Dziś do siebie przyjść nie mogę

Zasiadłem by napisać dalszą część historii o PRL-u i socjalizmie w RP i kapitalizmie, lecz sparaliżowała mnie powzięta właśnie wiadomość. Wiadomość z serii tragicznych, ponurych, wiadomość która powoduje zniechęcenie, wszystko traci sens, nie można się skupić ani utulić w żalu.

Trzy razy czytałem przerażające, mrożące krew w żyłach słowa. Przecierałem oczy, szczypałem się, kłułem, tłukłem młotkiem, piłem kawę i polewałem zimną wodą. Nic nie pomagało. Dalej jak byk stało czarno na białym, że po 12 latach w Watykanie wraca do kraju Hanna Suchocka. Jako premier okładała podwładnych torebką i podpisała konkordat. Jako minister sprawiedliwości broniła ojca Rydzyka. Jako ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej godnie dbała o interesy Polski i Polaków oraz reprezentowała kraj i jego mieszkańców.
Cały wpis

Rozstrój ustroju względnie rozwój rozboju, czyli kapitalistyczny PRL

Wczoraj wspominaliśmy socjalizm jako taki i w postaci enklaw na bezkresnej pustyni kapitalizmu. Ponieważ dopiero teraz widać jak na dłoni jaki to był dobry, przyjazny ludziom (przynajmniej niektórym) ustrój. Dlatego mimo buńczucznych haseł i akcji dekomunizacyjnych, lustracyjnych, deubekizacyjnych zdobycze socjalizmu pielęgnowane są jak najcenniejsze skarby do dziś.

Niejako mimochodem zahaczyliśmy wczoraj o wolność słowa. Nie od rzeczy będzie więc dzisiaj temat nieco pogłębić i wspomnieć o jednym z filarów wolnego słowa — prasie. Obowiązująca dzisiaj ustawa w artykule drugim precyzyjnie precyzuje zadania i obowiązki wolniej prasy w wolniej, suwerennej, niezależnej, demokratycznej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Ludowej? Tak! Ludowej! W obowiązującej ustawie Prawo prasowe czytamy: Art. 2. Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.
Cały wpis

Rozstrój ustroju względnie rozwój rozboju, czyli socjalistyczna twarz kapitalizmu

Socjalizm to był ustrój hołoty dla hołoty. Wiemy o tej oczywistej oczywistości dzięki odkryciu dokonanemu przez wybitnego polityka prawicowego średnio-starszego pokolenia. W socjalizmie wszystko było socjalistyczne. Socjalistyczna była nawet demokracja. Socjalistyczna była rodzina. Socjalistyczne było także — co oczywiste — prawo. Socjalistyczne prawo tym się wyróżniało na tle prawa bezprzymiotnikowego, że obowiązywało teoretycznie. Gwarantowało na przykład wolność zgromadzeń. Jednak ci, którzy próbowali się gromadzić natychmiast byli poklepywani po plecach pałkami przez umundurowanych funkcjonariuszy państwowych. Z kolei na straży wolności słowa stał Urząd Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk pilnując, by nikt wolności słowa nie nadużywał.

Jeśli chodzi o kapitalizm, to nie dysponujemy tak celną charakterystyką ze wskazaniem docelowego odbiorcy (po polsku target). Panuje powszechna opinia, że jest to ustrój dla ludzi zaradnych i przedsiębiorczych. Zgodnie z nią każdy, kto ma pomysł i potrafi może założyć firmę i stać się milionerem. Jednak sceptycy poddają w wątpliwość prawdziwość panującej powszechnie opinii zadając jej kłam. Być może — argumentują — jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie kraj, gdzie teoria pokrywa się z praktyką. Ale na pewno nie ma to miejsca w miejscu, w którym obecnie się znajdujemy. W swoim sceptycyzmie posuwają się nawet jeszcze dalej skłaniając się ku tezie, że tutaj można żyć bez kręgosłupa, ale bez pleców się tonie. I ostrzegają mając niewątpliwie na względzie wyłącznie panujące obecnie warunki: nie jedź, przypomnieć pora, na zdartych protektorach. A na potwierdzenie swoich słów sypią przykładami jak z rękawa.
Cały wpis

