Wyrównywanie przez uwypuklanie

Co jakiś czas warto przypominać, że nic tak nie łączy, jak podział. Dlatego stale oraz nieustannie należy wyraźnie, i to nawet wyraźniej niż Schetyna w „Kropce nad i” zaznaczać, że liczą się nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Zauważyli to już nawet Anglosasi, dlatego standardowo zwracają się do zgromadzonych per „ladies and gentlemen”. Niestety, potem już jest gorzej, bo w zasadzie nie ma jak poznać, czy mówi ‚he’ czy ‚she’. To rodzi frustracje, gdy okazuje się że kolonoskopię Kowalskiemu zrobi doktor Smith. Samantha Smith. W Polsce, dzięki ciężkiej pracy u podstaw po prostu nie do pomyślenia. Bowiem w Polsce obowiązuje już wyraźny podział na doktorów i doktorki. A sama świadomość, że doktorka też przyjmuje, poprawia nastrój i rokowania.

Red. Eliza Michalik rozmawia z gośćmi, gdy są mężczyznami i gościniami gdy nie są. Z wyjątkiem prof. Ewy Łętowskiej. Nie dlatego, że nie jest kobietą, lecz dlatego, że akurat ona nie jest gościnią, lecz gością. Ale to nie wszystko, ponieważ ona jedyna — co może budzić zdumienie — pozostaje profesor Łętowską, w przeciwieństwie chociażby do profesory Płatek czy Środy. To dowodzi, że cel jest szlachetny, a dróg prowadzących do niego wiele. Dla pełnej jasności warto wspomnieć, że gościa występuje w „Odprawie posłów greckich” Jana Kochanowskiego: Brońcie brzegów, pasterze, nie dopuszczajcie tej niezdarzonej goście nigdziej do ziemie! Gościnia nie występuje nigdzie. To wynalazek Michalik i kilku towarzyszek.

Źródłem inspiracji dla pań były losy niejakiego Briana, którego żywot przedstawił Monty Python. Przypomnijmy sobie fragment kluczowej sceny, by zrozumieć jak wysoka jest stawka w tej grze.
— Jeśli Ruch nigdy nie zapomni, że niezaprzeczalnym prawem każdego mężczyzny…
— Lub kobiety.
— Lub kobiety jest uwolnienie się jego…
— Lub jej.
— Lub jej. Dziękuję bracie…
— Lub siostro.
— O czym to ja mówiłem? […]
— Co więcej, niezaprzeczalnym prawem każdego mężczyzny…
— Lub kobiety. […] Kobiety mają pełne prawo brać udział w naszym Ruchu.
— Co ty tak ciągle z tymi kobietami, Stan?
— Chcę być kobietą. […] To moje niezbywalne prawo jako mężczyzny.
Itd.

Rozumiejąc o jaką stawkę toczy się gra łatwiej zrozumieć, że bez podziału opinii publicznej na widzów i widzki (lub wicki, Michalik wie która forma jest prawidłowsza), słuchaczy i słuchaczki, manifestantów i manifestantki itp. kobiety nigdy nie osiągną należnej im pozycji i nie zrównają się w prawach z mężczyznami. W tej chwili, gdy zwycięstwo już bliskie, najważniejszą sprawą jest cofnięcie zmiany zapoczątkowanej przez mizoginów i wrogów równouprawnienia. Ten nieodpowiedzialny, szowinistyczny element, nie mogąc pogodzić się z tym, że sądy w sprawach o alimenty preferowały matki, podstępem i szantażem wprowadził bezmyślnie nic nie mówiące o płci określenie ‚rodzic’, co niby miało zrównać w prawach oboje rodziców. Oczywiście niczego takiego nie udało się osiągnąć, bo kobiety w dalszym ciągu rodzą, choć coraz częściej jak pan przykazał bez znieczulenia, i karmią piersią. Dlatego należy z powrotem powrócić do jasnego, nie budzącego wątpliwości podziału na matkę i ojca, a w ostateczności na rodzica i rodzicę. Także walka z przemocą w rodzinie stanie się łatwiejsza, gdy zamiast kryć sprawców i opowiadać, że jedno ze współmałżonków znęcało się nad drugim, publicznie ogłosi się zgodnie z prawdą, że żona miała pełne prawo skatować męża w imieniu milionów poniewieranych kobiet.

Niedawno kobiety walczyły żennie (powiedzieć o kobietach, że walczyły mężnie to obrazić ich uczucia płciowe) z próbą zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Walczyły, choć za zaostrzeniem zebrano więcej podpisów niż przeciw. A ponieważ są także głębokiej wiary, więc uwierzyły, że odniosły sukces, a władza ustąpiła pod ich naciskiem. Tę wiarę władza umocniła niedługo potem uznając, że owszem, niewiasty są równe mężczyznom, ale nie aż tak, by można było pozwolić, by same, bez wiedzy i zgody lekarki lub lekarza mogły stosować środki antykoncepcyjne, z tak zwaną tabletką ‚dzień po’ na czele. Mężczyzna może, jeśli zechce, założyć prezerwatywę, choć to Kościołowi wbrew, ale kobieta nie może ani mu nakazać, ani tym bardziej bez konsultacji niczego stosować. Przy czym nie przypadkiem stosowna formuła brzmi jednoznacznie — zawsze konsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, nawet w sprawie higieny intymnej. Rówież nie przypadkiem największymi wrogami aborcji są lekarze, którzy wcześniej lub prywatnie skrobali na potęgę, a afer z lekarkami tu akurat jak na lekarstwo.

Jak widać zwycięstwo kobiet podczas czarnego protestu było gigantyczne zważywszy na skalę. Przed wyborem „dokonać aborcji czy nie” stoi ułamek procenta kobiet, zaś przed dylematem „zabezpieczyć się czy ryzykować” kilkadziesiąt procent. Dlatego w sprawie marginalnej protestowały tłumy, a w kluczowej, dotyczącej przyszłości sporej liczby kobiet nie protestował praktycznie nikt.

Dodaj komentarz