, czyli jest bezsporna. W tej materii osiągnięto nader rzadki konsensus.

Weźmy dla przykładu taki Okrągły Stół. Wydarzenie bez precedensu w dziejach świata. Pokojowa transformacja, zrzeczenie się władzy przez totalitarny reżim. Bez zbrojnego zrywu, morza krwi, martyrologii. Wiele krajów mniej lub bardziej udanie idzie w nasze ślady. A dla nas to żaden powód do dumy, żadne osiągnięcie, żaden sukces. O zdradzie głośno krzyczą nawet ci, którzy w tym wydarzeniu brali czynny udział, współtworzyli historię.
Cały wpis

Co nam obca przemoc wzięła klechom oddajemy

Ledwo Polska odzyskała niepodległość po ponad stu latach zaborów, a już Kościół przystąpił do „odzyskiwania” majątku. W ciągu 21 lat istnienia II Rzeczpospolitej dwukrotnie powiększył swój stan posiadania –  z 218.000 ha w 1919 r. do 400.000 ha w 1939 r. Tuż przed wojną jedna dziesiąta ziemi uprawnej w kraju znalazła się w jego rękach. Jednak dziesiąta część kraju go nie satysfakcjonowała i żądał drugie tyle, kolejnych 404.000 ha jako rekompensaty majątku skonfiskowanego przez zaborców. Dlaczego nie domagał się zwrotu bezpośrednio od zaborców? Zapewne dlatego, że nawet funkcjonariusze Kościoła nie wierzyli w cuda, że taki manewr się uda. A te roszczenia wtedy uznawano za umiarkowane, bowiem z rachunków biskupów wynikało, że tylko w zaborze pruskim stracili 785.000 ha. Logika działania sług bożych prosta jest jak konstrukcja cepa – nie ważne kto zabierał, ważne kto chce i ma z czego oddawać.
Cały wpis

Ojczyznę jeszcze bardziej wolną racz nam zwrócić

Solidarność. Nadzieja i rozczarowanie. Z jednej strony walka o lepsze jutro, z drugiej strajki o telewizor w świetlicy i podobne bzdety. I oczywiście żądania – zapewnić, podnieść, zagwarantować, wypłacić, przywrócić… To się nie mogło udać, dopóki byliśmy podzieleni, dopóki byliśmy my i byli oni. Potem stan wojenny, jak cios w łeb, odebranie wszelkiej nadziei. I bez mała dziesięć ponurych lat spędzonych w kolejkach, na zdobywaniu podstawowych artykułów, kombinowaniu co do garnka i na siebie włożyć nie z powodu biedy, lecz z powodu permanentnego braku towarów wszelakich.

Socjalistyczni uczeni wynaleźli na początku lat siedemdziesiątych tak zwany eksport wewnętrzny. Pierwsze było Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, czyli Pewex. Później, w połowie lat osiemdziesiątych, dołączyła sieć sklepów istniejącej do dziś spółki, a dawniej Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego, Baltona. Sklepy charakteryzowały się tym, że za dolary lub ich ekwiwalent, bony, można było kupić w horrendalnej cenie towary niedostępne w „normalnych” sklepach. Należy wspomnieć, że dolary można było posiadać, ale nie wolno ich było ani kupować, ani sprzedawać. Oczywiście nie było mowy o zakupie tak zwanej „twardej” waluty legalnie. Zaś przeciętna płaca liczona po czarnorynkowej cenie dolara oscylowała w okolicach 20-30 $ (po kursie oficjalnym ok. 5 razy więcej).
Cały wpis

Idzie rak

Do roku 2030 zachorowalność na nowotwory zwiększy się na świecie aż o 75%. Uważa tak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), której najnowszą prognozą opublikowano na łamach ostatniego wydania Lancet Oncology. Według prognoz w Polsce w 2025 r. zachorowalność na raka zwiększy się o 40%. A za kilka lat liczba zgonów z powodu raka może być w naszym kraju taka sama jak w przypadku chorób układu krążenia, a nawet większapowiedział na konferencji prasowej prof. Witold Zatoński z Centrum Onkologii w Warszawie.

