Zbrodnia niesłychana baba rozebrana

Co jakiś czas docierają wieści o ludziach, którzy – przeważnie zaopatrzeni w broń palną – zabijają. Z różnych przyczyn. A to nie wyszło im z dziewczyną, a to mieli kłopoty w domu, a to im się jakaś partia nie spodobała, a to chcieli uratować białą rasę, a to biorą odwet na dzieciach za grzechy ich rodziców.

Po takiej tragedii w Polsce rozpala się dyskusja. Ale nie o przyczynach. Nie co zrobić by do takich zdarzeń w przyszłości nie dochodziło. Nie. W Polsce Polacy oddają się temu, co uwielbiają – określaniu „adekwatnej” kary. Dlatego największą zbrodnią, jaką sprawca może popełnić, to pozbawić się życia podczas lub tuż po dokonaniu czynu. Wtedy Polacy natychmiast tracą zainteresowanie sprawą niezależnie od liczby ofiar. No bo co można zrobić trupowi? Pozbierać szczątki i posolić? Sprasować i pokroić?

A przecież żyjemy w świecie ociekającym krwią i przemocą. Przemoc wylewa się z każdego ekranu, wyziera praktycznie z każdego kąta. Na filmach dla dzieci sympatyczne postacie tłuką i są tłuczone bez litości czym popadnie, wysadzane, zrzucane w przepaść, miażdżone przez zrzucone na nich skały. A filmy dla dorosłych różnią się tym od filmów dla dzieci, że w filmach dla dzieci wyeliminowani przeciwnicy po prostu znikają. A nieżywi nie wałęsają się bez sensu gubiąc kończyny.

Podobnie rzecz się ma cała z grami komputerowymi. Przy czym nie tak znowu rzadko zdarza się, że gra jest kwalifikowana jako „tylko dla dorosłych” nie dlatego, że ocieka krwią, ale dlatego, że jeśli się umiejętnie zdzieli siekierą wojowniczkę, to jej napierśnik odpada. Bo nic tak nie demoralizuje jak ścisłe określony kawałek gołego ciała.

Wiosna idzie, potem lato nadejdzie, to powspominajmy mrożące krew w żyłach minione wydarzenia. Na przykład jakieś cztery lata temu do dwóch młodych szczecinianek opalających się topless odważnie podeszli policjant ze strażnikiem miejskim i nakazali ubrać staniki. Panie w pierwszym odruchu ubrały, ale w drugim zdjęły. Po pewnym czasie ten sam patrol pojawił się znowu. Tym razem stróże prawa uznali, że amatorkom opalania topless należy się kara, ponieważ art. 140 kodeksu wykroczeń stanowi: „Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 150 zł albo karze nagany“. Czyli jeśli nie chcesz się kobieto dopuścić wybryku, paraduj w staniku.

Ponieważ panie odmówiły przyjęcia mandatu, więc sprawa trafiła na wokandę sądu grodzkiego. Głos zabrał również rzecznik śp. Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich: W miejscach publicznych opalanie topless jest zakazane. Można robić to tylko w miejscach do tego przeznaczonych, np. na plażach nudystów. Tam gdzie nie sieje się zgorszenia – tłumaczył Stanisław Wileński, rzecznik RPO. - Jesteśmy purytańskim narodem, więc mamy takie prawo i musimy go przestrzegać – dodał rzecznik Rzecznika. Niestety, rok później sąd uznał, że opalanie się bez stanika nie jest nieobyczajnym wybrykiem i uniewinnił dwie młode kobiety. To pierwszy taki wyrok w Polsce. Koszta procesu pokryli podatnicy.

Z kolei w miarę przekształcania się wiosny w lato nabiera znaczenia fundamentalne pytanie: czy na pływalni można brać prysznic na golasa? Mamusia sześcioletniej Joasi tłumaczy: Gdy jestem na pływalni z córką, przebieramy się na uboczu, bo nie chcę, żeby musiała oglądać nagie ciała innych. To prowokuje głupie sytuacje, mała zaczyna się głośno dopytywać o wygląd tych ludzi. A czasem nawet się ich boi. Matce wtóruje… studentka, której nie podoba się zachowanie biorących prysznic nago. Bo według niej branie prysznica wprawia w zakłopotanie innych ludzi. Co studentce przeszkadza najbardziej? Starsi nadzy ludzie wywołują u niej „przykre doznania estetyczne”…  Ogólnie nagość przeszkadza głównie matkom. Też najczęściej nie podoba im się, że nago po szatni chodzą ludzie starsi.

Nie pozostaje w tej sytuacji nic innego jak zaapelować: Starsi do piachu, bo swoim wyglądem gorszycie młodych, pięknych, inteligentnych oraz ich dobrze wychowane dzieci głośno komentujące szczegóły anatomiczne napotykanych osób! Zastanawiające w całym tym zamieszaniu jest jedno – jak ci ludzie weszli w posiadanie dzieci? Bo przykładem bezprzykładnego sukcesu wychowawczego niewątpliwie jest wzmiankowana studentka. A przecież, w największym skrócie, historia wyglądała następująco. Pan Bóg (w drugiej wersji) stworzył człowieka jak go pan Bóg stworzył i umieścił w raju. Człowiek jednak okazał się niezbyt posłuszny, więc raj zamknięto. Jednocześnie okazało się, że bieganie bez gaci poza rajem nie jest trendy i Bóg osobiście przyodział ludzi w gustowne wdzianka ze skór (co na to ekolodzy?) Nagość stała się grzechem. I pozostała nim – nie wiedzieć czemu – do dziś. Podsumowując w… głowie się nie mieści, że Bóg tyle się namęczył i na obraz i podobieństwo stworzył coś tak gorszącego i paskudnego, że sam to wziął i pozasłaniał. A przecież są takie miejsca na lądzie, gdzie zgorszenie sieje nieosłonięta twarz. Kobieca…

Wracając do meritum – kiedy ci, od których coś zależy zmądrzeją na tyle by posłuchać fachowców? Kiedy wreszcie krajowe rady do spraw mediów i inne gremia troszczące się o kręgosłup moralny obywateli przyjmą do wiadomości, że nie goły cycek, wargi czy inne członki są groźnie dla młodej psychiki, ale wszechobecna przemoc? Kiedy nakażą zdjęcie zakrwawionych półnagich zwłok, symbolu miłości i tolerancji, ze ścian przedszkoli, szkół i świetlic?

Dodaj komentarz