W związku z inwektywami

Dawno, dawno temu, ale już po straszliwej wojnie, drugiej z kolei, w kinie przed zagranicznym, głównie amerykańskim filmem pojawiał się smutny pan i tłumaczył o czym będzie film, na co należy zwrócić szczególną uwagę i jak rozumieć wydźwięk obrazu. Potem ci mądrzy ludzie zniknęli z kina by pojawić się w telewizji i tam wyjaśniać prawdziwe znaczenie bardziej kontrowersyjnych z punktu widzenia władzy filmów. Teraz nie ma cenzury. Teraz każdy ogląda, słucha, czyta i rozumie na swoją własną odpowiedzialność. Oczywiście jeśli ma co czytać, oglądać, czego słuchać. Bo teoretyczny brak cenzury nie oznacza, że każdy ma prawo publicznie mówić co chce, artykułować swoje poglądy. Choć w Ameryce nie wolno cenzurować wypowiedzi, to nawet telewizja należąca do amerykańskiej firmy, serwująca prawdę od rana do późnych godzin nocnych nie może dopuścić do tego, żeby zaproszeni goście mówili to, co myślą.

Oświadczenie w sprawie całodobowej prawdy bez cenzury

Przedwczoraj, czyli w dniu poprzedzającym chwilę obecną o dwa dni, w niedzielę, do stacji serwującej prawdę całą dobę został zaproszony wróg numer trzy obozu rządzącego, po Tusku i Wałęsie, działacz opozycji demokratycznej w czasach PRL-u, Władysław Frasyniuk. Wczoraj, czyli w dniu wczorajszym audycja, w której wziął udział zniknęła z listy podcastów, a na Twitterze amerykańskiej stacji pojawiło się oświadczenie, z którego wynika, że Frasyniuk obrzucał inwektywami żołnierzy. Nikt, włącznie z tymi, którzy wykupili abonament na prawdę non stop nie może tego materiału obejrzeć, wysłuchać i wyrobić sobie opinii. Gorliwość i szybkość z jaką ocenzurowano rozmowę budzi ogromny podziw, respekt i uznanie. A ponieważ równie niewyparzony język ma także Donald Tusk, domniemywać należy, że przestanie być zapraszany, zniknie z programów publicystycznych, a relacje z jego konferencji prasowych będą starannie czyszczone z kontrowersyjnych treści. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że dziennikarz zadający pytanie na konferencji prasowej będzie „krytycznie oceniał” odpowiedź Tuska i będzie na nią „stanowczo reagował”.

Co w ogóle oznacza zwrot „zabrakło stanowczej reakcji ze strony prowadzącego program”? Komuś coś się pomieszało? Dziennikarze mają obowiązek swoich rozmówców łajać, strofować, udzielać reprymendy, pouczać, uczyć dobrych manier? Wyjaśnić im od razu na wizji jak należy odpowiadać na zadane pytanie, dlaczego to co powiedzieli to skandal, chamstwo, agresja, hejt? Dlaczego tak nie wolno nawet myśleć, a co dopiero mówić? A nie prościej przed programem wręczyć im po prostu kartkę z odpowiedziami i kazać wykuć na blachę? Władza przecież musi mieć pewność, że choć telewizja jest wolna, to reakcja szybka.

Cóż takiego powiedział Frasyniuk, że zdecydowano się na taki krok? Jego wypowiedzi nie można znaleźć pod adresem https://tvn24.pl/polska/migranci-na-granicy-polsko-bialoruskiej-wladyslaw-frasyniuk-komentuje-5202170, ponieważ strona szybko zniknęła z portalu wolnych mediów. Cytuje ją portal Dziennika Gazety Prawnej w materiale zatytułowanym tak, żeby żaden czytelnik nie miał wątpliwości, że Frasyniuk jest zły i brzydki: »Skandaliczne słowa Frasyniuka w TVN24. Jest zawiadomienie do prokuratury«.

Według Frasyniuka, postawa żołnierzy i straży granicznej w Usnarzu Górnym pokazuje mechanizm psychiczny ujawniający ich słabość.

