Skok

Gospodarka z mojego punktu widzenia to przede wszystkimn  portfele zwykłych ludzi. Szczególnie, że te nadzieje rozbudzono bardzo poważnie. Czy pan premier mógłby odpowiedzieć dzisiaj na pytanie czy wie ile podrożały naprawdę podstawowe dla ludzi niezamożnych artykuły. Pytam o chleb… Które podrożały w czasie (…) waszych rządów. Pytam o chleb, o ziemniaki, o jabłka, o kurczaki, o gaz ziemny i o benzynę.

Takie pytanie postawił premierowi Kaczyńskiemu Donald Tusk w 2007 roku podczas debaty telewizyjnej. Dziś wiemy jak kształtował się wzrost cen i możemy dokonać porównania. W ciągu dwóch lat rządów PiS-u ceny wzrosły średnio o 3,5%, a w ciągu czterech lat rządów PO o 15,4%. Trudno zgadywać jak kształtowałby się wzrost cen, gdyby u władzy był nadal PiS. Ale pietnastoprocentowy wzrost nie jest osiagnięciem, z którego rząd może być dumny. Zwłaszcza, że niektóre artykuły, i to te z grupy podstawowych, podrożały przez ten czas znacznie więcej niż o 15%. Truskawki na przykład są średnio ponad 3 razy droższe niż pięć lat temu.
Cały wpis

Rozliczenia, czyli cyfryzacja

Polska reprezentacja po rozegraniu trzech spotkań zakończyła turniej. Nadeszła pora na znalezienie i rozliczenie winnych. Joanna Mucha, minister sportu, która na sporcie zna się jak mało kto oznajmiła, że coś zaproponuje. Jeszcze nie wie co. Ale jak się dowie to powie: – Jeśli chodzi o jakieś rozliczenia, o to żeby szukać odpowiedzialności, to jestem przekonana, że na to przyjdzie czas już po turnieju. Ja również będę miała pewne propozycje.

W zeszłym roku pan Premier mówił: – Natomiast wydaje się, mam nadzieję, mam taką intuicję, że PZPN będzie inaczej wyglądał na pewno pod koniec tego roku. I tutaj po raz kolejny pan Premier dowiódł, że intuicja nigdy go nie zawodzi i faktycznie wydawało mu się. Kilka meczów minęło od tego czasu i Joanna Mucha, minister sportu, która na sporcie zna się jak mało kto oznajmiła, że – Jeśli chodzi o PZPN, to naprawdę duże zmiany są tutaj potrzebne i mam nadzieję, że takie zmiany nastąpią. Nie napomknęła o intuicji, w końcu jest tylko ministrą. Trzeba z żywymi żywić nadzieję, że wie przynajmniej czyją matką jest nadzieja. Oczekuje p. minister ponadto, że do dymisji poda się prezes PZPN Grzegorz Lato, bo obiecał. Dlaczego prezes PZPN ma dotrzymywać obietnic, a prezes RM nie musi, p. minister nie ujawniła. Cały wpis

Europytania

Kardynał Dziwisz: – Gdy powiedziano mi, że Przemysław Tytoń będzie bronił karnego, to w sercu i modlitwie wpierałem go z całych sił. Ogromna ulga, gdy dowiedziałem się, że obronił. W duchu dziękowałem Ojcu Świętemu, bo głęboko wierzę, że pomagał mu w tym momencie.

Gdy Polska przegrała z Czechami jeden zero, to komu pomagał Ojciec Święty? I dlaczego im? Ogólnie – gdy sprawy idą dobrze, to tylko dlatego, że stoi za tym jakiś mniej lub bardziej święty, a czasem sam szef osobiście. Gdzie oni wszyscy znikają, gdy sprawy idą źle? I jakim cudem sprawy w ogóle mogą iść źle, skoro wszyscy święci aż się palą, żeby się wstawić?
Cały wpis

Zaostrzyć pal!

Wiele badań i prac naukowych traktuje o tym, że nie istnieje coś takiego jak „odstraszający wymiar kary”. Mało. Kara to ostateczność i nie powinna być zemstą, wendettą. Przecież przestępca, który został zatrzymany, jakiej by zbrodni nie popełnił, jest już w mocy państwa i całego jego aparatu przymusu. Zadaniem państwa nie jest dokopanie, zgnojenie, ale sprawiedliwe osądzenie i ukaranie. Sprawiedliwe, a nie przykładne.