Rozmowy kontrolowane, czyli uprzejmie donoszę…

Pewnego poranka po podniesieniu słuchawki telefonu wraz z sygnałem namiętny głos intonował monotonnym głosem „rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana…” Podobnie było z korespondencją. Listy przychodziły otwarte i opatrzone stemplem „ocenzurowano”. W środku niektóre słowa lub całe zdania pracowicie zamalowane. Zaś jeśli chodzi o prasę jednym z największych osiągnięć Solidarności w owym czasie był obowiązek oznaczania przez cenzurę miejsc, w których dokonano ingerencji.

Minęło trochę czasu, rozwinął się Internet, medium nieznane w tamtych czasach. To dało nowej władzy doskonały pretekst do wprowadzenia rozwiązań, o których nie śniło się nawet w czasach stalinowskich. W zapomnienie poszła zasada, że ingerencje cenzorskie muszą być znaczone. Na dodatek wtedy zasady były znane i jasno określone. Wiadomo było najogólniej czego nie wolno. Dziś, w Internecie, panuje wolna amerykanka — wpis na blogu lub na forum może zniknąć bez śladu, nie wiadomo z jakiego powodu.
Cały wpis

Kobiety, rozprawy, parytety, czyli kryteria obiektywne

Po raz enty, czyli kolejny, okazało się, że parytety, czyli określona liczba kobiet na listach wyborczych i radach nadzorczych, to doskonały pomysł. Potwierdziła to dzisiaj pani sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie wydając salomonowy wyrok. Otóż według sądu obecność symbolu religijnego w przestrzeni publicznej, w tym w Sejmie, nie narusza swobody sumienia. Jak mówiła sędzia Alicja Fronczyk w uzasadnieniu wyroku, jako ateiści posłowie RP (Ruch Palikota, nie mylić z Radą Parafialną ani z Rzeczpospolitą Polską) mogli z tytułu obecności krzyża w Sejmie odczuwać „dyskomfort”, ale dla naruszenia dóbr osobistych najważniejsze są kryteria obiektywne, czyli społeczna ocena. Dodała, że większość społeczeństwa nie uważa, by kwestia krzyża w Sejmie „wymagała jakiegokolwiek rozstrzygnięcia”.
Cały wpis

Dziecko wie, a rząd nie…

Każde dziecko wie, że wypadków jest więcej, bo jest więcej samochodów, a dobrych dróg nie przybywa. Skoro każde dziecko to wie, to wydawać by się mogło, że rząd, złożony z ludzi dorosłych, wie tym bardziej. I najpierw zadba o bezpieczeństwo na drogach, a dopiero potem zacznie karać tych, którzy łamiąc zasady zagrażają sobie i innym.

O prawo jazdy może w Polsce ubiegać się wyłącznie człowiek dorosły. Choć logicznie by było i pożądane, by przepisów i kultury jazdy uczyła szkoła, a każdy abiturient opuszczał jej mury z prawem jazdy w kieszeni. Ale mimo że samochodem może kierować wyłącznie osoba dorosła, to przez urzędników traktowana jest jak dziecko. I to na dodatek upośledzone umysłowo.
Cały wpis

Uśmiechnij się! Jesteś w ukrytym fotoradarze!

Ongiś:
Drogi są co prawda coraz gorsze, ale za to fotoradary pojawiły się na ulicach. To znaczy Polacy mają być kontrolowani wszędzie, w każdym miejscu, a na drodze przez fotoradar, jechać 30 na godzinę, ponieważ drogi na szybszą jazdę nie pozwalają. To jest filozofia PiS-u — utrudnić życie ludziom do maksimum, a na końcu ich skontrolować. Wszystkich! Bez wyjątku!