Główną przyczyną większej zachorowalności jest starzenie się społeczeństw, niezdrowy styl życia oraz niezdrowa, faszerowana środkami chemicznymi, śmieciowa żywność. Zaś ryzyko zachorowania zwiększa się z wiekiem. Na dodatek w Polsce jest zbyt mało lekarzy onkologów, zbyt długo oczekuje się na terapie i brak jest dostępu do najnowocześniejszych leków. Pacjenci zmagają się z chorobą i strachem, lekarze walczą o dostęp do nowoczesnych terapii, między innymi o lek zapobiegający przerzutom w przypadku szczególnie agresywnych odmian raka piersi. Kilka lat trwało przekonanie Ministerstwa Zdrowia i NFZ, że ten lek jest skuteczny. Ile osób nie doczekało urzędy nie podają. W Unii Europejskiej jesteśmy od ośmiu lat, ale jeżeli chodzi o dostęp do najnowocześniejszych leków wciąż jesteśmy jakby za żelazną kurtyną.
Cały wpis

Kto publicznie…

Zbliża się Euro 2012. Ponieważ się zbliża, kibice spoza kraju szykują się do przyjazdu. Ponieważ kibice szykują się do przyjazdu funkcjonariusze państwowi odczuwają nieodpartą potrzebę pouczania i ostrzegania. Ambasada w Moskwie ustami zastępcy polskiego ambasadora w Rosji Jarosława Książka ostrzegła więc kibiców rosyjskich, że w Polsce nie ma żartów i pouczyła, że kto przyjedzie na Euro i będzie eksponował symbole ZSRR będzie ukarany. Bo takie ci u nas nad Wisłą prawo.

Rosyjscy kibice tak się wystraszyli, że ze strachu postanowili obwiesić się symbolami ZSRR od stóp do głów i z powrotem. A rosyjska prasa podchwyciła temat i wiele uwagi poświęciła polskiemu prawu i ostrzeżeniu ambasadora. W tej sytuacji rzecznik MSZ Marcin Bosacki poczuł, że musi i potwierdził w czwartek, iż polska ambasada w Moskwie poinformowała stronę rosyjską, że zgodnie z polskimi przepisami symbolika komunistyczna nie jest karalna. – W odpowiedzi na zapytania zarówno dyplomacji rosyjskiej, jak i licznych rosyjskich mediów o stan prawny symboliki komunistycznej w Polsce polska ambasada w Moskwie odpowiedziała, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem nie jest ona przedmiotem sankcji karnych – oświadczył rzecznik MSZ.
Cały wpis

Kosmos? Wykluczone. Tam mieszka bozia

Co jakiś czas wraca temat edukacji, wykształcenia. Donald Tusk doskonale wie, co bedzie za trzydzieści lat. A obchodzi go, co będzie za dwa? Trzy? Na stronie Polska w Europejskiej Agencji Kosmicznej możemy przeczytać, że Polska straci ponad 2 miliardy złotych w latach 2014-2020, jeśli w tym roku nie przystąpi do Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Według informacji Komisji Europejskiej (European Innovation Scoreboard 2010) jesteśmy w ogonie Europy zarówno pod względem aktualnego poziomu innowacyjności jak i dynamiki wzrostu. Bez budowania gospodarki opartej na wiedzy, nie zapewnimy sobie dalszego stabilnego wzrostu PKB, a tym samym oddalimy perspektywę osiągnięcia poziomu życia krajów zachodnich.
Cały wpis

The show must go on

Prezydent Stanów Zjednoczonych popisał się dyletanctwem. Równie dobrze mógł opowiadać o polskich więzieniach CIA. Problem w tym, że prezydent Stanów Zjednoczonych dał się zwieść pozorom. Bowiem oglądając migawki z Polski i widząc podniesione w górę dłonie, płonące pochodnie, napisy na murach mógł odnieść wrażenie, że Polska to kraj o głębokich tradycjach faszystowskich, w którym faszystowska ideologia jest żywa i z pietyzmem pielęgnowana. W tym przeświadczeniu mogła go utwierdzić reakcja, a w zasadzie jej brak, władz państwowych i wymiaru sprawiedliwości na przejawy rasizmu i ksenofobii.

Wyobraźmy sobie, że minister spraw zagranicznych znalazł się w trudnej sytuacji, czyli w Stanach. Jest jednak zdeterminowany, więc tłumaczy p. prezydentowi zaprzyjaźnionego mocarstwa, że okrzyki „do pieca” skandowane przez kibiców pod adresem kojarzonego z Żydami zawodnika, napisy „Jude raus”, czy „Do gazu” na murach i nagrobkach to przejaw staropolskiej gościnności. Po prostu u nas zimno, a wiadomo – Żydzi to Izrael, a Izrael to Bliski Wschód, a tam gorąco jak w piecu. Więc to żadna obraza ani broń boże antysemityzm. Wręcz przeciwnie, to zaproszenie i zachęta, żeby Żydzi u nas feel like at home. Jednak w to, że podobnie należy rozumieć naśladowanie małpy ilekroć przy piłce znalazł się czarnoskóry jak Obama zawodnik chyba nawet sam minister nie uwierzył.
Cały wpis