Nie trzeba nawet być naukowcem i kończyć specjalistycznych studiów, by przypomnieć sobie swoje dzieciństwo i umiarkowany albo żaden strach przed ewentualnymi karami. Oraz uzmysłowić sobie, że gdyby kary faktycznie odstraszały, to tam, gdzie obowiązuje „kara” śmierci, nikt nie popełniałby przestępstw.
Cały wpis

Stosunki na miarę interesów

Rząd p. premier Hanny Suchockiej dostał votum nieufności, czyli nie otrzymał votum zaufania. Dzięki temu mógł przez jakiś czas działać poza kontrolą Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej. A skoro mógł to działał i umówił się, że:

Art. 1: Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.

Cały wpis

W łeb i do paki

Każdy, kto ubiegał się o pracę wie, że aby ją dostać trzeba posiadać odpowiednie kwalifikacje. Tym wyższe, im wyższe stanowisko jest do objęcia. Na stanowisko kierowniczym wymagana jest także – oprócz predyspozycji, wykształcenia i doświadczenia – znajomość języków obcych.

Każdy, kto ubiegał się o mandat wie, że aby go dostać nie trzeba posiadać żadnych kwalifikacji, wiedzy, doświadczenia. Jedynym warunkiem jest przynależność do określonej partii, a jedynym wymogiem posiadanie poglądów zgodnych z poglądami kierownictwa partii, do której się aktualnie należy. Nie trzeba także zawracać sobie głowy znajomością jakichkolwiek języków, z polskim włącznie.
Cały wpis

Polak mądry po, a ojczyzny szkoda

Spory kraj na środku Europy. Dziwny kraj. Kraj, którego mieszkańcy z pietyzmem celebrują rocznice klęsk, pogromów i katastrof. Nie potrafią cieszyć się osiągnięciami i sukcesami jeśli jakimś cudem coś się im uda. Pomyślność nazywają klęską, heroizm zdradą, zaś brawurę i zwykłą głupotę bohaterstwem. Przeglądając pożółkłe karty historii można bez trudu dostrzec, że tym gorzej się mieli, im gorliwiej oddawali się w opiekę panu swemu w Watykanie. Bo choć to imperium boskie opiera się na fikcji, to wpływy ma boleśnie, a często krwawo realne. Dla Zygmunta III ważniejsze było w co wierzą Rosjanie, czyli poszerzenie sfery wpływów Rzymu, niż interes kraju, w którym miłościwie panował za zgodą biskupa.

Jeśli wszystko uważa się za porażkę, nikomu się nie wierzy, to trudno oczekiwać, żeby nieszczęść nie ściągać, skoro się je bezustannie prowokuje. Przy czym nigdy nie jest tak, że winny jest ten, kto wsadził łapę do ognia lub palec między drzwi. Co to to nie. Winni są wszyscy, ale nie ci, którzy bezpośrednio w ten czy inny sposób do nieszczęścia doprowadzili.
Cały wpis

Premiera wojny

Uczony stawia tezę i stara się ją dowieść lub obalić. Głupek nie musi niczego badać, sprawdzać, nikogo słuchać. Bo on wie. Mało, on wie lepiej. Weźmy takie konopie indyjskie. Wszystkie badania dowodzą, że są mniej szkodliwe niż alkohol, tytoń, a nawet herbata właściwie przyrządzona. Ale ktoś, czyje widzimisię jest obowiązującym prawem uznał, że szkodzi. Więc zabronił. I wierzy, że jak sobie Kora posiedzi za posiadanie trzech skrętów, to sama się nauczy i innych odstraszy.

Każdy człowiek wyznaje i stosuje w życiu swój system wartości. Ukształtowany przez dom, środowisko, szkołę. ów system wartości powoduje, że pewnych rzeczy jego wyznawca nie zrobi nie dlatego, że prawo nie pozawala, ale dlatego, że się brzydzi, że musiałby się przełamać, stoczyć wewnętrzną walkę, a później odczuwa dyskomfort, żal do siebie, że uległ pokusie. Jeśli zaś prawo zgodne jest z wyznawanym systemem wartości, nie ma żadnego problemu z jego przestrzeganiem.
Cały wpis

Gość won…

Środowiska wspierane przez ojca Rydzykja, brata Jarosława, Korwina-Mikke spod znaku boga, ojczyzny wolnej i królowej Polski mogą być z siebie dumne. Nie tylko zademonstrowały klasę, ale na dodatek kulturę, charakterystyczną dla – jak to ujął zgrabnie urzędnik państwowy, który nadal (jak gdyby nigdy nic) pełni swą funkcję – cywilizacji białego człowieka. Przy okazji zaprezentowały tradycyjną staropolską gościnność i chrześcijańskie miłosierdzie.