Tylko facet, który nie ma prawa jazdy może wydawać takie pieniądze na fotoradary, a nie na drogi!
Cały wpis

Eutanazja, czyli odmóżdżenie

Jerzy Owsiak udzielił wywiadu. Jerzy Owsiak to ten od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Wyręki Państwa od Konieczności Wyposażania Służby Zdrowia w Sprzęt Medyczny (w skrócie WOŚP). Jerzy Owsiak użył w udzielonym wywiadzie słowa ‚eutanazja’. W jakim kontekście? A cóż to ma za znaczenie? Skoro użył to znaczy, że jest za, a skoro jest za, to znaczy że chce mordować niewinne staruszki i bogu ducha winnych staruszków. Gdyby (bez tego słowa żadna poważna debata nie może się w Polsce ani obyć ani odbyć) p. Owsiak powiedział np, że zima to najlepszy czas na lepienie bałwanów, od Buga po Odrę podniósłby się krzyk, że prawdziwym polskim patriotom należą się trwalsze pomniki za ich niebywałe dokonania. I że zawiadomią prokuraturę, żeby zbadała czy przypadkiem słowo bałwan nie obraża ich, ich przodków, względnie Ukrainek.
Cały wpis

Metody tak, porównania nie

Zapadł wreszcie wyrok w sprawie kardiochirurga Mirosława G. Jednak cała Polska nie tyle żyje samym wyrokiem ile jego uzasadnieniem. Jednych owo uzasadnienie oburzyło, innych ucieszyło. A co tak naprawdę oznacza? Ano z jednej strony, że CBA wraz z prokuraturą posługiwały się w tym śledztwie metodami ohydnymi, niegodnymi cywilizowanego, demokratycznego kraju w środku Europy. Z drugiej jednak strony wyrok wskazuje, że dla sądu nie ma znaczenia jakimi metodami zostały zdobyte dowody, byle były wiarygodne. Metody owszem, mogą być naganne, owszem, mogą wzbudzać niesmak, ale nie są zakazane. Dlatego sędzia nie uznał, że zrujnowanie doktorowi kariery zawodowej i publiczne oskarżenie o morderstwo jest wystarczającą karą i w oparciu o zdobyte stalinowskimi metodami dowody wydał wyrok skazujący.
Cały wpis

Promocja tortur

Nowy, mało używany rok powitał nas mocnymi dowodami, że żyjemy w państwie prawa. Niewykluczone, że demokratycznym. Okazało się właśnie, już po pięciu latach, że metody stosowane przez CBA i prokuraturę podczas śledztwa w sprawie doktora Mirosława G. przypominały jako żywo metody stalinowskie. Zbulwersowany tym faktem sędzia postanowił w związku z tym złożyć doniesienie na łamanie prawa przez prokuraturę do… prokuratury. Fascynujące będzie śledzić jakimi metodami prokuratura będzie badać tę sprawę. Jednak mimo niestosownego postępowania prokuratury paragraf się znalazł i udało się skazać kardiochirurga na na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 72.000 zł grzywny i przepadek ponad 17.000 zł „łapówek”. Prawu i sprawiedliwosci stało się zadość.
Cały wpis

Wrzody na zielonej wyspie

W minionym okresie permanentnie czegoś brakowało. A pod koniec niemal wszystkiego. Zniknął nawet dyżurny ocet i socjalistyczny antyimportowy pomysł racjonalizatorski — herbata produkowana z siana Popularną zwana. Sytuacja nie była dla władzy komfortowa, więc władza, z regularnością szwajcarskiego zegarka, biła się w piersi i zapewniała, że braki na rynku są tylko „przejściowe”.