Déja vu czyli ręka w nocniku

Déjà vu. Nieodparte wrażenie, że już to gdzieś widzieliśmy, słyszeliśmy. Taka nie do końca świadoma podróż w czasie. W pewnym sensie potwierdza tezę, że historia lubi się powtarzać. Rzadko jednak tę powtórkę da się traktować poważnie, bowiem przeważnie, jeśli nie wyłącznie, wraca w postaci kabaretu, parodii, karykatury. Weźmy takiego króla Macedonni Filipa II. Przypisuje mu się sentencję divide et impera*. I weźmy takiego prezesa partii, Kaczyńskiego pozostałego. Skupił się na pierwszym członie, impera pozostawiając komu innemu. Z kolei niejaki Juvenalis domagał się panem et circenses*, a niemal dwa tysiące lat później premier Tusk skoncentrował się także tylko jednym, tym razem drugim, członie, kompletnie lekceważąc pierwszyª. Zaś prosta zasada głosząca, że leges ab omnibus intellegi debant* nie może się przebić i nie znajduje zrozumienia. Jak obywatel ma stosować się do prawa, którego nie rozumie?

Swego czasu premier Donald Tusk oznajmił był, że dzięki Euro 2012 Polska dostanie takiego kopa, że dokona olbrzymiego skoku cywilizacyjnego. Skok jak skok, ale kopa odczujemy na pewno. A ponieważ € zbliża się ogromnymi skokami i jest tuż tuż, więc wszyscy się na jego przyjęcie szykują. Prezes od divide ogłosił, że daje Polsce na ten czas 30 dni spokoju. Poprosił, by docenić to poświęcenie, ponieważ przez 23 lata udowadniał, że jest człowiekiem czynu i będzie mu trudno przez 30 (słownie: całe trzydzieści) dni nie jątrzyć, nie podburzać, nie oskarżać i nie judzić. Na szczęście po drodze 10. czerwca (kolejna miesięcznica), oby dniem wytchnienia był.
Cały wpis

Reforma formy

Podczas gospodarskich peregrynacji p. Premiera po Polsce podniosły się głosy, że Tusk jak Gierek. Pokojarzyli fakty głównie miłośnicy PiS-u i słuchacze Radia Maryja. Specjalnie to nie dziwi, ponieważ  byli członkowie PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza) i działacze PRON (Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego) stanowią trzon tych ugrupowań. Poza tym oni też są patriotyczni i pragną odrodzenia Polski. Z nimi u steru. Dlatego panu Janowi Tomaszewskiemu nie wstyd, że w PRON-ie popierał Generała Jaruzelskiego i stan wojenny. Ma jednak wyrzuty sumienia i wstydzi się tego, że wspierał reżim grając w reprezentacji Polski Ludowej. Za głoszenie prawdy spotkały go niezasłużone szykany rodem z PRL-u z zawieszeniem w prawach członka włącznie. Na cały miesiąc!

Ci, którzy pamiętają minione czasy wiedzą doskonale, że porównywanie Tuska do Gierka jest krzywdzące dla tego drugiego. Ponieważ za komuny plan nie przewidywał oddania obiektu do użytku wtedy, gdy został ukończony, lecz wyłącznie w ściśle określone dni: 1 maja (święto pracy), 22 lipca (dawniej E. Wedel, czyli Narodowe Święto Odrodzenia Polski) oraz w rocznicę Rewolucji Październikowej, która dla niepoznaki wypadała 7 listopada. Pierwszy sekretarz KC PZPR jeździł więc w te dni z nożyczkami po kraju i otwierał, przecinał wstęgi, oddawał do użytku. Po czym, gdy uroczystość dobiegła końca a tow. Gierek odjechał, otwarty obiekt zamykano i spokojnie, bez pośpiechu, kończono.
Cały wpis

Chlasta, czyli trudna sztuka prowadzenia sporów

Redaktor Grzegorz Chlasta włożył kij w blogowisko, więc i ja chcąc nie chcąc dołożę swoje trzy grosze. Zacznę jednak od dywagacji natury ogólnej.

