Chrześcijański pluralizm

Jak można się było spodziewać Polska Telewizja wije się i skręca przepraszając i tłumacząc się z nadawania programu satyrycznego. Wyjaśnia dlaczego ośmieliła się nadać program, w którym ujawniono, w formie żartobliwej i nie na kolanach, największą tajemnicę wiary. Zdumiewające jest nie to, iż ową tajemnicę ujawniono, lecz że ta tajemnica… obraziła uczucia tych, którzy nie wiedzieli. Bo dla pozostałych… Cóż to za odkrycie, że papież jest człowiekiem? Tyle, że — jak stwórca — nieomylnym?

Zdumiewające jak wielkie spustoszenia poczynił miniony ustrój nie tylko w psychice starych, ale i młodych. Hasło „Bądź czujny wobec wroga narodu” (narodu!) obowiązuje nadal w wyolbrzymionej, karykaturalnej postaci. Próbę obalenia siłą ustroju socjalistycznego zastąpiono obrazą uczuć religijnych. Prawo wzbogaca się o gumowe, bełkotliwe przepisy, przygotowywane przez parafian, którym ewidentnie rozum odjęło. Jak można napisać w jednym zdaniu, że masz prawo posiadać dowolne poglądy, a w drugim określać jakie? A taki potworek napisany prozą obowiązuje telewizję publiczną: TVP respektuje pluralizm światopoglądowy obywateli, szanuje uczucia religijne odbiorców i tworzy możliwość wyrażania treści religijnych. Respektuje chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki? Uniwersalne, czyli jakie? Uniwersalne, ale pod warunkiem, że chrześcijańskie…
Cały wpis

Bolszewiccy naziści i liberalny fiskalizm

Wielki polski aktor Daniel Olbrychski zabłysnął po raz drugi. Pierwszy raz zabłysnął gdy ogniem (w oczach) i mieczem (który był szablą, bo miecz ciężki) walczył z hitlerowcami wiszącymi w galerii. Teraz też uznał, że musi dowiedziawszy się, że PiS dogania w sondażach PO. Oznajmił więc, że widocznie Polacy „tęsknią za bolszewizmem”. Wygląda na to, że pan Olbrychski dopiero co urwał się z choinki albo szczęśliwie powrócił z Księżyca, gdzie bawił z wizytą u p. Twardowskiego. Istnieje tez inna możliwość, że opisuje jakąś równoległą rzeczywistość, w której bolszewicy płaszczą się przed klerem, hojnie go finansując i spełniając każdą zachciankę. Oraz, co jest oczywistą konsekwencją bolszewizmu, tworzą Parlamentarne Zespoły do spraw Zapobiegania Ateizacji Polski. A Gott jak zwykle jest z nimi.
Cały wpis

Jezus Maria! Bluźniercy!

Za siedmioma górami, za siedmioma jeszcze nie wykarczowanymi lasami, za siedmioma rzekami zatrutymi i nie, było sobie państwo. Państwo było rządzone twardą ręką przez dyktatora. Dyktator nie był głupi i nie chciał skończyć jak inni dyktatorzy na szubienicy lub na wygnaniu. Z tego względu bardzo uważnie wsłuchiwał się w głos agentów śledzących nastroje społeczne. Ponieważ kryzys nikogo nie omija, więc i nie ominął państwa rządzonego twardą ręką przez dyktatora. Dyktator chcąc nie chcąc musiał — jak to się mówi — przykręcić śrubę. Zwołał agentów i pyta co na to lud pracujący miast i wsi. Nic. Klną jak szewcy, donieśli agenci. To dobrze, powiedział dyktator i docisnął śrubę jeszcze bardziej. Gdy już śruba wyciskała z poddanych ostatnie soki agenci przyniesli wieści, że ludzie przestali złorzeczyć, a zaczęli się śmiać. Dyktator zarządził natychmiastowe poluzowanie ucisku. Albowiem był to dyktator oświecony.
Cały wpis