Słabość powoduje agresję, to jest taka pusta demonstracja siły dla ludzi słabych. Szczerze powiedziawszy to jest pewnego rodzaju zagrożenie, bo tłum tchórzy jest potwornie niebezpieczny – zadepcze każdego na swojej drodze – mówił Frasyniuk pytany o funkcjonariuszy, którzy nikogo – również polityków, m.in. wicemarszałek Senatu Gabrieli Morawskiej-Staneckiej nie dopuszczają do grupy cudzoziemców na granicy.

[Szczerze powiedziawszy słowo żołnierz jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami. Mam wrażeniem, że to jest wataha, wataha psów, które osaczyły biednych, słabych ludzi. No] „Tak nie postępują żołnierze, śmieci po prostu, to nie są ludzkie zachowania. Trzeba mówić wprost, to antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, przeciwnie plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice albo dziadkowie” – dodał.

Serce rośnie, gdy widzi się rzadko spotykaną jednomyślność wszystkich mediów od lewa do prawa z kilkoma chlubnymi wyjątkami. Do chóru dołączyli także ponad podziałami niektórzy politycy, jak Kukiz z PiS-u i Siemoniak z PO. Swoją drogą ciekawe jak można wygrać z PiS-em, które mówi co chce nie przebierając w słowach, jeśli się waży każde słowo, a gdy ktoś odważy się powiedzieć co myśli najboleśniej oberwie od swoich.

Niedawno z wielką pompą TVN obchodziła 20 lecie istnienia. Na każdym kroku dziennikarze przekonywali, że wypruwają sobie żyły dla widzów, że nie poddadzą się, że będą przekazywać prawdę „do końca świata i jeden dzień dłużej”. Gdy jednak Frasyniuk, bez znaczenia czy świadomie czy nie, powiedział „sprawdzam” zachowali się tak… jak się zachowali. Nie stanęli w obronie gościa, który przecież mówił w swoim imieniu, to co myśli. Oświadczenie wydane przez redakcję pozwoliło zrozumieć dlaczego program jest tak potwornie miałki, przez cały dzień w kółko powtarzane są te same „newsy”. Jeśli rano motocyklista przekroczywszy prędkość wpadnie do piwnicy, to będzie w kółko pokazywany między kolejnymi reklamami. Jednak informacji na przykład o tym, że straż graniczna używa przemocy wobec uchodźców trzeba szukać gdzie indziej.

W sobotę 21 sierpnia Straż Graniczna uderzyła pałką jednego z uchodźców, innego przepychała przez druty kolczaste na granicy, straszyła celując z broni, wszystkich bezprawnie wyrzuciła na Białoruś. W tym chorych i żołnierza afgańskiej armii współpracującego z USA

Mundurowi straszyli ich też mierząc do nich z długiej broni. Większości z tej grupy zniszczyli telefony, m.in. rozwalali gniazda ładowania, by nie można było ich doładować. Uchodźcy byli też przez nich bici. „Jeden pokazał nam ślady po uderzaniach pałką”.

Siłą TVN-u było przekonanie widzów, że jest to telewizja obiektywna, nie dająca się zastraszyć, przekazująca prawdzie informacje, w której zaproszeni goście mogą bez przeszkód i skrępowania mówić co myślą. Teraz redakcja postanowiła pokazać, że hasło o niezależności, wolności, „prawdzie całą dobę” to chwyt marketingowy mający niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nie ma więc potrzeby repolonizować jej, bo zrepolonizuje się sama równie sprawnie jak Polsat. Z tą różnicą, że Polsat był szantażowany wprost, a TVN nawet nie czekała na pogrożenie paluszkiem.

Stacja stojąca na straży wolności słowa nie stanęła w obronie gościa, którego zaprosiła do udziału w programie, lecz skwapliwie przyłącza się do organizowanej przez obóz rządzący i sprzyjające mu media nagonki na niego. Nie stanęła także w obronie swojego pracownika, Grzegorza Kajdanowicza, a to oznacza, że panują w niej podobne standardy jak w pozostałych telewizjach. Do nich Frasyniuka nie zapraszali, do niej też już nie zaproszą. Trudno nie dostrzec, że prowadzący programy publicystyczne boją się zadawać oczywiste pytania, nie są dociekliwi, nie drążą tematu. Teraz to się nasili. Uległość wobec władzy to sygnał, że TVN nie będzie drugą Wolną Europą. Jeśli już, to w najlepszym razie drugim Polsatem.

