Wiosna i trzy lata badań

Nadeszła wreszcie spóźniona wiosna. Za oknem słoneczko świeci, ani śladu śniegu, za to pełno śmieci. Ale dzięki nowej ustawie śmieciowej będzie czysto. Co prawda, żeby było czysto wystarczy poustawiać co kilkadziesiąt metrów kosze na śmieci i opróżniać je regularnie, ale nie bądźmy drobiazgowi. Skoro rząd i parlament w ustawie nie zawarli obowiązku umieszczania koszy na śmieci na ulicach, to oznacza to, że śmieci zalegające chodniki, trawniki, rabatki i klomby to żaden problem.

Skoro jesteśmy przy rządzie, to przyjęło się sądzić, że wszystko co złe, to wina Tuska. A tu wystarczy wyjrzeć przez okno, żeby się przekonać, że to nieprawda. Rząd ma też zasługi. Na przykład wielką zasługą rządu Tuska jest to, że o dziesiątej jest dziewiąta. To pozwala na więcej. Wyjaśnił to sam premier wyczerpująco i precyzyjnie: Każdy, kto zna życie codzienne państw Zachodu, wie, co to znaczy mieć jasno do 22 przez prawie pół roku. Życie jest po prostu przyjemniejsze. Ale istnieje też wzór kulturowy związany z klimatem. Nie jest tak, że jeśli my w kwietniu czy październiku do 22 będziemy mieli nagle jasno, to będziemy siedzieć w ogródkach kawiarnianych. U nas jednak jest zimno. Więc zysk z tego, że jest jasno, niekoniecznie by się pojawił. Z kolei utrzymanie czasu letniego zimą oznaczałoby, że o 8.30 rano byłoby ciemno. I trudno określić, jaki byłby efekt dla naszej gospodarki skorelowania czasu z naszymi najważniejszymi partnerami handlowymi. Jasne? Właśnie dlatego należy przestawić zegary o godzinę do przodu.

W zimie nie było zimno, ale w marcu było, co dowodzi, że globalne ocieplenie to ściema. Bo we wtorek było zimno. -20° było. Jeśli w kwietniu jest mróz, to znaczy, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia. Logiczne. Podobnie rzecz ma się cała z portalem. Pod koniec lutego, czyli w środku zimy portal Alexa zajmujący się śledzeniem aktywności w Internecie plasował portal Tok FM na 110 miejscu w Polsce, tuż po Super Expressie. Dziś SE jest prawie tam gdzie był (113), a Tok FM spadł na 222 miejsce. Nie przeszkadza to redakcji, która nadal wycina komentarze tych nielicznych czytelników, którzy jeszcze portal odwiedzają i nie tylko czytają, ale chce im się jakąś notkę skomentować. Dla porównania Nasz Dziennik znajduje się na 1.439. pozycji, a TV Trwam na 3.519. Tak czy owak osiągnięcie okrągłego, 1.000 miejsca warto by było jakoś uczcić.

— Po blisko trzech latach badań, mogę powiedzieć z olbrzymią dozą pewności, czy prawdopodobieństwa, że relacje o tym, że trzy osoby przeżyły, są wiarygodneujawnił Antoni Macierewicz. Jarosław Kaczyński, pytany o wypowiedź Antoniego Macierewicza oznajmił, że Takie zeznania są. Były tego typu informacje. Mi też mówiono, że wśród trzech osób, które przeżyły katastrofę smoleńską, jest mój brat. Jeśli tak, to kogo pochowano z pompą i honorami na Wawelu? Dlaczego jednych się ekshumuje i wnikliwie bada, a innych nie, choć sam Kaczyński przyznaje, że chodziło o zaklepanie miejsca na Wawelu, bo z olbrzymią dozą pewności jego brat żyje? Czy Kaczyński i jego bratanica zwrócili odszkodowanie? Czy w kraju nad Wisłą prokuratura zajmuje sie tylko obrazą uczuć religijnych, a publiczne przyznanie się do oszustwa, wyłudzenia nienależnych przywilejów i odszkodowań, wprowadzanie w błąd opinii publicznej leży poza obszarem jej zainteresowań? Tym bardziej, że Kaczyński już w grudniu 2010 mówił, że to nie jego brat został pochowany na Wawelu: Nie ukrywam, że o ile rozpoznałem ciało mojego śp. brata na lotnisku w Smoleńsku, i tu nie miałem wątpliwości, podałem zresztą charakterystyczne cechy i one zostały potwierdzone – bliznę na ręce po ciężkim złamaniu – o tyle, kiedy już widziałem ciało przywiezione do Polski w trumnie, to go nie rozpoznałem. Tutaj to był człowiek, który w ogóle nie przypominał mojego brata.

Polka, która przyszła na świat dzięki in vitro napisała list w którym domagała się od hierarchów kościelnych szacunku i trzymania się faktów. Polka, która przyszła na świat dzięki in vitro jest osobą młodą, więc nie rozumie, że domaga się rzeczy niemożliwych. Na list odpowiedział teolog, publicysta i redaktor, dając świadectwo, że fakty tylko wtedy mają wartość, gdy potwierdzają postawioną tezę. Dlatego zaleca młodej Polce lekturę encykliki Jana Pawła II „Evangelium vitae” oraz instrukcji podpisanej przez kard. Josepha Ratzingera, czyli późniejszego papieża Benedykta XVI „Donum vitae”. Po co? Żeby przekonać się na własne oczy, że choć owe dokumenty oceniają in vitro negatywnie, to jednak nie zawierają porównań in vitro do hodowli roślin i zwierząt, nie ma tam nic o bruzdach dotykowych ani o upośledzeniach, a o dzieciach poczętych metodą zapłodnienia pozaustrojowego nigdy nie mówi się per „produkt” lub „dzieci Frankensteina”. A skoro nie ma i się nie mówi, to o co ci chodzi, dziewczyno?

Dodaj komentarz