… wiedział nie powiedział, a to było zupełnie inaczej

Rzecz działa się tuż po II Wojnie Światowej (przeczytaj, żeby zrozumieć)… A gdyby nie? Gdyby rzecz działa się teraz? O, to wtedy sprawa przybrała by zupełnie inny obrót. Przypomnijmy pokrótce fakty. W pewnej zapomnianej przez boga i ludzi wiosce gdzieś na kresach jeden z mieszkańców znalazł gumiaka, zwanego kaloszem. I się zaczęło. Natychmiast złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Etui na siekierę bowiem było puste, a to oznacza, że jego zawartość mogła zostać wykorzystana do popełnienia przestępstwa.

— Jak znalazł ten pojemnik uznał, że nie może wykluczyć ani potwierdzić, że w pojemniku mogła być sikra. Ustalił ze mnom, że ni ma w nim nic i jak my przeszukali okolicę to my też nic nie znaleźli. Kilku drzew w lesie też my nie znaleźli. W związku z tym, że nie bylimy w stanie ustalić, co się stało z tym, co było w tym pojemniku i do czego było używane stwierdzilimy, że najlepiej będzie przekazać go prokuraturze — powiedziała żona męża, który złożył doniesienie.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie pojemnika do przechowywania siekiery, który znaleziono na terenie jednej z posesji — poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w pobliżu. Przesłuchano już zawiadamiającego. — Przesłuchanie nie wniosło nic nowego ponad to, co napisano w doniesieniu. Musimy teraz sprawdzić, do czego ten pojemnik służył. Nie wiemy, czy kiedykolwiek w pojemniku tym znajdowała się siekiera – powiedział prokurator.

Głos w sprawie zabrał też aż sam minister. — Takich pojemników krążących po Polsce może być wiele — dzielił się swoimi podejrzeniami z dziennikarzami podczas występów na żywo w telewizji. — Co więcej — kontynuował — nie mamy żadnych gwarancji, że nie dochodzi do handlu siekierami. Przeciwnie. Myślę, że możemy być pewni, że do takiego handlu dochodzi i z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że za ich pomocą dokonuje się rozmaitych czynów zabronionych z reguły prowadzących do uśmiercenia fauny i flory.

Wróćmy na ziemię. Tę ziemię. Otwieramy gazetę i czytamy: Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie pojemnika do przechowywania zarodków, który znaleziono w jednej z poznańskich klinik okulistycznych — poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus. Ciekawe. Czytamy dalej: — Jak znaleźliśmy ten pojemnik, uznaliśmy, że nie możemy wykluczyć ani potwierdzić, że w pojemniku mogły być zarodki. Ustaliliśmy, że nie ma w nim ciekłego azotu, który służy do utrzymania odpowiednio niskiej temperatury. W związku z tym, że nie byliśmy w stanie ustalić, co się w tym pojemniku znajduje i do czego był używany. Stwierdziliśmy, że najlepiej będzie przekazać go prokuraturze — powiedziała rzeczniczka spółki, która złożyła doniesienie Magdalena Kalinowska. Reszta wiadomości jest równie pasjonująca.

Ale badanie pojemnika to nie jedyne zadanie prokuratury. Na przykład prokuratura Okręgowa w Łomży umorzyła śledztwo w sprawie zbezczeszczenia pomnika upamiętniającego ofiary mordu w Jedwabnem. Rzeczniczka prokuratury Maria Kudyba poinformowała o porażce: — Postępowanie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców. Ale nie zawsze prokuratura umarza z tak błachego powodu. Na przykład śledztwo w sprawie 40-metrowego szalika żużlowego Falubazu, który w październiku 2011 roku został zawieszony na pomniku Chrystusa Króla w Świebodzinie (Lubuskie), zostanie wznowione na polecenie zielonogórskiej prokuratury. Szalik będzie dowodem w śledztwie o naruszenie uczuć religijnych.

Jednak na przykład naruszenie nietykalności cielesnej, jeśli niewyraźnie się nagrało, uchodzi na sucho. Przed hipermarketem doszło do nieporozumienia. Najpierw był wrzask: „Ty k…! Jak jeździsz?!”, a potem cios. Zarejestrowała to kamera, ale sprawca moze spać spokojnie — z uwagi na fatalną jakość zapisu z monitoringu nie można sporządzić jego rysopisu. Dawniej prowadziło się śledztwo, przesłuchiwało świadków. Dzisiaj wystarczy, że film jest niewyraźny, by prokuratura była bezradna, a sprawca bezkarny. Ale na tej ziemi nie takie cuda się zdarzały. Dwóch wyrostków pobiło kobietę. A sąd… A sąd rejonowy w Białymstoku wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej uniewinnił oskarżonych wobec braku pewności… co do poczytalności pobitej przez nich kobiety.

Co na takie przypadki minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska? Nic. Zajęty jest pilnowaniem by sejm nie uchwalił ustawy o związkach partnerskich i by ustawa o in vitro była zgodna z tym, co uważa Episkopat. Reszta go nie interesuje. Gdy gubernator kolonii niezbyt skwapliwie wykonywał polecenia był albo zastępowany bardziej spolegliwą wersją, albo wysyłano zaufanego urzędnika. Gowin wydaje się być właśnie takim strażnikiem wartości…

A premier, któremu wczoraj nieco spadł kamień z serca, dziś czuje się nieco poirytowany. Jeśli chodzi o ministra Gowina, to jest pewien problem. Nie ukrywam, że jestem już trochę poirytowany, bo bardzo bym chciał, żeby moi ministrowie skupiali uwagę opinii publicznej przede wszystkim na tym, czym się zajmują. (…) Poza tym Minister Gowin będzie musiał jakoś sensownie i trafniej wytłumaczyć o co mu chodziło. Zarówno opinii publicznej jak i mnie, bo ja w tej chwili nie wiem o co tak naprawdę chodzi ministrowi w jego enuncjacjach dotyczących zarodkówpowiedział Tusk.

To niestety potwierdza podejrzenia, że Tusk nie tylko nie wie co państwowe spółki podpisują i z kim, ale w ogóle nie wie o co chodzi. Na szczęście dzięki brakowi czasu oszczędzi nam tłumaczeń, że minister nie powiedział tego co powiedział, a to co powiedział nie jest zgodne z jego przekonaniami i dlatego pozwani zostaną wszyscy dziennikarze, a manipulacje prasowe ustawowo zakazane. — Ja nie mogę zbyt dużo czasu tracić na konferencjach prasowych na tłumaczenie nie zawsze racjonalnych zachowań moich ministrów — oznajmił i poszedł haratać w gałę.

 

P.S. Donald premier Tusk znany jest z tego, że jeśli podejmuje decyzje, to te decyzje są twarde i odważne. A podejmując owe twarde i odważne decyzje jest zdeterminowany, żeby je podjąć. Chyba, że decyzje dotyczą członka rządu, który nie pierwszy raz ze swojego pryncypała zrobił głupka. Wtedy premier we środę deklaruje, że decyzję podejmie już w poniedziałek. My, premier, W poniedziałek zajmiemy stanowisko w jego sprawie. A swego czasu już we czwartek zapowiadali, że we środę ogłoszą zmiany w rządzie

Dodaj komentarz