Trudno polemizować, prowadzić spory. Trudno, bo nagminnie rozmówcy wykorzystują erystyczne chwyty poniżej pasa. Jeśli powie się na przykład „Spożywanie soli w nadmiarze jest niezdrowe” to padnie zaraz fundamentalne pytanie „Kto? Gdzie?” Należy więc podawać od razu nazwiska tych, którzy nadużywają. W przeciwnym razie takie stwierdzenie może zostać uznane za demagogię. Równie groźne jest stwierdzenie, że życie toczy się, a ludzie tworzą w każdych warunkach. Czyli żyli i tworzyli także w PRL-u, hitlerowskich Niemczech, stalinowskiej Rosji, Korei Północnej. Taka konstatacja jest nieuprawniona z tego względu, że porównanie z każdymi warunkami to demagogia i to ciężkiego kalibru. Jakie porównanie? Czego z czym? To wie tylko czyniący zarzuty, ale próżno liczyć na to, iż podzieli się tą wiedzą z kimkolwiek.
Cały wpis

Lewo

Co to jest władza? Władza to są przywileje odpowie ktoś. I w zasadzie można by tę odpowiedź uznać. Z tym zastrzeżeniem, że przywileje mają wtedy sens, jeśli są ekskluzywne. Weźmy taki obowiązek odprowadzania podatku od prezentów. Obdarowani, którzy nie są spokrewnieni, od podarunków, których łączna wartość w ciągu pięciu lat przekroczyła 4902 zł, powinni zapłacić podatek. Podczas podróży służbowych i wojaży zagranicznych członkowie rządu, parlamentu, politycy co i rusz dostają jakieś suweniry, prezenty, gadżety. Na przykład ostatnio Zbigniew Ziobro na spotkaniu z Donaldem Tuskiem, który przekonywał polityków do podniesienia wieku emerytalnego, podarował premierowi dziecięce buciki. A premier Węgier Viktor Orbán przekazał szefowi polskiego rządu Donaldowi Tuskowi nie tylko przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej, ale także beczkę tokaju. Czy Premier odprowadził podatek od tych wszystkich prezentów otrzymanych od osób, z którymi nie jest spokrewniony?
Cały wpis

Filozofia prawa, historia konwencji

Wszyscy pamiętamy naszego premiera gdy bohatersko niczym Juliusz Konstanty Ordon stawiał czoła przeciwnikom politycznym. Własną pierś nadstawiał (biorę na siebie pełną odpowiedzialność jako premier…) reformując OFE, kastrując pedofilów, delegalizując hazard, czy z determinacją broniąc ustawy refundacyjnej. Jak lew walczył z szantażystami i wygrał – nie ugiął się, nie cofnął, nie oddał ani piędzi, ani guzika, ACTA podpisał.

Z drugiej strony tę beczkę miodu psuje łyżka dziegciu. Wystarczy bowiem, że jakaś grupa zawodowa zacznie protestować, żeby rząd deklarujący twardość i nieustępliwość wycofywał się rakiem. Tak było w sprawie ustawy refundacyjnej, tak było w sprawie ulg i przywilejów, tak było ostatnio w sprawie zasiłków chorobowych dla funkcjonariuszy. Trudno się więc dziwić, że kto żyw protestuje i strajkuje próbując coś ugrać. Zwycięstwo odniosą ci, którym uda się skuteczniej rząd zastraszyć.
Cały wpis

Niepodległa Polska musi się opłacać

Dywagując o obrazie uczuć religijnych i karaniu znieważania na tle nie zapomnijmy ocalić od zapomnienia historię prawdziwą zanim zastanie zastąpiona lepszą, bo napisaną od nowa. Bo po pierwsze Historia Polski, jak każdego narodu, nie jest idealna. Mieliśmy bohaterów, mieliśmy i hołotę, to jest zupełnie oczywiste. Po 1945 roku ta hołota mogła tryumfować, socjalizm to był ustrój hołoty dla hołoty, można powiedzieć.

Na ten temat nie ma sensu dłużej się rozpisywać. Warto o nim wspomnieć tylko po to, by rozwiać jeden z mitów, jakoby za hołoty prześladowano żołnierzy AK. Jednego nie tylko nie prześladowano, ale przydzielono mu mieszkanie, a on – najwidoczniej z wdzięczności – wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Hołoty Robotniczej (za Wikipedią). A ponieważ hołota to przeciwieństwo elity nie od rzeczy będzie wspomnieć o wywiadzie jakiego udzielił katolickiemu tygodnikowi Niedziela Andrzej Zybertowicz. Otóż twierdzi on, że jesteśmy wspólnotą zdewastowaną, zdezintegrowaną, mającą słabe elity, płytko i tylko częściowo zakorzenione w naszej tradycji. Wniosek z tego można wysnuć tylko jeden, a mianowicie taki, że władzę należy znowu powierzyć hołocie.
Cały wpis

Promocja, propagacja, propaganda, manipulacja

Manipulacja towarzyszy człowiekowi od zawsze. Od zarania dziejów jedni manipulowali drugimi. Oczywiscie do sprawnej manipulacji niezbędna jest wola obu stron. Jeśli szaman twierdzi, że ma kontakt z duchami przodków i może z ich pomocą zagwarantować pomyślność, to musi znaleźć ludzi, którzy w jego moce uwierzą. I zdumiewająco łatwo znajduje. A jeszcze większe zdumienie budzi, że gdy na plemię spadają klęski i nieszczęścia, to prędzej zlinczuje bogu ducha winnego współplemieńca (częściej współplemienniczkę) obarczonego winą przez szamana, niż jego samego za bajania o gruszkach na wierzbie.