Oglądalność na pewno nie spadnie, jeszcze nie teraz. Ale w pamięci wielu widzów pozostanie, że nieustraszeni bojownicy o wolność słowa gdy przyszło co do czego pierwsi tę wolność dławili. Nie ma przy tym najmniejszego znaczenia kto jest faktycznym właścicielem stacji, ponieważ zarządzają nią Polacy. Dlatego prowadzący programy publicystyczne są tak agresywni, wchodzą gościom w słowo, przerywają, nie dają dokończyć zdania lub pozwalają mówić wszystkim na raz i sami dołączają do chóru. Drżą ze strachu, że ktoś powie coś, co nie spodoba się przełożonym i trzeba będzie gęsto tłumaczyć się. Dlatego spraw ważnych nie omawiają, nie komentują fachowcy lecz politycy. Dlatego wiadomo z góry co konkretny poseł powie. A Frasyniuk? Jest na cenzurowanym w TVP, dlaczego miałoby być inaczej w TVN? Przybył, odpowiedział na pytanie, został wycięty. Ilu wycięto zanim w ogóle pojawili się na wizji?

Przychodzą na myśl słowa bohatera powieści Gogola, które można sparafrazować tak: Jedna tam tylko jest porządna stacja telewizyjna — TVN, ale i ona, prawdę mówiąc… taka jak reszta.

 

PS.
W sprawie zabrał także głos gen. Skrzypczak. W rozmowie z portalem o2 powiedział: W mediach wygląda to tak, jakby winne było wojsko i Straż Graniczna. Wszyscy obwiniają Polskę. A co z Białorusią i Łukaszenką? To on rozpętał ten kryzys, czemu nie reaguje na na to Unia Europejska? Czemu my dostajemy po głowie? No właśnie, czemu? Przecież to oczywiste, że Polska za nic nigdy nie ponosi odpowiedzialności, a wszelkie problemy mają obowiązek rozwiązywać inni. Czy jednak sugestia, że polscy żołnierze są pod komendą Łukaszenki nie nosi znamion inwektywy?

Dodaj komentarz


komentarze 2

  1. Skrzypczak bardzo mnie zaskoczył jeszcze czym innym. Miał propozycję by zrobić korytarz, którym migranci dostaną się do Niemiec. Dotychczas takich jakościowo wypowiedzi nie miał, a jeśli już to tylko na tematy wojskowe.

    Największym problemem jest to, że prawo jest w Polsce w zaniku. Jeśli wygra PIS, to będzie strasznie. Bo wtedy przyjrzą się wszystkim, którzy krytykowali władcę.

    Przeczytałam wiadomość w komentarzu, że Biełsat podał, iż od poniedziałku będą zorganizowane nowe loty do/z Iraku. Do kilku irackich miast.Wygląda to bardzo źle, tym bardziej, że Rosja urządza na Białorusi ogromne manewry.

    Inną sprawą jest też to, dlaczego Amerykanie w takim bałaganie, pośpiechu opuszczali Afganistan. Zaskakując tym swoich wspólników z NATO. W tych wszystkich działaniach musi być ukryty (na razie) jakiś powód. Czy pisie dostali o czymś wiadomość i stąd ta akcja na granicy? Dla mnie nie wygląda to zbyt dobrze. Zastanawia także cisza ze strony unijnej.

    Przyszły tydzień to początek września – takie skojarzenie (oby bezpodstawne)

    1. Czarnek to na pewno godnie uczci (1 IX), może wspólnie z Bielanem. A co do uchodźców na granicy to przypomnij sobie jak były traktowane matki niepełnosprawnych strajkujące w Sejmie. Przypomnij sobie jak się zachowywała policja wobec kobiet. Oni tak mają, że pokazują siłę wobec słabych i bezbronnych, ale wystarczy, że ktoś tupnie nogą, to wieją z podkulonymi ogonkami gdzie pieprz rośnie.