Wirus amerykańskiej grypy AH3N2

Jeżeli wirus amerykańskiej grypy AH3N2 będzie podobny do tego z lat 1917-18, kiedy w Europie zmarło ponad 50 mln ludzi, to nie wystarczą ostrzeżenia SANEPiD-u. Konieczne są jasne przekazy by ludzie wiedzieli JAK się zabezpieczać.

Czy nosić i kiedy maseczki na twarzy? Czy nosić je tylko na ulicy, czy także w pracy? Czy nosić je w domu, gdy ktoś z domowników zaczyna chorować?

Nurtującym staje się pytanie jak wygląda przygotowanie służby zdrowia gdyby epidemia do Polski dotarła. Czy lekarze wiedzą, gdzie będą mieli dyżury? Gdzie będzie można w szpitalach lub budynkach do takiej pomocy przygotowanych (nawet tylko tymczasowo) przyjmować chorych?

Z wirusami grypy jest ten problem, że on szybko mutuje. A szczepionki na grypę, to takie strzelanie na oślep. Szczepionki są, ale okazuje się, że na zmutowanego wirusa nie działają.

Grypa sprzed stu lat nosiła nazwę hiszpanki . Spowodowane to było tym, że z tego kraju rozprzestrzeniła się po Europie. O czym wie niewiele osób, to tamta także przybyła do Europy z Ameryki razem z żołnierzami, którzy przyjechali wspomagać aliantów tj. Wielką Brytanię, Francję, Japonię, Rosję i kilka mniejszych państw. Żołnierze amerykańscy lądowali w Hiszpanii, w portach gdzie nie było wojny.

Złośliwie można powiedzieć, że „amerykańska zaraza” znowu została do Europy przywleczona.

Dodaj komentarz


komentarzy: 19

  1. „Szczepionki są, ale okazuje się, że na zmutowanego wirusa nie działają.”

    Bo nie taka jest ich rola, by działać na wirusy. Ich rolą jest pobudzenie w organizmie układu immunologicznego, by ten mógł sam łatwiej poradzić sobie z wirusem.

    1. Ale na każdą mutację, odmianę wirusa musi być inna szczepionka. Przypomnę sprawę premier Kopacz, która odmówiła kupna szczepionki. Jak okazało się kraje, które ją kupiły, wyrzuciły pieniądze, bo w tamtym okresie była nieprzydatna.

      1. Wirus grypy jest specyficzny, to fakt. Dlatego szczepionki przeciwko niemu wymagają za każdym razem dopasowania składu antygenowego.

        Tym niemniej wtedy Kopacz miała rację nie tylko dlatego, że doświadczenia z przebiegiem choroby w innych krajach nie wskazywały na poważniejsze zagrożenie (kilkanaście przypadków śmierci chorych związane było z powikłaniami dotyczącymi innych zachorowań). Równie ważne było to, że producenci nie chcieli wprowadzić szczepionki do aptek na zasadach wolnorynkowych. Takie postępowanie od początku wyglądało podejrzanie.

  2. Skoro Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega Polaków przed groźnym wirusem, to gdzie należny szukać informacji? Oczywiście na stronie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Na stronie głównej nie ma ani słowa. Ale jest wyszukiwarka. Wpisujemy i dostajemy w odpowiedzi:

    Czy chodziło Ci o wyszukanie: ani?

    Nie znaleziono wyników

    Nie znaleziono żadnych wyników (w angielskim en-GB) dla wyrażenia: AH3N2.

    Profesjonalizm pełną gębą. Chcesz wiedzieć? Dowiesz się w swoim czasie. Jak się prezes zastanowi.

    1. Czyli i przygotowanie do epidemii na tym samym poziomie. Ale najważniejsze, że minister od zajmowania się chorymi podpisał stosowną deklarację!!!! Dotyczy czego innego? Pozory! Jakby nie podpisał, to nie byłby ministrem. Przemoc religijna wobec urzędnika państwowego? Jak podpisywał jeszcze nim nie był. :-))))

      A za ileś tam lat, gdy jego syn/córka będą się o stanowisko starali, to im zaświecą deklaracją tatunia w oczy.