Manipulację znacznie ułatwia niewiedza z jednej strony, a nieporadność w artykulacji myśli i brak umiejętności czytania i słuchania ze zrozumieniem z drugiej. Wręcz modelowym przykładem jest zamieszanie wokół apostazji Palikota. Ponieważ wywodzącemu się z lewicy doradcy prezydenta wszystko kojarzy się z bogiem i kościołem, więc błyskawicznie skojarzył, że Palikot przybił kartką na drzwiach kościoła i Luter przybił kartkę na drzwiach kościoła. Skąd Luter na początku XIV wieku wytrzasnął czystą kartkę papieru doradca nie wyjaśnił, ale tak się rozkręcił, że nawet dostrzegł na horyzoncie widmo wojny religijnej. Jakoś umknęło wizjonerowi, że Palikot chciał swoje pismo wręczyć, ale ponieważ wejścia do siedziby krakowskiej kurii strzegło kilku wygolonych osiłków, chcąc uniknąć przepychanek, po prostu przyszpilił pismo do drzwi.
Cały wpis

Świątynia sztuki, sztuka dojenia, strzyżenie gratis

Co to jest świątynia? Świątynia to jest miejsce, gdzie nie działa wolny rynek. A więc w świątyniach sztuki – muzeach, galeriach i temu podobnych – też nie działa. Twórcom nie wystarczy 150 lat ochrony ich dzieła przed oni sami nie wiedzą kim. Artystom nie wystarczy pobieranie haraczu od wszystkiego od czego haracz pobierać się da. Kto zdaje sobie sprawę, że kupując skaner do biura lub domu płaci twórcom 3% jego ceny? A od zwykłego faksu na papier termiczny uiszcza tylko 1%? O papierze (z wyjątkiem toaletowego), nośnikach CD-R, DVD±R, BRD itp nawet nie warto wspominać.

Największą zmorą artystów jest brak zainteresowania. Skoro nikt nie chce kupować prac, trzeba jakoś zmusić potencjalnych kupców, by kupili. Najlepiej do tego nadają się instytucje państwowe, ponieważ dysponują groszem publicznym, czyli niczyim. Teraz twórcy protestują. Ponieważ rząd chce im odebrać przywileje. Wrocławskie Muzeum Narodowe włącza się do ogólnopolskiego protestu w obronie przywilejów podatkowych dla twórców.
Cały wpis

Apostazja Kowalska

Akty to, jak słusznie zauważył doradca prezydenta Tomasz Nałęcz, rzecz bardzo groźna. Do najgroźniejszych rodzajów aktów zaliczyć można akty kobiece, niektóre akty przemocy i oczywiście akty apostazji. Bardzo zręcznie doradca prezydenta jednym tchem wyartykułował jednocześnie dwie sprzeczne ze sobą myśli. W pierwszej przyrównał Palikota do Lutra, w drugiej wykazał, że Lutra z Palikotem nic nie łączy, a wszystko dzieli: – Niemal 500 lat temu podobny gest uczynił Luter. Ale Lutrowi chodziło o coś zupełnie innego. Próba skopiowania Lutra, który w końcu z Kościołem się nie rozstawał, tylko domagał się reformy, to było dosyć tandetne. Moim zdaniem Janusza Palikota stać na więcej.

Jak można się było spodziewać doradca pana Prezydenta doradza panu Prezydentowi, a nie panu Palikotowi, więc nie ujawnił, na czym miałoby polegać to „więcej”, na które „stać” Palikota. Ale Nałęczowi w duchu miłości i tolerancji wtóruje Jacek Kurski: – Teraz buduje swoją tożsamość na obrażaniu Kościoła i pustych kabotyńskich gestach. Nie ma o czym mówić, ludzie się na to nie nabiorą. Na tego rodzaju happeningach można zbudować wyborcze getto na poziomie 10 procent i na tym się skończy – wróży złowróżbnie Kurski zupełnie nie przejmując się tym, że wszechmogący wyraźnie zabronił tych praktyk¹.
Cały wpis