Arcyharce, czyli wlazła kur(i)a na grzędę…

Co i rusz społeczeństwo elektryzuje jakaś wieść mrożąca krew w żyłach. A to proces matki Madzi, a to protest matki czteroletniej dziewczynki, która zmarła w szpitalu w Łosicach, albo dwuipółletniej dziewczynki ze Skierniewic, którą służba zdrowia otoczyła tak niezwykle troskliwą opieką, że organizm dziecka tego nie wytrzymał. Są oczywiście też i inne wieści. Gdy Cezary Gmyz w Rzeczpospolitej napisał o śladach trotylu na wraku tupolewa prokuratura gwałtownie zaprzeczała. Gdy z kolei Rosjanie stwierdzili, że śladów materiałów wybuchowych nie stwierdzono, prokuratura zaprzeczyła równie gwałtownie. Jak było naprawdę odkryją zapewne archeolodzy w zamierzchłej przyszłości, bo polskiej prokuraturze na zbadanie tego nie starczyło trzech lat. Jakby tego było mało dowiadujemy się, że jeszcze nie zakończyło się śledztwo w sprawie zamordowania Olewnika, a już przedawniły się zaniechania i inne niedociągnięcia prowadzących postępowanie. To oczywiście możliwe jest tylko w państwie prawa jakim niewątpliwie jest nasza ojczyzna. Można nawet pokusić się o postawienie pytania: oj, czy zna ktoś kraj bardziej? Cały wpis

Się PO stara

Rosjanie, jak to Rosjanie, bez konsultacji z polskimi śledczymi oznajmili, że na wraku tupolewa ani polscy, ani rosyjscy śledczy nie stwierdzili śladów wybuchu. W komunikacie rosyjskiej prokuratury pojawia się także informacja o pobraniu ponad 300 próbek, które mają zostać poddane ekspertyzom tak w Rosji, jak i w Polsce. Poinformował o tym rzecznik Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Władimir Markin. W rezultacie przeprowadzonych przez ekspertów oględzin i badań stwierdzono, że na badanych obiektach nie ma śladów wybuchu — czytamy w oświadczeniu.
Cały wpis

Winny Odmawiania Świętej Powinności Jerzy O.

Jeśli chodzi o ilość wszelkiego rodzaju rzeczników Polska zajmuje czołowe miejsce na świecie. Mowa oczywiście o rzecznikach praw wszelakich. W państwie, gdzie prawo po prostu jest klarowne i przestrzegane rzecznika nie potrzeba. My mamy Rzecznika Praw Obywatelskich, który zajmuje się prawami obywatelskimi. Prawa obywatelskie obywateli kończą się w momencie, gdy zachorują. Wtedy stają się pacjentami, a ich prawami zajmuje się Rzecznik Praw Pacjenta. Oczywiście prawa obywatelskie nie dotyczą także dzieci. Bo co to taki brzdąc za obywatel? Dlatego ich prawami zajmuje się Rzecznik Praw Dziecka. Gdy brzdąc podrośnie, zda maturę i zacznie studiować, opiekę nad nim roztoczy Rzecznik Praw Studenta. A gdy obywatel, student, pacjent lub dzieciak uda się do sklepu lub choćby tylko do apteki, nad jego problemami pochyli się z troską Rzecznik Konsumenta. Bowiem konsument, zwłaszcza konsument muzyki, filmów i programów komputerowych, w odróżnieniu od pozostałych nie ma żadnych praw.
Cały wpis

Redakcyjne statystyki

Na stronie głównej znajduje się dział „Najczęściej komentowane blogi”. Przy blogu Żenujący Blog Doc Snugga „Orkiestra…tusz! Ale nie dla chorych dzieci” widnieje liczba 92 komentarze, podczas gdy po wejściu na blog można się naocznie przekonać, że komentarzy jest w tej chwili 68. Czy to Redakcja poprawia niektórym blogerom statystyki, czy może bloger nadużywa możliwości kasowania komentarzy i czyści swój wpis z niepochlebnych opinii? Jaki jest sens istnienia tego działu w obliczu takich praktyk?
Cały wpis

Ciebie prosimy wysłuchaj nas panie hakerze i nie atakuj Polski, ojczyzny naszej

Żyjemy w kraju bezpiecznym. Bezpiecznie jest w domu i zagrodzie, na ulicy, w samochodzie, bezpiecznie jest w piwnicy, bezpiecznie jest w urzędzie, bezpiecznie jest dosłownie wszędzie. Od pięciu lat rządzi rząd, który to bezpieczeństwo gwarantuje. Bowiem ten rząd w przeciwieństwie do innych na stanowiskach kluczowych zatrudnia fachowców światowej sławy. Lecz zanim przejdziemy do dalszych rozważań anegdota wprowadzająca.