      1. Najważniejsze, że rezydenci zadowoleni ze spotkania. Spotkanie „upłynęło w podniosłej i miłej atmosferze”. Nie ma się co dziwić, że znaleźli wspólny język z ministrem, w końcu oni też maja sumienie.

        Jesteśmy w trakcie negocjacji, na stole są konkretne propozycje nad którymi obie strony będą pracować do czasu kolejnego spotkania jest nadzieja na dostrzeżenie pacjenta przez system i zażegnanie kryzysu kadrowego. Bardzo na to liczymy – oświadczyło porozumienie. Tchnie optymizmem na kilometr. Zwłaszcza to „zażegnanie kryzysu kadrowego” brzmi cudownie obiecująco.

        1. Rezydenci nie są od załatwiania takich spraw. I nie jest to w ich gestii.  Są urzędnicy suto wyposażeni, jest minister, który ma jakieś obowiązki. I są wiceministrowie, którzy z jego wyboru, rozdziału obowiązków za coś odpowiadają.

  3. Przywleczona… To prawda. Właśnie chrycham jak skończony dupek, z normalnych dla mnie 34,5 stopnia mam ponad 39. z ciśnienia  90/ 60 mam znacznie mniej i zdycham jak głupi.Mam niewielki katar, oczy szczypią jak zwariowane, co przy niewyleczonej poprzedniej infekcji jest dość niebezpieczne. Jem kilogramy wit C, rutinoscorbinu, i co się da. Może przetrwam, ale umrę i tak młodo, bo to co ostatnio trwa to już nie życie. Na dodatek szlag mi trafił telewizor, co znaczy że się nudzę, a ponieważ żrę też antybiotyki, to nawet upoić się nie mogę C2H5OH.
    USA to plaga i powinny zniknąć z powierzchni Ziemi jak ZSRR.

    1. Czy antybiotyk na pewno na grypę jest odpowiedni? To tylko z troski pytanie. Dużo pij ciepłych napojów z miodem i cytryną. Jeśli możesz kogoś poprosić, to dobrą metodą na rozgrzanie jest pocieranie dużego palucha do momentu aż powiesz, że czujesz mocne ciepło powyżej kolan. METODA SPRAWDZONA.!!! Alkoholem, a najlepiej spirytusem dobrze jest nacierać górne partie pleców (ale nie kręgosłup). I KONIECZNIE, KONIECZNIE WYLECZ SIĘ DO KOŃCA!!!!!!

      p.s. jeśli nie ma kto Ci nacierać dużych paluchów u nóg, to wlej do miski gorącą wodę (ale poparz się), wsyp pół szklanki soli i mocz nogi pół godziny. Czajnik powinien stać obok i gdy woda traci ciepłotę dolewaj jej z czajnika. A potem do łóżka i wygrzewaj się. Sprawdzone!!!

      1. Kurowanie grypy antybiotykami świadczy o tym, że nasz Smok nareszcie trafił na fachowca w medycznym fachu. Najważniejsze jest także, by przyjmować antybiotyk bez osłony. To pozwoli zrujnować sobie wiele innych narządów wewnętrznych z żołądkiem na czele.

        1. Nie rozumiem do czego pijesz, ale masz rację — zapisywanie komuś w chorobie wywoływanej przez wirusa antybiotyku to dowód na głęboką wiedzę, doświadczenie no i odpowiedzialność. Żonie na wirusowe zapalenie gardła (tak napisał p dr w rozpoznaniu) zapisała antybiotyk. Z bogatej wiedzy p. dr żona wykorzystała jedynie zwolnienie.

            1. Owszem, w powikłaniach się stosuje. Dlatego najpierw do tych powikłań należy doprowadzić. W tym celu należy łazić do pracy z poczucia obowiązku tak długo, jak się da. Dzięki temu zamiast chorować kilka dni choruje się kilka tygodni a przychodzi do siebie kilka miesięcy.

              1. Nie zawsze się da „nie łazić do pracy”. Niestety, dzisiejsze czasy to „albo pracujesz bez przerwy, albo giniesz jako żebrak”. To nie „poczucie obowiązku”, ale instynkt samozachowawczy. Choroba może minie, opłat nikt nie daruje.
                U mnie to niezależne od przeziębienia(a może grypy) coś jeszcze.