Zmienił się ustrój i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w sklepach pojawiła się nieprzebrana mnogość towarów. Zniknęła zmora minionego okresu, kolejki. I oto niedawno okazało się, że to, co wszyscy uważali za uciążliwość, to dla liberalnego rządu nie tylko nie jest problem, ale wręcz przeciwnie: — Mamy sytuację dość typową pod koniec każdego roku – wtedy, kiedy rozpoczyna się bój w każdej jednostceoświadczył premier Tusk. A szefowa NFZ Agnieszka Pachciarz poszła jeszcze dalej i winą za obecny stan rzeczy obarczyła pacjentów: — Kolejki do szpitali wcale nie są takie długie, a nawet jeśli są, często winni są im także sami pacjenci. To takie logiczne i oczywiste, że aż dziw bierze dlaczego komuniści na to nie wpadli. Wszędzie szukali — wśród kułaków, spekulantów, malwersantów, elementów wywrotowych, imperialistów — a prawdziwi winowajcy bezczelnie, w biały dzień, nie kryjąc się tkwili pod sklepami.
Cały wpis

Vox populi, votum separatum

Pan Jakub Śpiewak opisał sprawę nieżyjącej Madzi i jej żyjącej matki. Swój tekst zaczął, dla zmylenia przeciwnika, od pytania: Jeśli więc prawdą jest to, co twierdzi prokuratura, że mamy do czynienia nie z wypadkiem, ale zabójstwem, to warto zastanowić się, jak to się stało, że zwyczajna dziewczyna zabiła swoje dziecko? Po czym zastanawia się nad czymś innym, z pytaniem nie mającym żadnego związku.

Nie jestem specjalistą. Uważam jednak, że paplanina dla paplania* nie ma sensu, dlatego staram się zwracać uwagę na problemy niedostrzegane lub przemilczane. Szukanie na siłę kozła ofiarnego to droga donikąd. Nie sama kara, nie wskazywanie domniemanych winnych, ale zrozumienie mechanizmów pozwoli w przyszłości zapobiec podobnym nieszczęściom. Deliberowanie o roli odegranej przez postaci drugoplanowe i trzeciorzędne to według mnie rozmywanie i sprawy i odpowiedzialności. Zwłaszcza czynione post factum, gdy już (prawie) wszystko wiadomo. Wcale także nie czuję się gorzej patrząc w lustro dlatego, że też z początku dałem się nabrać. Zaś Rutkowski ze śmiercią dziecka ma tyle wspólnego co trzęsienie ziemi w Japonii.
Cały wpis

Kraj rad

Jest taki kraj w środku Europy, w którym wre bezustanna walka. Ze wszystkich stron dobiega zgiełk bitewny, nikt nie ma na nic czasu i nie skończywszy jednej potyczki rzuca się w wir kolejnej. Obecnie wysiłek władzy skierowany został na nowy front, który pozwoli upiec aż dwie pieczenie przy jednym ogniu — dzięki karom zwiększy dochody budżetowe i zamknie usta krytykom, krytykantom, satyrykom oraz błaznom. I to przy aplauzie organizacji pozarządowych i znacznej części społeczeństwa. Tym nowym frontem jest walka z mową nienawiści.
Cały wpis

Wzrost totalny

Nowy Rok nadszedł niespodziewanie. Jeszcze o 23:35 go nie było, a pół godziny później już był, witany z wielkim hukiem. Nadejściu nowego Roku towarzyszy tradycja, zapoczątkowana jeszcze w minionym ustroju, korekty cen i opłat. Przy czym tradycja nakazuje zawsze korygować w górę, nigdy w dół. Niestety, wielu prywatnych, nieodpowiedzialnych przedsiębiorców wyłamuje się i zamiast ceny podnosić obniża je. Na szczęście i dzięki bogu nie wszystko w Polsce jest prywatne. A dzięki liberalnemu rządowi niektóre dziedziny do niedawna prywatne już są znowu państwowe. To gwarantuje, że tradycji stanie się zadość.