W zasadzie taka postawa nie powinna dziwić, albowiem powiada Jezus – Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem (Łk 14:26). No więc nienawidzą całym sercem…
Cały wpis

Walka trwa

Jeśli chodzi o Euro, to To jest populizm. Nie mogę patrzeć na tych wszystkich polityków-patriotów-idiotów, którzy przy okazji Euro zaczynają się mądrzyć na futbolowe tematy. To słowa patrioty z Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego (PRON), apologety Stanu Wojennego, Tomaszewskiego Jana. Wtóruje mu inny wielki polski patriota, który nie raz dowiódł, że nawet pod krzyżem, nawet pod tym znakiem cham jest chamem, a burak burakiem, Cejrowski Wojciech. Nie przeszkadzają mu cudacznie poprzebierani szamani celebrujący obrzędy. Ani nie wywołują torsji przybite do krzyża zwłoki. Niedobrze mu się robi na widok biało-czerwonych kapeluszy kibiców: – Fuj! Taką polskością w idiotycznych kapeluszach to chce mi się rzygać! A nad moimi rodakami w idiotycznych kapeluszach chce mi się płakać! To nie jest fajne! To jest kultura zafajdana!
Cały wpis

Piękna postawa Polaków

Nie interesuję się sportem, więc nie wpadam w euforię gdy nasi wygrywają, ani w czarną rozpacz gdy przegrywają. Dlatego chłodnym okiem, acz z podziwem obserwowałem mecz otwarcia, gdy nasi zawodnicy pokazali prawdziwą klasę. Serce rosło na widok tak serdecznego i zgodnego ze staropolską gościnnością przyjęcia. Bowiem jedna z zasad gościnności głosi, iż gościom należy pobyt umilić, a nie obrzydzić i zohydzić. I tu nasza reprezentacja zachowała się wspaniale. Co prawda na początku strzelili gola do bramki (a nie jak chcą sprawozdawcy Tok FM bramkę do bramki bronionej przez bramkarza), ale szybko opamiętali się (niektórzy mówią ogarnęli) i uznali, że remis to nie przegrana i na początek wystarczy. A dzięki temu goście nie będą czuli się przegrani, a nie zniechęciwszy się zabawią dłużej.
Cały wpis

Kombatanci

Z jednej strony nieudane, przegrane powstania, bitwy, rzezie, utraty suwerenności, katastrofy, z drugiej zaplątany gdzieś pomiędzy rocznice klęsk i pogromów dzień zwycięstwa, rocznica wolnych wyborów (nawet nie święto), konstytucji, która okazała się gwoździem do trumny suwerenności. I kłótnie, zagorzałe dyskusje, spory, czy to aby na pewno było zwycięstwo, czy aby na pewno jest co czcić, bo to może jednak nie była wygrana, a nawet jak była, to źle na niej wyszliśmy. Z tego względu bezpieczniej i rozsądniej świętować rocznice tragedii i dramatów. Przegrana nie budzi wątpliwości i sporów, czyli jest bezsporna. W tej materii osiągnięto nader rzadki konsensus.

Weźmy dla przykładu taki Okrągły Stół. Wydarzenie bez precedensu w dziejach świata. Pokojowa transformacja, zrzeczenie się władzy przez totalitarny reżim. Bez zbrojnego zrywu, morza krwi, martyrologii. Wiele krajów mniej lub bardziej udanie idzie w nasze ślady. A dla nas to żaden powód do dumy, żadne osiągnięcie, żaden sukces. O zdradzie głośno krzyczą nawet ci, którzy w tym wydarzeniu brali czynny udział, współtworzyli historię.
Cały wpis

Co nam obca przemoc wzięła klechom oddajemy

Ledwo Polska odzyskała niepodległość po ponad stu latach zaborów, a już Kościół przystąpił do „odzyskiwania” majątku. W ciągu 21 lat istnienia II Rzeczpospolitej dwukrotnie powiększył swój stan posiadania –  z 218.000 ha w 1919 r. do 400.000 ha w 1939 r. Tuż przed wojną jedna dziesiąta ziemi uprawnej w kraju znalazła się w jego rękach. Jednak dziesiąta część kraju go nie satysfakcjonowała i żądał drugie tyle, kolejnych 404.000 ha jako rekompensaty majątku skonfiskowanego przez zaborców. Dlaczego nie domagał się zwrotu bezpośrednio od zaborców? Zapewne dlatego, że nawet funkcjonariusze Kościoła nie wierzyli w cuda, że taki manewr się uda. A te roszczenia wtedy uznawano za umiarkowane, bowiem z rachunków biskupów wynikało, że tylko w zaborze pruskim stracili 785.000 ha. Logika działania sług bożych prosta jest jak konstrukcja cepa – nie ważne kto zabierał, ważne kto chce i ma z czego oddawać.
Cały wpis

Ojczyznę jeszcze bardziej wolną racz nam zwrócić

Solidarność. Nadzieja i rozczarowanie. Z jednej strony walka o lepsze jutro, z drugiej strajki o telewizor w świetlicy i podobne bzdety. I oczywiście żądania – zapewnić, podnieść, zagwarantować, wypłacić, przywrócić… To się nie mogło udać, dopóki byliśmy podzieleni, dopóki byliśmy my i byli oni. Potem stan wojenny, jak cios w łeb, odebranie wszelkiej nadziei. I bez mała dziesięć ponurych lat spędzonych w kolejkach, na zdobywaniu podstawowych artykułów, kombinowaniu co do garnka i na siebie włożyć nie z powodu biedy, lecz z powodu permanentnego braku towarów wszelakich.