Wizytacja partyjno-rządowa w urzędzie państwowym. Naczelnik oprowadza znamienitych gości, ujawnia wszelkie tajniki działalności wreszcie prowadzi do pokoju z wielką szafą w kącie.
— A tu, proszę panów mamy sejf na tajne dokumenty. Zabezpieczony najlepiej na świecie — żadnym kluczem nie da się go otworzyć!
— No to czym go otwieracie?
— Jak to czym?! Gwoździem!
Cały wpis

Windows

Co jakiś czas, a ostatnio częściej, można kupiwszy gazety (lub czasopisma) natknąć się na ogłoszenie. Ogłoszenie mniejsze lub większe zazwyczaj zaczyna się od chwytających za serce historii i problemów a to chorych dzieci, a to bezdomnych psów, a to przerabianych na wyroby garmażeryjne koni. Tak organizacje tak zwanego pożytku publicznego zabiegają o 1% z naszych podatków. Zabiegani, zajęci własnymi sprawami nie zadajemy sobie podstawowego pytania — jak to możliwe, że organizacji czy fundacji nie stać, by pomóc, a stać na kosztujące krocie często całostronicowe ogłoszenia? Chcą pomagać, a szastają wyżebranym groszem w sposób karygodny? Czy jest wielka różnica między przeznaczaniem fundacyjnych pieniędzy na swoje prywatne potrzeby, jak to czyniono w KidProtect, czy wydawaniem ich na lansowanie się? Jeśli bowiem ktoś chce wesprzeć jakąś organizację może sam poszukać takiej, która jest bliska jego sercu. A w prasie powinna pojawiać się wyłącznie informacja, że lista takich organizacji znajduje się chociażby na stronach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Cały wpis

In vitro czyli caelum ipsum petimus stuititia

Ksiądz profesor Franciszek Longchamps de Bérier, absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie jest profesorem nauk prawnych i specjalistą w zakresie prawa rzymskiego. Nie można sobie wyobrazić lepszych kwalifikacji do pełnienia funkcji członka zespołu ekspertów do spraw bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.

Niedawno ksiądz profesor udzielił wywiadu tygodnikowi opinii Uważam Rze. Jaki tygodnik, takie opinie. Dlatego po udzieleniu wywiadu pan profesor poczuł się w obowiazku oznajmić, że jeżeli jest powód, by poczuć się urażonym dyskusją o wadach genetycznych, to przepraszam. To jest bowiem fakt potwierdzony doświadczalnie, że gdy ktoś swoimi nieprzemyślanymi wypowiedziami czyni komuś krzywdę, to przeprasza za „dyskusję”. Jeśli zaś sytuacja jest odwrotna, to prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie obrazy uczuć lub zniewagi.
Cały wpis

Potwór, proszę księdza

Ksiądz profesor Franciszek Longchamps de Berier, absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, postanowił zabrać głos na temat, na którym się wybitnie nie zna. Udzielał się mianowicie w temacie in vitro. Bycie księdzem to nie tylko powołanie, to także — a może przede wszystkim — życie z dala od problemów doczesnych. I nauki. Zwykłej nauki. Świeckiej, nie natchnionej. Dlatego ksiądz profesor nie zajął się ustalaniem gdzie pomieszkuje bóg, ponieważ Biblia jako miejsce stałego zameldowania wskazuje górę Syjon. Nie. Ksiądz profesor pochylił się z troską nad dziećmi „z próbówki”.

Tak więc ksiądz profesor porzucił rejony w których czuje się pewnie, zamieszkałe przez aniołów skrzydlatych acz niewidzialnych, świętych znamienitych, synów bożych zwykłych i zrodzonego z dziewicy, relikwii świętych, popuścił wodze fantazji i zaczął deliberować na tematy, o których nie ma bladego pojęcia. Ale przeczytał książkę, więc się poznał. To upoważniło go do opowiadania o „skazie genetycznej” cechujące jakoby dzieci poczęte metodą in vitro i innych andronów oraz dub smalonych. Jakby dzieci poczynane po bożemu rodziły się zawsze zdrowe i bez wad. A każdy w razie potrzeby mógł spojrzeć bogu prosto w oczy. Na dodatek bajanie o bruzdach ksiądz profesor nazywa „poglądem”. A ponadto zna lekarzy, którzy ten pogląd podzielają. Nie od rzeczy będzie w tym miejscu przypomnieć, że gdy ktoś głosi poglądy niemiłe duszpasterzom i owieczkom może napytać sobie biedy. Przykład Dody i innych odpowiadających za „obrazę uczuć religijnych” jest aż nadto dobitny.
Cały wpis

Najpierw uwalimy, potem uchwalimy

Ledwo Polska odzyskała niepodległość po 125 latach niewoli, już Kościół przystąpił do odzyskiwania zagrabionych przez zaborców majątków. Zaborców nie drażnił protestami i nie domagał się niczego. Wręcz przeciwnie, wspierał ich władzę od boga daną i potępiał powstańcze zapędy Polaków. Po dojściu Hitlera do władzy, w obliczu realnego zagrożenia, kler nie odpuścił ani na jotę. Dziwnym trafem komunistyczna, zakłamana historia nie wspominała o roli jaką odegrał tuż przed wojną, gdy zadłużone po uszy państwo nie miało na żołd dla masowo dezerterujących z tego powodu żołnierzy, ale miało dla ordynariatów polowych i oficerów w sutannach. Nawiasem mówiąc ksiądz generał czy pułkownik to uosobienie miłosierdzia bożego i ucieleśnienie przykazania nie zabijaj.
Cały wpis