Z nadzieją wypatrywali więc nadejścia Nowego Roku pasażerowie podróżujący komunikacją miejską w większych miastach. Wreszcie, po tylu latach oczekiwania, poczuli się znowu docenieni. Tym razem bowiem monopoliści miejscy nie podnieśli cen o marne kilka procent, których nikt by nie odczuł. Nie. Oni poszli na całość i podnieśli ceny od razu o 20-30%. W końcu człowiek, który ma pracę musi do niej jakoś dojechać. A skoro musi, to dlaczego go nie skubnąć i nie sięgnąć głębiej do kieszeni?
Cały wpis

Piraci, złodzieje, hieny

Polska jest najfajniejsza. To program-efemeryda. Próżno go szukać w podcastach. A ciekawy jest on nader. Na przykład nie dalej jak dziś pan Redaktor prowadzący poprowadził audycję — miedzy innymi — na temat praw autorskich. Bardzo ciekawą. Niestety trwała tylko godzinę z przerwami na informacje o tym, co będzie w informacjach. Zapewne z tego względu pan Redaktor prowadzący nie zdążył poruszyć kilku istotnych kwestii. Jednak mimo ograniczeń czasowych udało się sformułować ogólną myśl, którą można streścić w jednym zdaniu: jakby wszyscy kopiowali, to by autorzy nie zarabiali i z głodu poumierali.

Wszystkie badania dowodzą, że ci, którzy ściągają także więcej wydają. To logiczne — ten kto sztuki nie szuka nie interesuje się nią, traktuje ją jak śmieć — ściągnie, posłucha, ewentualnie potańczy w rytm i wyrzuci. Albo obejrzy, nierzadko do końca, odfajkuje i skasuje. A jak nie ściągnie, to nie obejrzy, nie wysłucha, nie pójdzie do kina, do teatru, filharmonii, na koncert, nie kupi płyty. Ale także nie zarekomenduje nikomu „fajnego” filmu lub kapeli. Pasjonat odwrotnie. Wykorzystując możliwości jakie daje Internet dokonuje wstępnej selekcji. Nie czuje potrzeby — skoro nie musi — kupowania kota w worku. Nie widzi potrzeby zapraszania dziewczyny (lub chłopaka) na film (a nie do kina), ryzykując zwichnięcie szczęk od ziewania. Albo na koncert zespołu grającego muzykę, której nie trawią oboje.
Cały wpis

Szanowni Czytelnicy!

Uprzejmie informuję, że na moim blogu redakcja dokonuje bez mojej wiedzy wycinki postów. Nie racząc nawet poinformować o przyczynach. Pod nóż poszedł między innymi post z dziesięcioma odpowiedziami oceniony 293 razy (193 głosy na plus). System komentarzy zaś jest tak pomyślany, że gdy skasowaniu ulegnie wpis będący komentarzem do komentarza, to funkcja Pokaż/Ukryj przestaje działać. Liczba komentarzy przekroczyła dwieście, po czym skurczyła się do nieco ponad sto osiemdziesięciu…
Cały wpis

Myślę, więc bredzę

Jak brzmi najkrótszy kawał o milicjantach? — padało często pytanie w dawnych czasach, gdy w rozbawionym towarzystwie ktoś spontanicznie zaczął opowiadać dowcipy. No więc jak brzmi najkrótszy kawał o milicjantach? Stoi milicjant i myśli.

Myślępowiedział przewodniczący episkopatu Polski, arcybiskup Józef Michalik stojąc przed wiernymi podczas pasterki w Archikatedrze w Przemyślu — że dzisiaj jest wyraźny atak na tradycyjny model rodziny, złożonej z jednego mężczyzny i z jednej kobiety, rodziny wielodzietnej. Jego zdaniem obecnie w wielu kolorowych pismach i programach telewizyjnych wmawia się, że ideałem jest zdrada małżeńska, a głównym tematem przemoc wobec kobiet.
Cały wpis