Socjalistyczni uczeni wynaleźli na początku lat siedemdziesiątych tak zwany eksport wewnętrzny. Pierwsze było Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, czyli Pewex. Później, w połowie lat osiemdziesiątych, dołączyła sieć sklepów istniejącej do dziś spółki, a dawniej Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego, Baltona. Sklepy charakteryzowały się tym, że za dolary lub ich ekwiwalent, bony, można było kupić w horrendalnej cenie towary niedostępne w „normalnych” sklepach. Należy wspomnieć, że dolary można było posiadać, ale nie wolno ich było ani kupować, ani sprzedawać. Oczywiście nie było mowy o zakupie tak zwanej „twardej” waluty legalnie. Zaś przeciętna płaca liczona po czarnorynkowej cenie dolara oscylowała w okolicach 20-30 $ (po kursie oficjalnym ok. 5 razy więcej).
Cały wpis

Idzie rak

Do roku 2030 zachorowalność na nowotwory zwiększy się na świecie aż o 75%. Uważa tak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), której najnowszą prognozą opublikowano na łamach ostatniego wydania Lancet Oncology. Według prognoz w Polsce w 2025 r. zachorowalność na raka zwiększy się o 40%. A za kilka lat liczba zgonów z powodu raka może być w naszym kraju taka sama jak w przypadku chorób układu krążenia, a nawet większapowiedział na konferencji prasowej prof. Witold Zatoński z Centrum Onkologii w Warszawie.

Główną przyczyną większej zachorowalności jest starzenie się społeczeństw, niezdrowy styl życia oraz niezdrowa, faszerowana środkami chemicznymi, śmieciowa żywność. Zaś ryzyko zachorowania zwiększa się z wiekiem. Na dodatek w Polsce jest zbyt mało lekarzy onkologów, zbyt długo oczekuje się na terapie i brak jest dostępu do najnowocześniejszych leków. Pacjenci zmagają się z chorobą i strachem, lekarze walczą o dostęp do nowoczesnych terapii, między innymi o lek zapobiegający przerzutom w przypadku szczególnie agresywnych odmian raka piersi. Kilka lat trwało przekonanie Ministerstwa Zdrowia i NFZ, że ten lek jest skuteczny. Ile osób nie doczekało urzędy nie podają. W Unii Europejskiej jesteśmy od ośmiu lat, ale jeżeli chodzi o dostęp do najnowocześniejszych leków wciąż jesteśmy jakby za żelazną kurtyną.
Cały wpis

Kto publicznie…

Zbliża się Euro 2012. Ponieważ się zbliża, kibice spoza kraju szykują się do przyjazdu. Ponieważ kibice szykują się do przyjazdu funkcjonariusze państwowi odczuwają nieodpartą potrzebę pouczania i ostrzegania. Ambasada w Moskwie ustami zastępcy polskiego ambasadora w Rosji Jarosława Książka ostrzegła więc kibiców rosyjskich, że w Polsce nie ma żartów i pouczyła, że kto przyjedzie na Euro i będzie eksponował symbole ZSRR będzie ukarany. Bo takie ci u nas nad Wisłą prawo.

Rosyjscy kibice tak się wystraszyli, że ze strachu postanowili obwiesić się symbolami ZSRR od stóp do głów i z powrotem. A rosyjska prasa podchwyciła temat i wiele uwagi poświęciła polskiemu prawu i ostrzeżeniu ambasadora. W tej sytuacji rzecznik MSZ Marcin Bosacki poczuł, że musi i potwierdził w czwartek, iż polska ambasada w Moskwie poinformowała stronę rosyjską, że zgodnie z polskimi przepisami symbolika komunistyczna nie jest karalna. – W odpowiedzi na zapytania zarówno dyplomacji rosyjskiej, jak i licznych rosyjskich mediów o stan prawny symboliki komunistycznej w Polsce polska ambasada w Moskwie odpowiedziała, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem nie jest ona przedmiotem sankcji karnych – oświadczył rzecznik MSZ.
Cały wpis