Premiera porozumienia

Premier Donald Tusk wpadł był swego czasu na pomysł, by pojeździć po Polsce i pospotykać się z jej mieszkańcami. Przy okazji spotkań tłumaczył i wyjaśniał, po co jeździ za pieniądze podatników. Zapewniał, że PO jest najlepszą partią i należy na nią głosować. Zachowywał się więc tak, jakby mieszkańcy Polski mieli w ogóle jakiś wybór. Tuż przed wyborami, we wrześniu 2011 roku podczas pobytu w Kutnie, pan premier Donald Tusk osobiście otarł łzę z policzka p. Teresy Milczarek. Działo się to, przypomnijmy, wtedy, gdy pełnomocnikiem rządu do spraw wykluczonych był świeżo upieczony członek PO, tow. Bartosz Arłukowicz.
Cały wpis

Przetasowanie korekcyjne

— Tato! Co to jest korekta w rządzie?
— To jest… Chodź, pokażę ci. Widzisz to drzewo?
— Widzę.
— A widzisz wrony, które na nim siedzą?
— No widzę.
— No to uważaj — tata podszedł bliżej i klasnął w dłonie. Wrony poderwały się, chwilę krążyły w powietrzu kracząc złowieszczo po czym obsiadły drzewo z powrotem. — Widzisz?
— No widzę. Siedzą jak siedziały.
— Tak. Ale każda na innej gałęzi.

W środę równie spokojnie o niedużej ale ciekawej i koniecznej korekcie w rządzie — zapowiedział pan premier Donald Tusk na Twitterze w poniedziałek. Jak powiedział, tak zrobił. Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki zajął miejsce Tomasza Arabskiego, który w związku z nadchodzącą wiosną odlatuje do ciepłych krajów. Minister finansów Jacek Rostowski zasiadł na gałęzi nieco poniżej przodownika stada. Opuszczoną przez Jacka Cichockiego gałąź zajmie Bartłomiej Sienkiewicz. Reszta pozostanie bez zmian.
Cały wpis

Protestujemy przeciw machaniu nożem po spożyciu

Niebywały sukces udało się osiągnąć! Dzięki zablokowaniu spotkań skrajnej prawicy na Uniwersytecie Warszawskim i krakowskim Kazimierzu zamiast dialogu mamy monolog. Zaś zamiast dyskusji, tłumaczenia młodym, często łysym, ludziom dlaczego ich ideologia jest groźna, mamy knebel. I radość postępowców. Równą radości zetempowców w czasach minionych. Znowu coś udało się zablokować, do czegoś nie dopuścić, komuś nie pozwolić się wypowiedzieć.

Zaostrzyć, zakazać, zdelegalizować, karać, k…wa, karać! To hasło PO, PiS i wszystkich środowisk prawicowych, ludowych, chrześcijańskich, postępowych, lewicowych oraz liberalnych. Bo na tym właśnie polega postęp, liberalizm zakorzeniony w umysłach chrześcijańskimi korzeniami — na zakazywaniu, kneblowaniu i wmiataniu pod dywan. Wszystkim od prawa do lewa przyświeca bowiem dokładnie ten sam cel – zakazać przeciwnikom politycznym względnie ideowym głoszenia swoich poglądów. Dlaczego? Bo nie. Bo te poglądy są groźne. Bo nie ma zgody na „taki język”. A wszystkie nieprawomyslne myśli mają być pod byle pretekstem kasowane, jeśli gdzieś pojawią się w wirtualnym świecie. Chyba, że pojawią się tam, gdzie łapki cenzorów nie sięgają.
Cały wpis

Etykobrednie czyli prawdy objawione

Jedna bojowniczka o prawo kobiet do brania kasuje swoje wpisy wraz z komentarzami. Inna, walcząca na szerszym froncie — o prawo kobiet i duchownych do brania — nie trawi krytycznych komentarzy. Ten biskup, co to bredził o cnocie, która krytyk się nie boi najwidoczniej nie wiedział o kim mówi. Bo — parafrazując piękną pieśń  Maryli Rodowicz do słów Agnieszki Osieckiej — dziś prawdziwej cnoty już nie ma…

mebaisog

Cały wpis